Sekta Opus Dei

09.01.02, 02:54
Papiez JP2 powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną
całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Opus Dei zastąpiło,
jako gwardia papieska, zakon jezuitów, który utracił swe wpływy tak w świecie
jak i w Kościele.Okoliczności sprzyjania przez Watykan Opus Dei mogą wyjaśnić
okoliczności kłopotów finansowych Watykanu po tzw. sprawie Calviego. Dzieło,
które jest organizacją bardzo bogatą prawdopodobnie wykupiło sobie owe łaski,
które ostatnimi czasy spływają na nie w obfitości od Jana Pawła II.


Przeczytaj! Warto!

www.agnostyk.obywatel.pl/opus.html






    • Gość: Kagan Sekta Opus Dei (a moze to tzw. kult)? IP: *.arts.monash.edu.au 09.01.02, 03:08
      malina napisał(a):

      > Papiez JP2 powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną
      > całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Opus Dei zastąpiło,
      > jako gwardia papieska, zakon jezuitów, który utracił swe wpływy tak w świecie
      > jak i w Kościele.Okoliczności sprzyjania przez Watykan Opus Dei mogą wyjaśnić
      > okoliczności kłopotów finansowych Watykanu po tzw. sprawie Calviego. Dzieło,
      > które jest organizacją bardzo bogatą prawdopodobnie wykupiło sobie owe łaski,
      > które ostatnimi czasy spływają na nie w obfitości od Jana Pawła II.

      K: jak widac w kosciele kat. wszystko sprowadza sie do pieniadza.
      Na Pana Boga miejsca ani czasu NIE starcza...
      Kagan

      • Gość: Krzys52 To ta Organizacja z "Ojciec Chrzestnny III" IP: *.proxy.aol.com 09.01.02, 06:27
        czyli mafia w mafii. To dopiero jest banda Kagan przy ktorej wysiadaja te
        wszystkie KGB, STASI, CIA i Mosady razem w wziete - o czym od lat trabie. A ci
        idioci ciagle nawijaja na szpule o spiskach zydo-masonskich. Nie zdajac sobie
        sprawy, ze odwalaja woluntariat na rzecz odwracania uwagi od rzeczywistej bandy
        spryciarzy.
        ..
        Najlepszego Kaganie
        ..
        K.P.
        • Gość: Kagan Kto naprawde kieruje KK? IP: *.vic.bigpond.net.au 09.01.02, 09:08
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > czyli mafia w mafii. To dopiero jest banda Kagan przy ktorej wysiadaja te
          > wszystkie KGB, STASI, CIA i Mosady razem w wziete - o czym od lat trabie. A ci
          > idioci ciagle nawijaja na szpule o spiskach zydo-masonskich. Nie zdajac sobie
          > sprawy, ze odwalaja woluntariat na rzecz odwracania uwagi od rzeczywistej bandy
          > spryciarzy.
          Najlepszego Kaganie
          K.P.

          A w niej jest zapewne jeszcze bardziej utajniona organizacja, ktorej
          nazwa (jak dawniej imie bozka JHWH) jest wrecz niewymawialna...
          I oni rzadza Watykanem, a wiec i kosciolem kat., a nie stary, stetryczaly
          i schorowany Wojtyla, ktorego zakonnice na wozku do kibla woza (jak
          dawniej wozila sluzba Najjasniejszego Pana Franciszka Jozefa - p. SZWEJK),
          i tam wysadzaja... Ciekawe, czy Karolcio sam ptaszka trzyma przy siusianiu,
          czy to musza robic za niego zakonnice...
          Kagan z pozdr. dla K.P.
    • laik Re: Sekta Opus Dei 09.01.02, 08:06
      Niejaki Jan Paweł I chciał zrobić porządek z nielegalnymi operacjami
      finansowymi Watykanu. Niestety, biedaczyna pożył tylko miesiąc. Zmarł jako okaz
      zdrowia we własnym łóżku. Do dzisiaj nie wyjaśniono przyczyny jego śmierci...

      Laik
      • Gość: Kagan Re: Sekta Opus Dei IP: *.vic.bigpond.net.au 09.01.02, 09:01
        laik napisał(a):

        > Niejaki Jan Paweł I chciał zrobić porządek z nielegalnymi operacjami
        > finansowymi Watykanu. Niestety, biedaczyna pożył tylko miesiąc. Zmarł jako okaz
        > zdrowia we własnym łóżku. Do dzisiaj nie wyjaśniono przyczyny jego śmierci...
        >
        > Laik

        Musial tez ustapic miejsca Wojtyle, bo JPI NIE nadawal sie do rozwalania
        tzw. komunizmu w Bloku Sowieckim, a Wojtyla to byl juz wtedy w 100%
        czlowiek Waszyngtonu z misja detabilizacji Polski, a poprzez nia
        bylego ZSRR...
        Kagan
      • malina Re: Sekta Opus Dei 10.01.02, 23:48
        laik napisał(a):

        > Niejaki Jan Paweł I chciał zrobić porządek z nielegalnymi operacjami
        > finansowymi Watykanu. Niestety, biedaczyna pożył tylko miesiąc. Zmarł jako okaz
        >
        > zdrowia we własnym łóżku. Do dzisiaj nie wyjaśniono przyczyny jego śmierci...
        >
        > Laik


        Przyczyna wszystkim jest doskonale znana "chciał zrobić porządek z nielegalnymi
        operacjami finansowymi Watykanu" a na to umiera sie szybko.

    • Gość: trrt Re: Sekta Opus Dei IP: *.*.*.* 09.01.02, 09:56
      Chlopaki czy aby nie ogladacie za duzo filmow szpiegowskich. To co piszecie
      jest prosta kalka bzdur o masonach (ze zmiana nazwy na OD). Jak to sie dzieje
      ze zwykle o sytuacji w kosciele najwiecej pisza osoby w jego zyciu nie
      uczestniczace (bo sadze, ze wy na sume nie chodzicie) czyzby jakis kompleks
      • Gość: kiks Re: Opus Dei -słuzby specjalne IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 12:38
        Czym wobec tego jest wg ciebie OD?
        Bo napewno jest świecką organizacją, której zadaniem była (z prawem zabijania)
        obrona wiary i kościoła. OD stworzono jako aparat wywiadu kościelnego w
        świeckim świecie realizowanego przez świeckich, o wszystkich mozliwych
        profesjach celem całkowitej infiltracji środowisk inteligenckich. Zadaniem OD
        było gaszenie w zarodku wszelkich ruchó odśrodkowych i mogących pogorszyć
        sytuację kościoła jako państwa świata.
        A, że OD zastąpił jezuitów to prawda historyczna, prawdą jest również niezbyt
        chlubna historia zakonu.
        • Gość: k Re: Opus Dei -słuzby specjalne IP: 212.244.77.* 09.01.02, 12:46
          Gość portalu: kiks napisał(a):

          A, że OD zastąpił jezuitów to prawda historyczna, prawdą jest również niezbyt
          > chlubna historia zakonu.

          Cele i zadania Opus D. to jeszcze jedna z plotek krażących wśród "oświeconych".
          Natomiast prawda jest mało chlubna historia zakonu jezuitów. Zakon ten tak
          oderwał sie w pewnym momencie od nauczania Kościoła ,że papiez (nie pamietam
          który,ale sprawdzę) rozwiązał ten zakon. Pisze to,aby rozwiać watpiwości co
          niektórych, że patrze na Kościół i jego historie przez rózowe okulary.
          Natomiast dobrze różnym zakonom robią takie lekcje pokory-teraz ten zakon to
          jeden z najbardziej światłych na świecie, jednym z najlepiej wykształconych (np.
          z psychologii, psychoterapii, o czym ja akurat dobrze wiem).pozdro.

          • Gość: Kagan Re: Opus Dei -słuzby specjalne IP: *.vic.bigpond.net.au 09.01.02, 12:48
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Gość portalu: kiks napisał(a):
            >
            > A, że OD zastąpił jezuitów to prawda historyczna, prawdą jest również niezbyt
            > > chlubna historia zakonu.
            >
            > Cele i zadania Opus D. to jeszcze jedna z plotek krażących wśród "oświeconych".
            > Natomiast prawda jest mało chlubna historia zakonu jezuitów. Zakon ten tak
            > oderwał sie w pewnym momencie od nauczania Kościoła ,że papiez (nie pamietam
            > który,ale sprawdzę) rozwiązał ten zakon. Pisze to,aby rozwiać watpiwości co
            > niektórych, że patrze na Kościół i jego historie przez rózowe okulary.
            > Natomiast dobrze różnym zakonom robią takie lekcje pokory-teraz ten zakon to
            > jeden z najbardziej światłych na świecie, jednym z najlepiej wykształconych (np
            > .
            > z psychologii, psychoterapii, o czym ja akurat dobrze wiem).pozdro.
            >

            Czyzbys sie u nich leczyl?
            p.s. To ZADEN wstyd!
            Kagan
            • Gość: k Re: Opus Dei -słuzby specjalne IP: 212.244.77.* 09.01.02, 12:53
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Gość portalu: k napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: kiks napisał(a):
              > >
              > > A, że OD zastąpił jezuitów to prawda historyczna, prawdą jest również niez
              > byt
              > > > chlubna historia zakonu.
              > >
              > > Cele i zadania Opus D. to jeszcze jedna z plotek krażących wśród "oświecon
              > ych".
              > > Natomiast prawda jest mało chlubna historia zakonu jezuitów. Zakon ten tak
              >
              > > oderwał sie w pewnym momencie od nauczania Kościoła ,że papiez (nie pamiet
              > am
              > > który,ale sprawdzę) rozwiązał ten zakon. Pisze to,aby rozwiać watpiwości c
              > o
              > > niektórych, że patrze na Kościół i jego historie przez rózowe okulary.
              > > Natomiast dobrze różnym zakonom robią takie lekcje pokory-teraz ten zakon
              > to
              > > jeden z najbardziej światłych na świecie, jednym z najlepiej wykształconyc
              > h (np
              > > .
              > > z psychologii, psychoterapii, o czym ja akurat dobrze wiem).pozdro.
              > >
              >
              > Czyzbys sie u nich leczyl?
              > p.s. To ZADEN wstyd!
              > Kagan
              Nie ,uczyłem sie na "swieckiej" uczelni. Ale mam znajmości z tej dziedziny wśród
              róznych ludzi. Stąd moja znajomość z jezuitami. A psychoterapie polecam KAŻDEMU!!
              Nikt nie jest przeciez w 100% zdrowy psychicznie.Takiego pojecia nawet nie ma ....

            • pius01 Opus Dei -słuzby specjalne Kagana 28.01.02, 04:12
              Zauwazylem, ze osobnik podpisujacy sie"Kagan" pisze swe klamstwa z roznych adresow w Australii.
              Proponuje wiec, aby zablokowac, przynajmniej tymczasowo, wszystkie adresy z Australii, aby sie ten
              zboczeniec wiecej nie dostal na to forum! Z Australii i tak pisze malo ludzi, wiec niewielka niewygoda
              byla by tym zablokowaniem spowodowana. Mozna by zreszta zrobic wyjatki dla niektorych adresow,
              tak, aby "Kagan", ta sliska gnida, sie nie mogl znow przeslizgnac na to forum!
              Co Wy na to?
              Prosze napisac na pius01@poczta.gazeta.pl
              Hej!
          • Gość: HA1 Re: Opus Dei -s?uzby specjalne IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 20:03
            Jezuici zostali rozwiazani za nieposluszenstwo papiezowi (chociaz
            posluszenstwo bylo czescia ich reguly). Chodzilo o ich indianskie panstwo
            utopijne w Ameryce Poludniowej ktore Hiszpania i Portugalia postanowily
            zamienic na plantacje za zgoda papieza. Jezuici staneli po stronie Indian i
            zaplacili cene. Tylko caryca Katarzyna nie pozwolila rozwiazac
            polskich jezuitow pod zaborem rosyjskim. Kiedy w kilkadziesiat lat potem
            papiez restaurowal jezuitow, Rosjanie zakazali ich dzialalnosci na terenie
            Imperium.



            Gos´c´ portalu: k napisa?(a):

            > Gos´c´ portalu: kiks napisa?(a):
            >
            > A, z˙e OD zasta˛pi? jezuitów to prawda historyczna, prawda˛ jest równiez˙
            niezbyt
            > > chlubna historia zakonu.
            >
            > Cele i zadania Opus D. to jeszcze jedna z plotek kraz˙a˛cych ws´ród
            "os´wieconych".
            > Natomiast prawda jest ma?o chlubna historia zakonu jezuitów. Zakon ten
            tak
            > oderwa? sie w pewnym momencie od nauczania Kos´cio?a ,z˙e papiez
            (nie pamietam
            > który,ale sprawdze˛) rozwia˛za? ten zakon. Pisze to,aby rozwiac´
            watpiwos´ci co
            > niektórych, z˙e patrze na Kos´ció? i jego historie przez rózowe okulary.
            > Natomiast dobrze róz˙nym zakonom robia˛ takie lekcje pokory-teraz ten
            zakon to
            > jeden z najbardziej s´wiat?ych na s´wiecie, jednym z najlepiej
            wykszta?conych (np
            > .
            > z psychologii, psychoterapii, o czym ja akurat dobrze wiem).pozdro.
            >

        • Gość: HA1 Re: Opus Dei -s?uzby specjalne IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 19:57
          Skad ty wziales to prawo zabijania? Czy ty wiesz ile uczelni najwyzszego
          kalibru wybudowali jezuici? Czy ty mozesz pochwalic sie czyms podobnym?
          Jestes swiatowej klasy ssakiem paluszka.



          Gos´c´ portalu: kiks napisa?(a):

          > Czym wobec tego jest wg ciebie OD?
          > Bo napewno jest s´wiecka˛ organizacja˛, której zadaniem by?a (z prawem
          zabijania)
          > obrona wiary i kos´cio?a. OD stworzono jako aparat wywiadu
          kos´cielnego w
          > s´wieckim s´wiecie realizowanego przez s´wieckich, o wszystkich
          mozliwych
          > profesjach celem ca?kowitej infiltracji s´rodowisk inteligenckich.
          Zadaniem OD
          > by?o gaszenie w zarodku wszelkich ruchó ods´rodkowych i moga˛cych
          pogorszyc´
          > sytuacje˛ kos´cio?a jako pan´stwa s´wiata.
          > A, z˙e OD zasta˛pi? jezuitów to prawda historyczna, prawda˛ jest równiez˙
          niezbyt
          > chlubna historia zakonu.

          • Gość: kiks Re: Opus Dei -s?uzby specjalne IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 21:12
            Poczytaj historię kościoła, nie koniecznię tę dopuszczona przez dostojników.
            A uczelnie? Co to ma wogóle do rzeczy? Rozmawiamy o przestępczej organizacji
            Opus Dei.
            • Gość: HA1 Re: Opus Dei -s?uzby specjalne IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 23:41
              Jedyne co widze to przestepcza dzialalnosc kiksa na tym forum.



              Gos´c´ portalu: kiks napisa?(a):

              > Poczytaj historie˛ kos´cio?a, nie koniecznie˛ te˛ dopuszczona przez
              dostojników.
              > A uczelnie? Co to ma wogóle do rzeczy? Rozmawiamy o przeste˛pczej
              organizacji
              > Opus Dei.

              • Gość: kiks Re: Opus Dei -s?uzby specjalne IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 14:02
                Proszę o paragrafy, inaczej potraktuję to jako zniesławienie, a na to są
                paragrafy.
      • Gość: HA1 Re: Sekta Opus Dei IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 19:48
        Zgadza sie, najwiecej maja do powiedzenia nt. kosciola ci co nigdy sie nie
        pofatygowali zeby kosciol postudiowac.



        Gos´c´ portalu: trrt napisa?(a):

        > Chlopaki czy aby nie ogladacie za duzo filmow szpiegowskich. To co
        piszecie
        > jest prosta kalka bzdur o masonach (ze zmiana nazwy na OD). Jak to sie
        dzieje
        > ze zwykle o sytuacji w kosciele najwiecej pisza osoby w jego zyciu nie
        > uczestniczace (bo sadze, ze wy na sume nie chodzicie) czyzby jakis
        kompleks

        • malina Re: Sekta Opus Dei 10.01.02, 23:57
          "Zgadza sie, najwiecej maja do powiedzenia nt. kosciola ci co nigdy sie nie
          pofatygowali zeby kosciol postudiowac."

