buffalo_bill
27.01.08, 00:42
"Wyjaśniamy, iż przez cały wieczór po katastrofie wojskowego
samolotu CASA, pięciu oficerów BBN miało włączone służbowe telefony
komórkowe, ale żaden z nich nie otrzymał połączenia z Dyżurnej
Służby Operacyjnej Sił Zbrojnych RP."
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4872335.html
To jakiś żart? Z tymi "telefonami komórkowymi". Oni chyba nie mówią
serio, że w kosztującym podatników 15 mln zł rocznie, urzędzie ds.
bezpieczeństwa może nie być nikogo pod telefonem stacjonarnym? No
chyba nie są aż tak bezczelni by mówić to serio?