berkowicz4
12.07.08, 00:30
<<Przeżywamy 65. rocznicę apogeum zbrodni nacjonalistów ukraińskich na
Polakach, a tymczasem w kraju brak dużych ogólnopolskich obchodów. Prezydent
wycofuje swój patronat nad konferencją naukową IPN, posłowie nabierają wody w
usta i nie chcą uczcić ofiar okolicznościową uchwałą. Skąd to swoiste
porozumieniem ponad podziałami?
- Sprawę znowu politycznie zamurowano, skazano na niebyt. Tymczasem była to
chyba ostatnia okazja, by polskie władze oddały hołd ofiarom masowego
ludobójstwa dokonanego na Kresach przez nacjonalistów z OUN-UPA w czasie II
wojny światowej w obecności ich rodzin. Wymierają już bowiem ostatnie osoby,
ówczesne dzieci, świadkowie tej zbrodni. Po raz kolejny we własnym kraju
odmówiono im prawa do pamięci i prawdy. Prawa, które przysługuje bez
ograniczeń ofiarom holokaustu, Katynia, kolejnych wrześni, sierpni, ale i
marców, październików... Wszystkich poszkodowanych wolno czcić, tylko ich nie.
Dlatego chyba, że ich cierpienia były najstraszniejsze, nie do wyobrażenia...
Tak więc nie będzie na 65. rocznicę w Warszawie pomnika ofiar ludobójstwa.
Ocaleli cudem krewni pomordowanych nie staną z wnukami na "ważnym placu" w
stolicy, z trybuną i w świetle jupiterów. Nikt nie odczyta litanii nazwisk, z
której mogliby wyłuskać te należące do ich matek, braci, sióstr, dziadków...
Nie będzie prezydenta, premiera, polityków, bo im się to "nie opłaci", bo
jakiś kolejny intratny kontrakcik z oligarchą ukraińskim nie wyjdzie...
Zabraknie wojska, nie usłyszą też poezji czytanych przez znanych aktorów (a
mają tych swoich wstrząsających wierszy setki). Nawet historyków "pogoniono" z
Belwederu, gdzie miano skwitować obchody rocznicy okolicznościową sesją.
Będzie za to gorycz, smutek i żal kresowych rodzin i tej grupki historyków,
którzy liczyli na cud, a zostali nazwani w komunikacie ekstremistami...
Wystarczyła krótka wizyta przedstawicieli prezydenta w Winnicy i czyjeś
stanowcze "niet", i nieobecność jednego z uczciwych profesorów patriotów z
otoczenia Lecha Kaczyńskiego.
W zamian za to w lipcu 2008 roku - miesiącu żałoby po pomordowanych na
Kresach, w 65. rocznicę ich męczeńskiej śmierci, prezydenci Polski i Ukrainy
oraz Związek Ukraińców w Polsce serwują Polakom skoczne kołomyjki i
ukraińskiego rocka w Operze Leśnej w Sopocie. Tak wygląda kolejna wersja hasła
Kwaśniewskiego "Wybierzmy przyszłość". Do tego mają Polacy zadumać się... ale
nad "głodem na Ukrainie w latach trzydziestych"! Czy to jeszcze okrutna
znieczulica, czy już sprzeniewierzenie się własnym rodakom?>>
> www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080711&id=my21.txt