Trzy zarzuty wobec Sobotki?

IP: 212.244.75.* 01.10.03, 12:17
Ciekawe co gryzie Janika, skoro tak mu zależy na zatrzymanu
Sobotki (przy sobie)
    • Gość: jerjar Rozumiem to rozdarcie panów z SLD, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.03, 12:26
      bo przecież jako towarzysz Sobotka okazał się lojalny.
      • Gość: Error Towarzysze komuniści zawsze razem, nie opuszczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 12:30
        towarzysza w potrzebie, bo, jak piszesz, okazał się lojalny... Z
        pewnością oddał całe swoje serce dla Partii, takich nie
        zostawimy nigdy !!, wykrzyknął by Lenin, gdyby żył... hehehe
        • Gość: notfrend Re: Towarzysze komuniści zawsze razem, nie opuszc IP: *.kielce.msk.pl 03.10.03, 00:40
          Gość portalu: Error napisał(a):

          > towarzysza w potrzebie, bo, jak piszesz, okazał się lojalny...
          Z
          > pewnością oddał całe swoje serce dla Partii, takich nie
          > zostawimy nigdy !!, wykrzyknął by Lenin, gdyby żył... hehehe

          kto by chcial zebys byl jego kolegą? jak Ci sue zdaje?
        • Gość: notfrend Re: Towarzysze komuniści zawsze razem, nie opuszc IP: *.kielce.msk.pl 03.10.03, 00:40
          Gość portalu: Error napisał(a):

          > towarzysza w potrzebie, bo, jak piszesz, okazał się lojalny...
          Z
          > pewnością oddał całe swoje serce dla Partii, takich nie
          > zostawimy nigdy !!, wykrzyknął by Lenin, gdyby żył... hehehe

          kto by chcial zebys byl jego kolegą? jak Ci sue zdaje?
    • Gość: Marek Re: No to był tym agentem STASI czy nie ? IP: *.olkusz.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 13:31
      Jakiś czas temu WPROST wymieniło go jako jednego z wielu.
      Dlaczego nikt nie podjął tego tematu. To ciekawe. Prawda?
    • qndzia co gryzie jamnika? 01.10.03, 13:33
      Janika nie musi nic gryść. On stosuje pewien kanon relacji
      presonalnych w LSD, odziedziczony po pzpr. Towarzysz będzie
      bronił drugiego towarzysza do upadłego. W ten sposób Janik
      zapewnia sobie obronę innych towarzyszy w momencie gdy to on
      będzie atakowany przez zaplutych karłów reakcji lub opozycje
      wewnętrzną.
      • Gość: XYZ Re: co gryzie jamnika? IP: 217.97.130.* 01.10.03, 15:28
        qndzia napisał:

        > Janika nie musi nic gryść. On stosuje pewien kanon relacji
        > presonalnych w LSD, odziedziczony po pzpr. Towarzysz będzie
        > bronił drugiego towarzysza do upadłego. W ten sposób Janik
        > zapewnia sobie obronę innych towarzyszy w momencie gdy to on
        > będzie atakowany przez zaplutych karłów reakcji lub opozycje
        > wewnętrzną.
        Ale się Kurczuk nie PO-PiSał. Powinien jeszcze dołożyc Sobotce
        vel. Trinity, zarzut spowodowania huraganu, gradobicia i
        kokluszu;)
    • Gość: yan Re: Trzy zarzuty wobec Sobotki? IP: *.ifd.uni.wroc.pl 01.10.03, 13:39
      Tyle miesiecy trwa ta zabawa w ciuciubabke, moze winny, moze
      nie. Ale jednoczesnie czytam jak to 3 lata przesiedzieli w
      wiezieniu ludzie zupelnie niewinni, mogli tak siedziec jeszcze
      nastepne 10, niestety szczegoly sledztwa prowadzonego szybko i
      niedbale sa tajne. Jak wspaniale drobiazgowa jest prokuratura,
      nie zamyka Sobotki sad, jak chocby p. Kluske, choc wiadomo bylo
      od poczatku, ze jest zamieszany w sprawe. I tak to wciaz mamy
      dwie rozne miary,dla swoich i reszty.
    • Gość: bratek towarzysze też wymagają IP: *.biaman.pl 01.10.03, 16:47
      Kurczuk, do którego wpłynął wniosek kieleckiej prokuratury o
      uchylenie immunitetu poselskiego Sobotki w związku z tzw. aferą
      starachowicką, poinformował, że po dokładnym zapoznaniu się z
      tymi materiałami "zrobi to, czego od ministra sprawiedliwości,
      prokuratora generalnego należy oczekiwać i do czego obliguje go
      prawo".

