Przychodzi baba do lekarza...

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 23:07
A gdzie leczą się posłowie i inne"elity" władzy?
Czy tam limit też przekroczony?
    • Gość: Raldek Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 23:08
      Większość lekarzy to oszuści, którzy czekają tylko na pieniądze!
      • Gość: zdezorientowany Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.wlodawa.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 23:24
        To co Ty człowieku chcesz? Jak przyjmie pacjentkę to popadnie w
        długi i zbankrutuje(Kasa nie płaci za świadczenia pozalimitowe)-
        jak ograniczy przyjęcia to mu napyszczą że chce w łapę, że
        świnia, że etyka i że władza ludowa go wykształciła, a żłób
        jeden nie chce pracować.
        A problem jest jest taki: od finansów są inni, a od leczenia
        inni. Tylko, że tych pierwszych to nie widać, a drudzy czasami
        też nie są święci (co zdarza się też w innych zawodach i to o
        wiele częściej)
    • Gość: niezadowolona warszawianka Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:17
      W Warszawie tez tak jest. W mojej przychodni, ktora zamierzam
      wkrotce zmienic poczatkowo wszystko bylo cacy: terminy krotkie,
      na konkretne godziny, lekarze i siostry sympatyczni. Kiedy
      przybylo pacjentow przychodni przestalo zalezec i zaczely sie
      fochy. Moja siostra po przebytym zapaleniu rogowki, gdzie
      konieczna byla kontrola, musiala zaplacic za wizyte u okulisty
      30 zl - wlasnie dlatego, ze "limit wizyt na ten dzien zostal
      przekroczony". A byla wczesniej zapisana. To samo dzieje sie
      nagminnie z ginekologiem. Czas oczekiwania na wizyte to jak
      dobrze pojdzie 3 tyg. Moim zdaniem to skandal. Za co my tak
      naprawde placimy? Ta "sluzba zdrowia" to jakas komedia i to
      bardzo kiepska.
      • Gość: gosc Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.ipt.aol.com 23.09.03, 23:25
        Niestety, lekarze tez musza zyc i zarabiac godziwie. Niestety
        tzw. narodowy fundusz zdrowia zjada wiekszosc pieniedzy, i po
        prostu nie ma za co placic lekarzom. Rozwiazaniem moglyby by
        konkurencyjne prywatne fundusze zdrowotne, podobnie jak fundusze
        emerytalne. Przypuszczam ze jesli tak jak obecnie srednio wplaca
        sie 200zl/mies. jako skladke zdrowotna, z powodzeniem moznaby
        uzyskac dobry standard uslug placonych przez prywatny fundusz.
        • Gość: sic Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 212.160.72.* 24.09.03, 08:10
          Fundusz wbrew obiegowej opinii nie zżera większości pieniędzy...
          Poprostu każdy oddział takie pieniądze dostaje z góry jakie
          zostaną wydzielone... i muszą rozdzielić pomiędzy placówki
        • Gość: nielekarz Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.kasa-chorych.silesia.pl 24.09.03, 08:47
          A MOŻE PAN DOKTOR ZARABIAŁBY PIENIĄŻKI W PRYWATNYM GABINECIE A
          NIE TYM POWSTAŁYM Z PIENIĘDZY PODATNIKA? JA TEŻ CHCĘ DOSTAĆ
          GABINET Z WYPOSAŻENIEM, NIE PŁACIĆ ZA NIEGO GROSZA I TAM
          ZARABIAĆ SOBIE NA ZYCIE!
          • Gość: g@mdan Re: To zostań lekarzem. IP: *.tvsat364.lodz.pl 27.09.03, 00:13
            I nie krzycz.
      • Gość: pi Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 10:34
        Po pierwsze nie "sluzba zdrowia" a "ochrona zdrowia" a po drugie
        to nie lekarze sa od polityki w tym panstwie. Nie lekarze
        wymyslili ten system. Mysle ze czas juz przyzwyczaic sie ze za
        usluge trzeba placic. A usluga lekarza jest taka sama jak
        fryzjera. Tylko ze za fryzjera to zaplacisz bez zmrozenia oka 80
        zl a za swoje zdrowie nie chcesz placic nic. A skladki na
        zdrowie przezeraja tacy jak Lapinski. Do nich miej pretensje ze
        sa limity i ze lekarze nie chca leczyc za darmo. Bo nic nie jest
        za darmo. Komunizm sie skonczyl...
    • Gość: szary_ludek Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.centrumc.krakow.pl 23.09.03, 23:35
      Argentyna już niedaleko, juz prawie ją widać.... jeszcze
      chwilka.....
    • Gość: lekarka Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:40
      Nie widzę nic nienormalnego. Jestem ginekologiem i mam taką
      pacjentkę, która przez kilka lat była w Anglii. Opisywała mi jak
      to tam wygląda.
      Otóż jak się chce iść w Anglii do państwowego ginekologa to
      trzeba się liczyć z czasem oczekiwania około 7-8 miesięcy.
      A jak się chce iść do prywatnego to proszę bardzo od ręki, na
      którą godzinę zapisać, w recepcji podadzą kawę, oraz wszystkie
      inne szykany, tylko, że to kosztuje 100 funtów.
      Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia nie jest
      wydolna, ani wydajna.
      • Gość: deficyt Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.09.03, 00:11
        > Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia nie
        jest
        > wydolna, ani wydajna.

        Zapomniała pani, że najpierw kształciła się pani
        na nasz koszt. Jasne, państwowy (bezpłatny) urzędnik
        też nie jest wydajny, prawda? Bez bakszyszu w kopercie
        jest nie cytaty, nie pisaty.

        A obsługa w prywatnych przychodniach w Polsce?
        Opryskliwa, gburowata. Pacjent jest nikim.
        Najważniejsze są pieniądze. Najlepiej, żeby
        same pieniądze przyszły do lekarza, a pacjent
        został w domu lub od razu przeniósł się na cmentarz.



        • Gość: Robert Re: Przychodzi baba do lekarza...czyli deficyt IP: *.nas57.los-angeles2.ca.us.da.qwest.net 24.09.03, 02:10
          Zapomniała pani, że najpierw kształciła się pani
          > na nasz koszt.

          Jak 99% Polaków-wszyscy kształcimy się na koszt tych,którzy płacą podatki.

          Najlepiej, żeby
          > same pieniądze przyszły do lekarza, a pacjent
          > został w domu lub od razu przeniósł się na cmentarz

          Jak na razie to jest odwrotnie.Pacjent przychodzi do lekarza,a jakże,a
          pieniądze za leczenie w ramach NFZ niestety nie.
          Tych dyrektorów przychodni to pracownicy powinni na taczkach wywieżć.Nie znam
          przykładu większego idiotyzmu-kontraktujący usługę NFZ nie płaci za wykonanie
          ponad limit,a oni dopiero teraz,po kilku latach zaciągania długów i pracy ZA
          DARMO swoich pracowników nieśmiało wprowadzają normalność:"Nie ma kasy-nie ma
          towaru(usługi)-Kredytów nie udzielamy!!!"
          P.S. I nie mówcie,kochani pacjenci,że płacicie składki.Skoro je płacicie,to
          dlaczego w przychodni nie ma tych pieniędzy???Może kłamiecie,że płacicie,może
          rząd kłamie,że pieniądze trafiają "za pacjentem",a może w końcu poszukacie
          winnych tego całego burdelu tam,gdzie trzeba w Warszawce:w
          Sejmie,ministerstwie i rządzie-nie w przychodniach.
          P.S.2. Załosny jest poziom naszych dziennikarzy,już sami wierzycie w to co
          piszecie,a to już niedobrze...
          • Gość: mar Re: Przychodzi baba do lekarza...czyli deficyt IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 24.09.03, 08:50
            moze zamiast wieszac psy na lekarzach warto przygladnac sie
            blizej sposobowi finansowania, sposobowi wydawania rent,
            rozdzialu funduszy
        • Gość: marek Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.qc.sympatico.ca 24.09.03, 04:42
          Czyy szanowny GOSC ksztalcil sie na wlasny koszt, a moze w ogole
          nie ksztalcil sie skoro wypisuje takie same "androny" jakie
          wyglaszal za PRL-u Wladzio Gomulka ???
        • rachelka Kształcenie na koszt państwa 24.09.03, 08:37
          Skoro jest to tak bolesne, że ktoś wykształcony w systemie bezpłatnego
          szkolnictwa, żąda wynagrodzenia za swoją pracę, mam kilka propozycji.
          1. Bezpłatne usługi medyczne owszem, ale tylko na tym poziomie, jaki dały
          studia. Wszelkie kursy dokształcające, szkolenia i zdobywanie uprawnień
          kosztuje i to duzo i lekarz pokrywa to z własnej kieszeni.
          2. Kiedy pójdziemy do adwokata lub notariusza też mu nie płaćmy, w końcu on
          tez studiował za państwowe pieniądze.
          A tym zaperzonym ograniczonymi przyjeciami w przychodniach specjalistycznych
          przypominam o kontraktach na okresloną liczbę pacjentów. Mało tego, od liczby
          ponad limit placówka słuzby zdrowia musi zapłacic podatek dochodowy.
          • Gość: mar Re: Kształcenie na koszt państwa IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 24.09.03, 09:03
            poniewaz moi rodzice placa podatki, nie bardzo czuje ten dlug w
            stosunku do spoleczenstwa, poza tym w zwiazku z tym zze kazdy
            chodzil do szkoly panstwowej, nie czuje obowiazku placenia w
            restauracji (szkola gastronomiczna), adwokat (uniwersytet)etc.
        • Gość: nielekarz Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.kasa-chorych.silesia.pl 24.09.03, 08:52
          i zapomniała dodać kto zfinansował gabinet, jego wyposażenie,
          miesięczne utrzymanie itp. No bo chyba nie Pani doktor? Ile jest
          w Polsce gabinetów, przychodni, sal szpitalnych za państwowe
          (nasze) pieniądze gdzie mafia lekarska uprawia prywatę?
          • Gość: lekarz Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 10:56
            po co w ogole pracowac w publicznej ochroniezdrowia? Zakladajmy
            prywatne kliniki. Jak ktos chce pracowac za darmo niech pracuje
            w tych gabinetach z publicznych pieniedzy. Prosze bardzo. I
            wtedy nie bedzie dyskusji i problemow. Bedzie altenatywa. Tylko
            ze politycy nie chca do tego dopuscic. Bo dlaczego lekarze mieli
            by normalnie pracowac i normalnie zarabiac. To tylko wolno
            politykom (to ostatnie).
        • Gość: Jacek Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 212.33.78.* 24.09.03, 11:52
          A na czyj koszt ty się kształciłeś? Czy wszyscy którzy
          skończyli państwowe uzelnie powonni pracować za darmo? Czy
          tylko lekarze?
      • Gość: lll Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.nas6.albuquerque1.nm.us.da.qwest.net 24.09.03, 06:19
        Oczywicie ze Pani nie widzi bo jest Pani lekarka.