          Nie rozumiem twej wypowiedzi, byc moze dlatego ,ze opiera sie ona jedynie na
          braku logicznych argumentow.

      • malina Re: Sekta Opus Dei 10.01.02, 23:52
        Gość portalu: trrt napisał(a):

        > Chlopaki czy aby nie ogladacie za duzo filmow szpiegowskich. To co piszecie
        > jest prosta kalka bzdur o masonach (ze zmiana nazwy na OD). Jak to sie dzieje
        > ze zwykle o sytuacji w kosciele najwiecej pisza osoby w jego zyciu nie
        > uczestniczace (bo sadze, ze wy na sume nie chodzicie) czyzby jakis kompleks

        Pozwol ,ze zwroce Ci uwage iz wiekszosc filmow powstaje na motywach realii.
        Natomiast jesli chodzi o zabieraniu glosu w sprawach zwiazanych z kosciolem (nie
        biegajac na sume) mam takie samo jak ci ktorzy na te sume biegaja i staraja sie
        ateistow wyrzucic jako mniejszosc poza margines zmieniajac tym samym
        spoleczenstwo w chaos bezprawia.

        • Gość: trrt Re: Sekta Opus Dei IP: *.*.*.* 11.01.02, 18:08
          to prawda, że nikt nie może zakazać ci zabierania glosu na temat kosciola, ale
          w swoim otoczeniu widze, ze najczesciej bzdury o czarnej mafii, chciwych
          zwyrodnialcach w sutannach itp mowiea osoby nie znajace osobiscie zadnego
          ksiedza a swoja "wiedze" czerpiace z nie. Czy znasz kogos z OP, z jakimi jej
          dzialaniami sie spotkales?
    • Gość: Janek Re: Dzieło Boże IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.02, 13:41
      Głośny surrealistyczny malarz hiszpański Salvador Dali wykonał ilustracje do
      "czerwonej ksiązeczki" Mao Tse Tunga. Salvador Dali oświadczył przy tej okazji
      prasie:"Jestem pewien, że Mao jest członkiem Opus Dei".
      Wiadomość umieszczona w przeglądzie prasy "Tygodnik Powszechny" z dnia 2
      września 1973r. Jak widać czasy się zmieniają. I to błyskawicznie.
    • Gość: Skrzypek Re: Sekta Opus Dei IP: *.interklub.pl 09.01.02, 15:43
      Ale tu piszą buraki.Po pierwsze jesteście głównie jesteście ateistami,więc co
      was obchodzi Kościół?Po drugie najmocniej zwalcza się najsilniejszego.Jezuici
      dość skutecznie zwalczyli herezje reformacji więc ich się do dziś najmocniej
      zwalcza.W Opus Dei są jedni z najinteligentniejszych katolików,ale się z tym
      nie afiszują,bo świadczą za nich czyny,a nie pusta reklama jak to np. ma
      miejsce wśród lewaków,których media kreują na męży stanów podczas gdy są puści
      i żałośni(np. Kwaśniewski,Clinton,Schroeder,Jospin).
      Celem Opus Dei jest dokładnie to co śpiewa Arka Noego."Taki duży,taki mały
      może świętym być".Realizują to,stanowią elity wielu krajów(np. Hiszpania,kraje
      Latynoskie),cechuje ich pracowitość,rzetelność i realizowanie swego powołania
      czyli drogi,którą Bóg im wyznaczył.Oby cały Kościół stał się taki jak
      przeciętny uczestnik "Opus Dei".
      Opus dei o jedna z najskuteczniejszych broni na lewaków i to was boli.
      A gość co pisał,że Mao był w Opus Dei,powinien mniej sięgać do butelki.
      • Gość: Janek Re:Opus Dei IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.02, 16:57
        Sugerujsz, że w "Tygodniku Powszechnym" sięgano po flachę. To po pierwsze, po
        drugie czytaj uważnie posty. To Salvador Dali oświadczył, że Mao jest członkiem
        Opus Dei. Po trzecie przytoczyłem wiadomość z "Tygodnika Powszechnego" jako
        ciekawostkę, a nie złośliwość. Miałem przyjemność czytać wydaną przez
        Ossolineum w 1981 r. książkę Andrzeja Kruczkowskiego "Dzieło Boże w Hiszpanii"
        i o Stowarzyszeniu Kapłańskim Świętego Krzyża i Dzieło Boże co nieco wiedziałem
        dużo wcześniej zanim się rozpoczął proces beatyfikacyjny Escrivy d Balaguera.
        Więcej szacunku dla adwersarzy. Pozdrawiam.
        • Gość: Skrzypek Re:Opus Dei IP: *.interklub.pl 09.01.02, 18:49
          Gość portalu: Janek napisał(a):

          > Sugerujsz, że w "Tygodniku Powszechnym" sięgano po flachę. To po pierwsze, po
          > drugie czytaj uważnie posty. To Salvador Dali oświadczył, że Mao jest członkiem
          >
          > Opus Dei. Po trzecie przytoczyłem wiadomość z "Tygodnika Powszechnego" jako
          > ciekawostkę, a nie złośliwość.

          Salvador Dali na jednym z obrazów namalował jak biskup się onanizuje przed
          najświętszym sakramentem.Bez komentarza.Jego stosunek do Kościoła Katolickiego i
          jego wiarygodność przemilczę więc.
          Mao wymordował z 30 mln ludzi więc,nie ma tu nic do dodawania.Nawet gdyby był
          członkiem opus dei(co jest zupełnie nieprawdopodbne) to wstępując do partii
          komunistycznej automatycznie się z tej organizacji wykreślił.
          A a propos Tygodnika Powszechnego to jeden z jego autorów pisuje teksty do
          Playboya co np. panu Szostkiewiczowi nie przeszkadza.Choć nie ukrywam,że wiele
          tekstów z tygodnika mi się podoba,ale często muszę tam odrzucać przemycaną
          ideologię.



          • Gość: Janek Re:Opus Dei IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.02, 19:24
            Skrzypku. Po prostu nie wiem o co Ci chodzi. Powołuję się na źródła, nic nie
            zmyślam, brak w mojej wypowiedzi złośliwości, nie krytykuję procesów
            beatyfikacji i kanonizacji założyciela. Jaką ideologię przemyca Tygodnik
            Powszechny?
        • Gość: HA1 Re:Opus Dei IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 20:07
          To ze TP cytowal Dali, wcale nie znaczy ze Dali mial racje.

          Z powazaniem dla Adwesarza,

          Krytycznie myslacy,

          HA1


          Gos´c´ portalu: Janek napisa?(a):

          > Sugerujsz, z˙e w "Tygodniku Powszechnym" sie˛gano po flache˛. To po
          pierwsze, po
          > drugie czytaj uwaz˙nie posty. To Salvador Dali os´wiadczy?, z˙e Mao jest
          cz?onkiem
          >
          > Opus Dei. Po trzecie przytoczy?em wiadomos´c´ z "Tygodnika
          Powszechnego" jako
          > ciekawostke˛, a nie z?os´liwos´c´. Mia?em przyjemnos´c´ czytac´ wydana˛
          przez
          > Ossolineum w 1981 r. ksia˛z˙ke˛ Andrzeja Kruczkowskiego "Dzie?o Boz˙e
          w Hiszpanii"
          > i o Stowarzyszeniu Kap?an´skim S´wie˛tego Krzyz˙a i Dzie?o Boz˙e co
          nieco wiedzia?em
          >
          > duz˙o wczes´niej zanim sie˛ rozpocza˛? proces beatyfikacyjny Escrivy d
          Balaguera.
          > Wie˛cej szacunku dla adwersarzy. Pozdrawiam.

          • Gość: Janek Re:Opus Dei IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.02, 21:06
            Oczywista sprawa. Tylko małe sprostowanie. Napisałem , że TP informację tą
            podał w przeglądzie prasy. Nie była to więc autorska informacja TP. Pozdrawiam.
      • malina Re: Sekta Opus Dei 11.01.02, 00:10
        Gość portalu: Skrzypek napisał(a):

        "Ale tu piszą buraki."

        - porazajacy jest twoj szcunek do wspolrozmowcow oraz razisz niezwykle katolicka
        kultura dyskusji.



        "Po pierwsze jesteście głównie jesteście ateistami,więc co
        was obchodzi Kościół?"
        - z prostej przyczyny ktora z wieksza sila napastuje nas ateistow za bycie
        ateistami.



        "Po drugie najmocniej zwalcza się najsilniejszego.Jezuici
        dość skutecznie zwalczyli herezje reformacji więc ich się do dziś najmocniej
        zwalcza."
        - pewnych rzeczy zwalczac nie trzeba bo bardzo skutecznie dzieki wlasnej taktyce
        wykanczaja sie same.

        "W Opus Dei są jedni z najinteligentniejszych katolików,ale się z tym
        nie afiszują,bo świadczą za nich czyny,a nie pusta reklama jak to np. ma
        miejsce wśród lewaków,których media kreują na męży stanów podczas gdy są puści
        i żałośni(np. Kwaśniewski,Clinton,Schroeder,Jospin)."

        -twa wypowiedz jest swietnym dowodem na to iz biorac udzial w dyskusji nie
        pofatygujesz sie nawet zapoznac z roznymi zrodlami i argumentami. I juz nie
        smieszne a zalosne jest odwolywanie sie za kazdym razem (jako argument koronny
        przeciw)w dyskusji rzucanie na oslep 'lewakami, komuchami, itd'
        "Celem Opus Dei jest dokładnie to co śpiewa Arka Noego."Taki duży,taki mały
        może świętym być".Realizują to,stanowią elity wielu krajów(np. Hiszpania,kraje
        Latynoskie),cechuje ich pracowitość,rzetelność i realizowanie swego powołania
        czyli drogi,którą Bóg im wyznaczył.Oby cały Kościół stał się taki jak
        przeciętny uczestnik "Opus Dei"."

        - przerazajaca jest twa odpornosc na logike, zdrowy rozsadek, i fakty.

        "Opus dei o jedna z najskuteczniejszych broni na lewaków i to was boli.
        A gość co pisał,że Mao był w Opus Dei,powinien mniej sięgać do butelki."

        - No tak tu znowu przy braku argumentow musialo sie wsadzic 'lewakow'

    • Gość: Yaro Re: Sekta Opus Dei IP: *.ipartners.pl 09.01.02, 16:15
      Bzdury to tyle co mozna na to napisac szkoda wiecej slow.
      • malina Re: Sekta Opus Dei 11.01.02, 00:12
        Gość portalu: Yaro napisał(a):

        > Bzdury to tyle co mozna na to napisac szkoda wiecej slow.


        Rozumiem twoje oburzenie, brak argumentow w dyskusji odebralo ci glos.

    • Gość: HA1 Wpuszczanie w Maliny... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 20:10
      malina napisa?(a):

      > Papiez JP2 powiedzia? po swej podróz˙y do Ameryki: "jedyna˛
      organizacja˛ kos´cielna˛
      >
      > ca?kowicie mi wierna˛ jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Opus Dei
      zasta˛pi?o,
      > jako gwardia papieska, zakon jezuitów, który utraci? swe wp?ywy tak w
      s´wiecie
      > jak i w Kos´ciele.Okolicznos´ci sprzyjania przez Watykan Opus Dei moga˛
      wyjas´nic´
      > okolicznos´ci k?opotów finansowych Watykanu po tzw. sprawie Calviego.
      Dzie?o,
      > które jest organizacja˛ bardzo bogata˛ prawdopodobnie wykupi?o sobie
      owe ?aski,
      > które ostatnimi czasy sp?ywaja˛ na nie w obfitos´ci od Jana Paw?a II.
      >
      >
      > Przeczytaj! Warto!
      >
      > <a
      href="http://www.agnostyk.obywatel.pl/opus.html">www.agnostyk.obywatel.p
      l/op
      > us.html</a>
      >
      >
      >
      >
      >
      >

      • Gość: Yaro Malina poczytaj IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 21:23
        Oto artykul z wtorkowej Rzeczpospolitej, ktora jest pismem obiektywnym a nie
        fragment antyklerykalnego pisemka choc ne ze wszystkim sie zgadzam jest tu tez
        troche przeklaman ale jest blizsze prawdy:

        Przez ponad 70 lat istnienia stowarzyszenie tak obrosło legendą, że dzisiaj
        trudno oddzielić prawdę od mitu
        Opus Dei, czyli jezuici XX wieku
        FOT. MICHAŁ SADOWISK
        EWA K. CZACZKOWSKA
        Jedni nazywają ich białą mafią, ośmiornicą, kościelną masonerią. Inni mówią z
        uznaniem, że to kościelna awangarda - "nowi jezuici" na nowe czasy. Sami
        zainteresowani przyznają, że trudno im pozbyć się czarnej legendy powstałej
        przed kilkudziesięciu laty.
        Mowa o Opus Dei, wewnątrzkościelnej strukturze, do której w ponad 60 krajach
        należą 84 tysiące osób - świeckich i duchownych, a wielokrotnie więcej z nią
        sympatyzuje. Chociaż Opus Dei liczy już sobie ponad 70 lat, to jego struktura
        ostatecznie ukształtowała się dopiero w 1982 roku. Wcześniej Opus Dei było
        ruchem, kościelnym stowarzyszeniem świeckim (jego statutu w latach 50. nie
        publikowano, co tylko wzmacniało aurę tajemniczości), aż wreszcie stało się
        pierwszą w Kościele prałaturą personalną. Mówiąc inaczej - diecezją, która
        obejmuje jednak nie określone terytorium, ale grono osób na całym świecie. Opus
        Dei jest więc zależne wyłącznie od papieża, ale współpracuje z Kościołami
        lokalnymi, czyli diecezjami, na których obszarze działa.
        Navarro-Vals najsłynniejszy
        Struktura Opus Dei, Dzieła Bożego, w skrócie nazywanego Dziełem, jest ściśle
        określona: 70 procent stanowią supernumerariusze, czyli osoby świeckie żyjące w
        rodzinach; reszta to numerariusze, jak najsłynniejszy z nich Joaquin Navarro-
        Vals - rzecznik Stolicy Apostolskiej, którzy pracują jako świeccy, ale
        mieszkają wspólnie, zachowując celibat i ubóstwo. Zaledwie 2 procent
        numerariuszy to duchowni, którzy wcześniej przeszli opusdejowską formację, a
        teraz służą innym świeckim członkom Opus Dei. Nikt w Dziele nie składa ślubów,
        ale podpisuje umowy cywilne.
        Jutro - 9 stycznia - przypada setna rocznica urodzin założyciela Opus Dei
        Josemarii Escrivy de Balaguera. Z tej okazji w Rzymie, na tamtejszym
        uniwersytecie prowadzonym przez opusdejowców, odbędzie się kongres Opus Dei, a
        w Polsce w kilku katedrach odprawione będą specjalne msze.
        Co istotniejsze, najprawdopodobniej jeszcze w tym roku Jan Paweł II ogłosi
        Escrivę świętym. Kiedy kilka tygodni temu Watykan poinformował, iż spełnione
        zostały warunki konieczne do kanonizacji Escrivy, reakcji negatywnych w
        zasadzie nie było, a na pewno nie tak liczne jak w 1992 roku, gdy papież
        włączył Escrivę do grona błogosławionych. Wówczas nie tylko krytykowano Opus
        Dei za elitarność, aurę tajemniczości, dążenie do władzy, bogactwa, a członków
        Dzieła o współpracę z późnym frankizmem, ale nawet przypomniano formułowane
        przed kilkudziesięciu laty w stosunku do Opus Dei oskarżenia o herezję.
        Przez lata swego istnienia Opus Dei tak obrosło legendą, że dzisiaj trudno
        oddzielić prawdę od mitu. A do takiej sytuacji bez wątpienia przyczynili się
        sami zainteresowani - w różnych okresach z różnych powodów nie informując w
        pełni o Dziele.
        Długo przed Arką Noego
        Gdy młody ksiądz Josemaria Escriva rozpoczynał w Hiszpanii tworzenie Dzieła,
        którego organizację, jak wspomina, "ujrzał" 2 października 1928 roku, był w
        jakimś sensie prekursorem. Nowością było głoszenie, że wszyscy ludzie - nie
        tylko duchowni, ale i świeccy - są powołani do świętości, a droga do niej może
        wieść przez solidne wykonywanie codziennych obowiązków rodzinnych, zawodowych i
        społecznych. To, o czym śpiewa dzisiaj Arka Noego, iż "każdy może świętym być",
        to, o czym nieustannie mówi Jan Paweł II ogłaszając coraz nowych świętych i
        błogosławionych, a co nie jest nowością od czasu Soboru Watykańskiego II, w
        latach 30. było w Kościele poglądem rewolucyjnym. Stąd owe incydentalne
        podejrzenia o herezję.
        Nie bez powodu natomiast zarzuca się Opus Dei pewną elitarność, aczkolwiek nie
        we wszystkich krajach ma to swoje uzasadnienie. Josemaria Escriva rozumiał, iż
        wyzwaniem dla Kościoła jest kultura, a zatem najważniejszą grupą, do której
        trzeba dotrzeć z ewangelią, są środowiska intelektualne, kształtujące opinię
        publiczną. Równoległym, niemniej istotnym kierunkiem pracy stała się młodzież.
        Dopiero w miarę rozwoju Opus Dei zaczęło trafiać do innych środowisk - mniej
        wykształconych i uboższych, aż po latynoamerykańskie favele. Członkowie Opus
        Dei, krytykowani za elitarność, znajdą setki przykładów, szczególnie w krajach
        Ameryki Łacińskiej, które temu twierdzeniu zaprzeczą. Elitarność widać
        natomiast tam, gdzie Opus rozpoczyna działanie, tak jak w Polsce.
        "Jezuici" na dzisiaj
        Opus Dei kładzie nacisk na rozwój duchowy swoich członków, w pełnej zgodności z
        nauczaniem Kościoła, ale równolegle na doskonałe przygotowanie zawodowe -
        poprzez uczenie rzetelności, pracowitości, uczciwości albo bardziej
        bezpośrednio - kształcenie we własnych szkołach średnich, technicznych,
        uniwersytetach. Dzieło prowadzi na świecie około 20 cieszących się renomą szkół
        wyższych. Wykładają na nich także biskupi z Polski - w Rzymie na Uniwersytecie
        św. Krzyża od lat głosi wykłady biskup Tadeusz Pieronek, zaś w Madrycie
        gościnnie wykładał abp Józef Życiński. Członkowie Opus Dei często mają
        ukończony więcej niż jeden fakultet; każdy duchowny ma zaliczone jakieś studia
        świeckie. Wielu z nich zajmuje eksponowane stanowiska - nie wiadomo, czy dzięki
        doskonałemu przygotowaniu, czy raczej kontaktom towarzyskim, które przeradzają
        się w zawodowe.
        W Internecie można znaleźć nieoficjalną listę polityków - członków europejskich
        parlamentów, którzy przynależą do Opus Dei albo sympatyzują z nim. Podaje się
        tam także nazwiska około stu biskupów - sympatyków Dzieła, pracujących w
        różnych watykańskich instytucjach. Trudno te informacje zweryfikować - Opus Dei
        nie publikuje list członków, choć nie zakazuje ujawniania przynależności do
        organizacji.
        Jeden z polskich księży pracujących w Watykanie ocenia, iż członków Opus Dei
        jest tu nie więcej niż dziesięciu, w tym rzecznik Joaquin Navarro-Vals.
        Przyznaje, że Jan Paweł II postawił na Opus Dei. Tak jak w XVI wieku oparciem
        dla papieży był elitarny zakon jezuitów, którego księża, doskonale przygotowani
        do konfrontacji z reformacją i jej prądami intelektualnymi, prowadzili szeroką
        działalność oświatową, tak nowym niejako awangardowym ruchem, odpowiednim na
        dzisiejsze czasy jest Opus Dei. To zapewne jest powodem nieskrywanych napięć
        między współczesnymi jezuitami a Opus Dei. Jego członkowie doskonale uformowani
        duchowo i przygotowani merytorycznie nie uciekają od świata, przeciwnie - są
        zachęcani, by jako chrześcijanie w pełni angażować się w życie świeckie
        .
        Związani z prawicą
        Na rekolekcjach przed Bożym Narodzeniem w warszawskim ośrodku Opus Dei dla
        kobiet, w okazałej willi przy ulicy Krzyckiego, kaplica wypełniona do
        ostatniego miejsca. Na drzwiach do ośrodka żadnej informacji, wszystkie
        wchodzące osoby znają się co najmniej z widzenia. Większość to panie młode lub
        w średnim wieku; dobrze ubrane, zadbane, sądząc po zachowaniu - klasa średnia.
        Ksiądz, z pochodzenia Hiszpan, nie najczystszą polszczyzną mówi o rzeczach
        zwykłych: o wartości codziennej pracy "osiołka", o cennej umiejętności
        słuchania drugiego, o potrzebie wyrozumiałości w życiu rodzinnym. Żadnej
        mistyki. W przerwie w urządzonych ze smakiem holu i w saloniku gwar rozmów. Być
        może to w tym czasie zawiązuje się solidarność grupowa przenoszona na forum
        zawodowe albo polityczne. - Jest takie niebezpieczeństwo, ale my zawsze
        powtarzamy: wszystko robicie na własny rachunek - mówi inny opusdejowski ksiądz
        Stefan Moszoro Dąbrowski, Polak urodzony i wychowany w Argentynie, który
        sprowadził Dzieło do Polski.
        Nie jest tajemnicą, że polscy członkowie Opus Dei czy ich sympatycy są związani
        ze środowiskami prawicowymi. Jako przykł
        • malina Re: Yaro poczytaj 09.01.02, 21:43
          Dzieło to rodzaj katolickiej masonerii, dążącej do opanowania Kościoła, a przy
          tym nie stroniącej od wpływu na politykę i biznes. Wszystko to w duchu
          przedsoborowym i fundamentalistycznym, nie bez wsparcia "polskiego Papieża".
          Taki obraz kształtuje zadziwiająco dużą część relacji na temat Dzieła w prasie
          zachodniej, a zapewne towarzyszył również włoskim deputowanym, powołującym w
          1986 r. specjalną komisję parlamentarną w celu zbadania knowań "katomasonerii".
          Lustrzanym odbiciem czarnej legendy jest przywoływane przez Messoriego
          przekonanie, że Dzieło jest duchowym specnazem, czy też "czołgiem na gumowych
          oponach", który zdobywa teren dla Kościoła tam, gdzie konwencjonalne środki
          zawodzą. Dzieło zdaje się kontynuować działalność dawnej Kabały Pobożnych
          (powstała jako organizacja świecka przy zakonie jezuitów, przeciwko niej Molier
          napisał Świętoszka) a którą Reinach tak charakteryzował:

          "Tajemnica którą otoczyła swe dzieła dobroczynności, tłomaczy się istotnym
          celem jej działalności: szpiegostwem, umiejętnie zorganizowanem, którego
          przedmiotem było zadawać ciosy, na poważaniu lub majątku, niewierzącym i
          heretykom. Pozbawiać tych ostatnich urzędów lub klijenteli, doprowadzać ich do
          nędzy, był to cel, do którego zmierzano wszędzie, gdzie nie było już danem ich
          palić."

          Opus Dei zastąpiło, jako gwardia papieska, zakon jezuitów, który od pewnego
          czasu utracił swe dawne wpływy tak w świecie jak i w Kościele.

          ***

          Opus Dei, powstałe w 1928 r. w Hiszpanii, podlega kanonicznie papieżowi,
          gromadzi dziś ponad 80 tysięcy katolików na całym świecie w wielu krajach, w
          tym w Polsce. Rozrost wpływów Opus Dei był błyskotliwy. Bywały takie okresy w
          których 10 ministrów w rządzie Franco (z którym Dzieło faktycznie
          współdziałało) wywodziło się z Dzieła! Jak podaje Matthias Mettner: pod koniec
          lat siedemdziesiątych Dzieło liczyło 72.375 członków, działających w 87
          krajach, a ściśle mówiąc - w 479 uniwersytetach (w tym polskich) i szkołach
          wyższych, w 604 redakcjach gazet, czasopism i wydawnictw naukowych, w 52
          stacjach telewizyjnych i radiowych, w 38 agencjach informacyjnych i reklamowych
          oraz w 12 przedsiębiorstwach produkcji i rozpowszechniania filmów. Dziś pod
          rządami Jana Pawła II Dzieło sukcesywnie zwiększa te "areały wpływów".

          Czytajcie wszystko do końca jeśli chcecie znać jeden z ważnych powodów dlaczego
          Jan Paweł II, przez wielu uważany za Największego Polaka w dziejach Polski
          (przez mnie tylko za najpopularniejszego) NIGDY nie znajdzie się w dziale
          Wielcy papieże.

          Dzieło od 1982 r. zorganizowane jest w formie prałatury personalnej, czyli jest
          taką quasi-diecezją-biskupstwem (pełna nazwa tej prałatury to "Prałatura
          Świętego Krzyża i Opus Dei"), lecz bez określonego terytorium. Jest wszędzie i
          nigdzie. To prezent od naszego Rodaka, który jest ewenementem w Kościele.
          Wcześniejsi papieże odmawiali tego uprzywilejowania z pośród innych organizacji
          katolickich (biskupi pozbawieni zostali praktycznie władzy nad tą instytucją,
          która podporządkowana jest bezpośrednio papieżowi). Okoliczności sprzyjania
          przez Watykan Opus Dei mogą wyjaśnić okoliczności kłopotów finansowych Watykanu
          po tzw. sprawie Calviego. Dzieło, które jest organizacją bardzo bogatą
          prawdopodobnie wykupiło sobie owe łaski, które ostatnimi czasy spływają na nie
          w obfitości od Jana Pawła II.
          Beatyfikacja założyciela - Josemarii Escriva de Balaguer y Albasa - nastąpiła
          już w 17 lat po jego śmierci, jeszcze nikt nigdy nie został tak szybko
          beatyfikowany, czy ten człowiek wyróżniał się czymś szczególnym? Była to
          beatyfikacja władzy. Uczynił to papież Jan Paweł II 17 maja 1992 r. "Podczas
          gdy inni papieże - zwłaszcza Jan XXIII, ale Paweł VI również - podchodzili do
          Opus Dei z ostrożnością i sceptycyzmem, uchylając się od kanonicznego
          dowartościowywania tego stowarzyszenia, Jan Paweł II zaczął torować mu drogę.
          Od samego początku swojego pontyfikatu nie ukrywał sympatii dla Opus Dei,
          wspierał krok po kroku umacnianie się władzy w tej organizacji wewnątrz
          Kościoła, a teraz dopomógł jej w odniesieniu największego jawnego triumfu"

          Cel Opus Dei

          Podstawowym celem działalności Dzieła jest zdobywanie władzy i wpływów. Mówi
          się wśród członków, że za jakiś czas z Kościoła katolickiego pozostanie jedynie
          Opus Dei. Zwracają na to uwagę nawet sami członkowie Kościoła:

          "Drodzy Bracia i Przyjaciele z Opus Dei! (...) Temu, że posiadacie wielką
          władzę, dużo pieniędzy, liczne stanowiska w polityce i kulturze, że
          najwyraźniej dążycie do obejmowania stanowisk kluczowych, które pozwalają
          sprawować kontrolę nad wieloma sprawami dziejącymi się na świecie i w Kościele,
          a tym samym rządzić nimi według własnych planów, że stosujecie mądrą, dyskretną
          taktykę w celu osiągnięcia tych stanowisk jak najszybciej i bez rozgłosu - temu
          nie można nic zarzucić. Władza sama w sobie nie jest niczym złym.
          Najważniejsze, decydujące pytanie brzmi: Po co wam ona? Co z nią zrobicie?
          Jakiego ducha macie zamiar szerzyć za pomocą tych środków?" (szwajcarski
          teolog, kardynał Hans Urs von Balthasar, konserwatysta, 1988 )



          Katolicka sekta

          Kult jednostki

          Kult Escrivy wśród jego członków dowodzi, że jest to organizacja o charakterze
          sekciarskim (byłaby to jedna z niewielu sekt katolickich), która rzeczywiste
          ideały biblijne traktuje instrumentalnie. Czczą go jako nowego
          Abrahama: "Myśląc o ojcu (tak go nazywają, przecząc tym samym nakazowi
          Jezusa: "Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem..." Mt 23, 9 -
          przyp.), wznosimy wspólnie nasze serca ku Bogu; wspominamy człowieka, którego
          chwali Pismo, ponieważ «w godzinie próby uznany został za wiernego». Dlatego
          złożył mu Bóg obietnicę, że w jego potomstwie błogosławione będą narody, że
          sprawi, iż jego potomstwo będzie tak liczne jak pył na ziemi i wyniesie jego
          plemię od morza do morza i od rzeki aż po krańce ziemi" ...Program
          polityczny?... Mało tego, widzieliśmy, że Jezusowe nakazy mają gdzieś, nowym
          Jezusem jest dla nich Escriva: "Nasz ojciec jest także dobrym pasterzem, który
          przewodzi owczarni całego Dzieła (to nie Bóg czy Jezus nim przewodzi - przyp.)
          On nas zna i prowadzi na zbawcze i przebogate pastwiska. Oddaje swoje życie,
          żebyśmy my, dzieci jego, mogli je coraz pełniej posiąść"

          Wśród cech kanonizowanego wymieniano zwłaszcza dobroć i pokorę. Widocznie
          zapomniano, że wyraz swojej pokorze dał Escriva m.in. że zmienił swe nazwisko -
          Josemaría Escrivá Albas - na: Josemaría Escrivá de Balaguer. De Cośtam sugeruje
          szlacheckie pochodzenie...

          Z "pokorą" Escrivy zapoznamy się szerzej.

          Zerwanie z rodziną

          Kolejną ważną cechą wszystkich sekt o charakterze totalnym jest rozluźnienie
          więzów rodzinnych członka, jeśli rodzina odnosi się sceptycznie do sekty. Kto
          ma do czynienia z Opus Dei, ten często musi wybierać między swoją prawdziwą
          rodziną a nową „rodziną opusdeistyczną". Josemaria Escriva ujawnia otwarcie
          powołując się przy tym na znany nam (z rozdziału: Mit chrześcijańskiej rodziny)
          fragment Nowego Testamentu (Mt 10, 34-37), mało tego - nakazuje ostrożność w
          przywiązywaniu się do rodziny, gdyż jeśli ta okazuje niechęć do oddaniu się
          (śluby składa się na całe życie) Opus Dei - najprawdopodobniej
          jest ...wysłannikiem Szatana!. Mówi:

          „Mistrz powiada: przyszedłem poróżnić syna z ojcem, córkę z matką, synową z
          teściową... Gdy będziesz spełniał to, czego On od ciebie wymaga, udowodnisz, że
          kochasz prawdziwie swoich rodziców. Dlatego, kiedy przychodzi chwila osobistego
          poświęcenia się Bogu, nie zasłaniaj się miłością, którą jesteś winien rodzicom.
          Winna być ona doskonała (czyt. platoniczna - przyp.). W przeciwnym razie nad
          miłość Boga będziesz przedkładał miłość do swoich rodziców, a nad miłość do
          nich - swoją własną. Czy lepiej teraz rozumiesz sens słów ewangelicznych?"
          (Bruzda, pkt 816) ­„Szatan - ojciec kłamstwa i ofiara swej pychy - stara s
          • malina Re: Yaro poczytaj - cd. 09.01.02, 21:46
            (Bruzda, pkt 816) ­„Szatan - ojciec kłamstwa i ofiara swej pychy - stara się, by
            naśladować Boga nawet w sposobie zdobywania zwolenników, czy zauważyłeś? Tak
            samo jak Bóg posługuje się ludźmi, żeby zbawiać dusze i prowadzić je do
            świętości, szatan posługuje się innymi osobami, aby sparaliżować tę pracę, a
            nawet, by je zgubić. I - nie przerażając się - w ten sam sposób, jak Jezus
            szuka jako narzędzi ludzi najbliższych - rodziców, przyjaciół, kolegów itd. -
            szatan również zamierza często posłużyć się tymi najbardziej ukochanymi
            istotami, by sprowadzić zło. Dlatego, jeżeli więzy krwi zmieniają się w
            wiązadła, które uniemożliwia­ją ci kroczenie drogami Bożymi, przetnij je
            zdecydowanie. I mo­że twoje zdecydowanie odetnie również tych, którzy popadli w
            matnię Lucyfera" (Bruzda, pkt 812).

