semperignotus
05.04.08, 12:23
Przestroga
CODZIENNIE I PRZEZ CAŁY CZAS
Ma rację Janusz Palikot, że jesteśmy świadkami upadku mitu „satrapy z
Żoliborza”. Wprawdzie wiązanie któregokolwiek z dwóch braci Kaczyńskich z tą
zieloną warszawską dzielnicą jest gorszącym nadużyciem, zwłaszcza w kontekście
słowa „inteligencja”, ale tak właśnie – powtórzmy: „satrapa z Żoliborza” –
lubelski poseł Platformy Obywatelskiej nazwał prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Ten wielki strateg, polityczny geniusz, mąż stanu, wspaniały gracz i wybitny
człowiek – tak mówią o Kaczyńskim cmokierzy – powoli, acz nieuchronnie zbliża
się do punktu, w którym będzie musiał zmierzyć się z prawdą, że nie jest, nie
był i nigdy nie będzie tym, za kogo się uważa.
PiS to operetka. Spójrzmy na nich: Szczypińska, Kempa, Gosiewski, Cymański,
Kowal, Karski, Kurski, Putra, Sobecka, Macierewicz, Girzyński – cały batalion
nieestetycznych intelektualnie, a w najlepszym wypadku groteskowych umysłowo
indywiduów, z którymi bez wstydu zadaje się i nad którymi chce mieć władzę
„inteligent z Żoliborza”. Przy okazji Traktatu z Lizbony okazało się, że część
tej trzódki boi się innego, daleko bardziej wpływowego polityka – Tadeusza
Rydzyka z Torunia, który stał się właśnie (nie wiadomo jednak, na jak długo)
głównym konkurentem prezesa w walce o rząd dusz na endeckiej i katolickiej
prawicy.
Rydzyk uderza w Kaczyńskiego „zdradą” i obietnicą trzymania oka i ucha na
pulsie spraw wyborczych, Kaczyński zaś pokornie znosi te upokorzenia, mówiąc,
że z Radiem Maryja „stosunki się unormują”. Wprawdzie na początku marca prezes
był łaskaw stwierdzić, iż „pewne przygotowania do stworzenia nowej formacji
mają miejsce”, ale dziś nieco inaczej śpiewa: nie do końca zgadzamy się z
toruńskim tatą, ale szanujemy jego sposób myślenia. Jeżeli ktokolwiek stoi
dziś w rozkroku – że sięgniemy do frazeologii posłanki Rokiciny – to nie
Donald Tusk, ale właśnie brat Jarosław. Zresztą rozkrok i kłamstwo to jego
styl: nie został premierem, bo jego brat jest prezydentem, nigdy też nie
korzystał z politycznych usług Andrzeja Leppera, bo się nim brzydzi. Wzór dla
młodzieży, można powiedzieć.
Jarosławowi Kaczyńskiemu, który podobno potrafi przewidzieć dziesięć ruchów
naprzód, a nawet kilka po skończonej grze, należy się bacznie przyglądać.
Fakt, że otacza się takimi, a nie innymi ludźmi, że nie czuje żadnego
dyskomfortu w kontaktach z antysemickim medium, że kłamie, rozpada mu się
partia, a sondaże nie rosną, można rozpatrywać jako przypadek kliniczny. A
zwłaszcza jako polityczną przestrogę: nigdy więcej.