        Widza pacjeci ktorzy czekaja pod gabinetem pare godzin
        w oczekiwaniu az laskawy lekaz wreszcze przyjdzie do pracy
        a jak juz przyjdzie to trzeba sie modlic zeby zaraz nie wyszedl
        taka jak jedna z Pan napisala powyzej ze musiala zaplacic za
        mozliwosc "dodatkowego" przyjecia a ginekolog
        poswiecil jej 5 minut bo wlanie konczyl prace
        2 godziny przed terminem.



        > Nie widzę nic nienormalnego. Jestem ginekologiem i mam taką
        > pacjentkę, która przez kilka lat była w Anglii. Opisywała mi jak
        > to tam wygląda.
        > Otóż jak się chce iść w Anglii do państwowego ginekologa to
        > trzeba się liczyć z czasem oczekiwania około 7-8 miesięcy.
        > A jak się chce iść do prywatnego to proszę bardzo od ręki, na
        > którą godzinę zapisać, w recepcji podadzą kawę, oraz wszystkie
        > inne szykany, tylko, że to kosztuje 100 funtów.
        > Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia nie jest
        > wydolna, ani wydajna.
      • Gość: jasio Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 06:27
        Gość portalu: lekarka napisał(a):

        > > > Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia
        nie jest
        > wydolna, ani wydajna.

        To ograniczyc ja do minimum
        Reforma jest bardzo dobra dla lekarzy ktorzy stosuja zasady czy
        sie stoi czy sie lezy 2000 się nalezy
        a wiecej to juz na boku
        Aha Elity lecza sie na Wołowskiej w Warszawie
        kiedys na Emili Plater ale tam bylo za ciasno i za duzo starych
        komuchow
        • Gość: xxx Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 195.117.104.* 24.09.03, 13:33
          Kochani lekarze! Płacimy u fryzjera, notariusza itp, ponieważ
          nie płacimy za te usługi składek . Usługi świadczone przez
          lekarzy są objęte ubezpieczeniem, za któe płacimy co miesiąc
          składkę, czy jesteśmy chorzy czy zdrowi,.Bardzo dużo pieniędzy
          jest marnotrawionych przez złą organizację usług, złą pracę
          lekarzy i pracowników obsługi. Wy to widzicie, ale boicie się
          przeciwstawić swoim zwierzchnikom. Lepiej wyżyć się na
          pacjencie. Należałoby się dokładnie przyjżeć, kto na tym
          bałaganie korzysta, i razem z pacjentami zawalczyć o zmianę tego
          procederu. Ale cóż, lekarze ciągle jeszcze zniewoleni jak w
          totalitaryzmie, i boją się . Dlatego atakują pacjentów, bo to
          bezpieczniej, prawda?
          • Gość: eskulap www.klinika-eskulap.pl IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 14:34
            www.klinika-eskulap.pl
            Zapraszamy
          • Gość: gosc2 Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 15:17
            Gość portalu: xxx napisał(a):

            > Kochani lekarze! Płacimy u fryzjera, notariusza itp, ponieważ
            > nie płacimy za te usługi składek . Usługi świadczone przez
            > lekarzy są objęte ubezpieczeniem, za któe płacimy co miesiąc
            > składkę, czy jesteśmy chorzy czy zdrowi,.Bardzo dużo
            pieniędzy
            > jest marnotrawionych przez złą organizację usług, złą pracę
            > lekarzy i pracowników obsługi. Wy to widzicie, ale boicie się
            > przeciwstawić swoim zwierzchnikom. Lepiej wyżyć się na
            > pacjencie. Należałoby się dokładnie przyjżeć, kto na tym
            > bałaganie korzysta, i razem z pacjentami zawalczyć o zmianę
            tego
            > procederu. Ale cóż, lekarze ciągle jeszcze zniewoleni jak w
            > totalitaryzmie, i boją się . Dlatego atakują pacjentów, bo to
            > bezpieczniej, prawda?
            Nie przesadzasz przypadkiem z tym "wyżywaniem i
            atakowaniem".Czy myslisz Ze twoja składka ,podobnie jak te
            opisywane w artykule 20 zł idzie do ręki lekarza(3-4 zł na
            pacjenta w przychodni),że limity wymyslili lekarze?Taki jest
            system-mnie tez sie nie uśmiecha płacic co miesiąc składek a to
            na Zus a to na fundusz zdrowia-ale nie mam niestety wyboru
      • Gość: Bogusław Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.pila.dialup.inetia.pl 24.09.03, 07:11
        Gość portalu: lekarka napisał(a):

        > Nie widzę nic nienormalnego. Jestem ginekologiem i mam taką
        > pacjentkę, która przez kilka lat była w Anglii. Opisywała mi
        jak
        > to tam wygląda.
        > Otóż jak się chce iść w Anglii do państwowego ginekologa to
        > trzeba się liczyć z czasem oczekiwania około 7-8 miesięcy.
        > A jak się chce iść do prywatnego to proszę bardzo od ręki, na
        > którą godzinę zapisać, w recepcji podadzą kawę, oraz wszystkie
        > inne szykany, tylko, że to kosztuje 100 funtów.
        > Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia nie
        jest
        > wydolna, ani wydajna.
        Ciekawe!
        W poprzednim systemie jakoś się nie zdarzały takie przypadki.
        Dostęp do lekarza i specjalisty był bezproblemowy.
        Dzisiaj nie ma lekarzy-są to bisnesmeni i krwiopijcy,bez uczucia
        i jakichkolwiek objawów człowieczeństwa.
        • Gość: ty Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.przasnysz.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 18:10
          Jesli tylko krwiopijcy i niegodziwcy pracują w sferze
          publicznych usług medycznych ,to chyba najlepiej spalić
          wszystkie przychodnie i szpitale, a pracowników rozgonić.
          Wtedy tacy jak Ty będą szczęśliwi - bo będą mogli leczyć się
          sami.
          Powodzenia.
      • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 07:29
        Bo jeżeli ten ginekolog wykorzystuje limit czasowy na płatne
        leczenie to głupi ludzie czekają. Ciekawi mnie ile bierzecie za
        duszę, bo jeżeli ja policzę kasę, którą wykładam na ilość leczeń
        to wy musielibyście być cholernie bogaci. Tak, tak rozumiem Was
        lekarzy okrada kasa chorych, ale co u diabła mnie to obchodzi,
        ja chcę być tylko dobrze leczony za moje własne pieniądze.
        Jeżeli wam nie pasuje to sobie otwórzcie własną klinikę i kto
        będzie chciał to do was pójdzie, a nie na siłę żądać kasę od
        chorego, który da wszystko za zdrowie.
        • Gość: pi Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 11:01
          I tak niedlugo mam na dzieje bedzie. A Ty sobie czekaj na
          darmowa wizyte. I modl sie bys doczekal. Bo co to kogos obchodzi
          ze Ty placisz pieniadze jakiejs Kasie. Plac za usluge, a Kasy po
          co one? Idziesz do fryzjera placisz. Idziesz do lekarza tez
          plac. I bedziesz zadowolony.
      • Gość: znudzony Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.tnt11.syd2.temp.da.uu.net 24.09.03, 08:12
        Lekarko!
        Ty jestes taki lekarz jak ja baletnica! O czym ty mowisz? W
        Angli czekala tyle miesiecy na badanie? Anglia,ma bardzo dobra
        opieke lekarska- bylas tam kiedys?Mieszkam w Australii-i tylko
        liczy sie pacjent,a ty pieprzysz,o czym nie wiesz,poczytaj,a
        potem zabieraj glos! A ile bierzesz za wizyte gamoniu?
        • Gość: P.S.J. Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.itpp.pl 24.09.03, 09:57
          EEE..., nie zaperzaj się, akurat wiadomo, że Angole masowo
          wyjeżdżają leczyć się do Niemiec.
          • Gość: Paryz Re: Przychodzi baba do lekarza... we Francji IP: BT1SQT* / 62.201.139.* 24.09.03, 12:16
            ... albo do Francji !
            We Francji system zdrowotny jest bardzo dobry : najpierw idac do lekarza
            placisz za wizyte, a potem jesli masz wlasciwe ubezpieczenie ten wydatek
            zostaje ci zwrocony przez ichnia "kase chorych". Zazwyczaj 100%
            (pisze "zazwyczaj", bo oprocz okulisty i dentysty).
        • Gość: douczony Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 11:34
          Ty matołku. Anglia to nie Australia. Leży gdzie indziej i ma zupełnie inny
          system opieki zdrowotnej.
      • Gość: BlueBird Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.localdomain / 192.168.29.* 24.09.03, 09:19
        Gość portalu: lekarka napisał(a):

        > Nie widzę nic nienormalnego. Jestem ginekologiem i mam taką
        > pacjentkę, która przez kilka lat była w Anglii. Opisywała mi
        jak
        > to tam wygląda.
        Nie trzeba brać przykładu ze złego wzorca. Jeśli tak jest w
        Angli to nie musi tak być w Polsce.

        > Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia nie
        jest
        > wydolna, ani wydajna.
        Ok. To niech Państwo Polskie przestanie w końcu mi zabierać bez
        mojego pytania kasę na Fundusz Zdrowia. Ja bardzo chętnie zaczne
        chodzić do lekarza prywatnie i mu normalnie płacić za wizytę.
        Nadmienię tylko że Państwo zabiera mi co miesiąc blisko 200 PLN,
        a ja od 3 lat nie byłem u żadnego Państwowego lekarza, ani nie
        korzystałem z pobytu szpitalnego. Łatwo policzyć, że jest to
        7200 PLN czyli zebrało się spokojnie na prostą operację
        chirurgiczną.
        • Gość: g@mdan Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.tvsat364.lodz.pl 27.09.03, 00:26
          Jeśli nie chcesz, aby państwo "zabierało" Ci kasę na NFZ, to skieruj swoją
          krytykę w stronę państwa, a nie wiń za to lekarzy.
          Więcej logiki!
      • Gość: Linn Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.dialup.tiscali.it 24.09.03, 10:59
        We Wloszech Polka, przebywajaca tu nielegalnie, moze urodzic w szpitalu i nikt
        jej nie zapyta o prawo pobytu. Oczywiscie nie musi za nic placic.
        • Gość: pi Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 11:04
          Proponuje by wszystkie Polki rodzily we Wloszech !!!
      • Gość: Aneta TAAA..a lyzka na to niemozliwe!! IP: *.cc.kuleuven.ac.be 24.09.03, 12:04
        Pani durna lekarko,jestem wlasnie we Flandrii gdzie zapisalan
        sie do ginekologa panstwowego wczoraj na wizyte na dzisiaj,bez
        problemow bez czekania + pytanie czy chce do pani lekarki czy
        do pana lekarza ...... takim zasranym nierobom jak Pani tylko
        kopa dac za takie komentarze.
        pozdrawiam serdecznie




        Gość portalu: lekarka napisał(a):

        > Nie widzę nic nienormalnego. Jestem ginekologiem i mam taką
        > pacjentkę, która przez kilka lat była w Anglii. Opisywała mi
        jak
        > to tam wygląda.
        > Otóż jak się chce iść w Anglii do państwowego ginekologa to
        > trzeba się liczyć z czasem oczekiwania około 7-8 miesięcy.
        > A jak się chce iść do prywatnego to proszę bardzo od ręki, na
        > którą godzinę zapisać, w recepcji podadzą kawę, oraz
        wszystkie
        > inne szykany, tylko, że to kosztuje 100 funtów.
        > Nigdzie na Świecie państwowa (bezpłatna) służba zdrowia nie
        jest
        > wydolna, ani wydajna.
      • Gość: Londoner Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.proxy.aol.com 24.09.03, 12:31
        To prawda, ala brytyjska sluzba zdrowia nie jest najlepsza w
        Europie, moze wiec np. slowko o Francji albo Holandii....
      • wladyslawa1912 Re: Przychodzi baba do lekarza... 24.09.03, 14:15
        mieszkam w anglii od kilku lat.
        - na wizyte u ginekologa czekalam 3 tygodnie, ale nie bylo to nic pilnego
        - recepte na pigulki anty wypisuje "zwykly" lekarz rodzinny w przychodni do
        ktorego kolejek nie ma
        - badania typu wymaz - zajmuje sie tym pielegniarka (pobiera co trzeba i
        wysyla do laboratorium), zeby niepotrzebnie nie zawracac glowy lekarzowi
        specjaliscie
        - jesli zdarzy sie przypadek nagly (np. krwawienie, jak w artykule) jedzie sie
        do szpitala na pogotowie i lekarz przyjmuje pacjenta od razu
        - lekarz w panstwowym szpitalu czy przychodni ZAWSZE jest mily i ma czas dla
        pacjenta
        - dodam, ze skladka na panstwowa sluzbe zdrowia wynosi 4 funty tygodniowo
        (srednia dniowka wcale nie bogatych anglikow to 100 funtow, a wiec skladka to
        4% zarobku, nie jak w polsce prawie polowa zarobku brutto)

        PODSUMOWUJAC: sluzba zdrowia w polsce jest fatalna, a dotego najdrozsza na
        swiecie.
        • wladyslawa1912 poprawka 24.09.03, 14:22

          > - dodam, ze skladka na panstwowa sluzbe zdrowia wynosi 4 funty tygodniowo
          > (srednia dniowka wcale nie bogatych anglikow to 100 funtow, a wiec skladka
          to
          > 4% zarobku, nie jak w polsce prawie polowa zarobku brutto)

          mialo byc oczywiscie, ze skladka to ok.1% zarobku
      • Gość: Ziuta Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.acn.waw.pl 24.09.03, 15:39
        No tak,to sie marzy Pani doktor, a po co ja płacę na
        ubezpieczenie co miesiąc taką kasę???!
        Może to i nie wasza,lekarzy, wina ten zasrany system, ale tak
        swoją drogą, czy pamięta Pani, że składała Pani przysięgę
        Hipokratesa??? Zawód lekarza, to nie tylko zawód, ale i
        powołanie. Ma Pani do czynienia z ludźmi, to nie usługa jak u
        fryzjera, no chyba, że takim poziomie ocenia Pani swoje
        wiadomości... współczuje wobec tego Pani pacjentom
        • Gość: g@mdan Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.tvsat364.lodz.pl 27.09.03, 00:34
          Hej Ziuta. A znasz chociaz treść przysięgi Hipokratesa? Jeśli tak to
          przeczytaj akapit zaczynający sie od słów: A owoce pracy swojej...
          Czy rozumiesz co czytasz?
      • Gość: Al Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 212.51.202.* 24.09.03, 18:28
        Niestety Polska reforma systemu zdrowotnego oparta była w dużym
        stopniu na wzorcach brytyjskich (Brytyjczycy zamierzają zmienić
        swój system).
        Jeżeli państwowa służba zdrowia nie ma szans być kiedykolwiek
        wydajną, to należy ją po prostu całkiem zlikwidować albo bardzo
        mocno ograniczyć. Ale wówczas ubezpieczenie zdrowotne nie
        powinno polegać na "wrzucaniu do wspólnego wora" naszych wbrew
        pozorom niemałych składek, służących do zasilania aparatu
        biurokratycznego i nieefektywnych placówek ochrony zdrowia - no
        czasami skorzysta z nich jakiś szczęśliwiec, któremu akurat
        udało się dostać do lekarza po kliku miesiącach od rejestracji.
        Składki powinny pokrywać opłatę polisy ubezpieczeniowej
        (indywidualnej dla każdego obywatela - której wartość zależałaby
        od wysokości składek). Wówczas każdy mógłby wybrać lekarza wg
        własnego uznania, kierując się kryterium fachowości i ceny.
        Koszty leczenia refundowane byłyby tylko z polisy albo tylko z
        własnej kieszeni lub z obu źródeł jednoczesnie. Dla zapobieżenia
        nadużyć typu wyłudzanie pieniędzy z polisy, po każdym
        przekroczeniu określonych progów kosztowych (ustalanych dla
        okresu rocznego w zależności od wartości polisy - podobnie jak
        progi w systemie podatkowym), rosłyby automatycznie składki
        ubezpieczeniowe (jak w ubezpieczeniach komunikacyjnych).
        Przy tak funkcjonujacy systemie:

        1. Pacjenci mogąc wybierać lekarzy, stymulowaliby konkurencję w
        branży - dodatkowo na skutek ograniczenia zatrudnienia w
        państwowych placówkach, pojawiłaby się większa podaż na rynku
        prywatnych uslug medycznych. Wreszcie nikt nie robiłby im łaski,
        że za ich własne pieniądze raczy wykonać usługę watpliwej
        jakości.

        2. Wyeliminowano lub zminimalizowanoby bezpłatne wykorzystywanie
        państwowego sprzętu i lokali do świadczenia usług prywatnych -
        bo takiego sprzętu by nie było lub byłoby bardzo mało.

        3.Mierni lekarze nie mogliby już przycupnąć na państwowych
        posadach - wypadaliby po prostu z zawodu.

        4.Pieniądze z polis przeznaczanoby na konkretne przypadki
        leczenia, wg zasady: jesteś dobry, masz pacjentów, leczysz i
        dostajesz za to pieniądze - nie masz pacjentów nie masz
        pieniędzy.

        5.Wyeliminowanoby finansowanie aparatu biurokratycznego - co
        prawda pojawiłyby się w to miejsce firmy ubezpieczeniowe i ich
        koszty ale te też fuhkcjonowałyby w warunkach konkurencji.

