Gość: sceptyk Re: Rokita i Ziobro: kiedy powstał plan śledztwa IP: *.radymno.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 16:35 Za to jak się okazuje Rokita i Ziobro oszukują wyborców, ale są poniekąd uspawiedliwieni - z powodu głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elsevier Re: Rokita i Ziobro: kiedy powstał plan śledztwa IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 17:03 To do Pana, Panie Adamie Michnik ! Z niesmakiem obserwowalem przez lata prowadzoną promocję byłych aparatczyków z PZPR na łamach Pańskiego dziennika. Jeszcze niedawno gościł w mojej ulubionej gazecie sekretarz wojewódzki z lubelskiego - tow. Oleksy.To są ludzie nieprzemakalni, pozbawieni podstawowych zasad etycznych i moralnych. oto co teraz mamy: całkowicie rozwalone państwo, wszystkie władze - ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza w rozpadzie. Do nikogo nie można mieć zaufania.Co teraz ? Mamy zaczynać od nowa, ale teraz strajki już nic nie dają. Jak dalej żyć wtym gigantycznym bagnie. Dlaczego Pan milczy? Z poważaniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Rokita iZiobro:prokuratura okłamała komisję IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.08.03, 17:49 Szokujące jest takie oskarżenie, ale jeszcze bardziej niewiarygodne jest to,że można to robić bezkarnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal prawy do lewego , lewy do prawego IP: *.dallas-16rh15rt-tx.dial-access.att.net 22.08.03, 17:37 Bez rozliczenia mijajacych 14 lat transformacji nie ma mowy o naprawie Rzeczypospolitej i budowie IV RP. Kto w to wierzy, mitologizuje rzeczywistosc. Toczaca sie od wielu tygodni w mediach debate na temat kryzysu panstwa, do której afera korupcyjna i postepowanie sejmowej komisji sledczej w tej sprawie wnosza wciaz nowe dowody, mozna by sprowadzic do konkluzji: Trzecia Rzeczypospolita jest u progu bankructwa politycznego i ekonomicznego, nalezy zatem pozostawic ten coraz bardziej klopotliwy produkt transformacji mijajacych 14 lat ocenie historii i zabrac sie do budowy Czwartej Rzeczypospolitej, czyli - strategia ucieczki do przodu. Czy ma ona szanse powodzenia? Otóz budowa Czwartej Rzeczypospolitej bez rozliczenia Trzeciej udac sie nie moze. Konieczne jest okreslenie bilansu dokonan i porazek polskiej transformacji wraz ze wskazaniem na ugrupowania, które za obecny stan panstwa ponosza odpowiedzialnosc. Naprawa Rzeczypospolitej wymaga rozliczenia trudnych kart historii najnowszej. Do nich nalezy antyspoleczna polityka podjeta w polowie lat dziewiecdziesiatych, oparta na budowaniu kapitalizmu wewnetrznego zysku i desolidarystycznej wizji spoleczenstwa. Przyjeta wówczas sciezka transformacji okazala sie politycznym niewypalem. Jej produktem jest dzisiaj panstwo skolonizowane przez aspoleczne grupy interesów, które doprowadzily do masowego bezrobocia i takiegoz ubóstwa. Analiza polskiej biedy pozwala odslonic bledy polityki gospodarczo-spolecznej lat dziewiecdziesiatych i narastajacy prymat celów partykularnych nad dobrem panstwa i jego obywateli. Jest bezdyskusyjne, ze bieda i bezrobocie stanowia w Polsce podstawowy problem spoleczny. Dowodza tego alarmujace dane statystyczne. Niezaleznie od przyjetego sposobu szacowania ubóstwa liczba podupadajacych grup spolecznych stanowiacych armie obywateli drugiej kategorii rosnie w Polsce z kazdym rokiem i siega okolo 57 procent calego spoleczenstwa. Problem ten jest jednak banalizowany i rozmywany przez wiekszosc srodowisk opiniotwórczych i politycznych. Kregi opiniotwórcze natarczywie lansuja opinie uzasadniajace narastanie glebokich nierównosci spolecznych, wskazujac, ze sa one nieunknione, gdyz tak jest w krajach o