Nieco o syjonistycznej propagandzie

IP: *.vic.bigpond.net.au 05.01.02, 07:32
W sprawie artykulów Pana Maksymiliana Hennera w Nr. 149 “Kuriera Zachodniego”

Artykuły Pana M. Hennera pod tytułami “Durban a sprawa nielegalnych imigrantów”
oraz “Sytuacja po 11 września” zawierają mnóstwo nieścisłości oraz, powiedzmy
to delikatnie, przeinaczeń prawdy. Tak więc uważam, że “Kurier” powinien
zamieścić sprostowanie tychże nieścislości i przeinaczeń. Nie powinno być
bowiem w interesie redakcji, aby jej pismo było spostrzegane jako organ
wojującego syjonizmu. Tym samym zeszło by ono na poziom takich wydawnictw
jak “Przegląd Katolicki” z Sydney czy osławiony “Tygodnik Polski” z Melbourne,
tyle że po przeciwnej stronie ideologiczno-politycznego spectrum.

Tak więc, po piewsze, trzeba wyraźnie powiedzieć, że ruch syjonistyczny był
zawsze ruchem rasistowskim, nawiązujacym do biblijnych (a wiec irracjonalnych)
koncepcji “narodu wybranego” i “powrotu do Syjonu” (Slownik wiedzy
obywatelskiej, 1970). Przykładem skrajnego wręcz rasizmu jest państwo Izrael,
gdzie obywatelstwo otrzymuje się automatycznie na podstawie samego
tylko “prawidłowego” (to jest żydowskiego) pochodzenia etnicznego, czyli
rasowego. Ale kto jest obecnie tak naprawdę Żydem? Pan Henner insynuuje, iż
jakoby tak zwana propaganda palestyńska twierdziła, iż “Żydzi europejscy sa w
90 procentach Mongołami”. Pan Henner slyszal, że dzwony gdzieś biją, dokładnie
nie wie, w ktorym kościele, ale mimo to zabiera glos i wyglasza autorytatywnie
poglądy ex cathedra, nie przymierzajac, jak sam papież rzymski…

Pan Henner zakłada więc (milcząco ale konsekwentnie), ni mniej ni wiecej, iż
Żydzi sa (przynajmniej w ich ogromnej większości) semitami. Jednakże według
ekspertow (na początek patrz książka Arthur’a Koestler’a The Thirteenth Tribe
czyli Trzynaste plemie), jest faktem, że olbrzymia większość Żydów, która
przeżyła Holocaust, jest pochodzenia głównie chazarskiego (tak więc tureckiego,
a nie mongolskiego, jak to insynuuje Pan Henner). Oznacza to, że ich przodkowie
przybyli do Europy (i dalej), nie znad Jordanu, ale znad Wołgi, nie z Kanaanu,
ale z Kaukazu, który jest uważany za kolebkę tak zwanej rasy aryjskiej. i że
genetycznie są oni bardziej zbliżeni do Hunow, Uigurow czy też plemion
węgierskich niż do potomków Abrahama, Izaaka i Jakuba. Jeśli to jest prawda (a
wszystko wskazuje, że jest: mogę służyć ekspertyzami zawodowych historyków z
polskich, rosyjskich i zachodnich, w tym australijskich, uniwersytetów), to
termin “antysemityzm” należałoby uznać za pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia.
Antysemityzm jest bowiem na ogół błędnie rozumiany jako “wrogość i nienawiść do
Żydow” (Encyklopedia Powszechna PWN, 1959), jako że oparty jest na on na
blędnym zalożeniu, ze współcześnie żyjący Żydzi to semici. Natomiast
wielokrotnie potwierdzonym faktem jest, że po pierwsze olbrzymia większość
obecnie żyjących Żydow nie jest semickiego pokolenia (patrz wspomniany
Koestler, ten sam, co był napisał Darkness at Noon czyli Ciemność w południe),
i po drugie, że najwięcej semitów można spotkać obecnie wsrod Arabów i
Abisynczyków, a nie Żydów. Tak więc obecnie antysemita to z definicji wróg
Arabów i Abisynczyków (Etiopczyków), a nie Żydow, co prowadzi nas do paradoksu,
że najwięcej atysemitów jest właśnie wśród prawdziwych semitów (to jest Arabów)
… Chciałbym jeszcze w tym miejscu dodać, ze w PRLu antysemityzm był w
niektórych okresach określany jako “nie tylko ruch antyżydowski, lecz w
niemniejszym stopniu – antywolnościowy, antypostępowy, antydemokratyczny i
antysocjalistyczny“ (Encyklopedia Powszechna PWN, 1959).