        Oczywiście ubezpieczenie musiałoby być tak jak teraz obowiązkowe
        dla wszystkich zatrudnionych i będących na zasiłku.

        Pozostaje problem bezrobotnych, dlatego mały ułamek naszych
        składek ubezpieczeniowych oraz część zysków firm
        ubezpieczeniowych obsługujących polisy (prywatnych lub
        państwowych), powinna być przeznaczona na utrzymanie pewnej
        ilości państwowych placówek ochrony zdrowia świadczących usługi
        w podstawowym (czyt. minimalnym) zakresie. W takich placówkach
        powinni odbywać praktyki studenci medycyny (oprócz
        wykwalifikowanych lekarzy oczywiście). Sądy mogłyby zasądzać
        nawiązki za drobne wykroczenia w formie określonej ilości godzin
        pracy w takiej placówce w charakterze pomocy, salowej, itp.

        Teraz policzmy:
        Jeżeli średnia miesięczna stawka ubezpieczenia wynosi 200 zł,
        to rocznie daje to 2400 zł. Za taką kwotę można zdaje się
        ubezpieczyć samochód wart co najmniej 40000 zł.
        Trudno tu oczywiście tworzyć pełną analogię między
        ubezpieczeniem AC a zdrowotnym, ale przyklad daje pewien pogląd,
        jakie pieniądze wchodzą w grę.
    • Gość: aka Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.we.client2.attbi.com 23.09.03, 23:50
      Czy moglby mi ktos ten system wytlumaczyc? Czy to znaczy ze w tym samym
      osrodku mozna miec wizyte za darmo lub za oplata ??? Od czego to zalezy ? Czy
      od czasu oczekiwania ? Czyli to by byla jakas oplata za przyspieszenie ? I co
      to sa " limity"?? Nie mieszkam w Polsce ..
      • Gość: MaDeR Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 80.51.240.* 24.09.03, 08:46
        Wyjasnię w skrócie: w polsce jest burdel i złodziejowo. W każdej sferze życia,
        więc i w sprawach lecznictwa też. Ciesz, że nie mieszkasz już tutaj - miałabyś
        większe szanse na przeniesienie się do lepszego świata.

        W USA płaci się, owszem, ale jakości nie ma co porównywać, bo w Polsce "jakość"
        jest odmianą słowa "jakoś", i to marną.
        • Gość: Nadworny Blazen Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 203.98.78.* 24.09.03, 11:55
          Z mojego marnego rozeznania to wyglada tak:
          * Fundusz Zdrowotny zbiera podatek
          * za te pieniadze fundusz zakupuje uslugi medyczne w szpitalach i
          negocjuje z nimi umowy
          * umowy sa hurtowe, na jakas ilosc badan, zabiegow, dni
          hositalizacji, operacji, itd.
          * gdy szpital wykona uslugi ktore fundusz zakontraktowal, to musi
          wynegocjowac i zawrzec nastepna umowe, ale za ten czas fundusz
          jest juz bez grosza w budrzecie. Wiec w praktyce ilosc uslug
          swiadczonych jest LIMITOWANA.
          * szpitale ograniczaja ilosc uslug swiadczonych dziennie, aby nie
          zamknac podwojow w polowie roku i nie wysylac pracownikow na
          przymusowe urlopy.
          * szpitale moga przyjmowac pacjetow poza umowa z funduszem,
          niejako prywatnie, ale wtedy placi pacjet.

          System jest zupelnie patologiczny, bo:
          * niewydolne szpitale nie bankrutuja, zawsze sie je ODDLUZA
          * prawa rynku nie rzadza tym gdzie ludzie sie lecza, ale
          wielkosci umow z funduszem (ustalane wedlug mechanizmow, jak by
          to ujac..., mafijnych).
    • Gość: EnZZo Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.rennes.enst-bretagne.fr 23.09.03, 23:52
      dla tych elit to limit u psychoanalityka dawno winien byc
      przekroczony
    • Gość: etet Ja jestem za płaceniem IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.09.03, 00:04
      Jednak chciałbym płacić wyłącznie za to z czego skorzystam.
      czyli chciałbym kiedyś doczekać takich czasów kiedy nikt nie
      będzie mnie zmuszał do płacenia podatku marzenia.
      Jak przychodzi do mojego sklepu czy baru dwóch łysych i
      nieogolonych typów i żąda od mnie 1000 złotych miesięcznie za
      ochronę mojego zdrowia i życia to nazywa się to wymuszeniem
      rozbójniczym lub poprostu rozbojem, ale jak co miesiąc zuszany
      jestem odpowiednim dekretem najwyższych władz do płacenia 100
      złotych za ochronę mojego zdrowia i zycia to nazywa się to
      upowszechnianiem modelu państwa opiekuńczego. Ja tego nie
      rozumiem z kąd taka różnica. Może chodzi o wysokość stawki?
    • Gość: deficyt Przychodzi strategia średniookresowa do IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.09.03, 00:05
      Polski i pyta "czy podobam się wam
      i czy będę przyjęta?".
      Ludzie jej odpowiadają "Rząd może panią przyjąć,
      ale nam się pani nie podoba. Inwestorzy też
      pani nie chcą. Z panią czy bez pani niedługo
      ciężka choroba powali całą naszą gospodarkę
      na kolana. Ta choroba to ciężki deficyt budżetowy".
    • Gość: sam za siebie Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.pl / 80.51.253.* 24.09.03, 00:40
      VIP-om trzeba zabrać przywileje. Pensja do wysokości max średniej krajowej.No
      może 3.000,00zł. Bez żadnych dodatków. Bez kliniki rządowej dla nich i ich
      rodzin. Taka terapia i po roku mamy już NORMALNY kraj. I przepisy dla ludzi.
      • Gość: Bogusław Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.pila.dialup.inetia.pl 24.09.03, 07:18
        Gość portalu: sam za siebie napisał(a):

        > VIP-om trzeba zabrać przywileje. Pensja do wysokości max
        średniej krajowej.No
        > może 3.000,00zł. Bez żadnych dodatków. Bez kliniki rządowej
        dla nich i ich
        > rodzin. Taka terapia i po roku mamy już NORMALNY kraj. I
        przepisy dla ludzi.

        A kto to ma zrobić.
        Proszę zobaczyć na sondaże.Większość popiera rząd a tym samym i
        jego politykę.
        Więc o co chodzi?
    • Gość: Toni Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.daxnet.no 24.09.03, 00:45
      Od dawna tłumaczyłem tutaj, że współudział pacjenta w kosztach
      leczenia jest wskazany. Wszystcy powinni płacić z ograniczeniem
      do pewnej ilości wizyt rocznie. Potem już do końca 12 m-cy
      bezpłatnie. Jeżeli tzw. organizatorzy nie ustlą czystych i
      jasnych zasad takich opłat to będzie tylko bałagan.
      PS Nie ma "tylko wypisania recepty", gdyby tak było, to recepta
      jest niepotrzebna !
      • Gość: tetryk Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.traco.pl / 195.117.15.* 24.09.03, 01:52
        Co miesiąc płacę ok 400 zł na fundusz zdrowia. 20 lat nie byłem u lekarza. Mało
        im jeszcze?
        • Gość: pi Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 11:10
          Placisz Funduszowi czyli wladzy, rzadowi a nie lekarzom. Przykro
          mi. Rzad Cie oszukal tak jak lekarzy...
    • Gość: jeleniogórzanin a u nas chcą zlikwidować 32 poradnie IP: *.dami.pl 24.09.03, 01:42
      Nam chcą zlikwidować szpital . Ostatnio dowiedzieliśmy się jeszcze, że nasza woda jest rakotwórcza - słowem słabeusze do piachu.
    • Gość: KNIAŻ PULOK Doczekaliśmy czasów ! ! !. IP: *.gdc.pl / 192.168.3.* 24.09.03, 02:14
      To rozbuj.Co na to min.Janik niech się w końcu zapłaci
      ściganiem przestępców w białych kitlach.
      • Gość: pi Re: Doczekaliśmy czasów ! ! !. IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 11:11
        TY JUZ WIECEJ NIE PIJ, BO CI NA LEKARZA NIE STARCZY JAK
        PRZEPIJESZ...
    • Gość: as a w ameryce 100 dolarow IP: *.client.attbi.com 24.09.03, 02:22
      za kazda wizyte u lekarza 100 dolatrow za widzenie specjalisty
      300 dolarow. no i co? Placisz za ubezpieczenie 100 dolarow
      miesiecznie na lebka, podczas leczenie placisz pierwsze
      kilkaset dolarow a potem 10-20% procent kosztow. No i co?
      madrale? ciagle chcecie tu przyjezdzac?
      • Gość: z USA Re: a w ameryce 100 dolarow IP: *.mtdra01.fl.comcast.net 24.09.03, 04:26
        Nie wiem skad te stawki.Przy oplacie miesiecznej rzedu 500-700
        dolarow zostaje ubezpieczona cala rodzina a nie jesdna
        osoba.Wowczas za wizyte placi sie 10 do 20 dolarow, dodatkowo
        otrzymuje sie znizke na lekarstwa.Osoby po 65 roku zycia z
        Medicare wiekszosc swiadczen maja za darmo, wlaczajac w to
        wyposazenie w sprzet medyczny, musza niestety placic za
        lekarstwa.
        • Gość: Aker Lekarstwa w USA również bezpłatne IP: *.ipt.aol.com 24.09.03, 07:10
          Moja babcia (80 lat) ma przyznane Medicare i lekarstwa ma również za darmo
          (przesadziłem - płaci 25c od realizacji recept)
        • Gość: ja Re: a w ameryce 100 dolarow IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 11:56
          Zrozum wreszcie, że w Polsce sporadycznie zdarza się aby cała rodzina
          zapłaciła miesięcznie składkę w wysokości 500 zł = ok 125 dolarów.Przeciętnie
          dorosły płaci ok 200 zł = 50$. 10 $ to ok 40 zł, a 20$ to ok 80 zł. Gdyby u
          nas tyle płacono, też było by luksusowo. PAMIĘTAJ. Sprzęt mamy ten sam !!!!!
          tylko droższy (cło i podatek graniczny), leki też mamy te same też droższe
          (cło i podatek graniczny)a Wy wszyscy narzekacie. Za te pieniadze jakie
          płacimy na ochronę zdrowia nigdy nie będzie lepiej.
      • Gość: obcy Re: a w ameryce 100 dolarow IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 05:43
        Gość portalu: as napisał(a):

