Gość: ODESSA
IP: 168.143.112.*
09.01.02, 02:57
Przeglad - antologia prasy krajowej "ANGORA"
6 stycznia 2002
AUTOR: JANUSZ KORWIN - MIKKE
"Nieumyslne zmyslenia
Już myślałem, że w roku 2001 zamknie się sprawa
mordu
na
Żydach z
Jedwabnego - gdy oto "Gazeta Wyborcza" wznowiła
temat.
Okazało się
bowiem, że
większość z łusek znalezionych w spalonej
stodole
pochodzi albo z I wojny
światowej, albo
z broni rosyjskiej. "Gazeta" bardzo się więc
ucieszyła, gdyż z tego
wynika, że
wszystkich Żydów wymordowali Polacy, a nie, że
część
zastrzelili Niemcy.
Nie ma to -
powtarzam - nic wspólnego z problemem
odpowiedzialności prawnej, gdyż za
bezpieczeństwo
prawne na terytorium okupowanym odpowiada
okupant
(czyli w tym
wypadku
Niemcy). Ale moralna, oczywiście, pozostaje.
Jednak ja nie o
tym - lecz o świadkach.
"Wybiórcza" z
upodobaniem cytuje taką oto opinię p.
prokuratora
Radosława Ignatiewa:
Co ciekawe, we
wcześniejszych zeznaniach informacji o strzałach
wokół
stodoły prawie
nie ma, ale gdy
tylko pojawiły się doniesienia o znalezieniu
łusek,
natychmiast część
świadków
zaczęła mówić, że słyszała strzały wokół
stodoły, ba,
niektórzy nawet widzieli
strzelających -
powiedział prokurator Ignatiew, dając w ten
sposób
przykład, jak
bardzo
informacje z mediów zmieniają pamięć świadków.
Pan prokurator
ma, rzecz jasna, rację. I "GW" słusznie
przytacza tę
opinię. Niesłychanie
charakterystyczną.
Autor tekstu
w "Wybiórczej", gazecie pisanej przez
półinteligentów
dla ćwierćinteligentów,
płatny jest od
pisania - a nie od myślenia. Gdyby chwilę
pomyślał, to
odkryłby, że kij ma
dwa końce.
Otóż jeśli
prawdą jest (a jest!), że "informacje z mediów
bardzo
zmieniają
pamięć
świadków", to może warto by zadać sobie pytanie,
czy
aby relacje
świadków - o
tym, na przykład, jak to Polacy wrzucali do
płonącej
stodoły
kilkuletnie
dzieci - też nie powstały pod wpływem informacji
z
mediów?
Stare prawnicze
porzekadło mówi: "Łże, jak naoczny świadek".
Przy czym
te zmyślenia
wcale nie muszą
być umyślne.
Ja np. uważam,
że jeśli świadek miał w dniu mordu 15 lat, to
dziś ma
75 - i w jego
umyśle są już
wyłącznie obrazy przetworzone, przetrawione,
urobione
pod wpływem
prasy oraz
rozmów z ludźmi - oraz po prostu wyrywkowe lub
przesadzone. Nie mają one
dziś żadnej
wartości.
Dlatego
radziłbym z końcem roku 2001 zamknąć
rozpamiętywanie
tej sprawy.
Naturalnie,
jeśli ktoś chce, jak czyni to "Gazeta Wyborcza",
nadal
jątrzyć i wykopywać
przepaść między
Polakami a Żydami - to ma takie prawo. Żyjemy w
wolnym - pod tym
względem -
kraju: każdy może pyskować, ile wlezie. Można
nawet
doprowadzić do tego,
że Niemcy znów
zapłacą izraelskim Żydom jakieś odszkodowanie za
to,
że nie upilnowali
życia polskich
Żydów - a także do tego, że JE Aleksander
Kwaśniewski
przeprosi jeszcze
dwa razy w
imieniu tych, co mordowali; ale komu co z tego
przyjdzie? Poza tymi
politykami z
Izraela, którzy rozkradną te odszkodowania.
Mnie tam wcale
specjalnie nie zależy, by ukradli je nasi
politycy -
ale skromnie
przypominam, że
pomordowanymi byli obywatele Rzeczypospolitej
Polskiej - więc
wszelkie
odszkodowania, które miałyby być wypłacone na
rzecz
państw, powinny być
wypłacone przez
RFN (będącą spadkobierczynią III Rzeszy) na
rzecz III
RP (będącej
prawną
spadkobierczynią II RP.
Kto uważa
inaczej, kto twierdzi, że odszkodowania za Żydów
pomordowanych np. w
Oświęcimiu
powinny być wypłacone państwu Izrael, a nie
Polsce (i
innym państwom,
których
obywatelami byli pomordowani), ten przyjmuje w
polityce pierwiastek narodowy,
a nie
państwowy; ten schodzi do poziomu prymitywnych
plemion
pierwotnych. Co w
efekcie musi
skończyć się, jak w okresie kamienia
rozłupanego:
jedno plemię morduje
drugie plemię.
Świat nawet nie
zauważył, że wypłacając Izraelowi odszkodowania
za
Żydów
mordowanych w
czasach, gdy Erec Izrael nawet jeszcze nie
istniał,
przyjął
był zasadę
narodową. A potem Żydzi - którzy to rozpoczęli -
dziwią się
rosnącej fali
nacjonalizmu!!!
I, obawiam się,
jest ona w tej chwili nie do powstrzymania! "
GAZETA WYBORCZA - BAJKOPISARZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!