            Poczucie elitarności

            Jako trzeci przymiot destrukcyjnej sekty należy wymienić głoszenie przez jej
            zwierzchników elitaryzmu jej członków, poczucia wyższości, wybraństwa, pogardy
            dla innych "grzeszników". I tak mówi Escriva do swoich wyznawców:

            "Nie zapomnij, że Chrystus również ma swoją «milicję» i ludzi wybranych, by Mu
            służyli" (Droga, pkt 905). Dalej mówi: "Te ludzkie tłumy, niezależnie od ich
            pozycji społecznej, pozbawione ideału - jakże mi ich żal! Sprawiają wrażenie,
            że nie zdają sobie sprawy z istnienia duszy. Toż to po prostu stado, tabun...
            trzoda... Ale my, Jezu, przy pomocy Twej miłości i Miłosierdzia, zamienimy to
            stado w Twoją chorągiew... tabun - w wojsko ... zaś spośród trzody wybierzemy
            tych, którzy pragną oczyszczenia" (Droga, pkt 914) Gdzie indziej
            powiada: "Wojna! Wojna - powiadasz - ma celowość nadprzyrodzoną, nieznaną
            światu; wojna jest dla nas. Wojna to największa przeszkoda do wejścia na drogę
            ułatwioną. I w końcu musimy ją pokochać tak jak zakonnik miłuje swoją
            dyscyplinę" (Droga, pkt 311) . Tego człowieka Karol Wojtyła uczynił świętym...

            (UWAGA: członka Dzieła można czasami rozpoznać po powtarzaniu przezeń słów
            Jezusa o rzucaniu pereł między wieprze)

            Odebranie wolnej woli i prawa do myślenia

            Członkowie sekt nakazane mają przez swoich zwierzchników bezwzględne
            posłuszeństwo głowie sekty, obowiązani są do bycia powolnym narzędziem, nie
            posiadającym tajemnic i intymności, narzędziem, które nie podejmuje decyzji
            opartych na własnym pragnieniu bądź woli. Wódz-założyciel Dzieła nie raz
            formułował takie nakazy, a jego pojęcie "dziecięctwo wiary" weszło do
            obiegowego słownika katolików:

            "Nie trać okazji, gdy możesz zrezygnować z własnego zdania. Tak trudno na to
            się zdobyć ... ale jakaż to radość dla Pana Boga!" (Droga, pkt 177)

            "Bądź maleńkim, jak najmniejszym. Staraj się mieć dwa lata, najwyżej trzy. Bo
            starsze dzieci to spryciarze już starający się oszukiwać rodziców przy pomocy
            kłamstw najbardziej nieprawdopodobnych. A to dlatego, że już mają w sobie
            złośliwość, nasienie grzechu" (Droga, pkt 867)

            "Dziecięctwo duchowe wymaga poddania władz umysłowych, a to jest trudniejsze
            niż poddanie woli" (Droga, pkt 856)

            Poddanie umysłowe przyjdzie ci łatwiej jeśli twoje lektury nie wykroczą poza
            okólniki Wodza: "Nie kupuj książek bez uprzedniego zasięgnięcia rady u osób
            pobożnych, wykształconych i dobrze zorientowanych. Mógłbyś kupić rzecz
            bezużyteczną, albo zgoła szkodliwą. Ileż to razy ludzie myślą, że mają pod
            pachą książkę... a nie wiedzą, że obarczyli się ładunkiem śmieci" (Droga, pkt
            339). Klerokratia jest niewątpliwie "ładunkiem śmieci" wartym trzykrotnego
            splunięcia przez lewe ramię.

            „Głupi dzieciaku, w dniu, w którym ukryjesz cokolwiek przed spowiednikiem,
            przestaniesz być dzieckiem, boś utracił prostotę" (Droga, pkt 862). Należy
            zaznaczyć, że członkowie Opus Dei powinni spowiadać się tylko u księży będących
            również członkami.

            "Swoim dzieciom" Escriva "wciska kit" z niezwykłą wyniosłością graniczącą z
            prymitywizmem: "Przyjrzyj się, jak łatwo można oszukać małe dzieci! Nie chcą
            przyjąć gorzkiego lekarstwa, ale zaraz się zachęcą... Ta łyżeczka to za
            tatusia, a ta druga za babcię... i tak dalej, aż zażyją wszystko. Ta samo i ty:
            kwadrans umartwiania dłużej za dusze w czyśćcu, pięć minut za (grzesznych -
            przyp.) rodziców, jeszcze pięć za braci w dziele apostolskim... Aż upłynie czas
            przez ciebie wyznaczony. Wielka jest wartość umartwienia dokonanego w ten
            sposób!" (Droga, pkt 899)

            "Teksty te w sposób nie budzący wątpliwości zalecają infantylne uzależnienie i
            bezsilność jako podstawę wszelkiej wiary i drogę duchowości chrześcijańskiej.
            Podporządkowanie dziecka autorytetowi ojca propaguje się jako właściwe
            źródło „prawdziwej" wiary w Boga. „Ojcowski autorytet" reprezentuje w Opus Dei
            w pierwszym rzędzie Escriva, ale także jego następcy, „duchowi przywódcy" (...)
            Tym, czego żąda Escriva zasłaniając się Bogiem, jest infantylne uzależnienie
            zalęknionych dzieci, rezygnujących ze swojego ja: z prawa do tego, by
            samodzielnie myśleć, chcieć i czuć; z możliwości rozpoczęcia własnego życia
            wraz ze wszystkimi towarzyszącymi temu pomyłkami, eksperymentami i błędami; z
            odkrywania własnej fantazji, poezji własnego serca i siły życiowej własnych
            pragnień"

            Odebranie poczucia wartości

            Sekta Opus Dei propaguje stałe umęczanie grzesznego ciała. Odsuwa ciężar
            zmartwień na tamten świat, ten pozbawiając jakiejkolwiek wartości. Oto niektóre
            wyjątki z głównego dzieła opusdeistów (pogrubienia moje):

            "Nie zapominaj, że jesteś koszem na śmieci (...) Upokórz się! czyż nie wiesz,
            że jesteś naczyniem nieczystości ?" (Droga, pkt 592)

            "Gdybyś dobrze się znał, cieszyłbyś się pogardą, a płakałoby twoje serce
            słysząc pochwały i pochlebstwa" (Droga, pkt 595)

            "Gdybyś zawsze działał według porywów twego serca i racji dyktowanych przez
            twój umysł, znajdowałbyś się stale w pozycji leżącej, twarzą ku ziemi,
            sponiewierany jak robak, odrażający brudem i brzydotą... przed obliczem tego
            Boga, który tyle znosi dla ciebie" (Droga, pkt 597)

            "Jesteś upadłym i brudnym prochem..." (Droga, pkt 599)

            "Błogosławmy cierpienie. Miłujmy cierpienie. Uświęcajmy cierpienie...
            Wychwalajmy cierpienie" (Droga, pkt 208)

            "Gdy pojąłeś, że twoje ciało jest twoim wrogiem, a także wrogiem chwały Bożej,
            bo sprzeciwia się twemu uświęceniu, czemu odnosisz się do niego tak łagodnie?"
            (Droga, pkt 227)

            "Umartwianie winno być ciągłe, jak bicie serca: w ten sposób opanujemy samych
            siebie i będziemy żywić wobec innych miłość Jezusa Chrystusa" (Kuźnia, pkt 518)

            "Człowiek, który kocha, depce samego siebie (...)" (Kuźnia, pkt 532)

            "Dla karcenia ciała i czynienia go posłusznym numerariusze i członkowie
            dołączeni w Opus Dei za zgodą swego kierownika duchowego mają trwać w pobożnym
            nawyku noszenia małego pasa pokutnego co najmniej przez dwie godziny każdego
            dnia; ponadto mają raz w tygodniu biczować się i spać na podłodze, o ile to
            nie zaszkodzi ich zdrowiu" (De Spiritu et de piis servandis Consuetudinibus )

            "Do umartwień obowiązkowych - wbrew oficjalnym zapewnieniom Opus Dei o
            wyjątkowym charakterze tego rodzaju umartwień - należy noszenie pasa pokutnego,
            biczowanie się, spanie na podłodze lub nagich deskach, rezygnacja z poobiedniej
            drzemki. Umartwienia dobrowolne to na przykład zimny prysznic, siedzenia na
            krześle bez opierania się, rezygnacja ze smarowania chleba i z deseru"



            Oczywiście to nie wszystkie cechy katolickiej sekty opusdeistów - wnikliwą ich
            analizę można znaleźć na kartach książki Matthiasa Mettnera - Katolicka mafia

            ***

            Kobieta w Opus Dei

            Należy jeszcze wytłumaczyć początkowe wezwanie, w którym pominąłem płeć piękną.
            Jest to ze wszech miar uzasadnione biorąc pod uwagę, że Opus Dei kultywuje
            stare (obecnie w zaniku) tradycje Kościoła względem kobiet. Zwróć uwagę, czy w
            cytowanych powyżej fragmentach wypowiedzi Escrivy znajdują się gdziekolwiek
            formy żeńskie czy wszędzie są męskie. Kobieta to coś mniejszego od mężczyzny,
            • malina Re: Yaro poczytaj - cd. 09.01.02, 21:58
              Kobieta w Opus Dei

              Należy jeszcze wytłumaczyć początkowe wezwanie, w którym pominąłem płeć piękną.
              Jest to ze wszech miar uzasadnione biorąc pod uwagę, że Opus Dei kultywuje
              stare (obecnie w zaniku) tradycje Kościoła względem kobiet. Zwróć uwagę, czy w
              cytowanych powyżej fragmentach wypowiedzi Escrivy znajdują się gdziekolwiek
              formy żeńskie czy wszędzie są męskie. Kobieta to coś mniejszego od mężczyzny,
              ma tez mniejsze predyspozycje do "świętości", a jej seksualność traktowana jest
              z najwyższą ostrożnością. Ogólnie kobieta została predestynowana przez Boga do
              bycia służką i podwładną.

              "Numerariuszki (członkinie Opus Dei) muszą zwracać należyta uwagę na swoje
              suknie i nosić biały strój roboczy podczas wykonywania prac administracyjnych
              (czyli sprzątania i gotowania - przyp.) Pozostałe noszą zawsze skromna kolorową
              suknię przy wykonywaniu prac administracyjnych, a do służby w portierni i
              jadalni wkładają równie skromny mundurek z długimi rękawami. Do mundurka, który
              muszą zakładać do prac administracyjnych, wymagane jest schludne uczesanie".
              Należy im wciąż zlecać dodatkowe prace, "żeby stale były zajęte i
              wykorzystywały czas"

              "Jeśli sekcja męska i żeńska "muszą wymienić informacje w jakichś
              sprawach", "zawsze przekazują wiadomość na piśmie, w postaci notatek napisanych
              na maszynie, bez zwrotów grzecznościowych na wstępie i na zakończenie""

              ***

              Mimo dyscypliny wewnętrznej wśród członków Opus Dei, dochodzi jednak do
              gorszących skandali w które zamieszani są członkowie lub "zwolennicy" tej
              organizacji. Tak np. w roku 1995 wyszło na jaw, że austriacki kardynał, który z
              okazji beatyfikacji Escrivy napisał żarliwy hymn pochwalny na cześć Opus Dei,
              okazał się być pedofilem.
          • malina Re: Yaro poczytaj-Papież, jezuita i Opus Dei 09.01.02, 21:49
            O sympatiach i antypatiach Jana Pawła II



            TEN, kto się zagłębi w niedawną przeszłość Kościoła, natknie się niechybnie na
            dwie postacie zasługujące na szczególną uwagę. Są nimi Pedro Arrupe i Josemaria
            Escriva. Obaj byli Hiszpanami: pierwszy był Baskiem, drugi Aragończykiem. Dwaj
            zupełnie różni ludzie. A nawet skrajnie przeciwstawni. Dwaj duchowni budzący w
            Janie Pawle II silne emocje. Papież okazywał pierwszemu jawną niechęć, a
            drugiego wyniósł na ołtarze. Nie wiem czy takie postępowanie pomoże zrozumieć
            ten długi pontyfikat bliski już zmierzchu. Nie ulega jednak wątpliwości, że
            losy Pedra Arrupe, generała Towarzystwa Jezusowego i Josemarii Escrivy de
            Balaguer, założyciela Opus Dei, są ważnymi rozdziałami historii tego
            pontyfikatu. Obaj nadal się liczą, nawet po śmierci. Namiętności, jakie budzili
            za żucia, pozostawiły ślady.

            *

            Samo tylko nazwisko Pedra Arrupe irytowało Karola Wojtyłę. Gdy ktoś wymienił je
            w obecności papieża, ten dawał do zrozumienia, że lepiej zmienić temat.
            Świadkiem tej niechęci «białego papieża» do «czarnego papieża» był m.in. ojciec
            Giuseppe Pittau, który wielokrotnie wspominał, że sama wzmianka o
            Arrupe «denerwowała» Wojtyłę.
            W owych burzliwych chwilach Pittau był zaufanym człowiekiem Wojtyły w
            Towarzystwie Jezusowym, bardzo dobrze znał Pedra Arrupe, którego dzieło
            kontynuował w Japonii jako rektor Uniwersytetu Zofii w Tokio.
            Właśnie w Tokio, na początku lat siedemdziesiątych, zdarzyło mi się spotkać
            Pittau, przekonać się o jego głębokiej znajomości języka i społeczeństwa
            japońskiego, zgodnej z najlepszą tradycją działalności jezuitów w tym kraju
            (idących śladami nieustraszonego Alessandra Valignano, który przybył na
            archipelag pod koniec XVI wieku). --)zob. Jezuici w Japonii
            Wówczas, w okresie gwałtownych buntów studenckich, dalekowschodniej wersji 1968
            roku, Pittau zachowywał się jak obrońca porządku. Łamiąc stare tabu zażądał na
            przykład wkroczenia policji na teren okupowanego przez studentów uniwersytetu.
            Był konserwatystą upartym jakby był Sardyńczykiem, ale dzięki swej inteligencji
            był także człowiekiem otwartym, nowoczesnym. I prawdopodobnie dla tych jego
            zalet papież wybrał później właśnie jego, by zaprowadzić dyscyplinę wśród 28
            tys. (później 20 tys.) jezuitów, których porwał posoborowy cyklon. Jest też
            możliwe, że papież chętnie by go widział na miejscu Arrupe, gdy wreszcie trzeba
            było wyznaczyć jego następcę. Jezuici wybrali jednak kogoś innego: Holendra
            Petera Hansa Kolbacha, nadal sprawującego swój urząd.

            *

            Świadectwo ojca Pittau (obecnie biskupa w Watykanie) potwierdza, jak wielką
            awersję żywił Wojtyła do Arrupe. Była ona niepowstrzymana i okazywana - rzec by
            można - oficjalnie.
            Nigdy zresztą nie było to tajemnicą. Nie brak dowodów to potwierdzających. Na
            starym zdjęciu, zrobionym w czasie audiencji w Watykanie, rzuca się w oczy
            wrogość papieża do tego, kto przez 18 lat (od 1965 do 1983 r.) był «czarnym
            papieżem», czyli przełożonym najliczniejszego zakonu («lekkiej kawalerii»
            Kościoła - jak mówił Ignacio de Loyola): Wojtyła patrzy surowo na Arrupe
            zastygłego w postawie pełnej szacunku. Niemal go piorunuje wzrokiem.
            Nawet kiedy udaje się w odwiedziny do złożonego chorobą Arrupe, okazuje
            dystans, nie kryje, że ten jego gest miłosierdzia jest czysto formalny.
            Znamienne było również zachowanie Arrupe. Kiedy zrozumiał, że jest nie tylko w
            niełasce, lecz także niezrozumiany i potępiany, przez wiele dni stawał na
            drodze papieża wychodzącego z Watykanu, by złowić jego spojrzenie, zwrócić na
            siebie uwagę. Ale monarcha idący odwiedzić rzymskie kościoły, zachowywał się
            tak jakby ten poddany, którego przecież dobrze znał, w ogóle nie istniał.
            Doznawszy zatoru w samolocie lecącym z Bangkoku, Arrupe żył jeszcze osiem lat
            powoli słabnąc na ciele i umyśle, stopniowo zapominając siedem języków, którymi
            władał tak swobodnie.