        > za kazda wizyte u lekarza 100 dolatrow za widzenie specjalisty
        > 300 dolarow. no i co? Placisz za ubezpieczenie 100 dolarow
        > miesiecznie na lebka, podczas leczenie placisz pierwsze
        > kilkaset dolarow a potem 10-20% procent kosztow. No i co?
        > madrale? ciagle chcecie tu przyjezdzac?

        Nie wiem skad to wiesz ,ale to niestety prawda.
        Ja dokladnie kilka lat temu kiedy przechodzilem tzw.badania
        specjalistyczne,ktore potrzebne mi byly do pewnych celow placilem
        jak za woly!
        Moze opowiem to pokrotce,bo to chyba tutaj na temat i smiechu warte.
        A wiec poszedlem do pierwszego lekarza (byly to badania na wszystko),
        i tam zaplacilem 458$ (analiza krwi,moczu itp.takie duperele),
        w dodatku ow lekarz lapal mnie za jaja i sciskal,mowiac abym podczas
        tego kaszlal i pytal mi sie co czuje,a ja mu powiedzialem,ze czuje jak
        od Ciebie smierdzi czosnkiem(bo to byl Zyd);niestety,ale pare miesiecy
        po tym moim badaniu zmarl,o czym przeczytalem w gazecie i strasznie mi sie
        go zal zrobilo,ze tak powiedzialem wtedy.
        Po czym zrobili mi przeswietlenie pluc i jedna z lekarek,nawet mowiaca troche
        po polsku,mowi mi ze te cienie na kliszy to wygladaja jakbys pracowal z
        azbestem,a ja jej mowie,ze jestem naukowcem i nigdy w zyciu nie mialem nic
        do czynienia z jakims azbestem,ale nie uwierzono mi i skierowany zostalem
        do specjalisty.A tutaj dopiero zaczely sie jaja,a wiec jescze raz przeswietleni
        (kazde kosztuje 40$);po czym wzial mnie jakis specjalista dosc mlody,
        bo zaczal przynosic do pokoju co chwila jakies nowe publikacje,i czytajac je
        zaczal analizowac moj przypadek.a Wogole to na poczatku powiedzial mi,ze na
        tej kliszy co przynioslem to te niby cienie co owa polska lekarka rozpoznala
        jako wplyw azbestu,to sa moje zebra, i on tam nic nie widzi;ale na wszelki
        wypadek musi sprawdzic wszystko i dlatego zrobil nowe zdjecie.
        Wkurzylem sie w koncu i mowie do niego:"sluchaj,ja nie chce sie leczyc!
        czy ty to kapujesz?jak bede chcial,przyjde tylko do ciebie.ok?"
        Widocznie troche zrozumial,bo powiedzial,ze to juz dlugo nie potrwa,
        i ze jak tylko bedzie mogl obnizy moj rachunek,ktory powinien wynosic
        okolo 500$,ale on wystawi go na 300$ (mysle sobie,za co on te forse bierze?
        skoro tamte basko sie pomylilo,to po jaka cholere on mnie bada?).
        No,coz zaplacilem karta kredytowa,i dostalem od niego wskazowki co mam
        dalej robic,aby uniknac tzw. "gruzlicy".Kupa smiechu i wesela,ale taka
        jest amerykanska karuzela.Niestety.

        :)





      • Gość: ??? Re: a w ameryce 100 dolarow IP: *.nas6.albuquerque1.nm.us.da.qwest.net 24.09.03, 06:13

        > za kazda wizyte u lekarza 100 dolatrow za widzenie specjalisty
        > 300 dolarow. no i co? Placisz za ubezpieczenie 100 dolarow
        > miesiecznie na lebka, podczas leczenie placisz pierwsze
        > kilkaset dolarow a potem 10-20% procent kosztow. No i co?
        > madrale? ciagle chcecie tu przyjezdzac?

        Oczywiscie ze przyjezdzac, tylko trzeba wybrac odpowiednie
        ubezpieczenie a nie jakies pierwsze lepsze. Ja za ~300$
        miesiecznie (srednia zarobkow w USA to ~2000$) mam ubezpiecznie
        na cala rodzine. Przy pierwszej wizycie w roku placi sie
        "startowe" jakies 150$ a pozniej 15-20$ za wizyte, za pobyt w
        szpitalu i kosztowne badania placi sie 10% a jak w roku
        przekroczy sie 2000$ (jedna srednia pensja) to wszystko ponadto
        pokrywa ubezpieczalnia.
        • Gość: obcy Re: a w ameryce 100 dolarow IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 06:32

          Sluchaj,gosciu,sa rozne ubezpieczenia.
          Wszystkie biora forse,kapujesz?
          A wiec,ubezpieczenie jest tym drozsze im wiecej moze pokryc!
          I tak np.ubezpieczenie,ktore pokrywa ci wszytsko jest strasznie
          drogie.Ale mozesz wybrac inne i wtedy placisz mniej,tylko ze jak
          nie daj Boze stanie sie cos z toba np.jakis wypadek samochodowy
          to bedziesz bulil sam!
          Ot,i to,wiem o tym bo pracowalem w instytucji ktora placila za to,
          a ja placilem tylko okolo 200$ na miesiac;nawiasem mowiac moja zona
          zrobila sobie (bo akurat tak wypadlo) wtedy operacje na przepukline za darmo!
          chociaz byla ona z komplikacjami i mogla zaskarzyc chirurga i szpital,
          nie zrobila tego oczywiscie.
          Teraz mamy inne ubezpieczenie,nie wiadomo co lepsze?
          Moje osobiste zdanie to,ze wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe,
          i to nie ma znaczenia czy zdrowia,czy domow,samochodow,itp.to zlodziejstwo!
          Ci ludzie zyja z tego,ze policzyli jaka jest statystyka wydatkow i przychodow
          i zbieraja forse za nic;jak mozna zyc nie robiac nic i miec forse?
          Ano,trzeba zalozyc przetsiebiorstwo ubezpieczeniowe.
          pozdrawiam,
          obcy,:)
    • Gość: NYC Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 03:51
      Moze w koncu ktos wpadnie w tym kraju na pomysl wprowadzenia
      prywatnych ubezpieczen medycznych. Lekarze zaczna zarabiac
      uczciwie dobre pieniadze, pacjenci zamiast zdanymi na laske lub
      nielaske sluzby zdrowia petentami stana sie placacymi i
      wymagajacymi w zamian nalezytej opieki klientami. Rownoczesnie
      za o wiele mniejsze pieniadze, niz utrzymywanie teraz calej
      kulawej sluzby zdrowia panstwo mogloby finansowac bezplatne
      ubezpieczenia dla najubozszych w publicznych szpitalach i
      przychodniach. Latwe i sprawdzone w kazdym cywilizowanym kraju.
      Ach, szkoda nerwow...W Polsce zawsze wszystko bylo wywrocone do
      gory nogami.
      • Gość: Toni Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.nhn.no / *.rito.no 24.09.03, 10:42
        Jest to niemozliwe z powodu ideologi zaklamania odziedziczonej z tzw.
        poprzedniego okresu. To tak jak bys chcial namowic ludzi na np. ateizm. Pija,
        kradna i cudzoloza ale "sa katolikami".
        Zbiorowa psychoza i zaklamanie.
    • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 06:50
      Jeżeli lekarz chce pieniądze to niech urzęduje pod mostem, a nie
      w przychodni, której czynsz opłacony jest z publicznych
      pieniędzy i w czasie godzin, za które płaci państwo. Obecnie to
      jest stosowane nagminnie, to nic innego jak łamanie prawa w
      białych kitlach. Potem słyszymy ile pan lub pani doktor ma
      szmalu. A gdzie przysięga, którą składali. Obecnie ich działanie
      oparte jest tylko na pieniądzu. Można zdechnąć, a nikt palcem
      nie ruszy. Powinno się takich niby lekarzy pozbawiać prawa
      wykonywania zawodu. Jak leci na szmal to niech wybuduje sobie
      własny gabinet. Bandyci i nic więcej. Płacę składki i gówno mnie
      interesuje jak pieniądze są rozdzielane, to powinien sobie
      załatwić lekarz, w takich przypadkach proszę dzwonić zawsze do
      kasy chorych i podać nazwisko chama, który mówi że limit mu się
      wyczerpał. Podadzą wtedy numery najbliższych przychodni
      specjalistycznych.
      • Gość: Eko Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 07:13
        Jeżeli lekarz chce pieniądze to niech urzęduje pod mostem, a nie
        > w przychodni, której czynsz opłacony jest z publicznych
        > pieniędzy i w czasie godzin, za które płaci państwo

