Przychodzi baba do lekarza...

    • Gość: nielekarz Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.kasa-chorych.silesia.pl 24.09.03, 09:01
      to, przepraszam, za co swoim lekarzom płaci pensje???? Za tych
      10 porad dziennie????????????? Ano właśnie.... A może byście tak
      poanowie lekarze przenieśli się z uprawianiem prywaty na
      prywatny, a nie państwowy grunt? DLACZEGO, pytam się, w placówce
      powstałej i utrzymywanej z MOICH pieniędzy ktoś prowadzi
      działalność gospodarczą i nie kosztuje go to grosza??? Ja też
      mam niską pensję i ogromne potrzeby a nikt nie pozwoli mi w
      biurze, którym pracuję, DORABIAĆ SOBIE... DLACZEGO nie mogę jak
      pan doktor????

      • Gość: yyyy Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 24.09.03, 09:32
        pomysl z placeniem za wizyty dla mnie bez sensu
        lepiej podniesc skladke do 20% :) proste ... i nie bedzie problemow z
        wydawaniem reszty przez lekarzy

        z drugiej strony jak slusznie zauwazyli moi poprzednicy po co utrzymuje sie
        przychodnie w ktorych przyjmuje sie 10 pacjentow dziennie?
    • Gość: ZZ Pewnie że taniej prywatnie! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 09:31
      Nie ma nic bezpłatnego. Lepiej już płacić prywatnie a nie za
      pośrednictwem urzędasa przydzielającego lymyty a przy okazji
      przeżerającego większość środków finansowych.
      • Gość: sic Re: Pewnie że taniej prywatnie! IP: 212.160.72.* 24.09.03, 09:41
        cieszę sie że tak dobrze znacie urzędasów i system prywatnego
        leczenia :) a co do limitów to jest w tym troszkę racji ale
        pamiętajcie o jednym żaden rząd czy to lewicowy czy prawicowy
        nie zrezygnuje z limitów bo to by znaczyło uwolnienie rynku
        usług medycznych a co za tym idzie wprowadzenie prawdziwej
        konkurencji i wtedy częśc placówek obecnie sztucznie
        podtrzymywanych ( bo tylko oni limitu nie wyczerpali:)) naprawde
        by padło
    • Gość: Hormon Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.netwerke.eu.org / *.gazeta.pl 24.09.03, 09:37
      Ktos powinien za to beknac. I to porzadnie. Nasz system sluzby
      zdrowia kuleje i nic sie nie robi w kierunku tego, zeby bylo
      dobrze. To po prostu oburzajace. Najgorsze jest to, ze osoby
      bedace u wladzy, po tym jak juz wlaza na stolek, bardzo szybko
      zapominaja jak to jest byc przecietnym obywatelem. I tak jest
      niezaleznie od ugrupowania rzadacego. Nie wiem, czy sie smiac,
      czy plakac.
    • Gość: kasia Re: czegos tu nie rozumiem IP: *.elk.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 09:51
      jak oni to sobie policzyli ze maja przyjac 10 osob dziennie,taki
      ginekolog liczac ze jego etat to 8 godzin wychodzi 45 minut na
      pacjentke,co oni robia w tym czasie ,pare pytan,badanie
      na ,,samolocie,,i wypisanie recepty,ewentualnie pobranie
      cytologii to gora 15 minut,a co z reszta czasu???czyzby
      zarezerwowany na wizyty akwizytorow firm farmaceutycznych??zeby
      wiedzieli co maja wypisywac???
      • Gość: Rak Re: czegos tu nie rozumiem IP: 157.25.139.* 24.09.03, 10:06
        Pozostały czas przeznaczony jest na leczenie prywatne, kasiorka
        leci wtedy ze stawki dziennej i od pacjenta, a koszt pokrywany z
        naszych pieniędzy, zużycie energii, amortyzacja, część
        materiałów na koszt firmy, czynsz. Toć to czysty zysk. Jak to
        dobrze że córka chce być lekarzem, będę bogatym tatusiem.
    • Gość: keti Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 62.87.182.* 24.09.03, 10:01
      potwierdzam takie zdarzenia, faktycznie mają miejsce, a co
      najciekawsze nikt nie reaguje na taką sytuację
      • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 10:38
        I nikt nie będzie reagował, bo to jest środowisko zamknięte,
        takie jak prawnik, policjant itd.
        Obecnie wszyscy się do takiego złodziejstwa przyzwyczaili. A
        ten, kto ruszy tą puszkę Pandory, i wypuści trochę niewygodnego
        smrodu, narazi się na ataki z wysokich niemal stron, oprócz
        pacjentów.
    • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 10:47
      Ci to maja za darmochę w specjalnie dotowanych szpitalach i
      ośrodkach. A pozostała część hołoty płacić lub zdychać.
    • Gość: kub Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 10:59
      W przychodni należącej do szpitala w Zgierzu płaci się jeszcze
      więcej bo 25 zł
    • Gość: Gucio Zapytanie do Internautów..... IP: *.chello.pl 24.09.03, 11:08
      czy jeśli zapłacę u lekarza... tyle ile mi każą i wezmę fakturę VAT, to mam jakąś szansę aby egzekwować zwrot tej należności od NFZ ? I dalej jeśli ktoś się zna na tych problemach.... czy jeśli lekarz odmówi mi wydania faktury VAT pomimo, że mu zapłaciłem - to czy mogę złożyć doniesienie o przestępstwie skarbowym do Urzędu Skarbowego przeciwko takiemu lekarzowi ? Jakoś musimy sobie z tym wszystkim dać radę....
      • Gość: krokodyl140 Re: Zapytanie do Internautów..... IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 24.09.03, 11:28
        Identyfikujesz lekarza z NFZ a to bardzo źle. W państwowej służbie zdrowia nie
        możesz żądać od lekarza faktury i nie możesz go za to zapodać do Urzędu
        Skarbowego. W prywatnym gabinecie tak. Możesz natomiast walczyć o swoje prawa
        jak tylko chcesz z dyrekcjami szpitali i NFZ, za co doktorzy będą Ci z
        pewnością wdzięczni.
      • Gość: Rak Re: Zapytanie do Internautów..... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 11:33
        To, że odmówił wydania faktury, świadczyć może o domniemaniu
        próby wyłudzenia. A to jest karalne, trzeba wtedy złożyć
        doniesienie do prokuratury. Ale uwaga Ciężko to udowodnić,
        chyba, że będzie więcej tego typu doniesień. Z NFZ raczej nie
        wygrasz w Sądzie, ale istnieje specjalna linia telefoniczna
        gdzie można skrajne przypadki załatwić. Ze swojej strony
        proponuję, zmienić lekarza. W Regionalnej Kasie Chorych (szukaj
        nr.tel. w Internecie) podadzą Ci nr. Telefonów innych lekarzy,
        którzy podpisali umowy. Zdziwisz się ile ich niedaleko swojej
        miejscowości znajdziesz. Jedyny ratunek to ucieczka od takich
        biznes-lekarzy. Gdy zacznie im brakować pacjentów to może
        zmądrzeją. Pacjent ma dużo praw tylko lekarze to ukrywają bazują
        na niedoinformowaniu w danym regionie, oczywiście nie wszyscy są
        tacy. Powodzenia
    • Gość: literat Chorują bo robić się nie chce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 11:20
      Kraj w kryzysie a banda nierobów chodzi do przychodni symulując
      choroby. Teraz gdy przyjdzie płacić to skończą się lewe
      zwolnienia. Tak trzymać.
    • Gość: z Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 212.76.35.* 24.09.03, 11:26
      Gość portalu: jkmjkm napisał(a):

      > A gdzie leczą się posłowie i inne"elity" władzy?
      > Czy tam limit też przekroczony?

