Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edukacji

    • Gość: Sebar ...ca mnie bierze!!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.03, 07:44
      • Gość: Sebar Jeszcze raz ...ca mnie bierze!!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.03, 07:45
    • Gość: solo Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: 195.245.217.* 28.08.03, 08:33
      Życie samo daje w dupę cwaniaczkom od marketingu i zarządzania,
      na których deficytowy rolnik i górnik muszą zapracować !!!
    • Gość: Vasyl Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.tsi.net.pl 28.08.03, 08:37
      A dobrze wam tak wszystkim idzcie do wyborów i głosujcie na
      złodzieji i chosztaplerów (SLD UP PSL i inni) w tym kraju nie ma
      polityków na których społeczeństwo mogło by polegać ich jedynym
      zajęciem jest jak najwiecej się nachapać i stworzyć takie prawo
      które nie każe (ich oczywiście ).
    • Gość: gingo Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.katowice.pik-net.pl 28.08.03, 08:46
      Gość portalu: marc napisał(a):

      > i co teraz mozna pomyslec o pomyslach opodatkowania
      oswiaty...,
      > moze jakas specjalna stawka opodatkujmy poslow????????


      proponuję, aby opodatkować posłów podatkiem na przyszły pobyt w
      areszcie; dlaczego mamy ich utrzymywać
    • Gość: xxx GAZETA BEZNADZIEJNA IP: *.u.mcnet.pl 28.08.03, 08:59
      Gratuluję GW talentów dziennikarskich prezentujących dogłębnie i
      wyczerpująco tak ważne kwestie jak szkolnictwo wyższe i związane
      z tym dylematy i problemy. Niewątpliwie młodzi ludzie, przed
      którymi ważne decyzje życiowe, mogą się bardzo dużo dowiedzieć z
      tego artykułu.
      • Gość: Maksym Re: GAZETA BEZNADZIEJNA IP: *.dip.t-dialin.net 28.08.03, 12:18
        Jak najbardziej sie zgodze. Ten artykul byl jak 'teledysk'.

    • Gość: hanka Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.nowytarg.pl / 192.168.0.* 28.08.03, 09:26
      Wiecie jak dostaje się na dobre kierunki na UJ? Korepetycje u
      wykładowców od 1 - 2 klasy szkoły średniej- nie mówię ile to
      kosztuje... Co to znaczy - trzeba mieć rodziców światłych i
      mających chody gdzie trzeba. Oczywiście są wyjątki - znam osoby
      niezwykle konsekwentne, uparte, pracowite - ale to też wynosi
      się z domu. Skąd osoby mieszkające na wsi i zajmujące się np.
      rolnictwem mają być tacy "oblatani"? Pewna osoba zdająca na
      studia w Krakowie została zrugana przez egzaminującego - jak
      mogła nie być nigdy w teatrze...i ośmiela się w tak wysokie
      progi - laska była gdzieś z Mazur i jak mogła być ? Na szczęście
      wśród wykładowców są nie tylko nadęte bufony.
      A czy w liceach na prowincji mają filozofię, historę sztuki,
      łacinę, etykę, logikę, zajęcia z filmu...? Jak jesteś po zwykłym
      ogólniaku nie masz szans zdać np. na filmoznawstwo w Krakowie -
      musisz umieć pisać recenzje, znać doskonale historię filmu,
      historię sztuki, muzyki, kultury pop... W której szkole tego
      uczą? W końcu trzebaby zweryfikować to co jest na egzaminach
      wstępnych, z tym czego uczą w szkołach średnich. Dzięki temu że
      mam takich a nie innych rodziców skończyłam dobre studia. Praca -
      nie mogłam znaleźć - ale 1 telefon -i pracuję tam, gdzie
      wcześniej mi odmówiono. Nie w swoim zawodzie i przyznam, że
      obeszliby się beze mnie. Nie w swoim fachu - bo tam zajęli już
      miejsca inni - i pracują tam też nie w swoim fachu. To wszystko
      nie jest więc takie proste, jak mogłoby się wydawać.
      • Gość: m z tymi znajomosciami na UJ to lekka przesada... IP: *.mst.gov.pl 28.08.03, 11:47
        Gość portalu: hanka napisał(a):

        > Wiecie jak dostaje się na dobre kierunki na UJ? Korepetycje u
        > wykładowców od 1 - 2 klasy szkoły średniej- nie mówię ile to
        > kosztuje... Co to znaczy - trzeba mieć rodziców światłych i
        > mających chody gdzie trzeba.

        W życiu nie brałem korków, rodzice nie mieli chodów

        Oczywiście są wyjątki - znam osoby
        > niezwykle konsekwentne, uparte, pracowite - ale to też wynosi
        > się z domu.

        To nie są wyjątki - na moim kierunku (anglistyka UJ) 90% studentów było właśnie
        takich. A te 10% szybko odpadło...

        Skąd osoby mieszkające na wsi i zajmujące się np.
        > rolnictwem mają być tacy "oblatani"? Pewna osoba zdająca na
        > studia w Krakowie została zrugana przez egzaminującego - jak
        > mogła nie być nigdy w teatrze...i ośmiela się w tak wysokie
        > progi - laska była gdzieś z Mazur i jak mogła być ? Na szczęście
        > wśród wykładowców są nie tylko nadęte bufony.
        > A czy w liceach na prowincji mają filozofię, historę sztuki,
        > łacinę, etykę, logikę, zajęcia z filmu...? Jak jesteś po zwykłym
        > ogólniaku nie masz szans zdać np. na filmoznawstwo w Krakowie -
        > musisz umieć pisać recenzje, znać doskonale historię filmu,
        > historię sztuki, muzyki, kultury pop... W której szkole tego
        > uczą? W końcu trzebaby zweryfikować to co jest na egzaminach
        > wstępnych, z tym czego uczą w szkołach średnich.

        A może trzeba się zacząć przyzwyczajać że oprócz szkoły dobrze jest mieć też
        jakies zainteresowania, hobby, pasje? A nie że wszystkiego nauczą w szkole.

        Dzięki temu że
        > mam takich a nie innych rodziców skończyłam dobre studia. Praca -
        > nie mogłam znaleźć - ale 1 telefon -i pracuję tam, gdzie
        > wcześniej mi odmówiono. Nie w swoim zawodzie i przyznam, że
        > obeszliby się beze mnie. Nie w swoim fachu - bo tam zajęli już
        > miejsca inni - i pracują tam też nie w swoim fachu. To wszystko
        > nie jest więc takie proste, jak mogłoby się wydawać.

        To rzeczywiście nie ma się z czego cieszyć...
    • Gość: Tomasz Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: esprx* / 172.21.74.* 28.08.03, 09:32
      Prawda jest taka, ze kazdy uwaza ze teraz mu sie nalezy i musi
      miec wyzsze wyksztalcenie, ale sorki, jak jestes za glupi zey
      studiowac to teo nie rob. Poprostu to nie dla ciebie, albo rok
      pozniej naucz sie lepiej na egzamin!!
    • Gość: juzio Re: Anna w pułapce. Fałszywe dylematy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 28.08.03, 09:54
      To fałszywe postawienie problemu - generałowie zawsze próbują
      wygrać wojnę która juz była. Może wreszcie przyznamy się do
      tego, że w przyszłosci nie bedzie można zapewnić pracy dla
      wszystkich i zaczniemy się zastanawiać jak urzadzić
      społeczeństwo w którym tylko część pracuje. Niektóre pytania
      nasuwają się przecież juz dzisiaj: czym zająć niepracujacych aby
      się nie degenerowali? jak preferować zatrudnianie najbardziej
      efektywnych a nie dziedziczenie miejsc pracy [co w wielu
      zawodacxh juz widać]? jak skłonic pracujących do
      płacenia "okupu" dla niepracujacych? i tak dalej. Zaślepienia
      tylko w beznadziejna pogoń za zwiekszeniem zatrudnienia jest
      zawracaniem kijem wisły. Skończy się tym, ze za dwadzieścia lat
      pracowac będzie jedna trzecia, jedna trzecia to będą degeneraci
      kryminaliści i jedna trzecia wychowankowie cartoon networks i
      kiepskich. Tak ma być?
      • gabrielacasey Bardzo madra wypowiedz, Juziu. Ale ludzi to nie 28.08.03, 14:37
        interesuje: Polacy wola narzekac, nizli myslec o przyszlosci. Tak latwiej...
        • wojna_o_kase Re: Bardzo madra wypowiedz, Juziu. Ale ludzi to 28.08.03, 17:07
          gabrielacasey napisała:

          > interesuje: Polacy wola narzekac, nizli myslec o
          przyszlosci. Tak latwiej...