        No cóż w społeczeństwie składającym się z osób które nie mają zielonego
        pojęcia o rzeczywistości, i z łatwością wypisuja podobne brednie, niestety
        daleko nie zajdziemy.
        • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 07:32
          No cóż jeżeli złodziejstwo i łapówkarstwo w takim społeczeństwie
          staje się normalnością to z pewnością daleko nie zajdziemy.
      • Gość: Toni Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.nhn.no / *.rito.no 24.09.03, 10:48
        "Płacę składki i gówno mnie interesuje jak pieniądze są rozdzielane, to
        powinien sobie załatwić lekarz"
        Koledzy lekarze, zalatwcie sobie zatem, strajk generalny jest chyba jedynym
        rozwiazaniem.
        A dla Rak-a
        Z pretensjami idz do tego komu placisz, tak jak to robisz z wszystkimi innymi
        oplatami. Przeciez nie zrobisz awantury motorniczemu za spiepszony rozklad
        jazdy tramwaji.
      • Gość: pi Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.interecho.com / 192.168.5.* 24.09.03, 11:23
        Rak tobie przezarl juz mozg... lekarze mowisz powinni biegac za
        pieniedzmi ktore im winna jest kasa z twoje leczenie. hahahahah
        za takimi groszami nie ma co biegac. lekarze sa winni tej chorej
        sytuacji. a jakze. sa winni ze w ogole chca pracowac w takich
        warunkach. niech sie wszyscy zwolnia moze wtedy ktos pomysli co
        zrobic zeby lekarze chcieli pracowac w publicznej ochronie
        zdrowia. ktos tzn. politycy.
      • Gość: lek med. Tomasz R. Re: Baba u lekarza IP: *.netlandia.pl 24.09.03, 11:48
        Gość portalu: Rak napisał(a):

        >, której czynsz opłacony jest z publicznych
        > pieniędzy i w czasie godzin, za które płaci państwo.

        Przepraszam pana bardzo, ale od wprowadzenie tzw. reformy,
        wszystkie placówki państwowe stały się SAMODZIELNYMI, to znaczy,
        że za wszystko muszą płacić sobie same z tego co zarobią, jednym
        słowem nie ma już czegoś takiego jak państwowa służba zdrowia,
        są to teraz przedsiębiorstwa. Słowo PUBLICZNY oznacza tyle, że
        właścicielem jest jakiś szczebel samorządu (gmina, powiat) lub
        rząd (ministerstwo). Oczywiście w/w szczeble nie poczuwają się
        do pomagania ZOZ-om, zostawiając je najczęściej na pastwę losu.
        Myślę, że tutaj prywatyzacja dałaby bardzo dużo dobrego.

        > Płacę składki i gówno mnie
        > interesuje jak pieniądze są rozdzielane, to powinien sobie
        > załatwić lekarz,

        I właśnie w ten sposób lekarz to sobie załatwia, że przyjmuje
        tylko tych, za których ma zapłacone. Jest to norma w państwie
        kapitalistycznym. Tak samo płaci pan za autobus, pociąg,
        samolot, które z założenia też są państowe. Państwo Polskie jest
        biedne i nie stać go na utrzymanie służby zdrowia. Jednocześnie
        nie rozumiem dlaczego pobiera ono haracz na NFZ, zamiast
        wprowadzić wolny rynek dobrowolnych ubezpieczeń medycznych.
        Stworzenie NFZ było tylko działaniem politycznym, SLD chciało
        przejąć kontrolę nad dawnymi kasami (które podlegały pod
        samorząd, nie zawsze SLD-owski). Efekty tego obserwujemy dziś.
        Wprowadzenie NFZ było nie przygotowane, brak jest zasad
        rozliczania, przepisów wykonawczych a co najważniejsze
        centralnego rejestru ubezpieczonych. Do 17 byłych kas, które
        kosztowały nas bardzo dużo doszła jeszcze centrala, która
        pochłania kolejne pieniądze. Niestety zawsze jest tak, że
        pośrednik zabiera najwięcej pieniędzy, a psy wiesza się na nas -
        lekarzach. Oczywiście zgadzam się, że nasze środowisko nie jest
        krystalicznie czyste, jednak zachowanie kolegów jest prowokowane
        przez zły, korupcjogenny system. Proszę również zrozumieć
        frustrację lekarza który musi ukończyć trudne 6-cio letnie
        studia, 13-miesięczny staż oraz lata specjalizacji, w trakcie
        których musi sobie zaprenumerować czasopisma, wykupić udział w
        szkoleniach i ponieść wiele innych wydatków, a zarobek ma
        poniżej średniej krajowej. I nie mówmy że sobie można dorobić
        dyżurami, bo to wcale nie jest tak wspaniale, jakby się mogło
        wydawać.
    • Gość: re Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 07:28
      Należy rzeczywiście skończyć z fikcją bepłatnej służby zdrowia.
      1. Oddać społeczeństwu wszystkie pieniądze ściągnięte pod
      pozorem składki na ubezpieczenie zdrowotne.
      2. Rozpędzić na cztery wiatry bandę z podobno Narodowego
      Funduszu Zdrowia
      3. Przenieść polskę do Afryki bo w Europie nie ma dla nas
      miejsca.
    • kitek1 rada dla odwaznej Magdy............... 24.09.03, 07:48
      niech teraz wydrze NFZ,
      te wszystkie skladkowe pieniadze,
      i odda ludziom,
      zeby sobie za wizyty placili,
      a potem moze sobie,
      swoje glupoty dalej wypisywac,
      • Gość: Rak Re: rada dla odwaznej Magdy............... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 08:19
        Tego nie da rady zrobić, bo dawno zostały pieniądze przeżarte.
        Jest faktem że tak obecnie się dzieje w przychodniach i to nie
        tylko ginekologicznych ale również w innych, chociażby
        stomatologicznych. Sam tego doświadczyłem, podejrzewam że
        lekarze wyznaczyli sobie limit czasowy na wizytę jednej duszy.
        No może nie lekarze, ale ktoś tak sobie ubzdurał i kwotę dzielą
        na czas od łebka. Później mają czas w tej samej przychodni
        leczyć prywatnie, a basiora leci. Nic tylko złodziejstwo w biały
        dzień. Jeżeli tak lecą na kasę, to niech pamiętają że można też
        im koło tyłka zrobić. Wystarczy telefon do komórki kasy chorych,
        (chociaż to też złodziejski system), umowa pomiędzy kasą
        chorych, chorych lekarzem po iluś tam skargach może zostać
        zerwana, (może to mało skuteczny sposób na cwaniaków, ale lepiej
        to niż nic)
        • Gość: sic Re: rada dla odwaznej Magdy............... IP: 212.160.72.* 24.09.03, 08:23
          nie jest chory tylko państwowy :) a to pewna różnica bo chory da
          się uzdrowić państwowy to tylko do piachu połozyć
        • slav_ Re: rada dla odwaznej Magdy............... 24.09.03, 17:31
          To wszystko jest b. proste i NUDNE do tłumaczenia, ale cóż. Otóż NFZ zawiera
          kontrakt z daną przychodnią, powiedzmy na 3000 porad na rok. To się dzieli
          (zaokrąlam) na 300 co daje 10 porad dziennie I JUŻ. 11 pacjent jest nie tylko
          przyjmowany ZA DARMO ale ten kto go przyjmije musi do tego dopłacić. To tak
          jakby mechanik miał naprawić samochód za darmo a częśći kupić za własne
          pieniądze. Trudno byłoby znaleźć takiego (głupiego?). Pretensje do NFZ - niech
          kupi 6000 porad to będzie 20 dziennie. Czemu nie chce tego zrobić tylko pieprzy
          że lekarz "ma obowiązek" ? No ma, umierającego pacjenta bym nie wygonił. Ale
          zaczyna to być traktowane jaki reguła - praktycznie trzeba przyjąć każdego bo
          wszyscy "potrzebują". Przychodnie własnie są szantażowane że jeśli będą skargi
          (praktyczne jeśli nie będą pracować za darmo) to fundusz nie zawrze kontraktu za
          rok i wtedy upadną. I przyjmują za darmo brnąc w długi które spłacają z
          przyszłorocznych kontraktow albi i nie.
          NFZ płaci za leczenie (przykładowo) dziesięściu pacjentów na dzień. Kto zaplaci
          za 11, 12, 13 itd ? Za pracę należy się zapłata. Do pracy przychodzi się
          zarabiać pieniądze, nieprawdaż?
    • Gość: sic Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 212.160.72.* 24.09.03, 08:13
      Może czas najwyższy przestać się pieścić ze szpitalami dzięki
      okresowi PRL mamy szpitale co 20 km na których utrzymanie nie
      stać nikogo... Ale spróbójcie zamknąć chodź jeden szpital w
      jakiejś wsi to będą ludzie się burzyć co tam nie padnie niech
      budynek się zawali ale nam w bździmie małym należy się szpital
      • Gość: obcy Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 08:23

        Gość portalu: sic napisał(a):

        > Może czas najwyższy przestać się pieścić ze szpitalami dzięki
        > okresowi PRL mamy szpitale co 20 km na których utrzymanie nie
        > stać nikogo... Ale spróbójcie zamknąć chodź jeden szpital w
        > jakiejś wsi to będą ludzie się burzyć co tam nie padnie niech
        > budynek się zawali ale nam w bździmie małym należy się szpital

        A gdzie ty mieszkasz,ze mas zszpital co 20 km?
        Ja za komuny,jak mnie zab bolal,to poszedlem piechota do odleglego
        od mojego domu szpitala o okolo 1km w nocy i zalatwili mi tam go
        za darmo!
        Czy mozesz to zrobic dzisiaj?Nie sadze.
        A wiec o czym ty bredzisz czlowieku "nowego stulecia"?