Określenie “semita” ma zresztą taki sam sens (a raczej jego brak), jak
określenie “aryjczyk”. Ten ostatni to była dawniej osoba posługująca sie
językiem indoeuropejskim (indogermanskim). Do języków indoeuropejskich zalicza
się jednak języki tak odmienne od siebie jak języki indoirańskie (między innymi
perski, afgański i hindi, a z wymarłych głównie sanskryt i język awestyjski,
uzywany niegdyś przez Zaratusztre), bałtyckie, słowianskie (a więc i polski),
germańskie (tak więc i angielski), romańskie i celtyckie, a tudzież języki
albański, grecki i ormiański. Termin “aryjczyk” jest więc tak obszerny, że
niewiele mówiący o ludziach tak określanych. Co więcej, hitlerowcy określali
mianem “aryjczyka” osobę należącą do tak zwanej rasy szlachetnej, w odróżnieniu
od osób należących do tak zwanej rasy żydowskiej (Encyklopedia Powszechna PWN,
1959), stąd termin ten wyszedł obecnie (i słusznie) z użycia.. Najwyższa pora,
aby podobny los spotkal równie nieprecyzyjny i rasistowski termin “semita”, a
więc też i “antysemita”.

Pan Henner rozpisuje się też o rasizmie. Ale cóż to jest tak naprawdę ten
rasizm? Według Onet: Wiem, rasizm jest doktryną głosząca, że ludzie dzielą się
na rasy nie tylko ze względu na cechy somatyczne (budowa ciała, kolor skóry,
kształt czaszki), ale też i psychiczne. Rasy są (wedlug rasistów) nierównej
wartości: "wyższe" i "niższe". Mieszanie ras prowadzi, według nich, do
degeneracji ludzkości, upadku cywilizacji i kultur. Według tego przekonania
konieczna jest więc troska o czystość rasową i stosowanie segregacji rasowej.
Czyż to nie jest dokładny opis oficjalnej ideologii państwa Izrael (Medinat
Yisra’el)? Żydzi są według doktryny syjonistycznej tak zwanym narodem wybranym,
ze względu na ich cechy fizyczne i psychiczne (Pan Henner na przykład
stwierdza, że Izraelczycy, a więc Żydzi, są lepiej wykształceni od
Palestyńczykow czyli Arabow, co zakłada wyższą inteligencję tak zawanej rasy
żydowskiej). Państwo Izrael jest przeciwko mieszaniu ras, stąd tylko etniczny
(rasowy) Żyd może automatycznie zostać obywatelem tego państwa. Stosuje się w
nim też segregację rasową. Są tam bowiem luksusowe dzielnice i osiedla “Nür für
Juden”, i są też slamsy (obozy) dla Palestyńczyków, jedne od drugich oddzielone
kordonem policyjnym, jak za czasów hitlerowskiej III Rzeszy (co możemy ogądać,
prawie codziennie, w telewizji - na przykład na kanale kablowym BBC World News).

Pan Henner twierdzi też, że Izrael jest jedyną demokracją w stylu zachodnim na
Bliskim Wschodzie. Nie wiem, czy to miał być żart, czy coś zupełnie innego.
Bowiem po pierwsze to Izrael nie jest państwem w pełni demokratycznym. Znaczna
część jego stałych, a odwiecznych mieszkańców jest bowiem pozbawiona pełnych
praw obywatelskich (Palestyńczycy), co bardzo przypomina mi Republikę
Południowej Afryki z czasów tzw. apartheidu (mieszkałem pod Johannesburgiem we
wczesnych latach 1980tych, więc znam tę sytuację z pierwszej ręki). W Izraelu
obowiązuje też od niepamiętnych czasów stan wyjatkowy (wiadomo: wojna domowa),
co z definicji nie pozwala na określenie Izraela jako państwa w pełni
demokratycznego (możliwe jest tam, na przykład, przetrzymywanie podejrzanych
bez zawiadomienia o tym sądu, co spotyka nawet Żydow). Od roku 1985 Izrael nie
uznaje też jurysdykcji Sądu Światowego (International Court of Justice), ze
względu na liczne zbrodnie wojenne, których dopuścili sie Izraelczycy, łącznie
z obecnym premierem tego państwa, niejakim Arielem Szaronem (“rzeźnikiem
Libanu”), obecnie zaocznie sądzonym za te zbrodnie w Belgii (nawiasem
to “Ariel” jest jednym z nazw Jerozolimy, a doslownie znaczy “Lew Pana Boga”).
Izrael nie posiada też konstytucji, wydaje zaś conajmniej jedną piątą swego
Produktu Narodowego Brutto (GNP) na zbrojenia, i zapewne conajmniej drugie tyle
na policję i tajne służby porządkowe oraz na budowę muru oddzielającego Żydów
od Palestyńczyków (dane CIA – dla porównania USA wydaje na zbrojenia okolo
jednej dwudziestej swego GN
    • Gość: Kagan Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie - c.d. IP: *.vic.bigpond.net.au 05.01.02, 07:35
      Izrael nie posiada też konstytucji, wydaje zaś conajmniej jedną piątą swego
      Produktu Narodowego Brutto (GNP) na zbrojenia, i zapewne conajmniej drugie tyle
      na policję i tajne służby porządkowe oraz na budowę muru oddzielającego Żydów
      od Palestyńczyków (dane CIA – dla porównania USA wydaje na zbrojenia okolo
      jednej dwudziestej swego GNP). Pomimo, że oficjalną stolicą Izraela jest
      Jerozolima, to nawet USA utrzymuje swą ambasadę w Tel Aviv. Powyższe fakty, a
      także wiele innych, na które po prostu brakuje tu miejsca, wskazują, że Izrael
      jeśli jest demokracją, to jest on demokracja podobna do tej, którą znamy z
      Polski okresu stanu wojennego. Po drugie, na tymże Bliskim Wschodzie jest wiele
      panstw niemniej, jak nie więcej, demokratycznych niż Izrael. Po pierwsze Egipt,
      gdzie regularnie odbywają się wybory, dozwolona jest działalność związków
      zawodowych i licznych partii politycznych (łącznie z socjalistami), którego
      rząd jest zresztą silnie popierany przez USA. A także choćby Zjednoczone
      Emiraty Arabskie, gdzie kobiety mają pełne prawa, służa one nawet w ochronie
      międzynarodowego lotniska w Dubaju. Również takie państwa jak Jordania, Kuwejt
      czy Liban posiadają (mniej lub więcej rozwiniete) instytucje demokratyczne typu
      parlamentu czy wolnych wyborów. Zgoda, nie są to wzory idealnej demokracji, ale
      nie jest też takim wzorem państwo Izrael.