rozwinietej gospodarce rynkowej, a nowe demokracje budujace system gospodarki rynkowej wchodza na sciezke koniecznych wyrzeczen i kosztów spolecznych. Krotko mówiac - determinizm ekonomizmu. Czy rzeczywiscie? Mozna powiedziec, ze na temat polskiego ubóstwa naroslo wiele mitów. Ogranicze sie tutaj do zasygnalizowania najwazniejszych z nich. Mit pierwszy Spoleczenstwo polskie wprawdzie w czesci zubozalo, ale jest to ubóstwo enklawowe, które obejmuje jedynie "ogniska nowej biedy" ograniczone do proletariatu "uwiezionego w miejskich blokowiskach" i pracowników bylych PGR. Takie ubóstwo - dowodzi sie - stanowi dolegliwosc nieuchronna, jest nieuniknionym kosztem wychodzenia z socjalizmu i wprowadzania regul rynku do gospodarki. Tymczasem nie jest to wcale ubóstwo enklawowe, gdyz miedzy rokiem 1990 a 2002 liczba osób nie osiagajacych standardu minimum socjalnego zwiekszyla sie trzykrotnie i nie osiaga go juz ponad polowa spoleczenstwa. Oznacza to, ze 22 miliony obywateli Polski nie jest dzisiaj w stanie zaspokoic na podstawowym poziomie swoich elementarnych potrzeb zyciowych zwiazanych z wychowaniem potomstwa, zdobywaniem kwalifikacji, wypoczynkiem. W tej liczbie znajduje sie populacja prawie 3,5 miliona Polaków nie osiagajacych dochodów zapewniajacych biologiczna egzystencje. Dzieje sie tak dlatego, ze masowe ubóstwo w Polsce - wbrew opiniom lansowanym przez polityków, media i liberalnych ekonomistów - to przede wszystkim rezultat egoistycznej ochrony partykularnych grup interesów prowadzonej przez dotychczas rzadzace krajem ugrupowania kosztem nadrzednego zadania panstwa, jakim jest dobro jego wszystkich obywateli. Zycie na koszt innych to dzisiaj specjalnosc nowej polskiej klasy prózniaczej, specjalnosc, na której strazy stoi samo panstwo i prawo. Taki brak kontrolowania procesów zmian ustrojowych zgodnie z interesem spolecznym, zasadami spolecznej gospodarki rynkowej zapisanymi w Konstytucji RP i dobrem panstwa doprowadzil do rozwoju postkomunistycznego kapitalizmu opartego na zasadzie wewnetrznego zysku nowych oligarchicznych struktur rekrutujacych sie z prywatnych grup interesów, czesci wyzszej warstwy urzedników panstwowych i samorzadowych oraz kregów politycznych generujacych bogactwo oligarchiczne. Obojetnosc kregów wladzy wobec problemu bezrobocia i ubóstwa dowodzi powaznego kryzysu elit rzadzacych w Polsce. Zawodnosc w rozwiazywaniu problemu polskiego bezrobocia i ubóstwa dotyczy równiez administracji publicznej i jej agend. Niewiele natomiast dotad moga uczynic, choc dysponuja liczacym sie dorobkiem w zakresie aktywizacji spoleczno-zawodowej najubozszych, watle struktury organizacji pozarzadowych, gdyz obowiazujace rozwiazania prawno-finansowe uczynily z nich bardziej przechowalnie problemów ubóstwa i bezrobocia niz skuteczny mechanizm przezwyciezania polskiej biedy. Tymczasem nowe i niczym nie usprawiedliwione drastyczne nierównosci w dochodach powoduja deprywacje szans zyciowych duzych grup spolecznych, spychajac coraz wieksze rzesze ludnosci na tor bezczynnosci zawodowej, peryferie zycia publicznego i wegetacje w poczuciu kleski zyciowej i zbednosci spolecznej. W Polsce okresu transformacji coraz to nowe grupy spoleczne traca mozliwosci zapewnienia sobie przez prace minimalnego chocby, przyzwoitego standardu zycia. W konsekwencji wzrasta emigracja, nie tylko wsród mlodego pokolenia, slabnie poziom bezpieczenstwa socjalnego wiekszosci obywateli i kurczy sie spoleczenstwo obywatelskie. Slabna w Polsce organizacje obywatelskie, które mozna nazwac plucami wspólczesnej demokracji. Mit drugi Dzisiejsze podupadle grupy spoleczne to: "przegrani transformacji", "sieroty po socjalizmie", dotknieci choroba "wyuczonej bezradnosci", leniwi, gardzacy praca, dla których dlugotrwala dezaktywizacja zawodowa to swiadomy wybór i styl zycia, to ludzie, którzy sa sami sobie winni i dlatego zasluzyli na biede. Te grupy - dowodzi sie - musza "zmienic swoje dotychczasowe przyzwyczajenia polegania na panstwie", "zycia na koszt innych" i "wziac sprawy w swoje rece". Jest to nic innego, jak próba zepchniecia calkowitej odpowiedzialnosci za nieumiejetnosc odnalezienia sie w nowej rzeczywistosci gospodarczej na te czesc spoleczenstwa, która w istocie stala sie ofiara inzynierii spolecznej reformatorów z poczatku transformacji. Nie chce sie bowiem pamietac, ze ówczesne rzady w obawie przed masowym bezrobociem wybraly droge pasywnych oslon socjalnych, odsylajac na wczesniejsze emerytury, zasilki i swiadczenia przedemerytalne kilka milionów obywateli. Zamiast wiec prowadzenia aktywnej polityki na rynku pracy swiadomie skazano ogromne rzesze ludzi w wieku atywnosci zawodowej na bezczynnosc i zycie ze swiadczen spolecznych. Nalezy dodac, ze zdecydowana wiekszosc ludnosci utrzymujaca sie dzisiaj z zasilków dla bezrobotnych i zasilków pomocy spolecznej pytana, w jaki sposób widzi poprawe swojej sytuacji i czego oczekuje od panstwa, wskazuje, ze liczy na pomoc w znalezieniu pracy i przekwalifikowaniu lub zdobyciu zawodu, a nie na zasilki. Oczywiste jest, ze wsród kilkumilionowej rzeszy osób utrzymujacych sie obecnie ze zródel niezarobkowych znajduje sie takze niewielka jej czesc, dla której zycie na zasilku jest swiadomym wyborem. Krzywdzace jednak dla wiekszosci bezrobotnych jest uogólnianie tej opinii, gdyz to nie oni dokonali wyboru zycia na marginesie, ale zostali tam zepchnieci. Mit trzeci Falszywa alternatywa: albo reformy wolnorynkowe sfery spolecznej i wzrost biedy, albo powrót do socjalistycznego panstwa opiekunczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal c.d prawy do lewego , lewy do prawego IP: *.dallas-16rh15rt-tx.dial-access.att.net 22.08.03, 17:39 Od poczatku zmian ustrojowych opiniom na temat ubóstwa towarzysza glosy, ze wzrost biedy to nieodzowny koszt reform, cena, która musimy zaplacic, aby mogla sie dokonac modernizacja gospodarki i przesocjalizowanej sfery zabezpieczenia spolecznego. Tymczasem w wiekszosci panstw Europy Zachodniej, gdzie standard zycia jest kilkakrotnie wyzszy od polskiego, tamtejsze elity polityczne, uznajac koniecznosc przebudowy panstwa opiekunczego, zdecydowaly sie na czesciowe przekierowywanie popytu i odpowiedzialnosci za uslugi spoleczne na wielopodmiotowa strukture instytucji i organizacji, takich jak samorzad terytorialny, organizacje pozarzadowe i firmy komercyjne, w ten sposób obnizajac koszty, jednak za ich dzialalnosc ostateczna odpowiedzialnosc ponosi kazde panstwo. Natomiast w Polsce zdecydowano sie na droge "na skróty" w reformowaniu zabezpieczenia spolecznego i przyjeto neoliberalna, antyspoleczna strategie przebudowy sfery spolecznej przez gwaltowne ograniczanie powszechnych swiadczen i odstepowanie od zobowiazan socjalnych wobec spoleczenstwa ze srodków publicznych. Konsekwencja tego jest ogólne niezadowolenie spoleczne, poczucie oszukania przez polityków, niechec do uczestnictwa w zyciu spolecznym, a w skrajnych wypadkach strajki, blokady dróg, glodówki itp. Istnieje jednak inna opcja niz paradygmat neoliberalny. Zamiast demontazu publicznego systemu zabezpieczenia spolecznego, transformacja systemu panstwa opiekunczego i formula panstwa subsydiarnego oparta na wzajemnej odpowiedzialnosci jednostki, wspólnoty, panstwa i sektora prywatnego za bezpieczenstwo socjalne obywateli. Wsród gospodarek rynkowych nigdy nie bylo tylko jednego modelu rozwoju gospodarczego. Modelowi