      Czyli wyrzuci wniosek do kosza?
      • kataryna.kataryna Re: towarzysze też wymagają 01.10.03, 17:12
        Gość portalu: bratek napisał(a):

        > Kurczuk, do którego wpłynął wniosek kieleckiej prokuratury o
        > uchylenie immunitetu poselskiego Sobotki w związku z tzw. aferą
        > starachowicką, poinformował, że po dokładnym zapoznaniu się z
        > tymi materiałami "zrobi to, czego od ministra sprawiedliwości,
        > prokuratora generalnego należy oczekiwać i do czego obliguje go
        > prawo".


        Minister Kurczuk zapomniał dodać, że "zrobi to, czego od ministra
        sprawiedliwości oczekują jego partyjni koledzy i do czego go obliguje prawo
        omerty". Może zresztą jestem niesprawiedliwa wobec Kurczuka, a nuż przez chwilę
        poczuje się prawdziwym prokuratorem, podpisze wniosek i polegnie za Sobotkę?

        SLD nie ma co prawda w swoich szeregach męża stanu ale z pewnością ma męża
        zaufania. Do szerokiego grona pod wezwaniem "In Sobotko we trust" dołączył
        właśnie sam Majestat Rzeczypospolitej, jaśnie nam panujący Aleksander.
        Najbardziej mnie rozśmiesza Dziewulski, który tak zaciekle broni Sobotki, że
        posuwa się nawet do oskarżania prokuratury, że niby komuś na tym zależało, żeby
        kryształowej uczciwości Zbyszka sponiewierać.

        A Kurczukowi współczuję, kolejny egzamin przed nim, ciekawe czy ulegnie
        naciskom. Zastanawiam się czy cała ta sprawa nie staje się tematem dla sejmowej
        komisji sprawiedliwości, bo to nienormalne, żeby rozmaite "wysokie czynniki" w
        tak jednoznaczny i kategoryczny sposób komentowały decyzje prokuratora, pachnie
        mi to politycznymi naciskami.


        > Czyli wyrzuci wniosek do kosza?
        • Gość: bratek o granicach nieprzyzwoitości IP: *.biaman.pl 01.10.03, 17:24
          Well, Kurczuk powinien zrobić jedną oczywistą rzecz, czyli skierować ten
          wniosek do sejmu. Tak naprawdę to sądzę, że on to zrobi, mimo nacisków
          towarzyszy i wcześniejszych kilku jego decyzji, które jasno wskazywały, że taki
          niezależny to wcale nie był. Jakieś granice nieprzyzwoitości po prostu muszą
          być i miejmy nadzieję, że on - jeden z niewielu w całym tym ponurym
          towarzystwie - je dostrzega.
    • Gość: Ek Re: Trzy zarzuty wobec Sobotki? IP: *.crowley.pl 01.10.03, 16:51
      Towarzyszu Sobotka nie ma się co martwić,Michnik niejednego UB-
      eka już wybronił,a bez jego zgody włos z głowy panu nie
      spadnie.Millera tez[jeszcze przed przesłuchaniem]uniewinnił,
      najwyżej tak jak Jakubowskiej każe przycupnąć jakiś czas z boku.
      • Gość: michal Co to za prokuratorzy w tych Kielcach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.03, 17:00
        Upili sie czy jak? Nie wroze im kariery pod Millerem.