      Podsumowując: współcześni Żydzi mają mniejsze prawa do terytorium obecnego
      Izraela niż na przykład Słowianie Zachodni, a więc i Polacy, mają obecnie do
      obszaru byłego NRD. Przecież aż po Łabę żyły niegdyś plemiona słowiańskie
      (niektóre z nich żyją tam zresztą do dziś), po których zostaly niezliczone
      nazwy miejscowosci, jak chociażby Berlin, Lipsk (zniemczony na Leipzig),
      Chociebuż (zniemczony na Cottbus) czy też Budziszyn (zniemczony na Bautzen).
      Słowianie także wycierpieli niewysłowione katusze od nazistów, którzy masowo
      mordowali ich (obok Żydow i Cyganów) w obozach śmierci, eksploatowali
      maksymalnie jako niewolników na roli, w górnictwie i przemyśle, brutalnie
      wysiedlali z okupowanych miast i wsi, a na koniec zniszczyli mnóstwo
      miejscowości w krajach słowiańskich (Warszawa czy Lidice to tylko najbardziej
      znane przykłady).

      W ksiażce David’a Yallop’a To the Ends of the Earth są pokazne bardzo ciekawe
      mapy Bliskiego Wschodu. Pierwsza z nich pokazuje Palestynę w roku 1878 oraz
      rozmieszczenie tamże osiedli palestynskich i żydowskich. Na kilkaset osiedli
      palestyńskich można się było doliczyć w roku 1878 dosłownie jednej żydowskiej
      kolonii (w okolicach Jaffy) oraz zaledwie kilku osiedli mieszanych, to jest
      żydowsko-palestyńskich (Safed, Haifa, Tiberias, Jaffa, Jerusalem, i Hebron).
      Kolejna mapa pokazuje rekomendację ONZu z dnia 29 listopada 1947 roku w sprawie
      podziału Palestyny. Na tej mapie widać wyraźnie, że państwo palestynskie
      powinno obejmować praktycznie cały obszar tw. Zachodniego Brzegu (rzeki
      Jordan), skrawek przy wschodniej granicy z Libanem (z Nazaretem) i tak zwaną
      Strefę Gazy. Żydzi mieli otrzymać część wybrzeża Morza Środziemnego (od mniej
      wiecej Tel Aviv-Jaffy, do Haify) oraz okolice Jeziora Tyberiadzkiego (od Beisan
      do Safed i granicy z Libanem) a także obszar Pustyni Negev: mniej więcej na
      południe od miejscowości Beersheba aż do skrawka wybrzeża Zatoki Akaba
      (dzisiejszy Eliat). Cała Jerozolima, łącznie z Betlejem, miały byc zaś pod
      kontrolą miedzynarodową (ONZ).

      Niestety, jak to napisał David Yallop w roku 1993 “Today Palestine only exists
      in the hearts and minds of her people”. Dodał bym tylko, że istnieje ona także
      w myślach i sercach niezliczonych rzesz przyjaciół Palestynczyków, do których,
      i to z dumą, zalicza się też niżej podpisany.