            *

            Jest prawdopodobne, że ta królewska alergia łączyła się z całkiem ludzką
            antypatią.
            Polski patriota, mistyk i człowiek czynu, miłośnik modlitwy lecz także ćwiczeń
            fizycznych (pływanie, narty, góry), katolik walczący, witalny, żywiołowy nawet
            w kontemplacji, źle znosił tego Hiszpana o wyrafinowanej prostocie, wątłym
            ciele, natchnionego jak biblijny prorok, przekonanego, że można rozkazywać z
            uśmiechem, mającego za sobą kosmopolityczną przeszłość, przekraczającego z
            łatwością granice geograficzne i ideologiczne jak ktoś, kto nie dba zbytnio o
            ziemską ojczyznę. Już przy pierwszym spotkaniu w Filadelfii, na kongresie
            eucharystycznym, kiedy Wojtyła był (niezbyt znanym) kardynałem z Krakowa, a
            Arrupe sławnym i cenionym przełożonym zakonu jezuitów, można było zauważyć, że
            nie przepływa między nimi prąd sympatii. Polak, całkowicie zaabsorbowany walką
            z komunizmem, który kładł się brzemieniem na jego kraju i świecie słowiańskim,
            z trudem znosił tego jezuitę, który chciał «prowadzić dialog z marksistami» i
            który interpretując po swojemu 11 Sobór Watykański głosił powrót do pełniejszej
            i bardziej autentycznej wizji Kościoła pierwszych chrześcijan, który tłumaczył,
            że katolicyzm jest z istoty swojej «społeczny». Te poglądy irytowały Wojtyłę.

            *

            Po powrocie do Rzymu Pedro Arrupe mógł śledzić już tylko ostatnie prace soboru,
            ale wkrótce stał się jednym z liderów okresu posoborowego, to znaczy jednym z
            protagonistów «przebudzenia soborowego» które przejmowało grozą
            tradycjonalistów. Przybywał z bardzo daleka. Jego doświadczenia były wyjątkowe.
            Po swej ojczystej Hiszpanii poznał nazistowskie Niemcy; odbył - na polecenie
            swoich przełożonych - studia psychiatryczne, działał długo w Stanach
            Zjednoczonych, w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej znajdował się w
            Japonii; pasjonował się filozofią zen i kulturą Wschodu; siedział w więzieniu
            oskarżony o szpiegostwo; znalazł się w Hiroszimie 6 sierpnia 1945 r. w chwili
            wybuchu pierwszej w historii bomby atomowej i spieszył z pomocą tym, którzy
            przeżyli, usiłując przypomnieć sobie to, czego nauczył się w młodości na
            nieukończonych studiach medycznych; jego brzytwa służyła mu do wyjmowania
            odłamków z ciał ludzi, którzy odnieśli rany. Doświadczenie z wybuchem bomby
            spowodowało u niego to, co na Wschodzie nazywa się iluminacją.

            *

            Podczas gdy Kościół rządzony jeszcze przez Pawła VI hamował reformy soborowe,
            by złagodzić ich skutki uważane za zbyt niebezpieczne, Pedro Arrupe, wręcz
            przeciwnie, działał dla ich przyspieszenia angażując Towarzystwo Jezusowe na
            rzecz «sprawiedliwości w świecie» czyli realizacji tego, co zdaniem
            progresistów, nakazywał sobór. Biograf Pedra Arrupe, hiszpański jezuita Pedro
            Miguel wylicza jego poczynania, które w owym czasie wywoływały oburzenie lub
            zachwyt.
            Arrupe spieszy do Stanów Zjednoczonych, by podtrzymać na duchu Daniela
            Berrigana, jezuitę uwięzionego za to, że spalił kartę powołania do wojska w
            czasie trwania wojny w Wietnamie. Rzuca wyzwanie prezydentowi Stroessnerowi,
            który wydalił z Paragwaju wielu jezuitów. Indaguje Franco w sprawie tortur w
            Hiszpanii. Broni Teilharda de Chardin, jezuitę antropologa, na którego Watykan
            patrzył podejrzliwie [opowiadał się on m.in. za uznaniem przez Kościół teorii
            ewolucji, czym wzbudził sobie wiele niechęci wśród tradycyjnych środowisk
            katolickich - przyp. Mariusz Agnosiewicz]. Rozpoczyna dialog z niewierzącymi,
            naukowcami, marksistami i przedstawicielami kultur niezachodnich.
            Odnowicielskie skrzydło soboru, jeszcze wtedy większościowe, uważało go za
            swego prestiżowego lidera, a przełożeni zakonów wybierali go zawsze na swego
            przewodniczącego. Ale tradycjonaliści - również spośród jezuitów - a zwłaszcza
            tradycjonaliści hiszpańscy, potępiali jego czyny i słowa oraz pobłażliwość, z
            jaką sprawował władzę w Towarzystwie Jezusowym. Jeszcze w dziesięć lat po jego
            śmierci w zakonie jezuitó
            • malina Re: Yaro poczytaj-Papież, jezuita i Opus Dei cd. 09.01.02, 21:51
              Jeszcze w dziesięć lat po jego śmierci w zakonie jezuitów słyszy się pełne
              pasji, różnorodne opinie o ojcu Arrupe: są tacy, którzy utrzymują, że nie jest
              on godny grobowca w Kościele Jezusowym, inni zaś pragną uznania go za
              błogosławionego, a następnie za świętego.

              *

              Karol Wojtyła wyniósł na ołtarze innego Hiszpana Josemarię Escrivę de Balaguer
              (markiza de Peralta). Stanowcze odrzucenie Baska Arrupe i równie stanowcze
              wywyższenie Aragończyka Escrivy ujawniają pewien aspekt charakteru Karola
              Wojtyły: stanowczość i stałość w uczuciach. To jedna strona tej osobowości,
              cecha człowieka nie tylko czynu ale i władzy.
              Druga strona to mistycyzm nadający wymiar ascetyczny autorytetowi monarchy.
              Uprzedzenia do generała jezuitów i łaska, jaką darzył założyciela Opus Dei,
              pozostały w nim trwałe jak opoka. A przecież portret Escrivy, jaki wielu
              kreśliło za jego życia i po śmierci, mógł budzić wątpliwości, a w każdym razie
              kazać dłużej się zastanowić kongregacji przeprowadzającej procesy beatyfikacji
              i kanonizacji. Czasem trwają one całe wieki. Proces beatyfikacyjny założyciela
              Opus Dei (zmarłego w 1975 r.) był nadzwyczaj krótki: dziesięć lat, co w
              działalności Kościoła oznacza parę minut.
              Przeprowadzano go w wielkim pośpiechu, mimo (dość licznych) świadectw, które w
              innych okolicznościach zainteresowałyby raczej «adwokata diabła», którego
              zadaniem jest sprawdzić wychwalane cnoty kandydata na ołtarze. Starzy
              członkowie Opus Dei (instytucji składającej się w większości ze świeckich, ale
              kierowanej przez księży) opisywali Josemarię Escrivę jako człowieka raczej
              megalomańskiego, zarozumiałego, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego,
              antyfeministę, pronazistę i antysemitę. A przede wszystkim związanego niejedną
              nicią z reżimem frankistowskim. Inni, których wysłuchano, wymieniali jego
              liczne cnoty. Dzięki procedurze uproszczonej przez Wojtyłę, nie wymaga się już
              dwóch cudów, by zostać błogosławionym. Wystarcza jeden. Cud przypisywany
              Josemarii Escrivie (uzdrowienie kobiety chorej na raka) budził wątpliwości
              wielu ekspertów.
              Dużo już powiedziano na temat Opus Dei: że przypomina mafię («świętą»),
              masonerię («białą») albo też, wręcz przeciwnie, jest wielką ideą XX wieku
              wprowadzenia świętości do życia codziennego. Organizacja częściowo tajna
              skłania do fantazyjnych interpretacji być może niesłusznych - tego, co jest
              ukryte. [zobacz więcej]
              Karol Wojtyła, wiedzący więcej niż zwykli śmiertelnicy, wybrał bez wahań wersję
              korzystną dla Opus Dei, a w Kościele jego decyzja jest nieodwołalna, choć nie
              wyklucza się krytyki.
              Nie tylko przedstawił założyciela Opus Dei jako wzór do naśladowania w życiu,
              ale samej instytucji przyznał status «prałatury osobistej», to znaczy mającej
              autonomiczną jurysdykcję, co jest wyjątkowym przywilejem, wręcz - jak słyszę -
              bezprecedensowym. Członkowie wielkich zakonów religijnych podlegają władzy
              biskupa, kiedy działają na terenie jego diecezji (z wyłączeniem tego, co
              dotyczy w ścisłym sensie wewnętrznego życia wspólnoty, do które należą).
              Członkowie Opus Dei podlegają natomiast tylko swemu przełożonemu, który ma
              siedzibę w Rzymie. Są jakby - zdaniem krytyków - «Kościołem w Kościele». Jan
              Paweł II przyznał mu to, przed czym tylu papieży się wzdragało. Zasady głoszone
              przez Opus Dei są często sprzeczne z tymi, którymi kierował sie Pedro Arrupe.
              Może to tłumaczyć słabość Wojtyły do Josemarii Escrivy.
              Przed konklawe Wojtyła poszedł na jego grób. Zostawszy papieżem mianował swoim
              rzecznikiem wybitnego działacza Opus Dei: Joaquina Navarro Vallsa.

              *

              Może tu wchodzić w grę wdzięczność za pomoc uzyskaną w czasie gdy Wojtyła jako
              metropolita krakowski znajdował się na pierwszej linii walki z panującym
              jeszcze komunizmem.
              Prawdziwy monarcha nie zapomina. W homilii wygłoszonej w hołdzie Josemarii
              Escrivie, «wzorowemu kapłanowi», papież wspomniał (i pośrednio usprawiedliwił)
              o dobrach materialnych, których Opus Dei nie zaniedbuje, choćby dlatego, że
              działa wśród możnych i bogatych. Nie ma powodu, by potępiać posiadanie dóbr
              materialnych, «jeśli używa się ich właściwie, ku chwale Stwórcy i w służbie
              braciom». Nic nowego w Kościele trwającym od 2000 lat. Należy to do tradycji

              BERNARDO VALI
              La Republica, 26 IV
              podane za: Forum, nr 22, 27 maja 2001

    • Gość: Ma-ryja Re: Sekta Opus Dei IP: *.pppool.de 09.01.02, 21:50
      malina napisał(a):

      > Papiez JP2 powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną
      >
      > całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Opus Dei zastąpiło,
      > jako gwardia papieska, zakon jezuitów, który utracił swe wpływy tak w świecie
      > jak i w Kościele.Okoliczności sprzyjania przez Watykan Opus Dei mogą wyjaśnić
      > okoliczności kłopotów finansowych Watykanu po tzw. sprawie Calviego. Dzieło,
      > które jest organizacją bardzo bogatą prawdopodobnie wykupiło sobie owe łaski,
      > które ostatnimi czasy spływają na nie w obfitości od Jana Pawła II.
      >
      >
      > Przeczytaj! Warto!
      >
      >Opus Dei jest organizacja coraz bogatsza o coraz wiekszych wplywach w kosciele k. i wokol niego. Jest to
      koscielna mafia, ktora jak grzybnia rozprzestrzenia sie w konserwatywnych warstwach wyzszych spoleczenstwa.
      To takie katolickie "scientology church", gdzie ludzie z wyksztalceniem, z pozycja, czesto w wolnych zawodach
      pracujacy pomnazaja zamoznosc tej sekty i po odbytym praniu mozgu represjonuja swoje otoczenie. Od kilku lat
      regularnie relacjonuje o tym "Spiegel", przedstawiajac osoby, ktore nie wytrzymaly takiego trybu
      zacia w ktorym samobiczowanie do krwi, umartwiania sie, zycia w ascezie sa na porzadku dziennym. Niestety
      ramiona OD sa bardzo dlugie i ci, ktorym sie udalo wydrzec z ich objec, nie sa pewni swojego dalszego doczesnego
      zycia. Ja myslalam, ze przed ta zaraza polski kosciol bedzie uchroniony, ze wzgledu na stosunkowo niewysoka
      zamoznosc jego owieczek. Mam nadzieje, ze znajdzie sie kilku (-nastu, -set) duchownych, ktorzy beda
      reprezentowac wlasciwy stosunek do OD i przekazywac go wiernym. Ze znanych mi przypadkow w Niemczech
      moge powiedziec, ze wiekszosc biskupow i ksiezy ma bardzo krytyczny stosunek do tej organizacji a jej dzialacze w
      tych kregach sa nawet izolowani, a juz szczegolnie przez wiernych, jezeli by sie o tym dowiedzieli. Spoleczenstwo
      tutaj jest dosc wyczulone na te sprawy. Wiem, ze w moim miescie sprzedaz kilku bardzo reprezentatywnych
      nieruchomosci nie doszla do skutku, gdy sprzedajacy dowiedzieli sie, ze chcialo je nabyc OD. Zycze tego z calego
      serca wiernym w Polsce, by tak samo postepowali.
      >
      >
      >
      >
      >
      >

      • Gość: Ma-ryja Re: Sekta Opus Dei c.d. IP: *.pppool.de 09.01.02, 21:57
        Niestety nieoficjalnie wiadomo, ze cala kongregacja watykanska jest w objeciach Dziela Boga. Dlatego istnieje
        duze prawdopodobienstwo, ze nastepny Pontifex bedzie sie z tych szeregow wywodzil! To to zawdzieczac
        bedziemy papiezowi Polakowi, ktory tych wszystkich kardynalami uczynil, a glosy odmienne tlumil. No coz, on jest
        wiedocznie na to oko slepy.

        • Gość: HA1 Jak wstapic do Opus Dei??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.01.02, 23:51
          Dzieki za informacje. Bardzo mi sie podoba ta organizacja.
          Czy ktos wie jak mozna do niej wstapic? Mysle ze przy takiej koordynacji
          atakow na kosciol jaka stosuja lewacy, Opus Dei jest po prostu niezbedna!!!



          Gos´c´ portalu: Ma-ryja napisa?(a):

          > Niestety nieoficjalnie wiadomo, ze cala kongregacja watykanska jest w
          objeciach
          > Dziela Boga. Dlatego istnieje
          > duze prawdopodobienstwo, ze nastepny Pontifex bedzie sie z tych
          szeregow wywodz
          > il! To to zawdzieczac
          > bedziemy papiezowi Polakowi, ktory tych wszystkich kardynalami uczynil, a
          glosy
          > odmienne tlumil. No coz, on jest
          > wiedocznie na to oko slepy.
          >

          • Gość: ydorius Re: Jak wstapic do Opus Dei??? IP: *.tele2.pl 09.01.02, 23:55

            Bo nie ma to jak zapach czosnku zabijać cebulą, prawda?

            pozdrwaiam,
            .y.
            • Gość: HA1 Re: Jak wstapic do Opus Dei??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.01.02, 00:07
              Mowisz o sobie? Chcialbym np. znalezc wartosciowa kobiete
              a z tego co pisza to w Polsce jest troche kobiet w Opus Dei.
              Poza tym, chcialbym byc wsrod ludzi ktorzy maja wysokie standardy.
              To inspiruje. Znam wiele organizacji "mafijnych" tego typu.
              Profesorowie wyzszych uczelni, uczciwi ludzie. Oczywiscie, po drugiej
              stronie sa organizacje do bicia piany. Ty musisz do takiej nalezec.

              HA1


              Gos´c´ portalu: ydorius napisa?(a):

              >
              > Bo nie ma to jak zapach czosnku zabijac´ cebula˛, prawda?
              >
              > pozdrwaiam,
              > .y.

              • ydorius Re: Jak wstapic do Opus Dei??? 10.01.02, 00:34
                Gość portalu: HA1 napisał(a):

                > Mowisz o sobie?

                :-)

                Chcialbym np. znalezc wartosciowa kobiete
                > a z tego co pisza to w Polsce jest troche kobiet w Opus Dei.