      W "Szpitalu Damiana" w Warszawie.
    • Gość: MK Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.pl.abb.com 24.09.03, 11:52
      Jednej kwestii nie widze w komentarzach.
      Skoro tzw. limit zostal wyczerpany to dlaczego lekarz dostaje
      pensję.
      Nie moge zrozumiec dlaczego, skoro dostaje pensje to nie moze
      przyjmowac pacjentow.
      Dla lekartza i kierownika przychodni jest to wspaniala sytuacja.
      Pensje dostaje, nie musi przyjmowac pacjentow, nie musi
      przychodzic do pracy w tej przychodni, moze wiec dorabiac na
      fuchach w innych placowkach np.: w pogotowiu, szpitalu,
      zakladach karnych, prywatnych gabinetach itp.
    • Gość: ew Tylko zwykly dyletantyzm??? IP: *.dip.t-dialin.net 24.09.03, 11:56
      Najpierw ZUS odmawia kobieta w ciazy wyplaty swiadczen, teraz
      slychac, ze w przychodni ginekologicznej trzeba placic (bo
      experci zle oszacowali jak kontraktowali), a jak nie to nawet
      naglego wypadku nie przyjma. Co jest wlasciwie grane??? Ile w
      tym spoleczenstwie jest warte zycie i zdrowie kobiety (ale
      szczegolnie jakosc tego zycia, gdy samodzelnie wychowuje
      przyszlych obywateli - nic dziwnego, ze czesto przerywaja ciaze)
      pokazuje niestety rowniez polityka w tymze spoleczenstwie
      mozliwa.
    • Gość: oburzona Re: Przychodzi baba do lekarza...-kolejna rewelacja IP: 193.128.25.* 24.09.03, 12:35
      w przychodni w moim miescie wizyty co prawda są jeszcze darmowe,
      ale lekarze nie chca w ogóle wypisywac skierowan na badania.
      Ciagle slysze: nic pani nie jest , kropelki wystarcza. Slysza to
      rowniez osoby po operacjach, ktorym odmawia sie skierowan na
      badania kontrolne itp. Powod? Placowka dostaje jedna pule
      pieniedzy z ktorej oplacane sa badania (te na które skierowania
      wystawiaja lekarze tej placowki), a to co zostaje jest
      przeznaczone na pensje dla lekarzy! Efekt: dla lekarza kazde
      wypisane skierowanie to nizsza pensja!
      • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza...-kolejna rewelac IP: 157.25.139.* 24.09.03, 13:17
        Obowiązkiem każdego lekarza jest wypisanie skierowania do
        specjalisty na żądanie pacjenta. To jest jedno z PRAW pacjenta,
        które trzeba bezwzględnie egzekwować. Łaski nie robi.
        • slav_ Re: Przychodzi baba do lekarza...-kolejna rewelac 24.09.03, 17:38
          Nieprawda. Kieruje się do specjalisty jeśli są MEDYCZNE wskazania.
    • Gość: Erka Kilka słów o publicznej służbie zdrowia IP: 195.94.206.* 24.09.03, 12:46
      Kiedy dwa lata temu urodziłam córkę, odwiedziła mnie położna środowiskowa z
      rutynową wizytą. Miałam wtedy depresję poporodową, byłam sama z dzieckiem, więc
      powitałam ją z radością. Pani, nie przekraczając progu mego mieszkania,
      zapytała do jakiej przychodni należę? Nie pamiętałam dokładnie, bo odwiedziłam
      tę placówkę dość dawno temu i nie korzystałam z jej usług, ale nieopacznie
      powiedziałam, że posiadam kartę klienta jednej z prywatnych przychodni. Na to
      pani połozna odwróciła się na pięcie i powiedziała, że nie ma tu nic do roboty
      i żebym zadzwoniła do tejże prywatnej przychodni i niech ktoś od nich do mnie
      przyjedzie. Błagałam ją ze łzami w oczach (och ta depresja...)żeby chociaż
      obejrzała dziecko, któremu ropiały oczy. Usłyszałam, że jej to nic nie
      obchodzi. NAWET NIE WESZŁA DO MIESZKANIA, NIE SPOJRZAŁA NA DZIECKO, NIE
      SPRAWDZIŁA W JAKICH WARUNKACH MIESZKA, NIE ZBADAŁA MNIE. Jeśli właśnie tak
      wygląda słuzba zdrowia, której pracownicy są bezduszni, nieludzko obojętni, to
      ja poproszę najpierw o reformę tych ludzi. Oczywiście napisałam skargę do
      przychodni, którą reprezentowała pani położna, ale efekt był żaden. Takie
      zdarzenia nie nastrajają optymistycznie, nie pozwalają myśleć o publicznej
      służbie zdrowia i jej pracownikach bez zdenerwowania.
      • slav_ Re: Kilka słów o publicznej służbie zdrowia 24.09.03, 17:52
        wsółczuję, ale dlaczego żądasz wykonania PRACY od osoby ktorej za tą pracę NIE P
        ŁACISZ ? Tarzeba się było zapisać do przychodni, do pielegnierki środowiskowej i
        do położnej. To nic nie kosztuje jeśli jesteś ubezpieczona, wypełnienie kilku
        papierków. TYLKO dzięki temu ta kobieta może dostać pieniądze z NFZ i będzie się
        opiekować Twoim dzieckiem i Tobą. Najlepiej o nic nie zadbać a potem mieć do
        wszystkich pretensje z wyjątkiem siebie. Choćbyś płaciła miliony to jeśli nie
        zadeklarujesz się do konkretnej położnej to NFZ nie da jej ani grosza na jej
        pracę u Ciebie.
    • Gość: iga Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.am.lodz.pl 24.09.03, 12:51
      szpital i poradnia dostaje limit przyjęć na cały rok, z tych
      pieniędzy utrzymuje się, płaci lekarzom, pielęgniarkom i kupuje
      potrzebne materiały.Każdy przyjęty ponad limit pacjent wymaga
      poniesienia pewnych kosztów i niestety ponieważ kasa za niego
      nie płaci pokrywa to szpital lub poradnia. Jeżeli został
      wyczerpany limit to znaczy że wszyscy przyjęli pacjentów
      wymaganych(wykonali roczną pracę) tylko w krótszy czasie a nie
      rozłożyli tych przyjęć na cały rok, ale nie zmieniłoby to
      konieczności oczekiwania. W obecnej reformie szpitale i poradnie
      muszą kierować się ekonomią i dobrem pacjenta i dlatego tylko
      pacjenci w ciężkim stanie mogą liczyć na szybką pomoc. To jest
      trudne dla lekarzy i pacjentów a jak wszędzie ludzie są różni i
      dlatego w chorobie i cierpieniu trudno zastanawiać sie nad
      racjami.
      Szpital i poradnia
      • Gość: Rak Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: 157.25.139.* 24.09.03, 13:10
        To jest chory system, chore społeczeństwo, znieczulica totalna,
        każdy z w/w ma rację, ale trzeba pamiętać, że wśród lekarzy
        znajdują się oszuści, tak jak i w innych wolnych zawodach i nie
        powinni się tego wypierać. Wręcz odwrotnie powinni piętnować
        zachowania swoich nieuczciwych ziomków, a jakoś o tym nie
        słyszałem. Jest wiele prostych pytań np. kto płaci za czas
        pracy? Bo zapłata od sztuki to coś chyba komuś się pokręciło.
        Czy pacjent to bydło?
        Jak już to zapłata od osoby plus rodzaj choroby plus czas
        diagnozy, chyba że lekarz ćwok nie uczęszczał do szkoły.
        • Gość: krokodyl140 Do Raka! IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 24.09.03, 14:50
          Stary daj już sobie spokój w tej dyskusji. Najlepiej wyłącz komputer i idź
          posklejać jakieś modele czy co tam lubisz. Twoje wypowiedzi choć stylizowane
          na inteligentne są na żenującym poziomie. Plujesz tylko a nie mówisz cokolwiek
          sensownego. Głupoty straszne piszesz. Jeśli masz jekieś kompleksy związane z
          lekarzami to idż po poradę do psychologa. Zapłacisz, dostaniesz fakturę,