      Lech Keller
      ljkel2@netscape.net
      Melbourne, 5 stycznia 2002 roku

    • Gość: polishAM Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.nas20.new-york1.ny.us.da.qwest.net 05.01.02, 08:09
      Notoryczny wrog narodu polskiego Ed Koch (byly mayor NY) wielokrotnie mowil, ze
      Izraelowi naleza sie tereny Palestyny na tej samej zasadzie jak Polska
      otrzymala Wschodnie Prusy. Wielokrotnie tym argumentem wycieral sobie dupe ale
      chyba niewiele to dalo. Swiat nie podjal tego argumentu. Sam mieszkalem w
      J'burgu na samym Hillbrow tez w latach 80tych. To byly moje najlepsze czasy.
      • Gość: Kagan Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.vic.bigpond.net.au 05.01.02, 09:29
        Gość portalu: polishAM napisał(a):

        Notoryczny wrog narodu polskiego Ed Koch (byly mayor NY) wielokrotnie mowil,
        ze Izraelowi naleza sie tereny Palestyny na tej samej zasadzie jak Polska
        otrzymala Wschodnie Prusy. Wielokrotnie tym argumentem wycieral sobie dupe
        ale chyba niewiele to dalo. Swiat nie podjal tego argumentu.
        Sam mieszkalem w J'burgu na samym Hillbrow tez w latach 80tych. To byly moje
        najlepsze czasy.

        Kagan: Moze sie spotkalismy? Ja mieszkalem nieco w Benoni a pozniej Berea,
        o miedze od Hillbrow. Ale teraz Berea i Hillbrow to sie zrobily czarne
        slumsy. Bialym sie pogorszylo, a murzynom NIE poprawilo (poza Mandela
        i jego gangiem aparatczykow-terrorystow z ANC)...
        A co do tzw. Ziem Odzyskanych, to po pierwsze byly one dawniej polskie, a po
        drugie Polska stracila swe Kresy Wschodnie, lacznie z terenami zamieszkalymi
        w wiekszosci przez Polakow (Wilno, Lwow i okolice).
        Tak rozumujac, to Zydzi powinni wriocic do Chazarii, czyli do obecnej
        poludniowej Rosji i Ukrainy, w okolice Krymu zreszta, wiec calkiem
        niezle miejsce. Ciekawe, ze oni tam wcale nie chca... A to czemu?
        Pewnie zatracili uczucia patriotyczne. Chca byc blizej ropoy czyli
        szmalu...
        Kagan
        • Gość: 010502 Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.tnt3.chi15.da.uu.net 05.01.02, 09:41
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: polishAM napisał(a):
          >
          > Notoryczny wrog narodu polskiego Ed Koch (byly mayor NY) wielokrotnie mowil,
          > ze Izraelowi naleza sie tereny Palestyny na tej samej zasadzie jak Polska
          > otrzymala Wschodnie Prusy. Wielokrotnie tym argumentem wycieral sobie dupe
          > ale chyba niewiele to dalo. Swiat nie podjal tego argumentu.
          > Sam mieszkalem w J'burgu na samym Hillbrow tez w latach 80tych. To byly moje
          > najlepsze czasy.
          >
          > Kagan: Moze sie spotkalismy? Ja mieszkalem nieco w Benoni a pozniej Berea,
          > o miedze od Hillbrow. Ale teraz Berea i Hillbrow to sie zrobily czarne
          > slumsy. Bialym sie pogorszylo, a murzynom NIE poprawilo (poza Mandela
          > i jego gangiem aparatczykow-terrorystow z ANC)...
          > A co do tzw. Ziem Odzyskanych, to po pierwsze byly one dawniej polskie, a po
          > drugie Polska stracila swe Kresy Wschodnie, lacznie z terenami zamieszkalymi
          > w wiekszosci przez Polakow (Wilno, Lwow i okolice).
          > Tak rozumujac, to Zydzi powinni wriocic do Chazarii, czyli do obecnej
          > poludniowej Rosji i Ukrainy, w okolice Krymu zreszta, wiec calkiem
          > niezle miejsce. Ciekawe, ze oni tam wcale nie chca... A to czemu?
          > Pewnie zatracili uczucia patriotyczne. Chca byc blizej ropoy czyli
          > szmalu...
          > Kagan

          Tak,chca byc blizej szmalu.Izrael to rozbojnik na BW jednosci arabskiej dla
          interesow zydostwa amerykanskiego .Jednak nauczyli sie co nieco od rzymian:dziel
          i rzadz.