                Trochę.
                W Polsce większość ludności stanowią kobiety. Nie szkoda Ci marnować czasu na
                to, by znaleźć jakąś właśnie tam?

                > Poza tym, chcialbym byc wsrod ludzi ktorzy maja wysokie standardy.

                To się chwali. Życzę powodzenia.

                > To inspiruje.

                Niewątpliwie, może to być inspirujące. Warto jednak wspomnieć, iż może być
                również frustrujące, jeżeli się do owych standardów nie dorasta...

                > Znam wiele organizacji "mafijnych" tego typu.

                Z autopsji, czy z "Naszego Dziennika"?

                > Profesorowie wyzszych uczelni, uczciwi ludzie. Oczywiscie, po drugiej
                > stronie sa organizacje do bicia piany. Ty musisz do takiej nalezec.

                Oczywiście.
                Muszę się za jakąś rozejrzreć. Organizacje od bicia piany, powiadasz..?

                > HA1

                pozdrawiam ponownie,
                .y.

                >
                > Gos´c´ portalu: ydorius napisa?(a):
                >
                > >
                > > Bo nie ma to jak zapach czosnku zabijac´ cebula˛, prawda?
                > >
                > > pozdrwaiam,
                > > .y.
                >

              • malina Re: Jak wstapic do Opus Dei??? 11.01.02, 00:20
                "Chcialbym np. znalezc wartosciowa kobiete
                a z tego co pisza to w Polsce jest troche kobiet w Opus Dei."
                - Ot i wylazlo szydlo z worka , zwykly szowinista bo jak traktowane sa kobiety
                w opus dei to chyba sie zaznajomil studiujac tekst polecany.


                "Poza tym, chcialbym byc wsrod ludzi ktorzy maja wysokie standardy.
                To inspiruje. Znam wiele organizacji "mafijnych" tego typu.
                Profesorowie wyzszych uczelni, uczciwi ludzie. Oczywiscie, po drugiej
                stronie sa organizacje do bicia piany. Ty musisz do takiej nalezec."

                - o rany czlowieku jak ty motasz, piszesz o standartach - ja sie zapytam jakie
                i w/g czyich kryteriow? No i te organizacje do bicia piany to pewnie te
                wszystkie w/g "niemafijne"?

          • malina Re: Jak wstapic do Opus Dei??? 11.01.02, 00:16
            "Dzieki za informacje. Bardzo mi sie podoba ta organizacja.
            Czy ktos wie jak mozna do niej wstapic? Mysle ze przy takiej koordynacji
            atakow na kosciol jaka stosuja lewacy, Opus Dei jest po prostu niezbedna!!!"


            Zmien plyte, ta jest juz za bardzo osluchana.



      • malina Re: Sekta Opus Dei 11.01.02, 00:14
        Gość portalu: Ma-ryja napisał(a):

        > >Opus Dei jest organizacja coraz bogatsza o coraz wiekszych wplywach w kosci
        > ele k. i wokol niego. Jest to
        > koscielna mafia, ktora jak grzybnia rozprzestrzenia sie w konserwatywnych warst
        > wach wyzszych spoleczenstwa.
        > To takie katolickie "scientology church", gdzie ludzie z wyksztalceniem, z pozy
        > cja, czesto w wolnych zawodach
        > pracujacy pomnazaja zamoznosc tej sekty i po odbytym praniu mozgu represjonuja
        > swoje otoczenie. Od kilku lat
        > regularnie relacjonuje o tym "Spiegel", przedstawiajac osoby, ktore nie wytrzym
        > aly takiego trybu
        > zacia w ktorym samobiczowanie do krwi, umartwiania sie, zycia w ascezie sa na p
        > orzadku dziennym. Niestety
        > ramiona OD sa bardzo dlugie i ci, ktorym sie udalo wydrzec z ich objec, nie sa
        > pewni swojego dalszego doczesnego
        > zycia. Ja myslalam, ze przed ta zaraza polski kosciol bedzie uchroniony, ze wzg
        > ledu na stosunkowo niewysoka
        > zamoznosc jego owieczek. Mam nadzieje, ze znajdzie sie kilku (-nastu, -set) duc
        > hownych, ktorzy beda
        > reprezentowac wlasciwy stosunek do OD i przekazywac go wiernym. Ze znanych mi p
        > rzypadkow w Niemczech
        > moge powiedziec, ze wiekszosc biskupow i ksiezy ma bardzo krytyczny stosunek d
        > o tej organizacji a jej dzialacze w
        > tych kregach sa nawet izolowani, a juz szczegolnie przez wiernych, jezeli by si
        > e o tym dowiedzieli. Spoleczenstwo
        > tutaj jest dosc wyczulone na te sprawy. Wiem, ze w moim miescie sprzedaz kilku
        > bardzo reprezentatywnych
        > nieruchomosci nie doszla do skutku, gdy sprzedajacy dowiedzieli sie, ze chcialo
        > je nabyc OD. Zycze tego z calego
        > serca wiernym w Polsce, by tak samo postepowali.


        Dokladny opis stanu rzeczy.
    • mateusz7 Re: Sekta Opus Dei 10.01.02, 00:02
      malina napisał(a):

      > Papiez JP2 powiedział po swej podróży do Ameryki: "jedyną organizacją kościelną
      >
      > całkowicie mi wierną jest Opus Dei" (El Pais, 16.08.2001). Opus Dei zastąpiło,
      > jako gwardia papieska, zakon jezuitów, który utracił swe wpływy tak w świecie
      > jak i w Kościele.Okoliczności sprzyjania przez Watykan Opus Dei mogą wyjaśnić
      > okoliczności kłopotów finansowych Watykanu po tzw. sprawie Calviego. Dzieło,
      > które jest organizacją bardzo bogatą prawdopodobnie wykupiło sobie owe łaski,
      > które ostatnimi czasy spływają na nie w obfitości od Jana Pawła II.
      >
      >
      > Przeczytaj! Warto!
      >
      > <a href="http://www.agnostyk.obywatel.pl/opus.html">www.agnostyk.obywatel.pl/op
      > us.html</a>
      >
      > Po zapoznaniu się z treścią podanego artykułu jestem wstrząśnięty!
      >
      >
      >
      >

      • Gość: Gatsby Do wstrzasnietego Mateusza... IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 10.01.02, 04:18
        Poczytalem i jestem "wstrzasniety" tym najbardziej obiektywnym
        zrodlem informacji nt. katolicyzmu, Opus Dei etc. Ci obroncy rodzin
        i mozgow ludzkich probuja metod od ktorych mozg staje.

        Po przeczytaniu tych skunksow ja tez bede sie staral wstapic do Opus Dei
        bo jako pojedynczy czlowiek czuje sie bezsilny wobec chamstwa, nienawisci
        i propagandy rodem z KGB.

        • ydorius Re: Do Gatsby'ego... 10.01.02, 12:44

          Nie przesadzaj.
          Trzeba się przebić przez furę śmiecia i ominąć kawałki jadące "marksistowską
          krytyką genetyki" :-)). Reszta co mówi o ruchu, prawda? Gdybym brał pod uwagę,
          co się o masonach mówi w RM i innych katolicko-obiektywnych źródłach, to też
          bym już tam należał (o ile, co wątpliwe, by mnie tam chcieli).

          pozdrawiam,
          .y.
          • Gość: Yaro Re: Do przeciwnikow IP: *.ipartners.pl 10.01.02, 14:52
            Pomijajac te wszystkie brednie i wyssane z palca teksty Maliny, ktorych szkoda
            komentowac czy macie Wy wszyscy atakujacy Opus Dei przeciwnicy kosciola
            katolickiego cos na przeciw aby czlowiek wierzacy uswiecal sie w swoim
            codziennym zyciu tzn. wykonywal sumiennie i uczciwie swoja prace zawodowa i
            obowiazki rodzinne zyl zgodnie z dekalogiem itp.?
            • Gość: ydorius Re: Do przeciwnikow IP: *.tele2.pl 10.01.02, 15:53
              Gość portalu: Yaro napisał(a):

              > Pomijajac te wszystkie brednie i wyssane z palca teksty Maliny,

              Jeżeli możesz nas zaszczycić równiez jakimiś konkretami chętnie o tym poczytamy.

              ktorych szkoda
              > komentowac czy macie Wy wszyscy atakujacy Opus Dei przeciwnicy kosciola
              > katolickiego cos na przeciw aby czlowiek wierzacy uswiecal sie w swoim
              > codziennym zyciu tzn. wykonywal sumiennie i uczciwie swoja prace zawodowa i
              > obowiazki rodzinne zyl zgodnie z dekalogiem itp.?

              Zupełnie nic. Ale żeby spełniać przykazania dekalogu potrzebujecie wsparcia ze
              strony jakiś organizacji? No to cieniutko jest z tą siłą...

              pozdrawiam,
              .y.
              • Gość: Krzys52 Re: Do przeciwnikow IP: *.proxy.aol.com 10.01.02, 16:19
                Czesc Ydorius
                ..
                Mam propozycje.
                W watku o (cos tam) aborcyjnych szafarzach postepu (na F. Informacje Dnia)
                zamiescilem post pt. "To ja juz wole te Duze Pytania :OP" i mam w zwiazku z tym
                prosbe: czy nie dolaczylbys do tego posta? Chcialbym sobie podywagowac a nie za
                bardzo mam z kim :O)
                Dzieki
                K.P.
              • Gość: Gatsby Re: Do przeciwnikow IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 10.01.02, 16:50
                To jest typowa demagogia. Wysoki poziom nauki inspirowany jest przez dobrze
                zorganizowane grupy uniwersyteckie i szkoly myslenia. Dobre malarstwo tez bylo
                inspirowane przez grupy skladajace sie z ludzi myslacych i dzialajacych
                podobnie. Podobne reguly powinny sie stosowac do dobrych szkol moralnosci.
                Niestety zaden z lokalnych skunksow nie atakuje grup naukowych czy cyganerii
                artystycznej. Ale nigdy nie maja za malo jadu dla tych ktorzy chca zyc wg.
                wysokich standardow moralnych i szukaja wzorcow wsrod ludzi myslacych
                podobnie. Przekonaliscie mnie do Opus Dei ponad wszelkie watpliwosci!!!!




                > Ale żeby spełniać przykazania dekalogu potrzebujecie wsparcia ze
                > strony jakiś organizacji? No to cieniutko jest z tą siłą...
                >
                • malina Re: Do przeciwnikow 11.01.02, 00:32
                  Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                  "Wysoki poziom nauki inspirowany jest przez dobrze
                  zorganizowane grupy uniwersyteckie i szkoly myslenia."

                  - zgadzam sie, dodam jedynie ,ze przez zroznicowane szkoly myslenia niezaleznego.

                  "Dobre malarstwo tez bylo inspirowane przez grupy skladajace sie z ludzi
                  myslacych i dzialajacych podobnie. Podobne reguly powinny sie stosowac do dobrych
                  szkol moralnosci. "

                  - oczywiscie mowiac o dobrej szkole moralnosci masz jak sadze na mysli jedynie
                  swoja koncepcje moralnosci i tylko ta jest dobra.

                  " Niestety zaden z lokalnych skunksow nie atakuje grup naukowych czy cyganerii
                  artystycznej."
                  - ta jak to ty nazywasz 'cyganeria' jest najwyrazistrzym odbiciem rzeczywistosci
                  co sprawia ,ze jest to odbicie najblizsze prawdy.

                  "Ale nigdy nie maja za malo jadu dla tych ktorzy chca zyc wg.
                  wysokich standardow moralnych i szukaja wzorcow wsrod ludzi myslacych
                  podobnie."
                  - ograniczasz wszystko jedynie do wlasnego punktu widzenia ale pragne cie
                  ostrzec ,ze mocno zawezone horyzonty myslowe staja sie wlasnie punktem widzenia.

                  "Przekonaliscie mnie do Opus Dei ponad wszelkie watpliwosci!!!!"
                  - a to juz twoja prywatna sprawa wiec pozostawie to bez komentarza
                • Gość: ydorius Re: Do przeciwnikow IP: *.tele2.pl 11.01.02, 19:40

                  ___________________________

                  Wczoraj napisłaem odpowiedź, ale na forum mi się już nie udało wejść.
                  Zamieszczam dzisiaj, mam nadzieję, ze nie straciła na aktualności.

                  poadrawiam,
                  .y.

                  ___________________________


                  Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                  > To jest typowa demagogia.

                  Bardzo niebezpieczne słowo. Dlazcego to demagogia i do tego "typowa"?

                  Wysoki poziom nauki inspirowany jest przez dobrze
                  > zorganizowane grupy uniwersyteckie i szkoly myslenia. Dobre malarstwo tez bylo
                  > inspirowane przez grupy skladajace sie z ludzi myslacych i dzialajacych
                  > podobnie. Podobne reguly powinny sie stosowac do dobrych szkol moralnosci.
                  > Niestety zaden z lokalnych skunksow nie atakuje grup naukowych czy cyganerii
                  > artystycznej.

                  Moralność to trochę co innego niż smak artystyczny. Smak artystyczny można mieć
                  lub nie - i jest to sprawa prywatna człowieka. Moralność - jeżeli jej brak -
                  jest dysfunkcjonalna społecznie i wyrządza bardzo wiele szkód...
                  Kto może nas nauczyc moralności? Rodzice? Nauczyciele? Księża? Wydaje mi się, że
                  nikt. Wymienione wyżej osoby mogą dać jedynie zaczyn (a i tak największą rolę w
                  tym mają rodzice), a moralność musi się wykształcić sama. W wyniku prywatnych
                  przemyśleń, doznań, odczuć...

                  Ale nigdy nie maja za malo jadu dla tych ktorzy chca zyc wg.
                  > wysokich standardow moralnych i szukaja wzorcow wsrod ludzi myslacych
                  > podobnie. Przekonaliscie mnie do Opus Dei ponad wszelkie watpliwosci!!!!

                  Bardzo się cieszę, chyba pierwszy raz zadziałałem na kogoś aż tak dydaktycznie!
                  Nigdy nie mówiłem, że szukanie wzorców jest czymś złym. Wręcz przeciwnie,
                  uważam, że jest to bardzo potrzebne. Wydawało mi się jednak, że katolicy mają
                  już jeden taki wzór - Jezusa Chrystusa. Dość dobrze określił on o co mu chodzi.
                  Mówił do ludzi prostych ich własnym językiem - prostym. Nie rozumiem więc po co
                  jeszcze dodatkowe wykładnie? Czy słowa Jezusa wymagają dodatkowego tłumaczenia?
                  A moze dekalog jest nie dość dobitnie sformułowany? Albo - jest kłopot z
                  przełożeniem idei na rzeczywistość?
                  Jeżeli nie wiem, jak przyrządzić potrawę, to nie podglądam sąsiadów przez okno,
                  tylko idę kupić książkę kucharską. Chrześcijanie mają swoją Wielką Księgę, ale
                  wciąż muszą oglądać "gotowanie na ekranie". Zaiste - dziwne.

                  Jeżeli to rzeczywista deklaracja, a nie tylo chwyt retoryczny - z
                  niecierpliwością (piszę to całkiem szczerze) oczekuję Pańskich relacji z Opus
                  Dei od środka.

                  Życzę powodzenia,
                  .y.
            • Gość: ydorius Re: Do przeciwnikow IP: *.tele2.pl 10.01.02, 17:56
              Gość portalu: Yaro napisał(a):

              > Pomijajac te wszystkie brednie i wyssane z palca teksty Maliny,

              Jeżeli możesz nas zaszczycić równiez jakimiś konkretami chętnie o tym poczytamy.

              ktorych szkoda
              > komentowac czy macie Wy wszyscy atakujacy Opus Dei przeciwnicy kosciola
              > katolickiego cos na przeciw aby czlowiek wierzacy uswiecal sie w swoim
              > codziennym zyciu tzn. wykonywal sumiennie i uczciwie swoja prace zawodowa i
              > obowiazki rodzinne zyl zgodnie z dekalogiem itp.?