          Tobie tez nie udalo sie jego wypowiedzi madrze
          skomentowac. Ciebie tez to nie interesuje? To po co
          narzekasz na Polakow?
    • Gość: siepacz Materiał jest bezsensowny IP: 212.244.158.* 28.08.03, 10:04
      Co to za pułapki systemu edukacji? Gdzie tu w ogóle ilustracja
      tezy, że szkoła uczy na bezrobotnego? A czego panienka (a raczej
      publicystka) oczekiwała więcej od urzędu pracy? Lead do wywiadu
      jest bez sensu i służy tylko efekciarskiemu kuszeniu czytelnika
      sensacją, jak w żółtej prasie!
      W wywiadzie jest o tym, że w ogóle jesteśmy państwem biednym i
      obszary ubóstwa są duże. No to prawdziwa sensacja! Czyste
      krytykanctwo bez śladu analizy przyczyn i dróg wyjścia.
      Beznadzieja, ale nie społeczna, tylko dziennikarska.
    • here.tyk kurde 28.08.03, 10:07
    • Gość: absurdus Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.08.03, 10:20
      Swoją pogardę dla losu innego człowieka Polacy
      mogliby eksportować, bo tego tutaj jest w nadmiarze.
      Płacimy podatki i co z tego mamy? Szkoły, które
      są głównie miejscem zatrudnienia nauczycieli, a nie
      miejscem zdobywania edukacji. Wystarczy popatrzeć
      na to, co się dzieje z nauką języków obcych.
      Jak można uczyć języka obcego w klasie, w której
      jest 30 uczniów? Dlatego kwitną pozaszkolne płatne
      kursy językowe. Często ci sami ludzie uczą i w szkole
      i na kursach. Ale w szkole odwalają pańszczyznę,
      a na kursach się starają. To samo zresztą dotyczy
      lecznictwa. Lekarz w przychodni publicznej gardzi
      pacjentem i odwala pańszczyznę. Płacę podatki
      również na służbę zdrowia, ale nigdy nie poszedłem
      do dentysty w publicznej przychodni.

      W konstytucji wpisano obowiązki edukacyjne, których
      państwo nie wypełnia. Poziom inteligencji w całej
      populacji rozkłada się mniej więcej równomiernie.
      Dlatego wszyscy tracimy na tym, że studiuje bardzo
      mało osób ze środowisk wiejskich. Tracimy pod każdym
      względem, i kulturowym i ekonomicznym.
    • Gość: Zielicz W Polsce pozycję rodziców się dziedziczy w zawodach IP: 213.241.34.* 28.08.03, 10:26
      wymagających wysokoch kwalifikacji i w miarę dobrze
      opłacanych.Tak więc nawet gdyby ta dziewczyna dostała sie na
      bezpłatne studia na SGH i skończyła je z samymi piątkami, to i
      tak byłaby bezrobotną.Tyle , że z dyplomem :-)))))Dlatego ten
      komentarz jest bałamutny.Skądinad nasza rosnąca biurokracja jest
      bardzo słabo wykształcona przy tysiącach bezrobotnych
      absolwentów najleszych uczelni.Tym warto się zająć!
      Bezrobotni są nawet piatkowi absolwenci SGH!Dyplom studiów
      (obojętne płatnych czy bezpłatnych) tej pseudoszkółki wyższej
      nic by tej panience nie dał.Po co oszukiwać ludzi i ułatwiać im
      samooszukiwanie się.Za parę lat oni pokończą te swoje
      pseudostudia, zobaczą , że dyplom mogą sobie powiesić nad
      sedesem w toalecie, zobaczą , że zostali oszukani.I może ich
      wykształcenie nie jest wystarczające do pracy, ale na pewno by
      stworzyć odpowiednią ideologię i zorganizować jakieś "Czerwone
      Brygady" sporej części wystarczy!!! A wtedy oni Wam dadzą
      popalić!!!!
    • Gość: Oxy Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.ecb.int 28.08.03, 10:31
      I bardzo dobrze wam tak barany. Jakich sobie politykow
      wybieracie, takie macie zycie. Zacofanie i chlopskie zagrody.
      Wiwat PSL i Samoobrona!!!
    • Gość: Siwy Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 10:35
      Zastanawim się czemu ma służyć ten wywiad p. Milewicz?.
      Przecież to ona popierała taką reformę oświaty. To ona była za
      tym aby oświatę oddać w ręce samorządów. Przecież tego nie
      zrobił SLD któremu wg niej "nic nie można" To ona jest za
      ustawa koncentracji kapitału. Przecież te ustawy są wymarzone
      la niej. Więc o co chodzi? Może p. red sprecyzuje do kogo te
      pretensje. Wyjątkowo nie lubie p. red Milewicz i zastanawiam
      się ską u niej ten temat? Przecież ją interesuje tylko to jak
      dokopać lweicy. A trgo bajzlu w oświacie, służbie zdrowia,
      gospodarce i wielu innych dziedzinach życia nie narobił SLD.Wię
      o co chodzi p. red.
    • Gość: Antek Rozpylacz KRETYNIZMY WYBIÓRCZEJ!!!!! IP: *.ii.com.pl 28.08.03, 10:38
      Czy to oznacza że każdy kretyn powinien się dostać na studia bo
      ma ciężką sytuację rodzinną??? To jest czysty debilizm. Na
      studia dostają się ludzie nie biedni ale tacy którzy coś umieją.
      Moja luba też pochodziła z rodziny bardzo ubogiej. Dochód na łeb
      to było 200zł (podkreślam 200zł). Jak myślicie da się za to
      wyżyć (i podkreślam że trzeba było czynsz zapłacić i rachunki).
      Uczyła się w bibliotekach jeśli nie posiadała książek. A prawda
      jest taka że jak ktoś chce to i może (a wbrew durnotom gazety
      nikt wcześniej w rodzinie nie miał wyższego wykształcenia).
      A to są czyste debilizmy, które mają rozczulić czytelników.
      Życie to k*** nie jest bajka! A jak sobie teraz myślę że do
      stołu ze stypendiami mają się dosiąść TŁUKI I DEBILE z płatnych
      studiów (a tortu nie przybywa tylko biesiadników!!!) to tych
      skrur*** z MENisu na taczkach bym wywiózł.

      TAKA OTO JEST K*** SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA W TYM KRAJU! IŚCIE
      KOMUNISTYCZNA. CZY SIĘ UCZY CZY SIĘ LEŻY TO STYPENDIUM SIĘ
      NALEŻY!!

      I TAKI OTO SYSTEM PROMUJE LSD.

      -----------------------------------------------------------------
      WKURWIONY STUDENT STUDIÓW DZIENNYCH UCZELNI PAŃSTWOWEJ
      • Gość: de_Bergerac Re: KRETYNIZMY WYBIÓRCZEJ!!!!! IP: *.uia.ac.be 28.08.03, 13:28
        Gość portalu: Antek Rozpylacz napisał(a):

        > Czy to oznacza że każdy kretyn powinien się dostać na studia bo
        > ma ciężką sytuację rodzinną??? To jest czysty debilizm. Na
        > studia dostają się ludzie nie biedni ale tacy którzy coś umieją.
        > Moja luba też pochodziła z rodziny bardzo ubogiej. Dochód na łeb
        > to było 200zł (podkreślam 200zł). Jak myślicie da się za to
        > wyżyć (i podkreślam że trzeba było czynsz zapłacić i rachunki).
        > Uczyła się w bibliotekach jeśli nie posiadała książek. A prawda
        > jest taka że jak ktoś chce to i może (a wbrew durnotom gazety
        > nikt wcześniej w rodzinie nie miał wyższego wykształcenia).
        > A to są czyste debilizmy, które mają rozczulić czytelników.
        > Życie to k*** nie jest bajka! A jak sobie teraz myślę że do
        > stołu ze stypendiami mają się dosiąść TŁUKI I DEBILE z płatnych
        > studiów (a tortu nie przybywa tylko biesiadników!!!) to tych
        > skrur*** z MENisu na taczkach bym wywiózł.
        >
        > TAKA OTO JEST K*** SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA W TYM KRAJU! IŚCIE
        > KOMUNISTYCZNA. CZY SIĘ UCZY CZY SIĘ LEŻY TO STYPENDIUM SIĘ
        > NALEŻY!!
        >
        > I TAKI OTO SYSTEM PROMUJE LSD.
        >
        > -----------------------------------------------------------------
        > WKURWIONY STUDENT STUDIÓW DZIENNYCH UCZELNI PAŃSTWOWEJ


        Brawo !!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Zenek I o to wlasnie chodzi!! IP: 216.206.209.* 28.08.03, 19:02
          Brawo po raz drugi! Jak sie bardzo chce to mozna wiele osiagnac! Uczyc sie
          baranki, a nie narzekac jak to zle!!
        • Gość: b.arbarzyńca Re: KRETYNIZMY WYBIÓRCZEJ!!!!! IP: *.biaman.pl 28.08.03, 19:06
          Gość portalu: de_Bergerac napisał(a):

          > Gość portalu: Antek Rozpylacz napisał(a):
          >
          > > Czy to oznacza że każdy kretyn powinien się dostać na studia bo
          > > ma ciężką sytuację rodzinną??? To jest czysty debilizm. Na
          > > studia dostają się ludzie nie biedni ale tacy którzy coś umieją.
          > > Moja luba też pochodziła z rodziny bardzo ubogiej. Dochód na łeb
          > > to było 200zł (podkreślam 200zł). Jak myślicie da się za to
          > > wyżyć (i podkreślam że trzeba było czynsz zapłacić i rachunki).
          > > Uczyła się w bibliotekach jeśli nie posiadała książek. A prawda
          > > jest taka że jak ktoś chce to i może (a wbrew durnotom gazety
          > > nikt wcześniej w rodzinie nie miał wyższego wykształcenia).
          > > A to są czyste debilizmy, które mają rozczulić czytelników.
          > > Życie to k*** nie jest bajka! A jak sobie teraz myślę że do
          > > stołu ze stypendiami mają się dosiąść TŁUKI I DEBILE z płatnych
          > > studiów (a tortu nie przybywa tylko biesiadników!!!) to tych
          > > skrur*** z MENisu na taczkach bym wywiózł.
          > >
          > > TAKA OTO JEST K*** SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA W TYM KRAJU! IŚCIE
          > > KOMUNISTYCZNA. CZY SIĘ UCZY CZY SIĘ LEŻY TO STYPENDIUM SIĘ
          > > NALEŻY!!
          > >
          > > I TAKI OTO SYSTEM PROMUJE LSD.
          > >
          > > -----------------------------------------------------------------
          > > WKURWIONY STUDENT STUDIÓW DZIENNYCH UCZELNI PAŃSTWOWEJ
          >
          >
          > Brawo !!!!!!!!!!!!!!