          puls prawdziwy
          • Gość: Kagan Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.vic.bigpond.net.au 05.01.02, 09:52
            Gość portalu: 010502 napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: polishAM napisał(a):
            > >
            > > Notoryczny wrog narodu polskiego Ed Koch (byly mayor NY) wielokrotnie
            > > mowil,
            > > ze Izraelowi naleza sie tereny Palestyny na tej samej zasadzie jak Polska
            > > otrzymala Wschodnie Prusy. Wielokrotnie tym argumentem wycieral sobie dupe
            > > ale chyba niewiele to dalo. Swiat nie podjal tego argumentu.
            > > Sam mieszkalem w J'burgu na samym Hillbrow tez w latach 80tych. To byly
            > > moje najlepsze czasy.
            > >
            > > Kagan: Moze sie spotkalismy? Ja mieszkalem nieco w Benoni a pozniej Berea,
            > > o miedze od Hillbrow. Ale teraz Berea i Hillbrow to sie zrobily czarne
            > > slumsy. Bialym sie pogorszylo, a murzynom NIE poprawilo (poza Mandela
            > > i jego gangiem aparatczykow-terrorystow z ANC)...
            > > A co do tzw. Ziem Odzyskanych, to po pierwsze byly one dawniej polskie,
            > > a po drugie Polska stracila swe Kresy Wschodnie, lacznie z terenami
            > > zamieszkalymi w wiekszosci przez Polakow (Wilno, Lwow i okolice).
            > > Tak rozumujac, to Zydzi powinni wriocic do Chazarii, czyli do obecnej
            > > poludniowej Rosji i Ukrainy, w okolice Krymu zreszta, wiec calkiem
            > > niezle miejsce. Ciekawe, ze oni tam wcale nie chca... A to czemu?
            > > Pewnie zatracili uczucia patriotyczne. Chca byc blizej ropy czyli
            > > szmalu...
            > > Kagan
            >
            > Tak,chca byc blizej szmalu.Izrael to rozbojnik na BW jednosci arabskiej dla
            > interesow zydostwa amerykanskiego .Jednak nauczyli sie co nieco od rzymian:
            > dziel i rzadz.
            puls prawdziwy

            K: Raczej od Brytyjczykow (glownie Anglikow), bo Chazarzy raczej sie z
            Rzymem NIE stykali, a jeno z Biznacjum, a to byly popluczyny po Rzymie!
            Kagan z pozdrowieniami dla wszystkich sympatykow Sprawy Palestynskiej!
            Chazarzy do Chazarii!
            =====================
    • Gość: polishAM Do Kagana. IP: *.nas20.new-york1.ny.us.da.qwest.net 05.01.02, 14:49
      Panstwo zydowskie na Krymie to temat na osobny watek, bo takie projekty rowniez
      przedstawiono Stalinowi. A propos Afryki to krecilem sie tam przez 10 lat po
      tamtejszych kopalniach. Rowniez pracowalem w Impala Platinium czyli kilkanascie
      minut do Sun City wiec w piatek wieczorem siedzialem juz w kasynie. Mieszkalem
      w Rustenburgu. Bylem tez w Barberton kolo Swazilandu wiec tez tam mialem
      zabawe. Z Hillbrow dojezdzalem do Boksburga codziennie bo pracowalem w East
      Rand Proprietary Mine. Koniec lat osiemdziesiatych obijalem sie w Cape Town i
      do dzisiaj mam tam mieszkanie na Moulin Point. W J'burgu tak jak wszyscy
      spotykalem sie z kumplami w Cafe Wien, Hailderbergu czy Red Lionie gdzie
      nawzajem sobie wyrywalismy dziwki. Potem w Moulin Rouge. Moi kumple wtedy juz
      pojechali do US i ja trzymalem sie z Henkiem ze Slaska. On mieszkal tam z
      dziewczyna z Port Elizabeth na Claim street. Ja mieszkalem na Twist street.
      Oczywiscie na Berea i Youville wiecznie przebywalem.
      • Gość: Kagan Do sasiada z Hillbrow IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 01:58
        Gość portalu: polishAM napisał(a):

        Panstwo zydowskie na Krymie to temat na osobny watek, bo takie projekty rowniez
        przedstawiono Stalinowi. A propos Afryki to krecilem sie tam przez 10 lat po
        tamtejszych kopalniach. Rowniez pracowalem w Impala Platinium czyli kilkanascie
        minut do Sun City wiec w piatek wieczorem siedzialem juz w kasynie.

        K: Bylem w Sun City. To tak jak dzisiaj Hotel Mariott w Warszawie: oaza luksusu wsrod biedy (W RPA
        murzynskiej, a w Polskie polskiej) i brudu...

        Mieszkalem w Rustenburgu.
        K: Tez znam. Typowe burskie miasteczko, calkiem zreszta ladne, ale dookola polpustynia....

        Bylem tez w Barberton kolo Swazilandu wiec tez tam mialem zabawe. Z Hillbrow dojezdzalem do
        Boksburga codziennie bo pracowalem w East Rand Proprietary Mine.
        K: Ja pracowalem dla zydkow z Anglo-American (tez mi nazwa dla zydowskiej firmy)...
        Ale placili niezle, wiec co mi tam... Codziennie dojezdzalem z Benoni do Braamfontein, a pozniej dokoola
        Witwatersrandu, bo sprzedawalem i obslugiwalem komputery (Datapoint Division of Computer Sciences,
        ktory byl kontrolowany w RPA przez Anglo American)...

