Gość: Rzeczowy
IP: *.gen.twtelecom.net
11.09.03, 14:50
70 lat temu Stanów Zjednoczonych przed kompletną biedą
i anarchią nie uratowała żadna świątynia opatrzności
ani nawrócenie czy dobra wola starych elit. Kręgosłup
mafii amerykańskiej utrącili nowi, bezkompromisowi
ludzie – urzędnicy, politycy i policjanci – mądrzy i
odważni patrioci, chcący widzieć swój kraj (i swoje
życie!) normalnym. Jakże przydałby się dziś naszemu
wymiarowi sprawiedliwości taki Eliot Ness! A najlepiej
5, 10, 100 Eliotów. Z całą pewnością ratunek leżał
również w rozwarstwieniu społecznym i religijnym.
Gdyby przytłaczającą większość Amerykanów stanowili
katolicy, być może po dziś dzień tym wielkim krajem
rządziliby mafijni figuranci, kolaborujący z klerem.