              Zupełnie nic. Ale żeby spełniać przykazania dekalogu potrzebujecie wsparcia ze
              strony jakiś organizacji? No to cieniutko jest z tą siłą...

              pozdrawiam,
              .y.
              • Gość: Janek Re: Do przeciwnikow IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.02, 19:51
                A mnie w dalszym ciągu intryguje wypowiedź Salvadore Dali, na temat której nie
                dostałem rzeczowej odpowiedzi poza paru nie istotnymi epitetami.
            • malina Re: Do przeciwnikow 11.01.02, 00:25
              "Pomijajac te wszystkie brednie i wyssane z palca teksty Maliny, ktorych szkoda
              komentowac czy macie"
              - dodaj ,ze nie komentujesz ze zwyklego niedostatku kontrargumentow.

              "Wy wszyscy atakujacy Opus Dei przeciwnicy kosciola
              katolickiego cos na przeciw aby czlowiek wierzacy uswiecal sie w swoim
              codziennym zyciu tzn. wykonywal sumiennie i uczciwie swoja prace zawodowa i
              obowiazki rodzinne zyl zgodnie z dekalogiem itp.?"

              - Jakby ten czlowiek katolik tak robil jak ty piszesz i zyl w/g dekalogu to w
              zasadzie nie istnial by temat a tak jak widzisz temat i kontrowersja istnieje
              lapiesz dlaczego istnieje?

        • malina Re: Do wstrzasnietego Mateusza... 11.01.02, 00:22
          "Po przeczytaniu tych skunksow ja tez bede sie staral wstapic do Opus Dei
          bo jako pojedynczy czlowiek czuje sie bezsilny wobec chamstwa, nienawisci
          i propagandy rodem z KGB."

          - tu dla odmiany musi byc jako argument wtracone kgb choc to nie ma zadnego
          zwiazku z tematem no coz kazdy sie broni tym czym potrafi.


          • Gość: janek Re: Jeżeli chodzi o KGB IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.02, 00:44
            To należy dodać, że autor który opisuje "Dzieło Boże w Hiszpanii" pan Andrzej
            Kruczkowski jadł pod Madrytem pieczone prosię z zielonymi żydówkami. Stwierdza
            też, że nazwa świnia ma w Hiszpanii aż 17 zamienników.
            Mamy więc komplet. KGB, Żydów i świnie. Normalna dyskusja.
            • Gość: Gatsby Re: Jeżeli chodzi o KGB IP: *.cvx40-bradley.dialup.earthlink.net 11.01.02, 17:48
              To Ty usilujesz marginalizowac dyskusje poniewaz nie poszla
              po twojej mysli. Metody "rodem z KGB" dotycza probagandowe agitki
              zwanej "artykulem." Miedzy innymi ci "obroncy rodzin" atakuja Opus Dei
              za zaniedbywanie rodzin. Wczoraj poszedlem na spotkanie z ludzmi z Opus
              Dei. I coz? Znalazlem mase znajomych o ktorych nigdy nie myslalem ze sa
              w Opus Dei. Co mnie w nich zawsze uderzalo to profesjonalizm, gleboka
              religijnosc i przykladne zycie rodzinne. Musze zaskoczyc agnostykow:
              nie slyszalem ani o jednym rozwiedzionym czonku Opus Dei. Oczywiscie
              mailina uwaza ze jest to moj prywatny poglad na moralnosc.


              Gość portalu: janek napisał(a):

              > To należy dodać, że autor który opisuje "Dzieło Boże w Hiszpanii" pan Andrzej
              > Kruczkowski jadł pod Madrytem pieczone prosię z zielonymi żydówkami. Stwierdza
              > też, że nazwa świnia ma w Hiszpanii aż 17 zamienników.
              > Mamy więc komplet. KGB, Żydów i świnie. Normalna dyskusja.

              • Gość: Janek Re: Jeżeli chodzi o KGB IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.02, 19:34
                Przepraszam Cię bardzo. Nie ja zaczynałem dyskusję i absolutnie nie miałem
                zamiaru jej marginalizować. A że w Hiszpanii uprawiają drobnoziarnistą fasolkę
                francuską /judias verdes/, która gdy jest świeża i zielona jest nazywana
                zieloną żydówką to jest prawda. Prawdą jest też,że najlepszy gatunek twardego
                ziarna, zdatnego do produkcji makaronu, jest nazywany pijaną pszenicą. Czy
                drobne ciekawostki nie ożywiają dyskusji? Pozdrawiam.
              • malina Re: Jeżeli chodzi o KGB 11.01.02, 21:12
                Gość portalu: Gatsby napisał(a):

                > To Ty usilujesz marginalizowac dyskusje poniewaz nie poszla
                > po twojej mysli. Metody "rodem z KGB" dotycza probagandowe agitki
                > zwanej "artykulem." Miedzy innymi ci "obroncy rodzin" atakuja Opus Dei
                > za zaniedbywanie rodzin. Wczoraj poszedlem na spotkanie z ludzmi z Opus
                > Dei. I coz? Znalazlem mase znajomych o ktorych nigdy nie myslalem ze sa
                > w Opus Dei. Co mnie w nich zawsze uderzalo to profesjonalizm, gleboka
                > religijnosc i przykladne zycie rodzinne. Musze zaskoczyc agnostykow:
                > nie slyszalem ani o jednym rozwiedzionym czonku Opus Dei. Oczywiscie
                > mailina uwaza ze jest to moj prywatny poglad na moralnosc.
                >
                >
                Nie chce zadac ci pytania zbyt ogolnego aby nie utrudniac ci udzielenia mi
                odpowiedzi zatem pozwol ,ze wyjasnie ci jedna drobna sprawe zwiazana z
                zagadnieniem moralnosci. "Zycie moralne rozpada sie na piec sfer etyki
                indywidualnej, moralnosci sexualnej, dobrowolnych zobowiazan, moralnosci
                spolecznej i etyki politycznej." J.Holowka - Etyka w dzialaniu 2001.
                Moje pytanie brzmi: na podstawie tego rozkladu zobrazuj mi to wybitnie moralne
                towarzystwo nalezace do Opus Dei? Co rozumiesz przez
                uderzjacy 'profesjonalizm" , 'zycie rodzinne'? - religijnosc pomine bo to nie ma
                nic do rzeczy zwlaszacza jesli dyskusja jest o moralnosci.

                "Musze zaskoczyc agnostykow:
                nie slyszalem ani o jednym rozwiedzionym czonku Opus Dei." - no to
                masz 'szczescie' bo jest ich liczbowo sporo.

                No wiec?
    • Gość: uhco Malina - odkryjmy prawdę IP: *.mat.agh.edu.pl 11.01.02, 18:56
      Malina to działacz TZAK, czyli tajnego związku antyklerykalnego.
      Celem tej ogólnoświatowej organizacji jest przejęcie kontroli nad pieniędzmi,
      które Papierz ukrył pod poduszką. Chcą też przejąć rząd dusz; w tym celu Malina
      i jego kompani często przebierają się za księży i cichaczem wchodzą do
      konfesjonałów siejąc dywersję - Teraz już wszystko jasne.
      Chyba nie zaprzeczysz Malina - nie masz szans -zostałaś zdekonspirowana.
      • malina Re: Malina - odkryjmy prawdę 11.01.02, 21:13
        Gość portalu: uhco napisał(a):

        > Malina to działacz TZAK, czyli tajnego związku antyklerykalnego.
        > Celem tej ogólnoświatowej organizacji jest przejęcie kontroli nad pieniędzmi,
        > które Papierz ukrył pod poduszką. Chcą też przejąć rząd dusz; w tym celu Malina
        >
        > i jego kompani często przebierają się za księży i cichaczem wchodzą do
        > konfesjonałów siejąc dywersję - Teraz już wszystko jasne.
        > Chyba nie zaprzeczysz Malina - nie masz szans -zostałaś zdekonspirowana.


        Co za pech, zawsze musze spotkac na swojej drodze jakiegos idiote. Lecz sie
        bracie na nogi bo na leczenie glowy to u ciebie juz za pozno.

      • malina Re: Malina - odkryjmy prawdę 11.01.02, 21:15
        Gość portalu: uhco napisał(a):

        > Malina to działacz TZAK, czyli tajnego związku antyklerykalnego.
        > Celem tej ogólnoświatowej organizacji jest przejęcie kontroli nad pieniędzmi,
        > które Papierz ukrył pod poduszką. Chcą też przejąć rząd dusz; w tym celu Malina
        >
        > i jego kompani często przebierają się za księży i cichaczem wchodzą do
        > konfesjonałów siejąc dywersję - Teraz już wszystko jasne.
        > Chyba nie zaprzeczysz Malina - nie masz szans -zostałaś zdekonspirowana.


        Jesli nie zalapalam sarkazmu to z gory przepraszam za wczesniejsza odpowiedz.