        :(


        • Gość: sic Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 212.160.72.* 24.09.03, 09:23
          województwo lubuskie podaje przykład Zielona Góra szpital
          wojewódzki w obrębie 40 km są 4 szpitale w sulechowie nowej soli
          krośnie i gubinie ( obecnie szpital powiatu krośnieńskiego) i
          każdy z tych szpitali ledwo ledwo zipie poza nową solą no ale
          tam się okazało że na każdym piętrze nie musi siedzieć 20 piguł
          i pierdzieć w stołki... Pozatym szpitale zarządzane są przez
          lekarzy którzy niespecjalnie mają czas i ochote uczyć się o
          obniżaniu kosztów bo się boją związków jeżeli zaczną rozliczać z
          wydanych leków to ktoś ich obsmaruje że ogranicza dostęp do
          leków w szpitalu itd itd a ten kawałek województwa
          zielonogórskiego to tylko drobny przykład tak naprawdę to tych
          szpitali jest więcej
    • Gość: maj21 Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 213.17.235.* 24.09.03, 08:13
      To już jest katastrofa.Żeby kazali nam płacić na służbę zdrowia
      pierw beszczelnie i perfidnie okradali i okradają służbę zdrowia
      jak widzą że S.Z. stoi na krawędzi pszepaści to wmawiają jak to
      będzie cudowne leczenie.Oni morze będą mieli cudownie za
      ukradzione pieniądze i rozkradane majątki.To jest świadoma
      ełtanazja.Te kolejne 4 żądy powinny być nizwłocznie postawieni
      przed trybunałem stanu.Ludzie niedajcie się zwarijować
      • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 08:22
        Zgadzam się z tobą całkowicie
    • Gość: robert Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.math.uni.lodz.pl 24.09.03, 08:29
      Aby poprawić samopoczucie lekarzy proponuje aby zainteresował
      się nimi URZAD SKARBOWY
      • Gość: observer Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 62.233.149.* 24.09.03, 08:35
        A znacie ludzie hasło "dziel i rządź".
        Mądry rząd co napuścił społeczeństwo na lekarzy a sam się
        odsunął na bok i niby udaje arbitra. To on i poprzednie ekipy są
        winne.
        • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 08:50
          I „Robert” o „obserwer” maja rację. Podam przykład: Chciałem
          zarejestrować córkę u stomatologa, owszem ale w styczniu 2004
          roku. ponieważ, limit się wyczerpał, odpowiedział.
          A może gdzie indziej? Zapytałem.
          Niestety w całej okolicy jest podobnie. Może pan przyjść z córką
          prywatnie do przychodni. Usłyszałem. Przyznam że mnie to
          wkurzyło bo wykładam niemałe pieniądze na składkę.
          Zadzwoniłem do Kasy chorych. Byli tam zdziwieni. I co się
          okazało, że w regionie naszym jest ponad 40 stomatologów, którzy
          podpisali kontrakty, podano mi nr.telefonów. Nie omieszkałem
          podać Nazwisko Stomatologa, został skreślony z listy. Gdy
          zadzwoniłem pod wybrany nr. Ze zdziwieniem usłyszałem, że mogę
          przyjechać za trzy dni o wybranej przeze mnie godzinie. I co o
          tym myślicie? Jak później mam myśleć ja jako petent o takich
          lekarzach? Oczywiście wszystkich to nie dotyczy.
    • Gość: pacjentka Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.kasa-chorych.silesia.pl 24.09.03, 08:43
      idąc na ręke szefowi szpitala (i wielu jemu podobnym managerom)
      pewnie nikt nie zastanowił się ZA CO pan dyrektor szpitala
      utrzymuje placówki w których przyjmuje się po 10 pacjentek
      dziennie?(czyli praktynie nie pracuje się!). Z CZEGO płacone sa
      pensje lekarzom, którzy w ten sposób "pracują"??? Z CZEGO
      czynsz, media itd, itd??? Tak - z kontraktu z Funduszem Zdrowia.
      Z pieniędzy co ich wciąż i zawsze za mało....A może by tak jedną
      z tych kilku "placówek" zamknąć w diabły, ZMNIEJSZYĆ LICZBĘ
      ZATRUDNIONYCH LRKARZY (nie bójmy się tego słowa!) i w zamian za
      to utrzymywać TANIEJ jedną której KTOŚ będzie pracował i
      przyjmował więcej niż 10 pacjentek dziennie? A może by tak i
      TYMI prostymi kategoriami rozpocząć myślenie o poprawie sytuacji
      w "służbie zdrowia"? Pacjent by może i zyskał, lecz środowisko
      lekarskie...? No tak, raczej nie - i na tym chyba sprawa się
      kończy...
      • kitek1 bledy w mysleniu pacjentki................. 24.09.03, 08:48
        skoro kasa chorych placi,
        po 5 zl za jedna pacjentke,
        i zakontraktowala 1500 takich porad rocznie,
        to z pustego i dyrektor nie naleje:(
        • Gość: Rak Re: bledy w mysleniu pacjentki................. IP: 157.25.139.* 24.09.03, 08:59
          Wiem że będziesz bronić swoich. Ale popatrz od strony pacjenta,
          nie jesteśmy dojną krową, a wy składaliście przysięgę, my
          płacimy więc żądamy, układ lekarze kontra Rząd czy też kasy
          chorych to wasza sprawa. Kto chce sobie założyć prywatę, niech
          to robi na zewnątrz i ponosi wszystkie koszty, bo w innym
          przypadku jest to zwykłe wyłudzanie pieniędzy od pacjentów, a
          czasy kiedy lekarz dostaje do kieszeni powoli się będą kończyły.
          • kitek1 to tez zloz sobie przysiege................... 24.09.03, 09:03
            i pracuj za darmo:)
            • Gość: Rak Re: to tez zloz sobie przysiege.................. IP: 157.25.139.* 24.09.03, 09:12
              A kto Ci broni założyć prywatny ośrodek? Czy wpierw musisz
              dorobić się kosztem pacjentów? Ja nie miałbym odwagi moralnej
              próbować prywaty w mojej pracy. Największym problemem i
              bolączkom w naszym kraju jest to że takie praktyki uważamy za
              normalne i czy chcemy czy nie musimy je przyjąć. Sam dałem w
              łapę lekarzowi który leczył córkę, a lekarze lubią wykorzystywać
              słabość bliskich. Aby to przerwać, załóż przychodnie i wtedy z
              pewnością zgłoszę się do Ciebie i z czystym sumieniem dam za
              leczenie, ale to nie będzie przynajmniej łapówka. A gdy nie będę
              miał pieniędzy to pójdę do przychodni państwowej i będę
              wiedział, że nikt nie będzie mnie traktował jak śmiecia.
              • Gość: NYC Re: to tez zloz sobie przysiege.................. IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 13:06
                To nie wina ludzi, to system jest chory. Nie mozesz winic lekarzy za to, ze
                chcieliby zarabiac pieniadze, adekwatne do swoich kwalifikacji. Z drugiej
                strony racje maja tez sfrustrowani pacjenci, ktorzy placac skladki sa odsylani
                z kwitkiem. Jedynym rozwiazaniem jest system prywatnych, konkurencyjnych
                ubezpieczen.
          • Gość: Toni Re: bledy w mysleniu pacjentki................. IP: *.nhn.no / *.rito.no 24.09.03, 11:36
            Zaden lekarz i nigdy nie przysiegal ze bedzie pracowal glodny i prawie za
            darmo. Mamy tylko jedna metode wyegzekwowania jakiej takie pensji, strajk.
            Bardzo to trudna decyzja i wszystcy to wykorzystuja.
            Pracuje od 30 lat w Szwecji i majac godziwa pensje (nie jestem i nie bede
            miljonerem) mam szanse pracowac tak, aby pacjent byl zadowolony, aczkolwiek w
            wielu wypadkach przecietny polski pacjent chcialby wiecej. Tutejszy nie.
          • Gość: rubi Re: bledy w mysleniu pacjentki................. IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 24.09.03, 11:46
            to nie jest problem lekarze vs. NFZ, ale platnicy skladki vs. NFZ. placisz
            skladke i masz prawo zadac, aby fundusz ktoremu placisz zaplacil lekarzowi za
            to, ze cie przyjmie. lekarzowi bezposrednio nic nie placisz tylko posrednikowi,
            ktory jest do niczego i placi lekarzowi za mniejsza ilosc pacjentow niz jest on
            w stanie "obsluzyc"
            a teraz jeszcze nowy pomysl NFZ, o ktorym slyszalem:
            Do tej pory jesli POZ mial np. 2000 pacjentow to na kazdego dostawal iles tam
            kasy (2000 * cos tam) i te pieniadze byly przeznaczone na wszystkich pacjentow.
            Czyli jak ktos ani razu w ciagu roku nie byl u lekarza ten mogl "jego" kase
            przeznaczyc na ewentualnie szersza (drozsza) diagnostyke innych.
            Od przyszlego roku jedna jest pomysl, zeby na kazde go pacjenta przeznaczac
            sztywno ok 40zl. Czyli jak ktos bedzie wymagal szerszej diagnostyki i