opartemu na gospodarce o wysokich zyskach i niskich placach mozna przeciwstawic model gospodarki stawiajacy na inwestycje zamiast zysków i ograniczanie bezrobocia. Wybór opcji gospodarczej pociaga za soba takze wybór miedzy prywatnym systemem zabezpieczenia spolecznego a publicznym charakterem sfery spolecznej czy formula panstwa subsydiarnego. Opcja niskich podatków i wysokich dystrybuowanych zysków to opcja USA, niskie zyski i wysokie podatki to wybór wiekszosci krajów Unii Europejskiej i Japonii. Mit czwarty Kilkumilionowa rzesza pracujacych utrzymuje ponad 20-milionowa armie ludzi "czerpiacych z budzetu", którzy zyja na koszt spoleczenstwa, wyludzajac publiczny grosz skad tylko sie da. Zródlem dzisiejszego ubóstwa - glosi sie - sa nadmierne wydatki socjalne, które pochlaniaja czesc dochodu narodowego, która inaczej bylaby przeznaczona na rozwój oraz pomoc rzeczywiscie potrzebujacym. To prawda, ze dzisiejszy system zabezpieczenia spolecznego wymaga bardzo istotnych korekt i byc moze reform zmieniajacych przyjete zaledwie przed kilku laty rozwiazania systemowe. Marnotrawstwo publicznego pieniadza dotyczy takze systemu spolecznego. Warto jednak przypomniec, ze reforma systemu emerytalnego, tak kosztowna dla budzetu panstwa, zostala przyjeta we wrzesniu 1997 roku dzieki wyjatkowej zgodnosci wszystkich ówczesnych ugrupowan parlamentarnych i bez rzetelnego poinformowania opinii publicznej o negatywnych konsekwencjach przyjetych rozwiazan. Zamiast szukania przyczyn wzrostu kosztów w obszarze spolecznym proponuje sie tak zwane ciecie biedy. Tymczasem dzisiejsze ubóstwo to w ogromnym stopniu rezultat przyjetego modelu transformacji, transformacji desolidarystycznej, w której wolny rynek oferuje sie biednym, a interwencjonizm panstwa oraz protekcjonizm pozostawia sie kregom zwiazanym z elitami wladzy. Innymi slowy, wolny rynek dla biednych, a interwencjonizm panstwa i ochrona przed konkurencja dla swoich. Polacy sa ubodzy nie dlatego, ze przejadaja budzetowe pieniadze otrzymywane w formie zasilków, które powinny finansowac wzrost gospodarczy, lecz przede wszystkim dlatego, ze lwia czesc srodków publicznych, które powinno sie przeznaczyc na inwestycje, konsumuje nowa polska klasa prózniacza. Wynagrodzenia menedzerów nierzadko siegaja 60-krotnosci przecietnej placy, nie liczac dodatkowych apanazy i przywilejów. To wlasnie wskutek panstwowej ochrony interesów kregów polityczno-gospodarczych problem bezrobocia i ubóstwa nie doczekal sie dotad zadnego skutecznego rozwiazania. Po 14 latach postkomunistyczny kapitalizm wewnetrznego zysku moze poszczycic sie tym, ze nierównosci dochodowe sytuuja Polske na pierwszym miejscu posród krajów Europy Srodkowej oraz osiagnely poziom znacznie wyzszy niz w wiekszosci krajów zachodnioeuropejskich. Mamy do czynienia z szastaniem publicznym pieniadzem w instytucjach sektora publicznego i prywatnego, co objawia sie, miedzy innymi, w przeroscie stanowisk menedzerskich, dyrektorskich, konsultanckich i tym podobnych oraz zwiazanych z nimi wysokich uposazeniach zaleznych wylacznie od rangi zajmowanego stanowiska, a nie rzeczywistych wyników dzialan. Obserwujemy rozrosniety poza wszelkie granice rozsadku system przywilejów jawnych i ukrytych. Za to wszystko placi, oczywiscie, podatnik i konsument. Z kolei slyszymy o braku pieniedzy na zatrudnianie i wynagrodzenia dla pracowników, co wyjasnia sie brakiem publicznego grosza, zla kondycja finansowa firmy lub urzedu. Pieniadze sa, ale dla wybranych. Powoli, systematycznie i w cieniu biezacych wydarzen politycznych i spolecznych tworzy sie nowy segment struktury spolecznej - polska upperclass, wykreowana przez kapitalizm wewnetrznego zysku, której znamienna cecha jest funkcjonowanie w centrum infrastruktury panstwa. Wobec braku dostatecznej presji i kontroli ze strony innych sil spolecznych, oligarchizujace sie elity wladzy i pieniadza maja decydujacy glos w sprawie ksztaltu stosunków gospodarczych i zobowiazan socjalnych panstwa. Mamy do czynienia ze swoista kolonizacja wiekszosci spoleczenstwa przez grupy polityczno-biznesowe. Zamiast konkluzji Rzady oligarchii polityczno-biznesowo-urzedniczej w Polsce nie sa zainteresowane prowadzeniem polityki przeciwdzialajacej negatywnym spolecznie i ekonomicznie skutkom procesów transformacyjnych, rozwiazywaniem problemów ubóstwa i bezrobocia oraz dzialaniem na rzecz spoistosci spoleczenstwa. Przeciwnie, doprowadzono do podzialu spoleczenstwa na tych, którzy sa przegranymi transformacji, i niewielka liczebnie grupe, która jest jej profitentem. Konieczne jest wprowadzenie radykalnych rozwiazan ograniczajacych marnotrawstwo, rozrzutnosc i bizantynski styl zycia za publiczne pieniadze dzisiejszej polskiej klasy wyzszej. Systemowe rozwiazania problemu ubóstwa i bezrobocia tkwia w zmianach systemu politycznego i praktyki politycznej w Polsce. Musi to polegac na wylaczeniu najwazniejszych zagadnien socjalnych i gospodarczych z obszaru biezacej rywalizacji politycznej. Jedynie wówczas mozliwe jest zapewnienie kompromisu glównych sil politycznych i realizacja nadrzednego interesu panstwa, jakim jest dobro wszystkich, a w tym takze jego najubozszych obywateli. Niepodjecie w najblizszym czasie zdecydowanej zmiany kursu polityki panstwa wobec grup najubozszych, a nade wszystko brak strategii przeciwdzialania dlugotrwalemu bezrobociu grozi uformowaniem sie nowej klasy, która bedzie ujawniac zachowania kryminalne, cynizm wobec powszechnie uznawanych wartosci, pogarde dla panstwa i prawa. Krótkowzrocznosc i egoizm ugrupowan politycznych moga wprowadzic nas nie do Europy Zachodniej, ale do Ameryki Lacinskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blurp Re: Rokita i Ziobro: kiedy powstał plan śledztwa IP: *.warynski.net 23.08.03, 01:43 Nie wiem czy prokuratura apelacyjna w Warszawie kieruje się interesem SLD , ale to mozliwe , na pewno jednak Rokita i Ziobro mydlą wszystkim oczy , bo plan śledztwa nie ma żadnego znaczenia i niczemu konkretnemu nie służy , równie dobrze w planie śledztwa można założyć ,że Rywina przysłali kosmici ,jeżeli ktoś chce się dowiedzieć , czy prokuratura pominęła jakiś wątek wystarczy przeczytać akta główne , jeżeli ktoś twierdzi ,że ci dwaj są dla niego idolami , to znaczy ,że nie ma pojęcia o czym oni mówią , bo argumenty mają równe partyjnemu betonowi PZPR , jeżeli nawet prokuratura '' skręciła'' sprawę to nie tędy droga . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Gdzie jest 13 pytań??? IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 23.08.03, 09:00 Rokity i Ziobry. Odczytanych na konferencji. Wręczonych dziennikarzom. Pokazanych (migawkowo) w telewizji. Zniknęły nagle jak sen jaki złoty? GDZIE one są? Może ktoś potrafi wskazać źródło... Było - nie ma? Cud jakiś? A może poruta? Źródło, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miau Re: Gdzie jest 13 pytań??? IP: *.hcpc.uth.tmc.edu 27.08.03, 01:15 A mnie sie zdaje, ze odpoczadku bylo wiadomo, ze nikomu nie spadnie glowa. Gazety moga sobie pisac co chca, a w Polsce rzadzi "TOWARZYSTWO". Wiec, po co sie denerwowac, karty zostaly rozdane w 1989, a teraz.... to jest dobrze, "a bedzie jeszcze lepiej", jak to powiedzial funkcjonariusz SB w "Psach". Wiec o co Wam chodzi??? Siedzcie cicho i nie czepiajcie sie uprzywilejowanych, przeciez to sa "ludzie honoru" (per A. Michnik). Odpowiedz Link Zgłoś