          Zdaje się, że niektórym studia to rzeczywiście za dużo.
    • Gość: sterydowiec Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.3c.pl 28.08.03, 11:28
      Absurdem jest to, że byle patałach ma skończone studia i to na
      tak debilnych kierunkach jak np. marketing (nie czytaj:
      markieting) i zarządzanie. Kim lub czym chcecie zarządzać?
      Biedne kutafony siedzące na stołkach jako specjaliści od
      marketingu za marne 1200 zł i trzęsące się ze strachu o dzień
      jutrzejszy - oto co produkuje dzisiejszy system edukacyjny.
      Postulat: zabronić przyjmowania emerytów na etaty w firmach -
      oto jeden ze sposobów na bezrobocie
      • Gość: miila_16 Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.gostynin.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 11:33
        Jestem z Gostynina i mam 16 lat, przede mna 3 lata liceum
        ogolnoksztalcacego, czy mam szanse na dobra przyszlosc? (nie
        wychodzac za milionera...)
        • Gość: Antek Rozpylacz TAK POD JEDNYM WARUNKIEM. IP: *.ii.com.pl 28.08.03, 11:54
          ŻE BĘDZIESZ SIĘ UCZYĆ, UCZYĆ I JESZCZE RAZ UCZYĆ. I WYBIERZESZ SOBIE DZIEDZINĘ
          Z KTÓREJ BĘDZIESZ ZDAWAŁA NA STUDIA. Mnie osobiście zawsze pociągały nauki
          humanistyczne szeroko pojęte (dlatego studiuje Nauki Polityczne, dziennie na UW)
          Najważniejsze jest jednak odpowiednie przygotowanie do egz., (matura- to
          pestka). Jeśli nie weźmiesz się do pracy przynajmniej we wrześniu, tudzież
          październiku roku w którym będziesz kończyć liceum, to możesz zapomnieć o
          studiach dziennych państwowych - no chyba że jesteś bardzo ale to bardzo zdolna.

          A co do nierobów zdających na studia państwowe, to miejsca tam dla nich nie ma.
        • gabrielacasey Milioner zwykle zeni sie z...milionerka. Nie wiem, 28.08.03, 14:40
          czy to cie pocieszy?
          • Gość: Antek Rozpylacz Re: Milioner zwykle zeni sie z...milionerka. Nie IP: *.ii.com.pl 28.08.03, 22:55
            Pod warunkiem oczywiście że ta milionerka nie jest z branży DOTCOMÓW :)
        • Gość: Ja Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: 213.241.34.* 28.08.03, 15:00
          Gość portalu: miila_16 napisał(a):

          > Jestem z Gostynina i mam 16 lat, przede mna 3 lata liceum
          > ogolnoksztalcacego, czy mam szanse na dobra przyszlosc? (nie
          > wychodzac za milionera...)
          O ile masz warunki to w agencji towarzyskiej!
      • Gość: jj Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.acn.waw.pl 28.08.03, 17:31
        Gość portalu: sterydowiec napisał(a):

        > Absurdem jest to, że byle patałach ma skończone studia i to na
        > tak debilnych kierunkach jak np. marketing (nie czytaj:
        > markieting) i zarządzanie. Kim lub czym chcecie zarządzać?
        > Biedne kutafony siedzące na stołkach jako specjaliści od
        > marketingu za marne 1200 zł i trzęsące się ze strachu o dzień
        > jutrzejszy - oto co produkuje dzisiejszy system edukacyjny.
        > Postulat: zabronić przyjmowania emerytów na etaty w firmach -
        > oto jeden ze sposobów na bezrobocie

        A co ci emeryci przeszkadzaja? Jesli sa lepsi od tych marketingowcow,
        oczywiscie?
    • Gość: kosz Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.zab.zigzag.pl 28.08.03, 12:19
      Może w końcu przestaniemy się oszukiwać, że ukończone studia ( w
      dodatku zaoczne ) na "Wyższej Szkole Czegoś" w Pcimiu Górnym
      mają jakąkolwiek wartość na rynku pracy. Jako pracodawca
      wielokrotnie miałem do czynienia z absolwentami
      takich "Uczelni". Poziom wiedzy przez nich prezentowany ( nie
      mówiąc o umiejętności kreatywnego myślenia ) jest tragiczny, za
      to oczekiwania ogromne.
      Nie ich winię za taki stan rzeczy. To pseudouczelnie w pogoni za
      zyskiem obniżają poziom nauczania do DNA. Mała liczba godzin,
      kiepscy ( czytaj: tani ) wykładowcy odwalający "fuchy" w kilku
      szkółkach jednocześnie i tylko słowo "Wyższa" w nazwie.
      Jak można przekazać pewne wiadomosci w ciągu 10 godz zajęć co
      drugi tydzień? W czasach moich studiów mieliśmy przeciętnie po
      40 godz zajęć tygodniowo, a do tego dochodziły projekty,
      seminaria itp do których należało się przygotować indywidualnie.
      I ejszcze jedno: przeciętnie egzaminy w I terminie zdawało ok
      40% studentów, a nie 95% jak to się obecnie dzieje w pewnych
      szkółkach.
      Osoby podejmujące naukę w takich szkołach są po prostu
      OSZUKIWANE I OKRADANE. Nie zdobędą wiedzy przydatnej
      potencjalnemu pracodawcy, a poniosą niemałe koszty
      pseudoedukacji.
      Apeluję do wszystkich potencjalnych kandydatów na "Studia
      Zaoczne na Wyższej Szkole Czegoś w Gdzieś": Zastanówcie się czy
      warto? Może lepiej odpuścic sobie rok, douczyć się i zdać na
      renomowaną uczelnię. Łatwiej o pracę dorywczą w czasie studiów i
      zdecydowanie lepsze perspektywy.
      Pozdrawiam
    • Gość: heban Czytelnik w pułapce. Absurdy polskiego dziennikarstwa IP: 81.219.125.* 28.08.03, 13:09
      Tyle ignorancji że zastanawiam się czy to celowe czy
      dziennikarze GW od częstych kontaktów z prezydentem zarazili się
      pomrocznością jasną .Dotyczy to zarówno tego artykułu jak i
      większości dotyczących polskiej wsi. Po pierwsze nic dziwnego że
      tytułowa Anna nie dostała się na marketing (pomijając śmieszny
      egzamin w postaci rozmowy kwalifikacyjnej) jeżeli z jej
      wyliczeń wyszło dochodu 1250 na rok
      (drogi redaktorze proszę się dowiedzieć ile waży świnia ,jaka
      jest cena w skupie ,ile macior ma dany rolnik itd.) Opowiadanie
      redaktorzynie bajek z wożeniem szklanki śmietany przypomina
      sytuację z dowcipu o bacy co nie wiedział co to są lody (mam
      nadzieje że jeden redaktor się znajdzie w GW co reszcie wyjaśni)
      Przypomniał mi się też artykuł o rolniczce co w sylwestra
      obcinała pępowiny prosiakom (wyjaśniam, bo wiem że nie znajdzie
      się nawet jeden co wyjaśni ,pani zakpiła sobie z was ,prosiaki
      nie mają pępowiny do odcinała) Zastanawiam się czy dzieci z
      przykładowej ul.Wschodniej w Łodzi chodzą często do kina i
      teatru. Jeżeli chcecie pisać artykuły porównujące wieś i miasto
      to najlepiej będzie skorzystać z usług kogoś kto żyje w tych
      dwóch światach. Polecam siebie.
      Pozdrowienia
      Heban12@wp.pl
    • Gość: Kowal W Pacanowie kozy kuja... IP: *.uia.ac.be 28.08.03, 13:26
      ...dojezdzalam... "do Trzepowa,gdzie mieści się moja uczelnia."