        Koniec lat osiemdziesiatych obijalem sie w Cape Town i do dzisiaj mam tam mieszkanie na Moulin
        Point.
        K: Niestety, nigdy do Kapsztadu NIE dojechalem, bo jak sie zaczelo sypac w latch 1980tych, to jezdzilem
        raczej do Pretorii zlatwiac wize imigracyjna do Australii...

        W J'burgu tak jak wszyscy spotykalem sie z kumplami w Cafe Wien, Hailderbergu czy Red Lionie gdzie
        nawzajem sobie wyrywalismy dziwki. Potem w Moulin Rouge...
        K: Znam, znam... Mieszkalem o rzut kamieniem od Cafe Wien. Pod oknami mialem parking, gdzie
        zapewne czasem ty, a jak nie, to twoi kumple z kopalni parkowali (obok biblioteki)...

        Moi kumple wtedy juz pojechali do US i ja trzymalem sie z Henkiem ze Slaska. On mieszkal tam z
        dziewczyna z Port Elizabeth na Claim street. Ja mieszkalem na Twist street.
        K: Oj, znam te ulice. mam w domu nawet album o Hillbrow i Berea. A dzis tam, szkoda gadac.
        Znajomi z Benoni mowia mi, ze starszne slumsy, sami czarni, brud, smrod i ubostwo.
        Ciekawe, ze nigdy w TV nie pokazuja teraz Hillbrow... Widac, ze nie jest ono "politically correct"...

        Oczywiscie na Berea i Youville wiecznie przebywalem.
        L: Bo,to byl wtedy kawalek Europy (Ameryki?) w Afryce....
        Pozdrowka!
        Kagan (teraz z Australii)...
        p.s. moj adres jest ljkel2@netscape.net
        L.K.



    • Gość: Słoń MY|LENIE ? IP: *.cm-upc.chello.se 06.01.02, 15:55
      MY|LENIE

      MY~LENIE, psychol. ~wiadomy proces psych. człowieka, prowadzący do po~redniego
      i uogólnionego poznania oraz zrozumienia otaczającej go rzeczywisto~ci; w
      węższym znaczeniu m. jest aktywną czynno~cią umysłową, dzięki której są
      odzwierciedlane ogólne cechy różnych rzeczy, zdarzeń i zjawisk oraz stosunki
      między nimi. Proces m. jest ~ci~le związany ze spostrzeganiem i pamięcią.
      Zachodzi on wówczas, gdy jednostka przetwarza informacje o przedmiotach i ich
      klasach zawarte w wyobrażeniach, spostrzeżeniach czy pojęciach. W strukturze
      czynno~ci m. wyróżnia się: po pierwsze - informacje (tre~ci) o przedmiotach i
      ich klasach, które mogą być zakodowane w spostrzeżeniach, wyobrażeniach lub
      pojęciach, po drugie - operacje umysłowe, za pomocą których są przetwarzane
      powyższe informacje, po trzecie - reguły (metody, taktyki, strategie), które
      decydują o porządkowaniu ciągu danych, jak algorytm czy heurystyka.
      Pierwsze systematyczne badania eksperymentalne nad aktem m. były prowadzone
      przez niem. psychologa O. Külpe i jego uczniów ze szkoły würzburskiej (N. Ach,
      A. Messer) na pocz. XX wieku, póEniej kontynuowali je gestalty~ci: M.
      Wertheimer, W. Köhler i K. Duncker. M. jako produkt uczenia się było
      przedmiotem kolejnych badań S. Rubinsztejna, A. Leontjewa, J.S. Brunera, J.
      Piageta czy J. Dewey’a. W Polsce badania nad procesami my~lowymi człowieka
      prowadzili m.in.: Z. Pietrasiński, J. Kozielecki i E. Nęcka.

      Dzięki m. człowiek nie tylko lepiej poznaje ~wiat i odzwierciedla istniejące w
      nim stosunki funkcjonalne i log., ale także organizuje zgodnie z tym procesem
      swoje działanie. Psychologowie wyróżniają m. asocjacyjne, które jest względnie
      nieukierunkowanym i nie kontrolowanym aktem wywoływania obrazów czy idei w
      postaci sekwencji słów, swobodnych fantazji, marzeń (snów) na jawie lub we ~nie
      (S. Freud) oraz m. ukierunkowane, które jest m. sensu stricto, tj. wyższą
      czynno~cią umysłową zmierzającą do rozwiązywania różnych problemów teoret. bądE
      praktycznych. W tym ostatnim wyróżnia się m. kryt., będące procesem wykrywania
      błędów we wnioskowaniu i log. fałszów oraz m. twórcze jako odkrywanie czego~
      nowego. Najważniejszymi operacjami m. są: analiza, synteza, wnioskowanie,
      uogólnianie i abstrahowanie. Dzięki nim możliwe jest głębsze wnikanie w istotę
      poznawanych rzeczy czy zjawisk przez ich porównywanie, analizowanie i
      uogólnianie. Do gł. cech m. zalicza się: giętko~ć lub schematyzm (dogmatyzm),
      szybko~ć lub powolno~ć, rozwagę lub roztargnienie, płynno~ć lub spontaniczno~ć
      i chaos, rozległo~ć lub wąsko~ć, krytycyzm lub bezkrytycyzm.

