michal_polonus
22.06.08, 19:34
obserwując postawę forumowiczów przyszło mi do głowy, że za książką
Gontarczyka i Cenckiewicza może stać sam Wałęsa :)
no bo zobaczcie, od 1989 Wałęsa systematycznie rujnował swój autorytet
megalomania, otaczanie się podejrzanymi personami, kłamstewka, intrygi,
kompromitujące wypowiedzi, brak jakichkolwiek działań na rzecz reformy państwa
itd. - te wszystkie zachowania Wałęsy stopniowo odbierały mu poparcie. Jeszcze
w 1995 na chwileczkę jeszcze zebrał głosy postsolidarniściowców, ale było to
głosowanie przeciw Kwachowi a nie "za" Wałęsą.
Potem Wałęsa właściwie zniknął. Miarą upadku były wybory 2000 r. kiedy Wałęsa
dostał ledwie 1% głosów. Stał się obiektem drwin, żartów. Próbował jeszcze coś
zabłysnąć i zaczął się pokazywać z Kwachem. Nie na wiele się to zdało.
i nagle dzisiaj, dzięki książce IPN, Wałęsa wraca do obiegu publicznego.
Zaczyna się o nim mówić, robi się z nim wywiady.
Nagle znikąd objawiają się jego "fani", którzy do tej pory go wyśmiewali.
Następuje wysyp tych, którzy rzekomo "zawsze go szanowali". Przypomniał sobie
o nim Salon. Nagle w "głupku, prostaku i chamie" dostrzeżono męża stanu i
bohatera, w "kandydacie na dyktatora" - ofiarę.
Wszystko po to, by walczyć z lustracją.
można pomysleć, że gdyby książka o Wałęsie nie powstała, sam by ją napisał :)