      Uczelnia - ??????
      • Gość: Asia no i co? IP: 81.68.134.* 28.08.03, 13:54
        Urodzilam sie i wychowalam w Poznaniu. Rodzina nigdy biedna nie
        byla. Mam dwa dyplomy Z AE w Poznaniu i miedzynarodowe MSc po
        studiach w Holandii i od 1,5 roku jestem bez pracy. Nie
        czarujmy sie czy sie jest z miasta czy ze wsi pracy nie ma i
        tyle. I nie ma co psioczyc na obecny rzad. bo poprzedni -
        prawicowy nas w to bagno wciagnal.
        • Gość: nauczyciel SZKODNICTWO A NIE SZKOLNICTWO IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 14:14
          Ja myślę, że błąd tkwi przede wszystkim "na górze". Jestem
          nauczycielem kontraktowym co z tego jak bez pracy po roku stażu
          w małej wiejskiej szkółce. Zaczynając studia miałem piękne
          perspektywy na pracę w szkole na pełnym etacie, ale nasza
          wpaniała władza, nie mając chyba nic do roboty, a chcąc pokazać
          się przed wejściem do UE i niby dostosować nasze
          postkomunistyczne standarty do europejskich wprowadziła
          dokładnie na moim IV roku studiów reformę szkolną, która
          zawróciła wszystko do góry nogami. Teraz podniesiona jakość
          nauczania polega na tym, że nauczyciele goniąc za 18 godzinami
          jednego etatu uczą po 3-4 przedmioty robiąc na gwałt kursy i
          szkolenia. Chwali się ambicję i zapał ludzi, ale w praktyce to
          nie wygląda tak kolorowo. Nauczyciel robiąc wymyślone przez
          ministra stopnie zawodowe nauczyciela i ucząc po kilka
          przedmiotów ma recę pełne roboty, więc wcześniej czy
          później "oleje sprawę' i do niczego nie przywiązuje sprawy,
          byleby na papierze w teczce było napisane i przedstawione
          szanownej komisji do wglądu jaki to nie jest wspaniały
          nauczyciel. Rodzice strzeżcie się takich szkół!!! Jak one
          przygotują nasze dzieci do życia??? Władza siedzi wysoko i
          patrzy na nas z góry myśląć sobie: widzimy, że chodzicie i
          żyjecie sobie całkiem nieźle więc wymyślimy jescze coś co
          zostanie po nas na następną kadencję, abyście o nas nie
          zapomnieli. Tak rodzą się absurdalne rozporządzenia, ustawy, a
          my prości ludzie coraz bardziej zmęczeni musimy to przyjmować z
          pokorą,bo żadne protesty i strajki tu jużnie pomogą. Tam jednak
          na górze nie zdaja sobie sprawy, że większość z nas ledwo
          zipie. A władzy przybywa głupich pomysłów, a przede wszystkim
          okrągłych brzuszków, samochodów i forsy na kontach
          zagranicznych, aby nie płacić najwyższych w Europie podatków.
          pozdrawiam wszystkich trzymajcie się jakoś.
        • Gość: ell odplatnosc? IP: 213.17.236.* 28.08.03, 14:16
          dostalam sie na dzienne studia (po 8 - 10 kandydatow na 1 miejsce) mimo, ze:
          jestem z malego maisteczka
          nie mialam zadnych "znjaomosci"
          moi rodzice nie maja wyzszego wyksztalcenia
          mamy niski dochod na jedna osobe w rodzinie
          nie chodzilam na zadne korepetycje
          uczylam sie w przecietnym ogolniaku

          gdy pomysle, ze nagle studia, ktore wybralam mialyby byc platne, bo przeciez
          trzeba "wyrownywac szanse w edukacji"........ dlaczego mam brac
          odpowiedzialnosc za kogos, komu nie chcialo sie uczyc?

          dla mnie nawet i to 100 zl miesiecznie za studia to o 100 zl za duzo, pewnie
          musialabym przerwac studia (nie piszcie, ze moglabym postarac sie o jakies
          dofinansowanie - juz teraz nie mam szans na stypendium socjalne - dochod na 1
          osobke w rodzinie jest za wysoki o 20 zl ): ... z kredytu studenckiego w
          wysokosci 460 zl tez nie bylabym w stanie tyle zaplacic



        • Gość: y sarajewo IP: *.acn.waw.pl 28.08.03, 17:34
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > Urodzilam sie i wychowalam w Poznaniu. Rodzina nigdy biedna nie
          > byla. Mam dwa dyplomy Z AE w Poznaniu i miedzynarodowe MSc po
          > studiach w Holandii i od 1,5 roku jestem bez pracy. Nie
          > czarujmy sie czy sie jest z miasta czy ze wsi pracy nie ma i
          > tyle. I nie ma co psioczyc na obecny rzad. bo poprzedni -
          > prawicowy nas w to bagno wciagnal.

          Moze ty Asia jestes madra tylko malo sympatyczna? No bo taka zdolna i bez
          ptracy... Ja bym na tego biednego Buzka nie zwalal winy za to ze sobie nie
          radzisz w zyciu.
          • Gość: Asia Re: sarajewo IP: 81.68.135.* 29.08.03, 10:24
            Moze i malo sympatyczna. Chociaz to chyba trudno z C.V. wyczytac nie uwazasz?
            A na Buzka bede zwalac, tak samo jak i na Millera, bo mogliby troche bardziej
            dbac o spoleczenstwo, zamiast o wlasne tylki.
            A tak zupelnie serio, to nie uwazam, ze cokolwiek mi sie nalezy i nie
            zamierzam sie poddac, ale to pech, ze duzo zdolnych ludzi jest bez pracy.
            Polowa mojego roku albo nie pracuje, albo uklada towar w supermarketach. Do
            tego chyba nie trzeba wyzszego wyksztalcenia...
      • gabrielacasey Nie denerwuj sie: to ten potworny twor licencjacki 28.08.03, 14:44
        Panstwowa Wyzsza Szkola Zawodowa; dyplom tego juz w kraju mozna sobie o pupe
        potluc, na Zachodzie nie sa honorowane - wiecej da tamtejszy darmowy kurs
        zawodowy w jakimkolwiek zawodzie z funduszy rozwojowych tamtejszej gminy.
    • Gość: Chłopek Roztropek Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: 213.241.36.* 28.08.03, 14:22
      Taka sytuacja w systemie edukacji panuje juz od dawna. Wszystko
      zależy od determinacji zainteresowanego i jego rodziny. Mi udalo
      sie skonczyc tą samą uczelnię co Balcerowicz (z tym ze tylko z
      tytulem magistra, a właściwie dwoma), co wiazalo sie z 7 latami
      wyrzeczeń całej rodziny (4 lata LO w mieście odległym o 70 km od
      mojej rodzinnej mieściny i pierwsze 3 lata studiów dziennych,
      potem zarabiałem na siebie w 100%). Nie jest mi obcy zapach
      betonu na budowie czy kurzu w remontowanym domu (wspomnienia z
      liceum). Takie jest zycie. Ale nigdy nie liczyłem na resort
      edukacji, tylko zaciskałem zęby i szedłem do przodu. Udało się.
      A więc popłaca tylko DETERMINACJA, a nie oglądanie się na
      kolejne rządy. Amen
      • Gość: pixelina Ale dlaczego na koszt rodzicow???? IP: 212.130.55.* 28.08.03, 14:44
        Ja nie bardzo rozumiem, dlaczego nawet w rodzinie gdzie dochod wynosi 800 zl i
        poza dwoma doroslymi dziecmi jest jeszcze kupa maluchow, to rodzice ponosza
        koszty edukacji swoich dzieci. Wyglada na to, ze wszyscy chcieliby konczyc
        sdudia prosto po maturze, a od razu po studiach znalezc prace.
        Ja pochodze z rodziny sredniozamoznej, bo akademickiej. Moi rodzine harowali na
        3 etatach, zebym oplywala w dostatek, ale ja i tak od razu po maturze zaczelam
        zyc na wlasny rachunek. Podczas studiow (dziennych) pracowalam przez caly rok,
        w wakacje wyjezdzalam do Anglii i zmywalam szlanki zamiast sie opalac na
        Mazurach. Dzieki temu zaraz po studiach (rowniez podyplomowych) dostalam prace
        w tej samej firmie, w ktorej pracowalam dorywczo jako studentka - bo mialam
        doswiadczenie i widac bylo, ze potrafie pracowac.
        Dzisiaj moi rodzice po pieciu doktoratach maja emeryture, za ktora nie sa w
        stanie przezyc, wiec znowu haruja (tym razem na zlecenie), a ja im pomagam i
        jestem dumna z tego, ze nie bylam dla nich ciezarem.
    • Gość: maggy Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.03, 15:14
      Jak może się ubiegać o pracę sekretarki osoba, która używa
      zwrotu "naprzód popracować" zamiast "najpierw popracować", a
      autobusy nie jeżdżą tylko "chodzą"?
    • Gość: Zielicz Każda polska szkoła kształci na bezrobotnego (z małymi IP: 213.241.34.* 28.08.03, 15:33
      wyjatkami."Szkoła ucząca na bezrobotnego, urząd pracy
      nieznajdujący pracy, państwowa szkoła wyższa dostępna za darmo
      głównie dla zamożnych - w taką pułapkę wpadła Anna Staniszewska
      z Gostynina k. Płocka (Mazowieckie). To chleb powszedni tysięcy
      młodych ludzi"
      Czy są jakieś szkoły w Polsce, które generalnie nie kształcą na
      bezrobotnego?????????????To pytanie do autorki wywiadu - chętnie
      przeczytam ich listę!!
    • Gość: BB Re: Anna w pułapce. Absurdy polskiego systemu edu IP: 193.120.126.* 28.08.03, 16:19
      co to w morde jest??? jakies zoo czy co? Pani Milewicz czy Pani z
      choinki sie urwala? Gdzie Pani zyla do tej pory, skoro ten
      wywaiad ma byc taki odkrywczy? Ile Pani ma lat, ze dopiero teraz
      zauwaza ze ludzie w Polsce zyja tak od wielu wielu lat (zawsze
      tak zyli)
    • redakcja Odpowiedź Ewy Milewicz 28.08.03, 16:54
      Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Dojazd go nie kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
      koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
      Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędzy chadzał z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
      którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do czytelni. Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
      na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do ksero za parę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
      pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendium. Gdyby wiejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
      ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskimi.
      Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzialność za swoje wybory", i że na tym polega bycie
      odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo i podatki? Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
      zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są ludzie, którzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
      oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
      Ewa Milewicz
      • Gość: b.arbarzyńca Re: Odpowiedź Ewy Milewicz IP: *.biaman.pl 28.08.03, 17:52
        redakcja napisała:

        > Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Dojazd go
        nie
        > kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
        > koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
        > Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędzy
        chadzał
        > z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
        > którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do
        czytelni.
        > Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
        > na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do ksero za
        p
        > arę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
        > pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendium. Gdyby
        w
        > iejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
        > ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskimi.
        > Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzialność za
        s
        > woje wybory", i że na tym polega bycie
        > odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo i
        podatki?
        > Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
        > zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są ludzie,
        któ
        > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
        > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
        > Ewa Milewicz

        Zgoda. Mimo tego "zaplecza koleżeńsko-przyjacielskiego".
        • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Ewy Milewicz 28.08.03, 18:01
          Gość portalu: b.arbarzyńca napisał(a):

          > redakcja napisała:
          >
          > > Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Dojazd g
          > o
          > nie
          > > kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
          > > koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
          > > Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędzy
          > chadzał
          > > z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
          > > którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do
          > czytelni.
          > > Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
          > > na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do ksero
          > za
          > p
          > > arę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
          > > pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendium. Gd
          > yby
          > w
          > > iejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
          > > ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskim
          > i.
          > > Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzialność
          > za
          > s
          > > woje wybory", i że na tym polega bycie
          > > odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo i
          > podatki?
          > > Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
          > > zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są ludzie
          > ,
          > któ
          > > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
          > > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
          > > Ewa Milewicz
          >
          > Zgoda. Mimo tego "zaplecza koleżeńsko-przyjacielskiego".


