douglasmclloyd 27.01.08, 17:11 "O godz. 19.56 udało się odbyć rozmowę z dyrektorem departamentu (trwała 64 sekundy)." Pan dyrektor wiedział ale nie powiedział, czyli tak jak Kaczory. Dlaczego miałby ponieść z tego powodu karę? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
haen1950 Re: Nie odwoływać dyrektora departamentu BBN 27.01.08, 18:08 Wiadomość nie dotarła do Kaczora bo dotrzeć nie mogła. Po prostu nie był w stanie jej odebrać. I o to chodzi w tym wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa20 Re: Nie odwoływać dyrektora departamentu BBN 27.01.08, 19:04 haen1950 napisał: > Wiadomość nie dotarła do Kaczora bo dotrzeć nie mogła. Po prostu nie > był w stanie jej odebrać. I o to chodzi w tym wszystkim. Wiadomość dotarła do otoczenie. Prawdopodobnie wina wina i koki. Pan Lech K. nie mógł być pokazany publicznie, tym bardziej przemawiać z sensem. W związku z tym postanowiono władować Lecha K. do samolotu na te trzy godziny i tam zrobić szybki detox, transfuzję krwi i napoić kawą. Po wylądowaniu nie był jeszcze w formie czego śladem były "Najgorsze kondolencje" ale to już drobiazg - stał na nogach samodzielnie. No i cała zagadka. Odpowiedz Link Zgłoś
kon.by.sie.usmial Re: Nie odwoływać dyrektora departamentu BBN 27.01.08, 19:19 porannakawa20 napisała: > Wiadomość dotarła do otoczenie. > Prawdopodobnie wina wina i koki. > Pan Lech K. nie mógł być pokazany publicznie, tym bardziej przemawiać z sensem. > W związku z tym postanowiono władować Lecha K. do samolotu na te trzy godziny i > tam zrobić szybki detox, transfuzję krwi i napoić kawą. > Po wylądowaniu nie był jeszcze w formie czego śladem były "Najgorsze > kondolencje" ale to już drobiazg - stał na nogach samodzielnie. > > No i cała zagadka. oj kawo, uważaj bo jutro do twoich drzwi zaoukają dwaj smutni panowie... Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Re: Nie odwoływać dyrektora departamentu BBN 27.01.08, 20:04 porannakawa20 napisała: > Po wylądowaniu nie był jeszcze w formie czego śladem były "Najgorsze > kondolencje" Nie, to nie może być prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
kum.z.antalowki Informację przekazano, a jej znaczenie nie dotarło 27.01.08, 19:06 do świadomości p. Prezydenta RP. Czemu? Zawiniła polityka, biurokracja, psychologia czy fizjologia? I to nie ma znaczenia, czy Prezydent był w tym czasie w samochodzie, czy na lotnisku, czy w samolocie. Ani to, czy ten samolot stał jeszcze ze schodkami u boku, czy kołował na start, czy sie rozpędzał na pasie, czy już się wzbił w pobożne polskie niebo i skierował dziób na południowy wschód, czy dopiero przeleciał połowę drogi do Chorwacji, czy już wylądował w Zagrzebiu. Jedno już wiemy na 100%. Że przez 13 minut BBN nie odbierał telefonów alarmowych (19.43-19.56). Dyrektor (dyżurny oficer?), Departamentu Systemu Obronnego BBN odebrał ją o godzinie 19.56 i wysłuchał w ciągu 64 sekund. Co ten urzednik zrobił z ta informacją? Czemu jego przełożony, gen. Polko mówi, ze dowiedział się o katastrofie CASY przypadkowo, dopiero z info na pasku TVN24? Wiele osób koncentruje sie na pytaniu, czy polski system informacji kryzysowej miał szansę sprawić, by informacja z BBN dotarła do p. Prezydenta w 20 minut. Bo jeśli nie, to klops. Prezydent oddalił sie od telefonu, poleciał do Chorwacji i tyle go widziano. Ale przecież to myślenie w/g standardów sprzed stu lat. Teraz nie tylko kabina pilotów w samolotach ma stałą łączność, ale także pasażerowie. Zwłaszcza prezydent państwa i jego współpracownicy oraz ochroniarze lecący specjalnym samolotem rządowym. To nie ma żadnego znaczenia, czy samolot wystartował z Okęcia o 20,15 czy o 21,15. Bo połączyć sie z nim mozna było przez cały czas lotu. Tam na miejscu, w Zagrzebiu - tez było kogo powiadomić. Ambasadę. Chorwackie MSZ. Przecież na lotnisko ktos wyjeżdżał po polskiego Prezydenta i jego świtę. Czemu ten ktoś (czy ci "ktosie") nie przekazali natychmiast informacji o katastrofie, która stała sie już w międzyczasie wiadomością nr 1 w polskich, europejskich i chorwackich mediach? Czemu po upływie tylu godzin polski Prezydent nadal "nie wiedział o katastrofie"? Czemu wraz ze świtą i tamtejszymi osobami towarzyszącymi po przywitaniu wsiedli w limuzyn i pojechali do hotelu, a polski samolot rządowy odesłano do Polski? Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa20 Re: Informację przekazano, a jej znaczenie nie do 27.01.08, 19:32 kum.z.antalowki napisał: > do świadomości p. Prezydenta RP. > Czemu? Zawiniła polityka, biurokracja, psychologia czy fizjologia? > I to nie ma znaczenia, czy Prezydent był w tym czasie w samochodzie, czy na> lotnisku, czy w samolocie. Ani to, czy ten samolot stał jeszcze ze schodkami u........ Czyli jednak był w stanie który uniemożliwiał publiczne pokazanie się. Lepsza wersja to problem ze służbami pałacowymi. I tę wybrano i jest lansowana. Lech K. jest poza podejrzeniami? Wina wina i koki? Odpowiedz Link Zgłoś
kum.z.antalowki Re: Informację przekazano, a jej znaczenie nie do 27.01.08, 19:48 Kawa, plizzz, nie pisz takich rzeczy, bo moja wyobraźnia wariuje. Jakbym widział na szerokim ekranie cóś w podobie tej sceny kiedy to naćpany i narąbany Borat sie mocuje z tym grubym, biorąc go po viagrze za małą dziewczynkę... Łobrzydliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
wanda43 Re: Nie odwoływać dyrektora departamentu BBN 27.01.08, 18:25 > "O godz. 19.56 udało się odbyć rozmowę z dyrektorem departamentu (trwała 64 > sekundy)." a pan Polko pomyslal,ze MON sobie zabawe robi i zadzwonil dla kawalu. Jak ten czlowiek jutro jeszcze bedzie na stolku, to to bedzie tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
www.nasznocnik.pl Re: Polko pomyslal, ze MON sobie zabawe 27.01.08, 19:00 Ktoś chyba sobie zrobił zabawę, mianując (skądinąd świetnego) pułkownika na generała... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa20 Re: Polko pomyslal, ze MON sobie zabawe 27.01.08, 19:52 www.nasznocnik.pl napisał: > > Ktoś chyba sobie zrobił zabawę, mianując (skądinąd świetnego) > pułkownika na generała... ;-) I tak z pułkownika Wojska Polskiego stał się pisiorkowym generałem. To nie jest dezercja? Odpowiedz Link Zgłoś