            czestszych wizyt to fajnie ale tylko do 40 zl i nie bedzie opcji przesuniecia
            kasy z puli innego pacjenta(czyt tego, ktory nie choruje). Niektorzy powiedza,
            ze moja kasa (skladka) ma isc tylko na mnie. ALE... kasa ta w zaden sposob ma
            sie nie kumulowac i jak z niej nie skorzystasz (nie odwiedzisz lekarza) w ciagu
            roku to ona przepada.
            I CO WY NA TO...
        • Gość: nielekarz Re: bledy w mysleniu pacjentki................. IP: *.kasa-chorych.silesia.pl 24.09.03, 09:00
          to, przepraszam, za co swoim lekarzom płaci pensje???? Za tych
          10 porad dziennie????????????? Ano właśnie.... A może byście tak
          poanowie lekarze przenieśli się z uprawianiem prywaty na
          prywatny, a nie państwowy grunt? DLACZEGO, pytam się, w placówce
          powstałej i utrzymywanej z MOICH pieniędzy ktoś prowadzi
          działalność gospodarczą i nie kosztuje go to grosza??? Ja też
          mam niską pensję i ogromne potrzeby a nikt nie pozwoli mi w
          biurze, którym pracuję, DORABIAĆ SOBIE... DLACZEGO nie mogę jak
          pan doktor????
          • kitek1 zadluza sie.................... 24.09.03, 09:04
            na te marne pensyjki,
            i stad wielomiliardowe dlugi szpitali,
          • Gość: Toni Re: bledy w mysleniu pacjentki................. IP: *.nhn.no / *.rito.no 24.09.03, 11:51
            Kochany !
            10 pacj. razy 30 minut to jest 5 godz. pracy. Dochodzi 30 minut na lunch 2 x 20
            min na kawe i reszta na porzadkowanie papierow oraz doczytanie czegos. To
            normalny dzien lekarza w Szwecji. Tyle, ze on jest oplacony solidnie, ma czas i
            moze sie pacjentem zajac. Czas oczekiwania na taka wizyte od 1 - 3 miesiecy.
            To tylko dla Twojej informacji. Jest roznica pomiedzy "zalatwic petenta" a
            przyjac pacjenta.
    • Gość: Dupek Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.rybnik.vobis.net / 10.128.15.* 24.09.03, 08:49
      3 kolory "biały", "czarny", "czerwony"
    • kitek1 koniec placenia darmozjadom z NFZ i ZUS........... 24.09.03, 08:53
      za te wszystkie skladki,
      bedzie mozna spokojnie leczyc sie prywatnie,
      • Gość: sic Re: koniec placenia darmozjadom z NFZ i ZUS...... IP: 212.160.72.* 24.09.03, 09:31
        eeeee :) coś ci się potentegowało no ale dobra przyjmujemy że
        masz racje zus i nfz idą w odstawke każdy polak sam sobie
        odkłada na emeryture rente i ewentualne leczenie do lekarza poz
        chodzisz od święta wiadomo polak na łożu śmierci będzie a za
        cholere do lekarza nie pójdzie ... w związku z powyższym nie ma
        kolejek przed gabinetami tylko w czasie większych epidemii...
        mamy totalnie wolny rynek lekarz pierdzieli ustala cene taką
        żeby na ręke po przyjeciu miesięcznie tych parunastu pacjentów
        mógł wyjść na czysto z 3 tys??? może mniej więc zarabiając 600
        zł miesięcznie rozchorowałeś się i masz pecha idziesz do lekarza
        poz a tam 100 za to że cię obejrzy i wysłucha... zimą wychodzisz
        na ulice wiadomo nie odśnieżone ślizgawica bach łamiesz noge lub
        ręke 3 dniowy pobyt w szpitalu musisz zapłacic pewnie z 1000...
        jesteś absolutnie pewien że tego chcesz??? ubezpieczenia
        zdrowotne powinny zostać sprywatyzowane przynajmnie po części a
        nie likwidowane całkowicie
        • kitek1 troche racji masz, ale....................... 24.09.03, 10:32
          Zarządy Kas Chorych wypłaciły sobie gigantyczne premie. Zarządowi Podkarpackiej
          przypadło 90 tys. zł łupu (w tym 26 tys. dla dyrektora Kasy) a zarządowi
          Śląskiej 70 tys. zł łupu (w tym 16 tys. dla dyrektora Kasy). Stało się to z
          okazji likwidiacji w ostatnich dniach Kas Chorych i zastąpienia ich Narodowym
          Funduszem Zdrowia.
          Wytłumaczenie zarządów było proste: premie należały się za dobrą pracę.
          Pomijając już to, że ludzie ze zlikwidowanych Kas przechodzą do oddziałów
          Narodowego Funduszu Zdrowia (a więc dlaczego mają mieć jakieś premie i
          odprawy), to należy im pogratulować tej dobrej pracy, sumienności i pilności w
          wykonywaniu swych obowiązków: łupienia i grabienia obywateli z pieniędzy,
          maksymalnego utrudniania dostępu do usług zdrowotnych (w szczególności tych
          specjalistycznych), płacenia placówkom służby zdrowia nędznych groszy za ich
          usługi, ciągłego obniżania limitów wizyt, usług, refundacji i kwot kontraktów z
          tymi placówkami, konserwowanie każdego grosza, który się tylko da, aby tylko
          nie trafił do chorych obywateli. Za te ponoszone w pocie czoła wysiłki naprawdę
          należą się nagrody i słowa uznania, bo naprawdę nie jest łatwo tak skutecznie
          wpędzić w taką zapaść służbę zdrowia i zgnoić obywatela wywołując w nim totalne
          poczucie bezradności, gdy ten zachoruje.
          Ale można inaczej: inna Kasa Chorych nie wypłaciła premii, uznając zapewne, że
          zarząd Kasy niewystarczająco realizował powyższe zadania. Za to została
          zorganizowana kosztowna impreza pożegnalna nad jeziorem. No to już przecież nie
          może budzić niczyich zastrzeżeń. No co najwyżej jakichś tam pielęgniarek
          zarabiających po kilkaset zł miesięcznie brutto czy jakichś pacjentów
          oczekujących miesiącami na hojną ręką wykupione przez Kasę wizyty u
          specjalistów. Ale to nie jest najważniejsze - najważniejsze jest dobre własne
          samopoczucie i dobra zabawa nad jeziorem.
          • Gość: sic Re: troche racji masz, ale....................... IP: 212.160.72.* 24.09.03, 10:50
            tego nie skomentuje nawet ... bo tu nie ma co komentować ale
            taką opinie o urzędach typu nfz nie robią pracownicy normalni
            tylko zarządy i dyrekcja... poprostu niektórzy boga się nie
            boją .... a jakiś urząd nad tym musi być jak nie państwowy to
            prywatny wiele osób poprostu tam pracuje niekoniecznie z klucza
            partyjnego dlatego uważam że opluwanie ich nie ma sensu...
            poprostu dostali się do pracy i nie ich winą jest że w
            niektórych miejscach jak Kasa Śląska dyrekcja to złodzieje
            • kitek1 to znaczy, ze system jest chory................... 24.09.03, 10:58
              ale,
              az strach pomyslec,
              jak nastepni poprawiacze,
              za niego sie wezma!!!
        • Gość: ATA Re: koniec placenia darmozjadom z NFZ i ZUS...... IP: 193.201.167.* 24.09.03, 13:37
          Tego właśnie chcę o czym pisał sic! jeżeli w ciągu roku na składki obecnie
          płacę ok 2 tys PLN a jeszcze nigdy nie zdażyło mi się przebywać w szpitalu ani
          łamać czegokolwiek - to płacąc za usługi medyczne samodzielnie jestem sporo do
          przodu. biorąc pod uwagę jeszcze to, że do lekarza specjalisty chodzę średnio
          raz na 3 - 4 miesiące a za stomatologa i tak płaće prywatnie - z samodzielnych
          płatności miałabym czysty zysk!
    • Gość: Adter Re: BEZPRAWIE!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 08:57
      Oto jak w Polsce szanuje się Konstytucję i jej zapis "o równym
      dostępie do świaczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków
      publicznych". Trzeba dodać, że sędziowie TK, posłowie i Rzecznik
      Praw Obywatelskich są również beneficjentami tej ustawy!

      1. Osobom zajmującym kierownicze stanowiska państwowe
      wymienionym w art. 2, małżonkom tych osób oraz członkom rodzin
      będącym na ich utrzymaniu przysługuje prawo do świadczeń
      zdrowotnych, w szczególności w razie nagłego zachorowania,
      wypadku, urazu i zatrucia lub konieczności natychmiastowego
      leczenia szpitalnego.
      2. Świadczenia, o których mowa w ust. 1, przysługują niezależnie
      od świadczeń określonych w przepisach o [powszechnym
      ubezpieczeniu zdrowotnym] <powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym
      Funduszu Zdrowia> i są finansowane z budżetu państwa w części
      dotyczącej ministra właściwego do spraw zdrowia oraz udzielane w
      zakładach opieki zdrowotnej tworzonych przez ministra właściwego
      do spraw wewnętrznych.

      więcej:
      isip.sejm.gov.pl/PRAWO.nsf/4326b1a242fc14fd412563d20069fee3/21b94890b8b61bfbc1256657004a6d27/$FILE/D19810101L.pdf
Pełna wersja