          Zgoda, że zgoda i że mimo zaplecza.
          • Gość: wybraniec losu Re: Odpowiedź Ewy Milewicz IP: *.biaman.pl 28.08.03, 18:03
            kataryna.kataryna napisała:

            > Gość portalu: b.arbarzyńca napisał(a):
            >
            > > redakcja napisała:
            > >
            > > > Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Doj
            > azd g
            > > o
            > > nie
            > > > kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
            > > > koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
            > > > Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędz
            > y
            > > chadzał
            > > > z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
            > > > którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do
            > > czytelni.
            > > > Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
            > > > na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do
            > ksero
            > > za
            > > p
            > > > arę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
            > > > pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendiu
            > m. Gd
            > > yby
            > > w
            > > > iejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
            > > > ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym mie
            > jskim
            > > i.
            > > > Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzia
            > lność
            > > za
            > > s
            > > > woje wybory", i że na tym polega bycie
            > > > odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo
            > i
            > > podatki?
            > > > Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
            > > > zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są l
            > udzie
            > > ,
            > > któ
            > > > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
            > > > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
            > > > Ewa Milewicz
            > >
            > > Zgoda. Mimo tego "zaplecza koleżeńsko-przyjacielskiego".
            >
            >
            > Zgoda, że zgoda i że mimo zaplecza.

            Dawno już tak nie było, że jednego dnia zgadzałem się z dwiema kobietami.
      • titus_flavius Re: Odpowiedź Ewy Milewicz 28.08.03, 18:01
        redakcja napisała:
        > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
        > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.

        Ave,
        dla tych są posady: dozorców, sprzątaczek, kelnerów. Ci także są potrzebni w
        społeczeństwie. Zapotrzebowanie na ludzi wykształconych jest stałe i nie
        przekracza 20% populacji, niezależnie od tego ilu jest śród nich ze studiami. A
        pozostali także muszą żyć. Skoro nie mają predyspozycji intelektualnych niech
        się zajmą wymienionymi profesjami, a ich dzieci i wnuki, jeżeli będą miały
        samozaparcie niech awansują dalej w drabinie społecznej.
        Na Forum Praca jest wątek o dziewczynie, która ukończyła studia prawnicze i
        stara się o posadę sprzątaczki. Czy zdajecie sprawę, jak bardzo będzie
        sfrustrowana pracując w takim zawodzie?
        Gdyby skończyła ogólniak i pracowała od razu jako sprzątaczka, to pogodziłaby
        się ze swoim losem. A tak do smierci będzie się gryzła.
        Czyż więc nie wyświadczyłoby się jej przysługi, nie przyjmując jej od razu na
        studia?
        T.
        • Gość: b.arbarzyńca o dziedziczeniu IP: *.biaman.pl 28.08.03, 18:08
          titus_flavius napisał:

          > redakcja napisała:
          > > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
          > > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
          >
          > Ave,
          > dla tych są posady: dozorców, sprzątaczek, kelnerów. Ci także są potrzebni w
          > społeczeństwie. Zapotrzebowanie na ludzi wykształconych jest stałe i nie
          > przekracza 20% populacji, niezależnie od tego ilu jest śród nich ze studiami.
          A
          >
          > pozostali także muszą żyć. Skoro nie mają predyspozycji intelektualnych
          niech
          > się zajmą wymienionymi profesjami, a ich dzieci i wnuki, jeżeli będą miały
          > samozaparcie niech awansują dalej w drabinie społecznej.
          > Na Forum Praca jest wątek o dziewczynie, która ukończyła studia prawnicze i
          > stara się o posadę sprzątaczki. Czy zdajecie sprawę, jak bardzo będzie
          > sfrustrowana pracując w takim zawodzie?
          > Gdyby skończyła ogólniak i pracowała od razu jako sprzątaczka, to pogodziłaby
          > się ze swoim losem. A tak do smierci będzie się gryzła.
          > Czyż więc nie wyświadczyłoby się jej przysługi, nie przyjmując jej od razu na
          > studia?
          > T.

          Powinniśmy pomyśleć nad wprowadzeniem systemu klanowego w Polsce, gdzie role
          pełnione w społeczeństwie przez członków każdego z nich byłyby z góry
          zdeterminowane, np.:

          klan profesorów
          klan ministrów (rządowych)
          klan księży (tu mógłby nastąpić pewien problem)
          klan piłkarzy nożnych
          klan piłkarzy ręcznych
          no i oczywiście klan sprzątaczek
          itd.


          • Gość: Zielicz Alez taki system już jest! Co więcej - gdy wszyscy IP: 213.241.34.* 29.08.03, 13:29
            mają dyplom, to tak jakby nikt go nie miał - decyduja uklady rodziców!
        • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Ewy Milewicz 28.08.03, 18:15
          titus_flavius napisał:

          > redakcja napisała:
          > > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
          > > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
          >
          > Ave,
          > dla tych są posady: dozorców, sprzątaczek, kelnerów. Ci także są potrzebni w
          > społeczeństwie. Zapotrzebowanie na ludzi wykształconych jest stałe i nie
          > przekracza 20% populacji, niezależnie od tego ilu jest śród nich ze studiami.
          A
          >
          > pozostali także muszą żyć. Skoro nie mają predyspozycji intelektualnych
          niech
          > się zajmą wymienionymi profesjami, a ich dzieci i wnuki, jeżeli będą miały
          > samozaparcie niech awansują dalej w drabinie społecznej.
          > Na Forum Praca jest wątek o dziewczynie, która ukończyła studia prawnicze i
          > stara się o posadę sprzątaczki. Czy zdajecie sprawę, jak bardzo będzie
          > sfrustrowana pracując w takim zawodzie?
          > Gdyby skończyła ogólniak i pracowała od razu jako sprzątaczka, to pogodziłaby
          > się ze swoim losem. A tak do smierci będzie się gryzła.
          > Czyż więc nie wyświadczyłoby się jej przysługi, nie przyjmując jej od razu na
          > studia?
          > T.


          Nie chodzi o nadprodukcję wykształconych po to, żeby się do śmierci gryźli jako
          sprzątaczki, tylko żeby osoby czasami o ogromnym potencjale nie miały na
          starcie zablokowanych możliwości rozwoju tylko dlatego, że miały pecha urodzić
          się w wiejskiej czy biednej rodzinie.
          • titus_flavius Re: Odpowiedź Ewy Milewicz 28.08.03, 19:16
            kataryna.kataryna napisała:

            >
            > Nie chodzi o nadprodukcję wykształconych po to, żeby się do śmierci gryźli
            jako
            >
            > sprzątaczki, tylko żeby osoby czasami o ogromnym potencjale nie miały na
            > starcie zablokowanych możliwości rozwoju tylko dlatego, że miały pecha
            urodzić
            > się w wiejskiej czy biednej rodzinie.

            Ave,
            akurat inteligentni ze wsi sobie radzą. Z danych Milewicz wynika, że 1/4
            studentów ze wsi studiuje na bezpłatnych studiach państwowych, a pozostałych
            3/4 na płatnych. Więc to nie jest tak, że egzaminy na studia stanowią zaporę
            nie do przejścia. Po prostu kandydat ze wsi musi pracować nad sobą o wiele
            cieżej niż z rodziny inteligenckiej, gdyż pewnych rzeczy z domu nie wyniesie.
            T.
            • kataryna.kataryna Re: Odpowiedź Ewy Milewicz 28.08.03, 19:34
              titus_flavius napisał:

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              > >
              > > Nie chodzi o nadprodukcję wykształconych po to, żeby się do śmierci gryźli
              >
              > jako
              > >
              > > sprzątaczki, tylko żeby osoby czasami o ogromnym potencjale nie miały na
              > > starcie zablokowanych możliwości rozwoju tylko dlatego, że miały pecha
              > urodzić
              > > się w wiejskiej czy biednej rodzinie.
              >
              > Ave,
              > akurat inteligentni ze wsi sobie radzą. Z danych Milewicz wynika, że 1/4
              > studentów ze wsi studiuje na bezpłatnych studiach państwowych, a pozostałych
              > 3/4 na płatnych. Więc to nie jest tak, że egzaminy na studia stanowią zaporę
              > nie do przejścia. Po prostu kandydat ze wsi musi pracować nad sobą o wiele
              > cieżej niż z rodziny inteligenckiej, gdyż pewnych rzeczy z domu nie wyniesie.
              > T.