          odliczysz sobie i będziesz zadowolony. Jeśli nie, to do sądu go! Trzymaj się!
      • Gość: Nataniel WSZYSCY MACIE SWIETNE POMYSLY IP: *.xpect.pl 24.09.03, 17:49
        Wszyscy macie zajebiste pomysly - a najlepszy taki, zeby do
        lekarza przychodzic i placic jak za fryzjera. A slyszal ktos o
        czyms takim jak solidaryzm spoleczny? Prosze o odpowiedz na
        pytanie w jaki sposob czlowiek bezrobotny lub nawet przecietnie
        zarabiajacy ma wykupic sobie na przyklad insuline, jesli
        Panstwo (czyli wszyscy podatnicy w skladce zdrowotnej) by do
        tego nie doplacali? Albo dziecko chore na bialaczke za co
        mialoby sobie zrobic operacje ktora kosztuje ladnych
        kilkadziesiat tysiecy zlotych? Co ze wszystkimi pacjentami
        ktorych choroby sa bardziej skomplikowane niz 2 przeziebienia w
        roku i katar na zime? Do piachu?
        • kitek1 i wlasnie w imie tego solidaryzmu, towarzysko..... 24.09.03, 18:04
          demagogicznie skubiecie ten narod:(
        • slav_ Re: WSZYSCY MACIE SWIETNE POMYSLY 24.09.03, 18:14
          O solidaryźmie bardzo chętnie zapomiają młodzi, zdrowi, bogaci, dobrze
          wykształceni. W internecie nadreprezentowani. Chętnie płacili by za wizyty u
          lekarza ... bo do niego nie chodzą. Optyka zmienia się w przypadku ciężkiej,
          długotrwałej choroby. Mało kogo w Polsce byłoby stać na opłacenie leczenia z
          własnej kieszeni.
          • kitek1 przeciez obecnie i tak nikt tego nie oplaca.... 24.09.03, 18:18
            a na biedne bialaczkowe dzieci,
            organizuje sie dobrowolne kwesty,
    • Gość: gumby Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.vline.pl / 172.16.0.* 24.09.03, 13:32
      A co na to Pani Kwaśniewska?
      Jak to wygląda na tle jej fundacji przeciw rakowi piersi? Czyżby
      to tylko deklaracje i populizm...oj Jolka, Jolka
    • Gość: iga Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.am.lodz.pl 24.09.03, 13:35
      chory jest system ale czy tylko wśród lekarzy jest patologia? A
      pacjenci którzy domagają się renty ale jednocześnie chcą być
      zdrowi i szturmują szpitale przed komisjami rentowymi żeby
      zdobyć odpowiednie papiery. Lekarze mają tyle samo pretensji co
      pacjenci, od lat nie płaci sie za wiedzę , za szkolenia a
      przecież kazdy chce być leczony na najwyższym światowym poziomi
      i trudno się dziwić . Jesteśmy biednym państwem , żle zarządzana
      jest od lat służba zdrowia ale to wymaga zdecydowanych decyzji
      politycznych a tego sie każda opcja boi. Na tym traci pacjent,
      lekarz zyskuje dziennikarz bo ma co pisać. Może napisac artykuł
      za co ma życ i jak się kształcic lekarz który po 25 latach pracy
      dostaje na ręke w szpitalu 1200 zł i nie bierze łapówek, bo ma
      zasady . a sami takich wszyscy znają.
    • Gość: pacjent Pieniądze są źle rozdzielane IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 14:33
      Nigdy nie będzie normalnie w służbie zdrowia, jeżeli lekarze -
      właściciele NZOZ-u , wypłacają sobie co miesiąc po około 10 000
      zł - 15 000 zł, oczywiście z tzw. zysku. Zatrudnieni przez NZOZ
      lekarze są najtańszymi, dla właścicieli, (tzn. często
      nagorszymi) lekarzami w okolicy, którym nie wolno (pod groźbą
      rozwiązania umowy o pracę) skierować pacjenta do specjalisty
      (nie pomagają nawet kłótnie na lini pacjent-lekarz)i oczywiście
      na drogie badania. No i tak to się kręci
    • Gość: madam Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.am.lodz.pl 24.09.03, 14:53
      Szanowna Pani Redaktor
      czy pisanie o służbie zdrowia i ciągłe uszczypliwe uwagi pod
      adresem lekarzy Pani nie nuży? Czy ma Pani chociaż jeden artykuł
      który przybliża lekarza i pacjenta? Przecież to wspólny interes
      żeby było choc minimalne zaufanie! Czy może Pani opisać jeden
      raz pracę lekarza który uczciwie pracuje, leczy , nie bierze i
      daje sobie radę z ciągłumi niedostatkami organizacyjnymi w
      sł€zbie zdrowia z brakiem funduszy. Zapraszam do odpowiedzi tu
      lub wieczorem. Pozdrawiam, może pani to przeczyta!!!!!!
      • Gość: Johnny B.Good Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 15:59
        Madam chyba za osobiście podchodzisz do tego artykułu, nie ma w
        nim słowa o złej pracy lekarzy. Jest natomiast mowa o systemie,
        który zbankrutował już dawno temu, a dzieki p. Łapińskiemu
        powrócił na nowo.
    • Gość: Johnny B.Good Chwała p.Łapińskiemu, chwała p.Millerowi po sotkroć!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 15:57
      Tak kończą sie marzenia o bezpłatnej służbie zdrowia, które
      lęgną się w głowach "socjaldemokratów".
      Panowie "socjaldemokraci" panom już dziekujemy!!!
    • Gość: m Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: armagedon:* 24.09.03, 16:22
      nie wiem na pewno, ale wydaje mi sie ze konstytucja iii rp
      gwarantuje nam obywatela tego coraz bardziej zalosnego kraju
      darmowa opieke medyczna
      • Gość: Robert Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.nas28.los-angeles2.ca.us.da.qwest.net 25.09.03, 06:53
        A darmowych samochodów,darmowych wczasów,darmowych mieszkanek,sprzętu hi-fi,
        automatycznego awansu piłkarzy do MŚ i ME ,szczęścia wiekuistego Konstytucja
        nie gwarantuje?
        Szkoda,widać zapomnieli dopisać... :-(
    • kitek1 ministerstwo zdrowia, do likwidacji............... 25.09.03, 09:54
      System ochrony zdrowia jeszcze nigdy nie był w tak dramatycznej sytuacji -
      mówią zgodnie eksperci i politycy. Jednak nie ma jednomyślności, jak ratować
      służbę zdrowia przed bankructwem. Głośno mówi się nie tylko o spodziewanej
      dymisji szefa resortu zdrowia, ale również o możliwej likwidacji ministerstwa.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030925/kraj/kraj_a_2.html
    • Gość: gosc2 Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 15:30
      te 20 zł to pieniadze które dostaje przychodnia od funduszu za
      przyjęcie 1 pacjentki fundusz nie zaplaci ponad limit,wiec
      jezeli chce sie ktos zbadac to sam musi zapłacic-sa limity bo
      system jest niewydolny finansowo i nie ma pieniedzy na wszystko.
      Po drugie co to znaczy TYLKO PO RECEPTE-ludzie wypisujcie sobie
      sami,jak macie tAKie podejście,a pózniej sprawy w sądzie ze
      lekarze wypisują hormony (nieobojętne dla zdrowia)bez badania.
    • Gość: andre co się komu należy IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.09.03, 02:33
      Podstawowym problemem jest to, że polskie państwo,
      nigdy na dobre nie ukształtowane, nie funkcjonujące
      poprawnie, teraz w wielu dziedzinach po prostu zanika.
      Tak. Po prostu zanika. W konstytucji zapisany jest
      koncert życzeń. Brakuje tylko na zakończenie tego dokumentu
      "i żebyśmy wszyscy byli piękni, młodzi i bogaci! Amen."

      Drugim podstawowym problemem, równie ważnym, jest
      zło tkwiące w ludziach (nie w dość abstrakcyjnym bycie
      typu "społeczeństwo", ale w samym człowieku). Każdy
      z nas jest człowiekiem. Każdy z nas codziennie podejmuje
      decyzje dotyczące siebie, dotyczące innych. Od moralności
      i uczciwości nie zwalnia nic. Żadne państwo ani inne NFOZ-y
      i gromady łapówkarzy grasujące w korytarzach władzy.

      Lekarz, który przyjmuje mnie w prywatnej przychodni,
      nie podnosi nawet głowy na moje wejście do pokoju.
      Szczeka do mnie głosem kaprala, żebym szybko powiedział,
      co mi dolega. Chory człowiek nie chce opierdalać lekarza,
      bo zdrowie to delikatna rzecz. Nawet ten konował, który
      na ciebie szczeka, może akurat pomoże. Albo przynajmniej
      nie zaszkodzi. Ale ręka świerzbi, żeby prać takich po pysku.
      Gnojki.

      Zacznijmy naprawiać to całe bagno po kolei. Na początek
      oddzielić ubezpieczenia dentystyczne od całości ubezpieczenia
      zdrowotnego. Ubezpieczenie dentystyczne powinno być dobrowolne.
      Nie byłem u państwowego dentysty od parudziesięciu lat, choć
      cały czas płacę składkę.

      Tak, trzeba po prostu kawałek po kawałku naprawiać ten burdel.
      Lekarze zapominają, w jakim łańcuchu zależności żyją.
      Czy powinni przyzwoicie zarabiać? Powinni. Wszyscy powinniśmy
      przyzwoicie zarabiać. Pytanie za 100 tysięcy zł: co to znaczy
      przyzwoity zarobek? Żeby znać odpowiedź na to pytanie,
      trzeba najpierw długo liczyć wszystkie koszty i je ciąć,
      gdzie się tylko da, zaczynając od góry - kancelarii
      premiera i kancelarii prezydenta. Tam dopiero są przerosty
      zatrudnienia. I potem ciągnąć te cięcia w dół.

      Polska to dziwny kraj. Ani socjalizm, ani kapitalizm.
      Panującym ustrojem jest totalny bałagan i szalejący
      brak odpowiedzialności.

      Liczmy koszty zawsze i wszędzie. Żeby wiedzieć, co, komu
      i za ile, trzeba najpierw policzyć koszty. Potem wprowadzać
      opłaty, ale stopniowo, cały czas licząc.

      Studia medyczne należą do najdroższych. Pamiętajmy i o tym,
      że dzisiejsi lekarze dostali prezent w postaci tego wykształcenia.
      Jasne, że jakość tego wykształcenia jest nienadzwyczajna.
      Ale jakaś jest. Daje papiery do leczenia ludzi.
      Ja też kończyłem studia i cały czas muszę się uczyć
      czegoś nowego. I nie narzekam. To normalne. Łapówek nie biorę.
      Dorabiam legalnie, poza swoją normalną pracą. Więcej, w pracy
      na etacie wykorzystuje wiedzę zdobytą w pracy 'po godzinach'.
      Powinienem chyba zablokować największe skrzyżowanie w kraju
      i położyć się pod tramwaj, żeby państwo mi zapłaciło za to,
      że sam się dokształcam, zdobywam nowe umiejętności, które
      wykorzystuję później także w pracy na państwowym garnuszku.

      Lekarze też mają dzieci. Też posyłają je do szkół.
      Na przykład do szkół muzycznych, w których edukacja
      jest 'za darmo'. Płaci państwo, czyli my wszyscy.
      Owszem, trzeba mieć instrument, żeby mieć na czym grać.
      To kupuje każdy sam. Do szkół muzycznych na ogół nie
      chodzą dzieci biednych rodziców. Niech więc zaczną
      płacić za ten towar.

      Kiedy tak się rozejrzymy dokładniej wokoło, okaże się,
      że żyjemy w kraju pełnym absurdów.

      Ubezpieczenia zdrowotne. Dlaczego alkoholicy i palacze
      nie płacą wyższych stawek? Chcesz chlać na umór? Płać.
      Chcesz palić? Pal i płać.

      Studia. Dlaczego mają być bezpłatne? Przecież korzystają
      z nich i tak bogatsi, a nie biedniejsi. Biedniejszym
      fundujmy tańsze lub darmowe studia. Bogatsi niech
      dopłacają. Czas kończyć z tą fikcją.

      Komunikacja miejska. Czy autobus naprawdę musi jeździć
      co 10 minut? Nie musi.

      Liczmy więc i liczmy. Okaże się, jak wiele
      kosztów jest ignorowanych i w jakiej księżycowej
      ekonomii żyjemy.

    • Gość: UJanek Re: Przychodzi baba do lekarza... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.03, 23:04
      Akt 1)
      Pewien lekarz przyjmował 50-ciu pacjentów dziennie i dostawał brutto 1000 zł
      miesięcznie w specjalistycznej przychodni podlegającej państwowymu szpitalowi.
      Dyrektor szpitala wiedział, że lekarz przynosił szpitalowi dochód, ale znikomy
      w porównaniu z olbrzymim długiem bankrutującego szpitala. Więc dyrektor
      zwalnia lekarza, bo chce się wykazać restrukturyzacją czyli likwidacją jego
      stanowiska pracy. Lekarz idzie na bezrobocie - taką dostał nagrodę po 29
      latach pracy. Mimo, że został zwolniony z winy zakładu pracy nie należy mu się
      świadczenie przedemerytalne, bo brakuje mu rok pracy. Jest traktowany tak
      jakby nigdy nigdzie nie pracował. Lekarz szuka nowej pracy. Kończy mu się
      kuroniówka.

      Akt 2)
      Nagle lekarz "cudem" znajduje pracę w prywatnym ośrodku służby zdrowia, gdzie
      jest duża rotacja wśród lekarzy. Dyrektor nie płaci lekarzom pensji w
      wyznaczonym terminie. Dyrektor kontroluje, kwestionuje i cofa każde
      skierowanie wystawione do specjalisty. Dyrektor się wścieka i robi lekarzowi
      awanturę, gdy ten takie skierowanie wystawia - ma rację bo pieniądze idą
      za pacjentem. Pacjenci się wściekają i robią lekarzowi awanturę, gdy ten nie
      chce im wystawić skierowania do specjalisty. Lekarz cierpliwie znosi
      upokorzenia, pragnie dopracować ten jeden rok do emerytury, ale zadręcza się
      czy nie zamknie go wcześniej prokurator.

      Akt3).
      Recepcjonistki w szpitalach i przychodnich państwowych informują pacjentów, że
      nie będą mogli kontynuować u nich dotychczasowego cyklu leczenia jeżeli nie
      przyniosą skierowania na ponowne kompleksowe badanie ( droższe ).
      Lekarz zatrudniony w firmie prywatnej nie chce wydać takiego skierowania.
      Pacjent cierpliwie prosi i mówi, że musi dostać "droższe" skierowanie. Lekarz
      cierpliwie słucha i odpowiada, że może dać tylko "tańsze" skierowanie. Pacjent
      robi awanturę.
Pełna wersja