      Ze względu na sposób gromadzenia informacji przetwarzanych w procesie m., jak i
      na kolejno~ć czynno~ci umysłowych wykonywanych na danym materiale w rozwoju
      ontogenet. człowieka wyróżnia się m.: obrazowo-ruchowe, konkretno-wyobrażeniowe
      oraz słowno-log. (abstrakc.). Pierwszy rodzaj m. sensoryczno-motorycznego jest
      związany z wykonywaniem prostych czynno~ci w sytuacjach prakt.
      tak przez zwierzęta wyższe rozwojowo, jak i przez dzieci do 2,5 roku życia.
      Polega ono na manipulowaniu spostrzeganymi przedmiotami, by osiągnąć zamierzony
      cel (m. w działaniu), ale bez udziału operacji my~lowych opartych na mowie.
      Nieco póEniej w rozwoju człowieka pojawia się m. konkretno-wyobrażeniowe, które
      towarzyszy działaniu, opierając się nie tylko na aktualnych spostrzeżeniach,
      ale i na wyobrażeniach twórczych czy odtwórczych. Występuje ono tak we wczesnym
      dzieciństwie, jak i u osób dorosłych w toku ich działalno~ci konstrukcyjnej lub
      artystycznej. Najwyższy stopień stanowi m. słowno-log. (pojęciowe), które jest
      wła~ciwe wyłącznie człowiekowi. Pojawia się ono dzięki edukacji już w wieku
      przedszkolnym, za~ jego intensywny rozwój przypada na wiek szkolny. M.
      pojęciowe wyraża się w umiejętno~ci wypowiadania własnych przekonań o
      poznawanym przedmiocie za pomocą symboli słownych, liczbowych czy znaków
      umownych. Dzięki temu rodzajowi m. osoba potrafi operować symbolami zgodnie z
      prawami logiki, dowodzić sformułowanych przez siebie tez i weryfikować
      wysunięte przypuszczenia (hipotezy).

      Ze względu na wynik czynno~ci m. wyróżnia się m. produktywne (twórcze),
      polegające na tworzeniu informacji zupełnie nowych dla podmiotu oraz m.
      reproduktywne, sprowadzające się do zastosowania uprzednio zdobytej wiedzy w
      nowych zadaniach czy warunkach. Biorąc pod uwagę kryterium Eródła poznania
      można wyróżnić m. dyskursywne, polegające na przetwarzaniu informacji
      immanentnie danych umysłowi ludzkiemu lub też uzyskanych za pomocą zmysłów,
      oraz m. intuicyjne oparte na poznaniu wyprzedzającym rozumowanie albo na
      pod~wiadomym, skróconym akcie rozumowania. M. odgrywa szczególną rolę w
      sytuacjach problemowych, kiedy człowiek nie potrafi sobie poradzić
      wykorzystując posiadane informacje i umiejętno~ci. Rozwiązywanie problemów
      przebiega w 4 fazach: dostrzeżenia problemu, analizy sytuacji problemowej,
      wytwarzania pomysłów rozwiązania i weryfikacji pomysłów.

      Proces m. może być zakłócony przez jego tre~ci w postaci dominujących w nim
      urojeń, idei nadwarto~ciowych bądE natręctw my~lowych oraz przez tempo tego
      procesu, kiedy występuje przyspieszenie toku my~lenia czy wręcz gonitwa my~li
      lub odwrotnie - spowolnienie jego biegu, rozkojarzenie my~li aż po prakt.
      zahamowanie m. (tzw. urwanie my~li). BOGUSŁAW ~LIWERSKI


      • Gość: trol Re: MĄCENIE! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.02, 16:32
        "Napisałeś" się chłopie, po cholere?
        Napisz kilka myśli od siebie, na poruszony temat
      • Gość: Kagan Czy Slon mysli? IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 02:00
        Jak widac, zdarzaja sie tez slonie bezmyslne...
    • Gość: Cartman Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.chello.pl 06.01.02, 19:16
      A co mnie obchodzi czy jakieś pismo jest organem wojującego syjonizmu?
      A co mnie obchodzi jaka demokracja panuje w Izraelu?
      A co mnie obchodzi jaką krew mają w swych żyłach współcześni Żydzi - mieszkańcy
      Izraela?
      A co mnie obchodzi jakie prawo mają Żydzi do ziem w Palestynie?