              Jeśli 3 na 4 studentów ze wsi studiuje na płatnych studiach to zapewne dlatego,
              że nie dostały się na bezpłatne, bo poziom szkolnictwa na wsi jest o wiele
              niższy i trudniej poradzić sobie potem z egzaminami i wygrać konkurencję z
              absolwentami liceów wielkomiejskich. A to, że w końcu trafiają na płatne to też
              raczej nie dlatego, że aż tak duży procent młodzieży ze wsi stać na drogie
              studia, tylko dlatego, że tak bardzo chcą. Zresztą te dane nie uwzględniają
              tych wszystkich, którzy na bezpłatne się nie dostali (ze względu na dużą
              różnicę poziomu nauczania na wsi i w mieście) a na płatne ich nie stać więc nie
              studiują nigdzie.

              Nie postuluję darmowych studiów dla wszystkich i stypendiów dla każdego kto
              sobie zamarzył, że postudiuje, chodzi mi raczej o to, żeby z przyczyn czysto
              ekonimicznych nie marnował się potencjał tych zdolnych i inteligentnych dzieci
              wiejskich, podczas gdy te z miasta mają od razu ułatwiony start, często nie ze
              względu na większe możliwości intelektualne ale właśnie ekonomiczne.
              Studiowanie w Warszawie kosztuje tyle samo dziecko ze wsi co dziecko z
              wielkiego miasta, a biorąc pod uwagę ogromne zróżnicowanie średniej płacy na
              wsi i w mieście, rodzina wiejska ma często o wiele mniejsze możliwości wsparcia
              studiującego dziecka.
              • Gość: michal Re: Odpowiedź Ewy Milewicz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.03, 22:04
                kataryna.kataryna napisała:


                > Nie postuluję darmowych studiów dla wszystkich i stypendiów dla każdego kto
                > sobie zamarzył, że postudiuje, chodzi mi raczej o to, żeby z przyczyn czysto
                > ekonimicznych nie marnował się potencjał tych zdolnych i inteligentnych
                dzieci
                > wiejskich, podczas gdy te z miasta mają od razu ułatwiony start, często nie
                ze
                > względu na większe możliwości intelektualne ale właśnie ekonomiczne.

                > Studiowanie w Warszawie kosztuje tyle samo dziecko ze wsi co dziecko z
                > wielkiego miasta, a biorąc pod uwagę ogromne zróżnicowanie średniej płacy na
                > wsi i w mieście, rodzina wiejska ma często o wiele mniejsze możliwości
                wsparcia
                >
                > studiującego dziecka.

                To wszystko ogolniki. Kandydat z ubogiej rodziny wiejskiej (z gminy zagrozonej
                bezrobociem strukturalnym) ma o tyle lepiej niz biedny mieszczuch z duzego
                miasta w sensie ekonomicznym, ze moze przez rok dostac stypendium (ok. 300 zl
                mies.) z Urzedu Pracy pod warunkiem rozpoczecia studiow zaocznych.

                Nie ma mozliwosci porownania dochodow wiesniaka i mieszczucha, bo rolnicy z
                reguly nie placa podatku dochodowego. Poza tym zakladajac hipotetycznie te same
                dochody rownolicznych rodzin z miasta i wsi trzeba zwrocic uwage na nizsze
                koszty utrzymania na wsi (tansza zywnosc).

                Pani red. Milewicz marzy sie powrot do punktow za pochodzenie.
              • titus_flavius Re: Odpowiedź Ewy Milewicz 29.08.03, 09:17
                kataryna.kataryna napisała:

                > Nie postuluję darmowych studiów dla wszystkich i stypendiów dla każdego kto
                > sobie zamarzył, że postudiuje, chodzi mi raczej o to, żeby z przyczyn czysto
                > ekonimicznych nie marnował się potencjał tych zdolnych i inteligentnych
                dzieci
                > wiejskich, podczas gdy te z miasta mają od razu ułatwiony start, często nie
                ze
                > względu na większe możliwości intelektualne ale właśnie ekonomiczne.
                > Studiowanie w Warszawie kosztuje tyle samo dziecko ze wsi co dziecko z
                > wielkiego miasta, a biorąc pod uwagę ogromne zróżnicowanie średniej płacy na
                > wsi i w mieście, rodzina wiejska ma często o wiele mniejsze możliwości
                wsparcia
                >
                > studiującego dziecka.

                Ave,
                nie roumiem Ciebie. Dlaczego uważasz, że tych 3/4 którzy nie dostali się na
                studia bezpłatne reprezentuje szczególnie wysoki potencjał intelektualny? Gdyby
                byli tacy mądrzy to by się dostali na studia bezpłatne, jak ta 1/4.
                Zapominasz także, że kraj ma ograniczone zapotrzebowanie na ludzi po studiach
                wyższych. Studia są potrzebne dla 1/5 populacji, zaś ewentualne studiowanie
                pozostałej młodzieży jest dla rynku pracy zbędne. Sprzątaczka, sekretarka,
                dozorca nie muszą mieć studiów.
                Nie widzisz, że już obecnie jedynie najzdolniejsi studenci mają możliwość pracy
                w swoim zawodzie po ukończeniu studiów? Dala pozostałych studia dają jedynie
                złudną nadzieję i są rozrywką. DLaczego my wszyscy mamy za nią płacić? Jeżeli
                ktoś nie jest zdolny, to niech sobie odpuści studia i zacznie szukać pracy,
                albo studiuje na własny koszt.
                T.
              • Gość: Zielicz Tej panience lepiej od pseudostudiów na pseudo- IP: 213.241.34.* 29.08.03, 13:40
                uczelni(to ewidentna strata czasu i pieniedzy) zrobią na rozwój lektury.Dla
                tych , którzy chcą się rozwijać , a nie maja środków potrzebny jest system
                eksternistycznego kształcenia z prawdziwego zdarzenia ( a nie studia zaoczne -
                niezaoczne), ale blokuja go interesy środowiska akademickiego.Ono chce dalej
                zatrabiać na sprzedaży pseudodyplomów za prawdziwe pieniadze!
          • Gość: Zielicz Ta Anna nie jest dobrym przykładem ogromnego IP: 213.241.34.* 29.08.03, 13:34
            potencjału. Owszem problem , o którym piszesz istnieje.Tyle ,ze tu trzeba
            systemu wyławiania tych z ogromnym potencjałem i pomocy dla nich, a nie systemu
            umozliwiania praktycznie kazdemu zdobycia na pseudouczelni pseudodyplomu, który
            nie ma pokrycia w umiejetnosciach i poziomie posiadacza.To inflacja takich
            papierków raczej utrudni niż ulatwi zycie tym z ogromnym potencjałem!Ich atutem
            jest bowiem to, że poradzą sobie tam gdzie wiekszość nie da rady!
            • titus_flavius Re: Ta Anna nie jest dobrym przykładem ogromnego 29.08.03, 17:18
              Gość portalu: Zielicz napisał(a):

              > potencjału. Owszem problem , o którym piszesz istnieje.Tyle ,ze tu trzeba
              > systemu wyławiania tych z ogromnym potencjałem i pomocy dla nich, a nie
              systemu
              >
              > umozliwiania praktycznie kazdemu zdobycia na pseudouczelni pseudodyplomu,
              który
              >
              > nie ma pokrycia w umiejetnosciach i poziomie posiadacza.To inflacja takich
              > papierków raczej utrudni niż ulatwi zycie tym z ogromnym potencjałem!Ich
              atutem
              >
              > jest bowiem to, że poradzą sobie tam gdzie wiekszość nie da rady!

              Ave,
              dokładnie. Nie można tracić wspólnych pieniędzy na produkcję niedouczonych
              frustratów z dyplomem.
              T.
      • Gość: bzet Pokraczne rozumienie równości szans IP: *.plusgsm.pl 28.08.03, 20:48
        Nie należy nagradzać za to że ktoś mieszka na wsi ! Kompletne fiasko polskiej polityki niczego Pani nie nauczyło - damy stypendium, poczekamy 5-10 lat i połowa studentów nam się wyprowadzi na wieś, a nawet jak nie, to zaczną się protesty, że wydajemy kupę kasy i nic się nie zmienia, bo z tek kasy korzystają tylko dzieci wiejskich nauczycieli, przecież tak naprawdze to w gorszej sytuacji są ci, których rodzice mają niższe wykształcenie ( wykształcenie najczęściej się dziedziczy ), a dzieci wiejskich nauczycieli i tak kończą studia. I tak w koło Macieju, aż każdy student będzie z jakiegoś paragrafu miał prawo do stypendium, a sytacja jak była tak będzie zła.
        Taki artykulik ja mogę sklecić w 15min. na kolanie, jeden się nie dostał bo ze wsi ( wszystkim ze wsi 400 stówy ), drugi ma chorą nerkę ( wszystkim z chorą nerką po 250 ), trzeci mieszkaniec małego miasteczka gdzie TPS'A nie oferowała Neostrady ( bez internetu - 50 zł ), czwarty mieszkał w górach i musiał chodzić pod górkę do szkoły i odbierał kiepsko tylko 2 programy TV ( 25 zł ) - niech Pani spojrzy na to z dystansu i na Boga MYŚLEĆ - to nie boli. Teraz to wszyscy mają pomysły jak jeszcze wydać trochę pieniędzy, ale tak to my daleko nie zajedziemy !
        • kataryna.kataryna Re: Pokraczne rozumienie równości szans 28.08.03, 21:02
          Gość portalu: bzet napisał(a):

          > Nie należy nagradzać za to że ktoś mieszka na wsi ! Kompletne fiasko polskiej
          p
          > olityki niczego Pani nie nauczyło - damy stypendium, poczekamy 5-10 lat i
          połow
          > a studentów nam się wyprowadzi na wieś, a nawet jak nie, to zaczną się
          protesty
          > , że wydajemy kupę kasy i nic się nie zmienia, bo z tek kasy korzystają tylko
          d
          > zieci wiejskich nauczycieli, przecież tak naprawdze to w gorszej sytuacji są
          ci
          > , których rodzice mają niższe wykształcenie ( wykształcenie najczęściej się
          dzi
          > edziczy ), a dzieci wiejskich nauczycieli i tak kończą studia. I tak w koło
          Mac
          > ieju, aż każdy student będzie z jakiegoś paragrafu miał prawo do stypendium,
          a
          > sytacja jak była tak będzie zła.