        • alicja0 Re: Malina - odkryjmy prawdę 17.01.02, 23:15
          Po przeczytaniu artykulu wskazanego przez Maline, zastanawiam sie czy Malina
          dala sie wpuscic w nomen omen maliny czy po prostu zalezy Malinie na
          rozpowszechnianiu stronniczych, z zamierzenia przeklamanych informacji? Coz, to
          ostatecznie problem Maliny. Artykul skopiowany z Klerokratii zawiera wiele
          karkolomnych przeinaczen poczynajac od cytowania slow Vittorio Messori'ego z
          ksiazki "Sledztwo w sprawie Opus Dei" jako potwierdzenia negatywnych opinii o
          OD, gdy faktycznie ksiazka Messori'ego jest praca zmierzajaca do obalenia
          pomowien Opus Dei : autor wpierw przedstawia mity na ten temat, a nastepnie
          wykazuje ich bezzasadnosc i zrodla powstania. Sadze, ze Messori bylby
          conajmniej zadziwiony poslugiwaniem sie jego nazwiskiem w celu potwierdzenia
          tez, ktorych sam Messori nie wyznaje, a wrecz im zaprzecza.
          Kolejne teorie snute przez autora artykulu o wspolnych rzadach czlonkow Dziela
          wraz z Franco tez mocno kuleja: nie 10-ciu, a czterech czlonkow Dziela przez
          jakis czas znajdowalo sie w rzadzie Franco i to ze wzgledu na swoje
          kwalifikacje zawodowe, a nie przekonania polityczne. "Wspolpraca " Dziela z
          Franco musiala sie jednak "nie ukladac tak dobrze", jak to mniema autor tekstu,
          skoro Franco pozwalal sobie na publiczne, ironiczne uwagi na temat Opus Dei
          (znana scena, gdy Franco zarzucil jednemu z numerariuszy, ze nie posiada
          rodziny - Zalozyciel umowil sie wowczas na audiencje do Franco, i choc nie bylo
          to zbyt bezpieczne, wytknal, ze to Franco nie ma rodziny, a wskazany
          numerariusz takowa posiada - Franco wycofal sie z oskarzen i przeprosil).
          Stwierdzenie, ze pralatura personalna to jakis tajny byt, ktory jest wszedzie i
          nigdzie... potwierdza brak znajomosci tego czym jest ta posoborowa, nowa
          konstrukcja prawna.
          Skoro wiernymi pralatury Opus Dei sa ludzie deklarujacy sie do poszukiwania
          swietosci poprzez realizacje codziennych obowiazkow oraz prace zawodowa, to
          jest oczywiste, ze nie beda ograniczeni terytorialnie, bo mozliwosc realizacji
          takich celow jest dostepna dla wszystkich, a nie tylko dla np. Koziej Wolki.
          Jak na razie Opus Dei jest jedyna pralatura personalna w Kosciele Katolickim,
          ale ten ksztalt prawny jest dostepny rowniez dla innych ruchow czy formacji
          katolickich (np. zastanawiano sie czy neokatechumenat nie chcialby zostac
          pralatura).
          NIe wiem takze skad informacje, jakoby jedynie papiez Jan Pawel II byl
          pozytywnie nastawiony do Opus Dei? Juz od poczatku dzialania Dziela, w Kosciele
          znajdowali sie zwolennicy tej rewolucyjnej jak na owczesna mentalnosc -
          formacji, jak rowniez znajdowali sie przeciwnicy, ktorych niechec wywodzila sie
          glownie z niezrozumienia idei Opus Dei. Przed Soborem Watykanskim II nie
          mowiono glosno o swietosci osob swieckich, ba - uwazano to wrecz za odciaganie
          od powolan zakonnych, zapominajac o tym, ze Ewangelie wyraznie mowily o
          powszechnym powolaniu do swietosci. Ponownie te prawdy "odkurzyl" SW II.
          W 1946 r Opus Dei zyskalo poparcie papieza Piusa XII -Decretum laudis. (trudno
          mowic tu o jakiejs rezerwie papieza do Josemarii w momencie, gdy tenze papiez
          dedykuje mu fotografie zaczynajac od slow:" naszemu ukochanemu synowi
          Josemarii... ze specjalnym blogoslawienstwem"). Dlaczego dopiero w 1946? Bo w
          1928 r jedyna osoba w Dziele byl Josemaria.. pozniej wojna domowa w Hiszpanii
          utrudnila rozwoj Dziela, a w dalszych latach Josemaria poszukiwal odpowiedniej
          kostrukcji prawnej, ktora w pelni odzwierciedlalaby ducha Opus Dei, a takowej
          jeszcze w Kosciele Kat. nie bylo.. wiec dla Dziela lepiej bylo
          uniknac "zaszufladkowania" w istniejacych formach prawnych, stad Zalozyciel nie
          szukal oficjalnych zatwierdzen dla Opus Dei.
          Josemaria uczestniczy rowniez aktywnie w obradach SW II pod przewodnictwem
          papieza Jana XXIII, ktory znal Opus Dei jeszcze przed wyborem na papieza i
          rowniez bardzo pozytywnie wypowiadal sie o Dziele. Widac takze poparcie dla
          prac Dziela przez papieza Pawla VI, ktory w 1965 r inauguruje dzialalnosc
          kolejnego osrodka prowadzonego przez Opus Dei i wielokrotnie okazuje swoja
          sympatie dla Dziela. Mozna wiele wymieniac, ale jakos te fakty przeszly
          niezauwazalnie dla "niezwykle obiektywnego badacza" i autora artykulu w jednej
          osobie.
          A juz wskazowki co jest celem dzialalnosci Opus Dei swiadczy wyraznie nie tylko
          o niezrozumieniu tematu, ale o swiadomym wypaczaniu prawdy.
          Jezeli celem Opus Dei jest uswiecanie sie poprzez prace, to naturalnym jest, ze
          wierni Dziela traktuja swoja prace zawodowa bardzo profesjonalnie i sila
          rzeczy, zdarza sie, ze niektorzy czlonkowie Dziela sa awansowani na
          kierownicze stanowiska - ze wzgledu na swe zawodowe kompetencje.
          Czy Dzielo dazy w ten sposob do wladzy? Jesli ktos chce szukac dziury w calym...
          Wyjatkowo smiesznie brzmia krytyczne uwagi na temat nazywania Naszym Ojcem
          Zalozyciela Opus Dei, przez czlonkow Dziela. Takie uwagi czestokroc podnosza
          Swiadkowie Jehowy, gdy papieza nazywa sie Ojcem Swietym, albo ze do zakonnikow
          zwyczajowo mowi sie : ojcze.. Zreszta w kazdym zakonie, grupie modlitewnej, lub
          jakiejs innej formacji jest szczegolny kult zalozyciela np. Dominikanie do sw.
          Dominika, Salezjanie do sw. Jana Bosko, Jezuici do sw. Ignacego Loyoli...Coz
          wiec dziwnego nagle jest w "ojcostwie duchowym" Josemarii?
          "Przyczepienie sie" do nazwiska - de Balaguer, ktore znaczy nie wiecej niz : z
          miejscowosci Balaguer, skad pochodzili pradziadkowie Josemarii, jest juz
          naprawde zabawne i autor artykulu srodze sie nameczyl, zeby wynalezc jakies
          negatywne cechy Escrivy. Sugerowanie w ten sposob, jakoby Josemaria chcial
          zaznaczyc swoje szlacheckie pochodzenie... Na marginesie: Josemaria nie musial
          udawac, ze ma jakies szlacheckie pochodzenie, bo faktycznie je posiadal, a w
          1969 r zrzekl sie naleznego mu tytulu na rzecz brata Santiago.
          Wyjatkowo przeklamana czesc artykulu dotyczy tematu rodziny. Autor rozmyslnie
          pomija cala game pism i wypowiedzi Josemarii na temat rodziny, z ktorych
          jednoznacznie wynika, ze rodzina wedlug Josemarii stanowi miejsce do
          szczegolnego dbania o milosc chrzescijanska: .".. Niech jednak nie zapominaja
          (malzonkowie), ze sekret szczescia malzenskiego zawiera sie w tym, co
          powszechne, nie zas w marzeniach. Polega na znalezieniu ukrytej radosci, ktora
          daje powrot do domu, na serdecznym podejsciu do dzieci, na pracy codziennej, w
          ktorej uczestniczy cala rodzina, na dobrym humorze w obliczu trudnosci, ktorym
          nalezy stawic czolo w duchu sportowej walki, polega rowniez tez na
          wykorzystaniu wszystkich udoskonalen dostarczanym nam przez cywilizacje, aby
          dom uczynic przyjemnym, zycie prostszym, a wychowanie skuteczniejszym"
          w :"Rozmowy z pralatem Escriva". Autor artykulu skwapliwie omija takze inne
          punkty Bruzdy poruszajace temat powolanie a rodzina, gdyz nie pasowalyby
          wowczas do jego sekciarskiej teorii.
          Bruzda 23:
          "Nastal dla niego moment ciezkiej proby i przyszedl do ciebie zrozpaczony.
          Pamietasz? Dla niego - przyjaciela, ktory ci dawal "roztropne" rady - twoj
          sposob postepowania wydawal sie jedynie utopia, skutkiem znieksztalcenia idei,
          porywem kaprysow i .. podobnymi "madrosciami" - Takie oddanie sie Panu -
          orzekl - jest anormalnym rozjatrzaniem uczucia religijnego. I zgodnie ze swoja
          uboga logika myslal, ze miedzy twoja rodzine i ciebie wtracil sie ktos obcy:
          Chrystus. Teraz zrozumial to, co tylekroc mu powtarzales: Chrystus nigdy nie
          rozdziela dusz."
          Temat wolnosci wyboru wlasnej drogi powolania zyciowego a wola rodzicow, ktorzy
          nie rozumieja czy nie chca zrozumiec powolania wlasnego doroslego dziecka, byl
          juz wielokrotnie przez Kosciol "walkowany" i nie zamierzam powtarzac tej
          powszechnie dostepnej nauki. Kto nie rozumie powolan kaplanskich czy zakonnych,
          ten nie zrozumie takze powolania do Dziela, jak rowniez nie zrozumie wlasnego
          dziecka, gdy bedzie wybieralo zawod zgodny z jego zainteresowaniami.
          Kolejne teksty o elitarnosci Dziela, o bezmozgowym poslusz
          • alicja0 Re: Malina - odkryjmy prawdę cd. 17.01.02, 23:17
            Kolejne teksty o elitarnosci Dziela, o bezmozgowym posluszenstwie Pralatowi...
            Coz, mam ta okazje od wielu lat znac Dzielo, w ktorym opinii na temat polityki,
            ekonomii, spraw spolecznych itd. jest tyle co ludzi w Dziele. Strasznie trudno
            jest mi wylapac to "slepe posluszenstwo" przy takich rozbieznosciach w opiniach
            czlonkow. W jednym sie zgadzaja: w kwestiach moralnosci chrzescijanskiej. Nie
            jest rowniez prawda, ze czlonkowie Dziela musza spowiadac sie wylacznie przed
            ksiedzem z Dziela. Prosze na wskazanie takiego punktu w Statutach Opus Dei.
            Temat pokory i umartwien wypaczony przez artykul jako kolejny potwierdza
            nieznajomosc chrzescijanskiej ascetyki przez autora. Sens cierpienia i
            wyrzeczen w nauce Kosciola Kat. ma bogata literature i historie. Znajomosc
            pojecia "obcowanie swietych" i wymiany dobr duchowych, wyrzeczenia sie jakiegos
            dobra w konkretnej intencji - pozwala pojac niektore, moze mocne slowa
            Josemarii cytowane przez autora artykulu jak jakis horror. Josemaria jednak
            mowil takze o tym, ze
            Droga 173:
            "Trafne slowo, zart, ktorego nie wypowiedziales, uprzejmy usmiech dla natretow,
            przemilczenie nieslusznego oskarzenia, wyrozumialosc w rozmowie z nudziarzami
            zjawiajacymi sie w niewlasciwym czasie, przechodzenie do porzadku dziennego nad
            impertynenencjami i przykrosciami doznawanymi od osob, z ktorymi stale
            wspolzyjesz.. To wszystko - jezeli zdobedziesz sie na wytrwalosc - niewatpliwie
            stanowi umartwienie wewnetrzne".
            Podrozdzialik artykulu: Kobiety w Opus Dei wzbudzil moj szczery smiech.
            Kolor sukienek do sprzatania niestety sie nie zgadza. Sa rozowe. (BTW, czy
            lepiej sprzatac w powyciaganym dresie, czy w funkcjonalnej, schludnej sukience-
            fartuszku?). Kobiety z Dziela prowadza czesto szkoly hotelarskie czy
            gastronomiczne (ogolnodostepne dla wszystkich bez wzgledu na religie itp.) -
            stad pewno te uwagi o mundurkach i recepcji... Coz, tego typu szkoly sa na
            wysokim poziomie i zasilaja kadre wielu znaczacych sieci hotelowych, dlatego
            nie dziwi chyba widok mundurka?
            Ludzie, ktorzy poznali choc troche kobiety z Dziela - sa zawsze pod wrazeniem
            ich eleganckiego i dobranego ze smakiem ubrania, dyskretnej bizuterii i
            makijazu. Dodatkowo czaru dodaje - zwlaszcza numerariuszkom - ukonczenie zwykle
            dwoch fakultetow + doktorat z wykonywanego zawodu.
            Autor artykulu zapewne nie zapoznal sie z wypowiedziami Josemarii na temat
            aktywnosci politycznej, spolecznej i zawodowej kobiet (np. "Kobieta w zyciu
            swiata i Kosciola") jak rowniez nie zapoznal sie z faktyczna rzeczywistoscia
            zycia kobiet z Dziela. Ale po co mialby to czynic? Lepiej tworzyc mity wedlug
            wlasnych potrzeb, zamiast badac fakty.
            Jakze jestem wzruszona obrona jezuity Arrupe - skad nagle u autora-zacieklego
            wroga katolicyzmu taki sentyment do jezuity? Prawdopodobnie dlatego, ze Arrupe
            byl zwolennikiem takich zmian w Kosciele, ktore szly nieco za daleko - poza
            Kosciol. Zwiazki Arrupe z teologia wyzwolenia nie mogly podobac sie Kosciolowi,
            rzecz jasna - z samej istoty rzeczy. Ale te "glodne kawalki" rodem z
            sentymentalnych powiesci dla dorastajacych panieniek, jak to Arrupe samotnie
            stal na drodze papieza, ktory nie zaszczycil go nawet spojrzeniem..? Arrupe byl
            normalnym mezczyzna, a nie tesknym trubadurem..., a ze trafil na ciezki okres
            przemian w Kosciele, to tak jak wielu innym katolikom, jemu rowniez czasem
            zdarzaly sie pomylki...
            Na temat swoistych domyslow autora artykulu i jego interpertacji waznosci
            tudziez zasadnosci procesu beatyfikacyjnego Josemarii, szkoda nawet pisac. Brak
            dowodow, a jedynie insynuacje.
            Rowniez nie jest prawda jakoby wierni Pralatury nie podlegali wladzy swoim
            biskupom terytorialnym:
            "Wierni swieccy Opus Dei pozostaja takze wiernymi diecezji, w ktorej mieszkaja,
            i dlatego pozostaja poddani wladzy biskupa diecezjalnego w taki sam sposob i w
            tych samych sprawach co inni ochrzczeni, im rowni (por. Statut, art. 172.2).
            Wladza pralata rozciaga sie - i dlatego sie ja zamyka w okreslonych granicach -
            na to, co sie tyczy szczegolnej misji Pralatury, w harmonii z wladza biskupa
            diecezjalnego w zakresie jego zwyczajnej troski duszpasterskiej o wiernych
            diecezji".
            I jeszcze jedno: majatek Dziela jako taki nie istnieje - poza uniwersytetem
            Navarry. Osrodki Dziela sa wlasnoscia stowarzyszen itp. Posadzanie czlonkow
            Dziela o ogromne bogactwa, jest tym samym co stwierdzenie, ze Kosciol Katolicki
            jest bardzo bogaty, bo jego swieccy katolicy maja domy, samochody, lokaty
            pieniezne itd. Jaka jest jednak wladza Kosciola nad tymi dobrami swieckich
            katolikow?
            Reasumujac: autor artykulu troche sie napracowal, aby stworzyc to pokretne i z
            zamierzenia oszczercze dzielo. Poslugiwanie sie cytatami z ksiazek Josemarii w
            celu potwierdzenia swoich, wyssanych z palca tez, z pominieciem wielu innych
            slow Josemarii, ktore stoja w sprzecznosci z tymi tezami, prowadzi do jednego
            rozsadnego wniosku: celem artykulu jest swiadome wypaczanie prawdy.
            Jezeli ktos, chce czerpac wiedze o Opus Dei z tak "wiarygodnego i obiektywnego"
            zrodla, jak ten artykul, to jego sprawa. Ale nie badzmy chociaz naiwni przy
            widocznych golym okiem zafalszowaniach - przyjmowanie ich za prawde,
            ostatecznie osmiesza nas, a nie tworce artykulu.
            Metoda podpierania swoich "prawd' przez cytaty wyrwane z kontekstu jest m.in.
            klasyczna dla nauki Sw.Jehowy. Zreszta, po co daleko szukac? Ja sama, za pomoca
            Pisma Sw. jestem w stanie udowodnic, ze Boga nie ma. Spojrzmy na fragment
            Ksiegi Psalmow (53,2): "Nie ma Boga".
            Czyz to nie jest naga prawda?
            Coz z tego, ze pominelam istotny fragment tego wersetu, ktory w calosci
            brzmi: "Mowi glupi w swoim sercu - nie ma Boga", a przy tym nie wspomnialam o
            pozostalych stronach Pisma Sw, ale nie badzmy tacy drobiazgowi.. ;)))

            Zainteresowanym rzeczowa informacja o Opus Dei polecam strone www.opusdei.org
            Moze ktos zarzuci mi, ze zwolennicy Opus Dei nie napisza na tych stronach nic,
            co byloby dla nich niewygodne, ze nie napisza calej prawdy, albo faktycznych
            celow Dziela...
            Istnieje takie ryzyko. Ale gdzie takiego ryzyka nie ma? Czyz maja byc
            obiektywne artykuly przeciwnikow Kosciola Kat.? Szczerze powatpiewam.
            Najpewniejsza droga do prawdy jest czerpanie ze zrodla, a nie z informacji
            z "trzeciej reki", dlatego poznanie Dziela polecam rozpoczac od ksiazek
            Josemarii, statutow Pralatury, dokumentow Kosciola i ... bezposredniego
            kontaktu z ludzmi, ktorzy korzystaja z tej formacji. (dla ciekawosci podam, ze
            z Opus Dei wspolpracuja rowniez nie-katolicy i nie-chrzescijanie, ktorzy
            popieraja pro-spoleczne dzialania OD).
            Nie chce jednak powiedziec, ze wierni Pralatury sa juz swietymi za zycia. Oni,
            jak rowniez pozostali ludzie, sa dopiero na drodze do swietosci.. I jak kazdy
            czlowiek, moga z tej drogi zejsc na manowce.. i moga ponownie na nia wrocic -
            tak jak naucza Kosciol Kat. Jednak upadki pojedynczych ludzi nie stanowia ani o
            upadku Kosciola, ani o jego podstepnych zamiarach zdobycia wladzy i bogactwa...
            Dlatego w Kosciele Kat., a w zwiazku z tym rowniez w Opus Dei, nie ma
            odpowiedzialnosci zbiorowej - kazdy sam odpowiada za swoje grzechy. Aczkolwiek
            moze liczyc na pomoc przy podnoszeniu sie z upadku - jestesmy przeciez bracmi w
            Panu.
            Pozdrawiam,

            • malina No to odkrywajmyte prawde alicjo. 19.01.02, 02:43
              alicjo, uwielbiam wrecz gdy odpowiedzi zaczynaja sie od formulki "nieprawda
              jest ze.........." no i oczywiscie postaralas(es) sie o swoja dokumentacje. To
              mile ,ze powaznie traktujesz sprawe ale nie przekonywujace nic a nic.

              «Droga», książka napisana przez Escrivę w czasie hiszpańskiej wojny, domowej, w
              Burgos, w pobliżu kwatery głównej Franco: «Plan zbawienia, którego żąda od nas
              Pan, opiera się na trzech punktach: świętej nieustępliwości, świętym przymusie
              i świętym bezwstydzie».

              Juan Jose Tamayo-Acosta*
              EL PAIS

              I to by bylo tyle z mojej strony, krotko ,na temat i sama widzisz ,ze wiecej w
              tym prawdziwych tresci niz w twoim jakze przygotowanym dla naiwnych elaboracie
              o tym ,ze "nieprawda jest ..........".

              • alicja0 Re: No to odkrywajmyte prawde alicjo. 19.01.02, 18:15
                malina napisał(a):

                > alicjo, uwielbiam wrecz gdy odpowiedzi zaczynaja sie od formulki "nieprawda
                > jest ze.........." no i oczywiscie postaralas(es) sie o swoja dokumentacje. To
                > mile ,ze powaznie traktujesz sprawe ale nie przekonywujace nic a nic.
                >
                > «Droga», książka napisana przez Escrivę w czasie hiszpańskiej wojny
                > , domowej, w
                > Burgos, w pobliżu kwatery głównej Franco: «Plan zbawienia, którego żąda o
                > d nas
                > Pan, opiera się na trzech punktach: świętej nieustępliwości, świętym przymusie
                > i świętym bezwstydzie».
                >
                > Juan Jose Tamayo-Acosta*
                > EL PAIS
                >
                > I to by bylo tyle z mojej strony, krotko ,na temat i sama widzisz ,ze wiecej w
                > tym prawdziwych tresci niz w twoim jakze przygotowanym dla naiwnych elaboracie
                > o tym ,ze "nieprawda jest ..........".
                >

                Ale mnie rozśmieszyłaś Malina w tym swoim "krótko i na temat". Przecież Ty nawet
                nie rozumiesz tematu. Nawet nie rozumiesz cytowanych (?) przez siebie słów.
                Przypomnię, bo może (?) umknęło to Twojej uwadze:
                Droga 388:
                "Święty bezwstyd" i laicka swoboda - to dwa odmienne pojęcia.
                393
                Człowiek ustępliwy, skłonny do kompromisu, byłby również skłonny ponownie skazać
                na śmierć Jezusa Chrystusa.
                394
                Kompromisowa ustępliwość oznacza niewątpliwie brak zasad. Człowiek, który
                ustępuje w sprawach swego ideału, honoru i wiary, jest człowiekiem bez ideału,
                bez honoru, bez wiary.
                396
                "Święta nieustępliwość" - to nie jest brak umiaru.

                Ale po cóż ja to piszę? Przecież Malina już wszystko przeanalizowała -
                zapewne kolejny punkt z Drogi: 735 "Jeżeli jesteś apostołem, śmierć jest twoją
                dobrą przyjaciółką, która ułatwia ci drogę" - jest dla Ciebie wskazówką do
                zabijania niewiernych ha ha ha
                Ciekawe, czy w szkole też taką logiką się posługujesz/posługiwałaś?
                A może inny punktDrogi:
                738 - Są tacy, których śmierć paraliżuje i przeraża. ALe nas śmierć, która jest
                Życiem, ożywia i dodaje energii. Dla tamtych - to koniec; dla nas: początek.

                To chyba, Malina punkt wzywający do samobójstwa, hę? Nie powinaś się więc
                przejmować: Opus Dei samo się eksterminuje. Gratulacje. Cóż za błyskotliwy i
                przenikliwy umysł, Malina.

                Czemuż mnie to nie dziwi?
                "Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili .... będą się
                odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom" (2Tm, 4,3-
                4).
                Pozdrawiam, Alicja
    • Gość: Lucykus Wiecej o Opus Dei IP: *.arts.monash.edu.au 18.01.02, 09:46
      Patrz mywebpage.netscape.com/debruce01/index.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja