basia.basia
08.05.08, 01:19
info.wiara.pl/index.php?grupa=4&cr=1&kolej=0&art=1210047931
Ten wywiad jest tak kuriozalny, że nawet Dziennik się zlitował i nie ma go na
stronie internetowej ale jest na portalu www.wiara.pl i wklejam w całości.
Czytając czułam się zażenowana. Ołdakowski zainfekowany cynizmem:( Wstyd!
................................
Anna Wojciechowska: Na czym polega wzmocnienie nadzoru nad misją programową
TVP przez Piotra Gadzinowskiego? Bo rozumiem, że tym kierował się pan,
głosując za tym, by został wiceszefem rady programowej?
Jan Ołdakowski: Zagłosowałem, bo choć sam nie lubię parytetów, to ta rada jest
tak skonstruowana, że każde środowisko polityczne musi być w niej
reprezentowane. Mam nadzieję, że prezydium zostanie rozszerzone i będą
reprezentowani wszyscy.
- I nie przeszkadzało panu, że podnosi pan rękę za człowiekiem, który zwierza
się na blogu, że ma ochotę walić gruchę.
- Jestem dość tradycyjnym konserwatystą...
- I dlatego zagłosował pan za Gadzinowskim?
- Oczywiście, że nie! Ale są też takie momenty w funkcjonowaniu ciał
wybieralnych, że polityk głosuje na ludzi, których nie do końca się szanuje.
Zakładam, że to jest też reprezentant jakieś skrajności, czy mi się ona
podoba, czy nie. A jasne, że mi się nie podoba.
- Nikt pana przecież nie zmuszał do takiego głosowania.
- Albo będę mówił jak było, albo pani będzie próbowała, żeby było tak, jak
pani uważa.
- Było tak, że poparł pan Gadzinowskiego.
- Zrobiłem to z dyskomfortem. Ale jest tak, że każdy nurt ma reprezentację w
radzie. Oczywiście wolałbym innego reprezentanta lewicy, bo to, co "Nie" i pan
Gadzinowski robi z polskim życiem społecznym, jest godne najwyższego potępienia.
- Ale rada liczy wielu członków. Dlaczego jej wiceszefem musi być akurat
Gadzinowski?
- Ale czy to jest naprawdę ważne ciało, czy też raczej jest niesłuchane i
nieszanowane przez swoich członków?
- Jak nieszanowane, to po co w ogóle jest?
- To dobre pytanie na inną rozmowę.
- Tymczasem może w tym gremium obserwujemy właśnie początek sojuszu PiS z SLD
w mediach?
- Gdyby SLD przehandlowało coś za stanowisko wiceszefa rady programowej, to
znaczyłoby, że jest bardzo naiwne.
- Mówimy o początku. Może pan zagwarantować, że za tym nie pójdą bardziej
intratne stanowiska w TVP dla ludzi Sojuszu?
- Nie wiem. Głosowania w radzie programowej były zawsze w atmosferze
konsensusu. Nie pyta mnie pani, co robi przedstawiciel LPR w tej radzie?
- Z LPR od dawna jesteście w koalicji medialnej.
- To są minusy demokracji parlamentarnej.
Od redakcji portalu Wiara.pl
Demokracja parlamentarna nie zwalnia z podejmowania decyzji zgodnie z zasadami
przyzwoitości.