          Czyli nie ma co próbować bo się nie uda? Nie można zakładać, że nie ma
          możliwości stworzenia dobrego systemu wyrównywania szans, trzeba po prostu
          spróbować go stworzyć. Oczywiście przy założeniu, że gra jest warta świeczki.
          Moim zdaniem jest.



          > Taki artykulik ja mogę sklecić w 15min. na kolanie, jeden się nie dostał bo
          ze
          > wsi ( wszystkim ze wsi 400 stówy ), drugi ma chorą nerkę ( wszystkim z chorą
          n
          > erką po 250 ), trzeci mieszkaniec małego miasteczka gdzie TPS'A nie oferowała
          N
          > eostrady ( bez internetu - 50 zł ), czwarty mieszkał w górach i musiał
          chodzić
          > pod górkę do szkoły i odbierał kiepsko tylko 2 programy TV ( 25 zł ) - niech
          Pa
          > ni spojrzy na to z dystansu i na Boga MYŚLEĆ - to nie boli. Teraz to wszyscy
          ma
          > ją pomysły jak jeszcze wydać trochę pieniędzy, ale tak to my daleko nie
          zajedzi
          > emy !



          Z dystansu? Z jak dalekiego? Nie zawsze świat da się precyzyjnie opisać sumując
          wszystko i wyciągając średnią. Pokazywanie problemu przez pryzmat jednostkowych
          przypadków jest też bardzo cenne, zwłaszcza jeśli ma chce się pomóc zrozumieć a
          nie tylko poinformować.

          • Gość: Antek Rozpylacz Pokraczne rozumienie działań IP: *.ii.com.pl 28.08.03, 23:14
            kataryna.kataryna napisała:

            >
            > Z dystansu? Z jak dalekiego? Nie zawsze świat da się precyzyjnie opisać
            sumując
            >
            > wszystko i wyciągając średnią. Pokazywanie problemu przez pryzmat
            jednostkowych
            >
            > przypadków jest też bardzo cenne, zwłaszcza jeśli ma chce się pomóc zrozumieć
            a
            >
            > nie tylko poinformować.
            >

            BZET MA 99,9% racji!!! Co do tego przypadku. Podejmowanie decyzji dotyczące
            całego społeczeństwa to nie to samo co kupienie bułki w sklepiku. TAKIE DECYZJE
            BĘDĄ DOTYCZYŁY DZIESIĄTKI TYSIĘCY LUDZI. TU NIE MA PROSTYCH ROZWIĄZAŃ, I TO
            KAŻDY STUDENT NAUK HUMANISTYCZNYCH, EKONOMICZNYCH WIE. A W SZCZEGÓLNOŚCI
            PODEJMOWANIE DECYZJI PRZEZ PRYZMAT JEDNOSTKOWY JEST JUŻ CZYSTYM KRETYNIZMEM.
        • Gość: michal Popieram IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.03, 22:07
          Gość portalu: bzet napisał(a):

          > Nie należy nagradzać za to że ktoś mieszka na wsi ! Kompletne fiasko polskiej
          p
          > olityki niczego Pani nie nauczyło - damy stypendium, poczekamy 5-10 lat i
          połow
          > a studentów nam się wyprowadzi na wieś, a nawet jak nie, to zaczną się
          protesty
          > , że wydajemy kupę kasy i nic się nie zmienia, bo z tek kasy korzystają tylko
          d
          > zieci wiejskich nauczycieli, przecież tak naprawdze to w gorszej sytuacji są
          ci
          > , których rodzice mają niższe wykształcenie ( wykształcenie najczęściej się
          dzi
          > edziczy ), a dzieci wiejskich nauczycieli i tak kończą studia. I tak w koło
          Mac
          > ieju, aż każdy student będzie z jakiegoś paragrafu miał prawo do stypendium,
          a
          > sytacja jak była tak będzie zła.
          > Taki artykulik ja mogę sklecić w 15min. na kolanie, jeden się nie dostał bo
          ze
          > wsi ( wszystkim ze wsi 400 stówy ), drugi ma chorą nerkę ( wszystkim z chorą
          n
          > erką po 250 ), trzeci mieszkaniec małego miasteczka gdzie TPS'A nie oferowała
          N
          > eostrady ( bez internetu - 50 zł ), czwarty mieszkał w górach i musiał
          chodzić
          > pod górkę do szkoły i odbierał kiepsko tylko 2 programy TV ( 25 zł ) - niech
          Pa
          > ni spojrzy na to z dystansu i na Boga MYŚLEĆ - to nie boli. Teraz to wszyscy
          ma
          > ją pomysły jak jeszcze wydać trochę pieniędzy, ale tak to my daleko nie
          zajedzi
          > emy !

          Dodam jeszcze, ze to gadanie o niedostepnych czytelniach dla dzieci wiejskich
          jest idiotyczne, gdy w kazdej szkole jest dostep do internetu.
      • Gość: Zenek Gledzenie autorki... IP: 216.206.209.* 28.08.03, 21:06
        redakcja napisała:

        > Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Dojazd go
        nie
        > kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
        > koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
        > Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędzy
        chadzał
        > z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
        > którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do
        czytelni.
        > Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
        > na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do ksero za
        p
        > arę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
        > pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendium. Gdyby
        w
        > iejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
        > ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskimi.
        > Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzialność za
        s
        > woje wybory", i że na tym polega bycie
        > odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo i
        podatki?
        > Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
        > zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są ludzie,
        któ
        > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
        > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
        > Ewa Milewicz


        Mniej zaradni powinni zatem poszukac sobie innego zajecia. Nie kazdy musi
        przeciez skonczyc studia! W innym watku pisalem, ze pochodze z licznej rodziny
        (szescioro dzieci) i piecioro z nas skonczylo studia mimo, ze wychowalismy sie
        na wsi w srednio usytuowanej rodzinie. Jest to dowod, ze mozna dokonac w zyciu
        tego czego sie naprawde pragnie! Bylo ciezko, ale jak widac bylo to mozliwe! A
        z panstwowych podatkow powinni byc wspierani Ci zdolni i chcacy, a nie jakies
        ofiary losy co to po studiach, oplacanych zreszta przez pieniadze wydarte
        ciezko na nie pracujacym podatnikom, i tak trafia na bezrobocie! Rownosc to
        byla za komuna
        • kataryna.kataryna Re: Gledzenie autorki... 28.08.03, 21:21
          Gość portalu: Zenek napisał(a):

          > redakcja napisała:
          >
          > > Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Dojazd g
          > o
          > nie
          > > kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
          > > koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
          > > Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędzy
          > chadzał
          > > z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
          > > którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do
          > czytelni.
          > > Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
          > > na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do ksero
          > za
          > p
          > > arę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
          > > pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendium. Gd
          > yby
          > w
          > > iejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
          > > ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskim
          > i.
          > > Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzialność
          > za
          > s
          > > woje wybory", i że na tym polega bycie
          > > odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo i
          > podatki?
          > > Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
          > > zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są ludzie
          > ,
          > któ
          > > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
          > > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
          > > Ewa Milewicz
          >
          >
          > Mniej zaradni powinni zatem poszukac sobie innego zajecia. Nie kazdy musi
          > przeciez skonczyc studia! W innym watku pisalem, ze pochodze z licznej
          rodziny
          > (szescioro dzieci) i piecioro z nas skonczylo studia mimo, ze wychowalismy
          sie
          > na wsi w srednio usytuowanej rodzinie. Jest to dowod, ze mozna dokonac w
          zyciu
          > tego czego sie naprawde pragnie! Bylo ciezko, ale jak widac bylo to mozliwe!
          A
          > z panstwowych podatkow powinni byc wspierani Ci zdolni i chcacy, a nie jakies
          > ofiary losy co to po studiach, oplacanych zreszta przez pieniadze wydarte
          > ciezko na nie pracujacym podatnikom, i tak trafia na bezrobocie! Rownosc to
          > byla za komuna
          • Gość: b Re: Gledzenie autorki... IP: *.biaman.pl 28.08.03, 21:25
            Kataryna, czy Ty wiesz, ze teraz trwaja polfinaly biegow mezczyzn na 200 m???
            • kataryna.kataryna Re: Gledzenie autorki... 28.08.03, 21:31
              Gość portalu: b napisał(a):

              > Kataryna, czy Ty wiesz, ze teraz trwaja polfinaly biegow mezczyzn na 200 m???


              E tam, nie lubię biegów. Zanim się do zawodnika przywiążę już po wszystkim.
              • Gość: b Re: Gledzenie autorki... IP: *.biaman.pl 28.08.03, 22:29
                kataryna.kataryna napisała:

                > Gość portalu: b napisał(a):
                >
                > > Kataryna, czy Ty wiesz, ze teraz trwaja polfinaly biegow mezczyzn na 200 m
                > ???
                >
                >
                > E tam, nie lubię biegów. Zanim się do zawodnika przywiążę już po wszystkim.