      To jest krajowe forum, a rzeczony obszar jest za daleko, abym się tym
      przejmował.

      Musisz mieć, chłopie, w cholerę wolnego czasu na martwienie się tymi sprawami i
      pisanie tego wszystkiego.

      Cartman
      • Gość: trol Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.02, 23:07
        Człowieka wykształconego (który przynajmniej ma maturę) powinny te sprawy
        interesować aby w prymitywny sposób nie był manipulowany wobec groźnych
        wydarzeń, których pewne państwa "miłujące pokój" są sprawcami (prowokatorami).
        Trzeba znać genezę takiego a nie innego "zachowania się" przez te państwa.
        Uświadomić sobie trzeba, do czego dążą?
        Nazizmowi na początku również pobłażano. Czym to się skończyło ?Wiadomo!!!!!!!
      • Gość: Kagan Re: Nieco o syjonistycznej propagandzie IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 02:04
        Gość portalu: Cartman napisał(a):

        > A co mnie obchodzi czy jakieś pismo jest organem wojującego syjonizmu?
        L: To pismo podaje sie za organ polonii australijskiej...

        > A co mnie obchodzi jaka demokracja panuje w Izraelu?
        L: Powinno cie obchodzic, bo twoje pieniadze tez tam ida, aby podtrzymywac te
        "demokracje"...

        > A co mnie obchodzi jaką krew mają w swych żyłach współcześni Żydzi - mieszkańcy
        > Izraela?
        L: Powinno, bo ty tez finasujesz ich przekomy powrot do "ojczyzny"...

        > A co mnie obchodzi jakie prawo mają Żydzi do ziem w Palestynie?
        L: j.w. Ty tez finasujesz te wojne!
        >
        > To jest krajowe forum, a rzeczony obszar jest za daleko, abym się tym
        > przejmował.
        L: Niestety, dopoki zydzi rzadza w Polsce, to KAZDY temat o nich jest tematem
        KRAJOWYM!
        >
        > Musisz mieć, chłopie, w cholerę wolnego czasu na martwienie się tymi sprawami i
        > pisanie tego wszystkiego.
        L: Mam obecnie sporo czasu, bo WAKACJE na uniwerku!


        > Cartman

        Pozdr., Kagan
    • Gość: BAP Re:Zydzi i filosemici milcza gdy mowa o Chazarach IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.02, 00:10
      Jest to prawidlowosc ktora mozna zaobserwowac przy poruszaniu tego tematu.
      Wstydza sie czy co? Albo...
      • Gość: Zydzi Re:Zydzi i filosemici milcza gdy mowa o Chazarach IP: *.cm-upc.chello.se 07.01.02, 00:38
        Gość portalu: BAP napisał(a):

        > Jest to prawidlowosc ktora mozna zaobserwowac przy poruszaniu tego tematu.
        > Wstydza sie czy co? Albo...
        ____________________________________________________________________________

        Masz na mysli jedno z plemion Izraelskich w Afganistanie ?

        • Gość: Zydzi Pasztuni to Zydzi ???? IP: *.cm-upc.chello.se 07.01.02, 00:41
          In an Interview With the Kuwaiti Daily Al-Rai 'Al-'Am on December 12, 2001:

          In the interview, Arafat also stated that "they say that there are half a
          million Jews in Afghanistan whom [the Israelis] want to bring to the West Bank
          and to the Gaza Strip."
          • Gość: Kagan Sposob na Izrael IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 02:09
            Gość portalu: Zydzi napisał(a):

            > In an Interview With the Kuwaiti Daily Al-Rai 'Al-'Am on December 12, 2001:
            >
            > In the interview, Arafat also stated that "they say that there are half a
            > million Jews in Afghanistan whom [the Israelis] want to bring to the West Bank
            > and to the Gaza Strip."

            Proponuje, aby KAZDY Polak wystapil o obywatelstwo Izraela. Zawsze sie jakis przodek koszerny
            znajdzie, bo zylismy w tym samym kraju przez kilkaset lat (conajmniej od XII w.).
            A jak sie w Izraelu znajda 3 miliony Polakow, to zrobimy tam porzadek: zydkow wyslemy do Ameryki, bo
            tam ich tak kochaja, a z Palestynczykami bedziemy sobie zyc w zgodzie, ze wspolna stolica w
            Jerozolimie... Polska bedzie miala od nas tanie pomarancze, a my wode z Polski, ktora w Polsce
            czesto jest w nadmiarze, a w Palestynie jakby jejk brak...
            Co wy NA TO?
            Kagan
Pełna wersja