                A próbowałaś 10.000 m?
                • kataryna.kataryna Re: Gledzenie autorki... 28.08.03, 22:35
                  Gość portalu: b napisał(a):

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: b napisał(a):
                  > >
                  > > > Kataryna, czy Ty wiesz, ze teraz trwaja polfinaly biegow mezczyzn na
                  > 200 m
                  > > ???
                  > >
                  > >
                  > > E tam, nie lubię biegów. Zanim się do zawodnika przywiążę już po wszystkim
                  > .
                  >
                  > A próbowałaś 10.000 m?


                  Za chudzi.
                  • Gość: t. courtney Re: Gledzenie autorki... IP: *.biaman.pl 28.08.03, 22:59
                    no cóż, to może "bohaterowie jednej mili"?
                    • kataryna.kataryna Re: Gledzenie autorki... 28.08.03, 23:06
                      Gość portalu: t. courtney napisał(a):

                      > no cóż, to może "bohaterowie jednej mili"?


                      Bieganie jest nudne.
                      • Gość: b riposta IP: *.biaman.pl 28.08.03, 23:25
                        kataryna.kataryna napisała:

                        > Gość portalu: t. courtney napisał(a):
                        >
                        > > no cóż, to może "bohaterowie jednej mili"?
                        >
                        >
                        > Bieganie jest nudne.

                        nie jest.
                        • Gość: ponieważ jeśli Re: riposta IP: *.biaman.pl 28.08.03, 23:48

                          > kataryna.kataryna napisała:
                          >
                          > > > Bieganie jest nudne.
                          >
                          > nie jest.


                          ... przypomnisz sobie "Rydwany ognia", to zmienisz zdanie.
      • Gość: ell Re: Odpowiedź Ewy Milewicz IP: 213.17.236.* 28.08.03, 23:04
        "Gdyby wiejski student z niezamożnej rodziny dostał tak ze 400 zł miesięcznie,
        to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskimi."
        Ewa Milewicz

        BZDURA!!!!!!!!!!!!!! Szanse edukacyjne wyrownywane DOPIERO na studiach? Czy to
        aby nie za późno? Czy tego nie powinno się zrobić już w szkołach podstawowych,
        gimnazjach, szkołach średnich (i czy tego sie nie robi?)? 400 zł miesiecznie? W
        takim razie ja też poproszę - bo mimo, że jestem z miasta (niwielkiego, ale
        miasta), mimo, że byłam w kinie więcej niż 3 razy w życiu - też jestem
        bez "zaplecza koleżeńskiego" - studiuję w obcym mieście!!!!!! Nie rozumiem, w
        jaki sposób te 400 zł miałyby być przyznawane - że niby ze wsi i chce się
        uczyć? To dyskryminacja ludzi spoza wsi i ja się na to nie zgadzam.


        • Gość: Antek Rozpylacz NIE DENERWUJ SIĘ, PRZECIEŻ PANI REDAKTOR ZMIERZA.. IP: *.ii.com.pl 29.08.03, 00:00
          Gość portalu: ell napisał(a):

          > "Gdyby wiejski student z niezamożnej rodziny dostał tak ze 400 zł
          miesięcznie,
          > to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskimi."
          > Ewa Milewicz
          >
          > BZDURA!!!!!!!!!!!!!! Szanse edukacyjne wyrownywane DOPIERO na studiach? Czy
          to
          > aby nie za późno? Czy tego nie powinno się zrobić już w szkołach
          podstawowych,
          > gimnazjach, szkołach średnich (i czy tego sie nie robi?)? 400 zł miesiecznie?
          W
          >
          > takim razie ja też poproszę - bo mimo, że jestem z miasta (niwielkiego, ale
          > miasta), mimo, że byłam w kinie więcej niż 3 razy w życiu - też jestem
          > bez "zaplecza koleżeńskiego" - studiuję w obcym mieście!!!!!! Nie rozumiem, w
          > jaki sposób te 400 zł miałyby być przyznawane - że niby ze wsi i chce się
          > uczyć? To dyskryminacja ludzi spoza wsi i ja się na to nie zgadzam.
          >
          >

          DO JEDNEGO... ABY WPROWADZIĆ CAŁKOWICIE PŁATNE STUDIA. ALBO DO WPROWADZENIA
          PUNKTÓW ZA POCHODZENIE ROBOTNICZO-CHŁOPSKIE ATFFFFFFFFFFFFFFUUUUUU....
          TZN. ZA WYCHOWANIE W ŚRODOWISKU WIEJSKIM, PRZEZ CO TAKI STUDENT BYŁBY
          ZAKWALIFIKOWANY DO STYPENDIUM 400ZŁOTOWEGO (musiałby się jeszcze tylko zapisać
          do ZSMP) ATFFFFFFFFFFFFFFFUUUUUUU. chciałem powiedzieć do SDRP
          (ATFFFFFFFFFUUUU, tzn. do SLD)
      • Gość: Antek Rozpylacz PARDON... PANI REDAKTOR TROCHĘ PRZEGINA... IP: *.ii.com.pl 28.08.03, 23:05
        redakcja napisała:

        > Jak człowiek mieszka w mieście, w którym studiuje, to ma łatwiej. Dojazd go
        nie
        > kosztuje, mieszkanie też. Ma tu zaplecze
        > koleżeńsko-przyjacielskie, albo mają jego rodzice.
        > Wcześniej skończył nienajgorsze liceum. Do kina jak nie miał pieniędzy
        chadzał
        > z klasą, albo udawało mu się na upatrzony film trafić w
        > którymś z tańszych kin. Nie miał pieniędzy na książki, to poszedł do
        czytelni.
        > Miał też większe szanse niż człowiek mieszkający na wsi,
        > na to, że ktoś z kolegów pożyczy mu książkę z domowej biblioteki. Do ksero za
        p
        > arę groszy miał dwa kroki. No, więc już samo miejskie
        > pochodzenie dla studenta równoważne jest kilkuset złotowemu stypendium. Gdyby
        w
        > iejski student z niezamożnej rodziny dostał tak
        > ze 400 zł miesięcznie, to może jego szanse by się wyrównały z tym miejskimi.
        > Niektórzy z państwa internautów uważają, że "każdy ponosi odpowiedzialność za
        s
        > woje wybory", i że na tym polega bycie
        > odpowiedzialnym. Sorry Winetou, ale w takim razie po co komu państwo i
        podatki?
        > Chyba też po to, aby ten, kto nie jest szczytem
        > zaradności ani Einsteinem mógł sobie pozwolić na studia. Owszem, są ludzie,
        któ
        > rzy nawet w windzie wykopią studnię z wodą
        > oligoceńską. Gratulacje, ale są też mniej zaradni.
        > Ewa Milewicz

        PARDON !! TZN. ŻE TAKICH MAMY ZA RĄCZKI PROWADZAĆ?? ZNAM WIELE PRZYPADKÓW
        STUDENTÓW Z BIEDY GALICYJSKIEJ KTÓRZY STUDIUJĄ (bądź już ukończyli studia i
        pracują...) a los mieli o piekło gorszy.

        SORRY WINETOU, ale kto powiedział że każdy musi studiować?????? Nie wystarczy
        chcieć. Bo ważne są rezultaty nauki a nie zachcianki samego studiowania!

        PS. W ramach tzw. sprawiedliwości społecznej Pani Ewy Milewicz, żądam o
        udostępnienie KAŻDEMU ABSOLWENTOWI NP. NAUK POLITYCZNYCH, MINISTERIALNYCH TEK W
        RZĄDZIE, BĄDŹ CONAJMNIEJ STANOWISK KIEROWNICZYCH W REFERATACH MINISTERSTW.
        :)

        A CO??? BO W KOŃCU DLACZEGO I NA CO PŁACIMY PODATKI???
      • Gość: Zielicz Po co studia panience, której możliwości nie IP: 213.241.34.* 29.08.03, 13:25
        przekraczają bycia kiepską biuralistką?Dlaczego przygotowujące do tego zawodu
        liceum ekonomiczne jest złe, a liceum ogólnokształcące czy pseudostudia na
        pseudoszkólce wyzszej zawodowej są dobre?Dlaczego wogole zdobywanie zawodu w
        szkole sredniej jest be a w pseudoszkole wyższej cacy?Ja rozumiem, że chcecie
        Państwo tak zmanipulować młodzież żeby trzymała sie daleko od rynku pracy i to
        jeszcze na własny koszt(postulat płatnych studiów!)!Po co jednak Wam taka
        manipulacja?Skądinąd gdy Anna będzie starsza, to będzie zapotrzebowanie jedynie
        na jakieś 20% siły roboczej i to tej najwyżej kwalifikowanej, której sie nie da
        zastapić komputerami.Do tej grupy Anna nie jest w stanie trafić?Co ona bedzie
        ówczas miała z dyplomu pseudostudiów wyższych na jakiejś pseudouczelni w Płocku?
        Niech Pani odpowie na te pytania zamiast dobierać sobie oponentów, z którymi
        łatwo może sie Pani rozprawić.W ten sposób nie przekona Pani nikogo do swoich
        racji!
    • Gość: rrr po pierwsze: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.03, 16:55
      wiekszosc dyskusji jakims cudem przeistacza sie w utarczki w-wa
      kontra reszta. To jest arcy-glupie.Po drugie: jestem wsciekly,
      prowadzac od kilku lat swoja firme, ze musze placic podatki na
      tych wszystkich darmozjadow w urzedach zatrudnienia, zusach,
      pseudopanstwowych szkolach, itp..Taka osoba jak Anna pewnie
      moglaby znalezc prace w nieduzej, prywatnej firmie jak moja, ale
      nikt jej nie zatrudni legalnie, bo sa to dodatkowe kolosalne
      koszty dla pracodawcy.To jest chore panstwo.I na dodatek
      informuje ze jestem z w-wy.
Pełna wersja