        O Sobotce (skrot z Rzeczypospolitej):


        (...) Zbigniew Sobotka jest jedną z najbardziej zaufanych osób Millera,
        lojalną "do bólu", sprawdzoną w różnych sytuacjach. Co do tego nie mają
        wątpliwości ani politycy Sojuszu, ani byli wysocy urzędnicy Ministerstwa Spraw
        Wewnętrznych, którzy obserwowali ich relacje. - Spijał z ust Millera słowa,
        zarówno te wypowiedziane, jak i te jeszcze niewypowiedziane. Starał się wykonać
        jego wolę, wcześniej nim została wyrażona - ironizuje wysoki funkcjonariusz
        MSWiA. Taki stosunek do zwierzchności Sobotka ma od dawna. - Wpatrywał się w
        generała Jaruzelskiego z nabożeństwem - wspomina anonimowo b. sekretarz KC PZPR.
        (...) Sobotka znalazł się w aktach Stasi, udostępnionych przez Instytut Gaucka
        i musiał się publicznie tłumaczyć z tego, czy był agentem NRD-owskiej bezpieki.
        Dokument został sporządzony 2 października 1989 roku w Wydz. II (Kontrwywiad)
        Zarządu Obwodowego Stasi w Chociebużu (Cottbus). Widnieje na nim adnotacja, że
        materiał powstał "na drodze nieoficjalnej", podczas pobytu Sobotki - 20
        września 1989 roku - w obwodzie chociebuskim, i że "nieoficjalny kontakt z S.
        może być w dalszym ciągu perspektywicznie wykorzystany". (...)
        "W sprawie stosunku sił po utworzeniu nowego rządu w PRL, wpływu opozycji na
        armię, milicję i organy bezpieczeństwa tow. Sobotka poinformował, że w
        ministerstwach powierzonych PZPR, jak MON czy MSW, zasadniczo nadal pracuje się
        według starych założeń. Mocniej oddziałuje się tu na to, by organizacje
        partyjne mogły się dalej przekształcać, wzmacniać i służyć partii jako rezerwa
        kadrowa. (...) Tow. S oświadczył to b. konkretnie, że PZPR w Polsce nie da się
        zepchnąć do opozycji. PZPR uczestniczy we władzy i względem tego nie będzie
        czynić żadnych ustępstw. Powiedział dosłownie, że »PZPR nie dopuści do
        wyprzedaży rewolucji«". (Z akt Stasi, przytoczonych przez Wojciecha Sawickiego
        w "Drogi do niepodległości. Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski 1944 -
        1956 1980 - 1989", pod red. Wojciecha Wrzesińskiego. Instytut Historyczny
        Uniwersytetu Wrocławskiego.)
        (...) Gdy miał 25 lat, w 1977 roku, wstąpił do PZPR; gdy miał 30 lat, skończył
        zaocznie technikum. Ale matury nie zrobił, i tak pozostało do dziś. W 1981
        roku, czyli rok przed zdobyciem średniego wykształcenia, został przewodniczącym
        zakładowej organizacji ZSMP, komunistycznej młodzieżówki. Tym samym stał się
        etatowym działaczem, kończąc z pracą fizyczną. Później kariera była już
        błyskawiczna. Sekretarz Komitetu Fabrycznego PZPR w Hucie Warszawa, sekretarz
        ds. propagandy, a w 1986 roku szef organizacji partyjnej w Hucie oraz członek
        KC. W 1989 roku wszedł do peerelowskiej elity władzy - został zastępcą członka
        Biura Politycznego PZPR.
        (...) Z akt Stasi: "Tow. Sobotka wypowiedział się na temat decyzji odnośnie do
        archiwów MSW. Krótko przed zakończeniem rozmów okrągłego stołu gen. Kiszczak
        osobiście nakazał, aby archiwa, szczególnie materiały dotyczące lat 80.,
        zostały wyczyszczone (tzn. częściowo zniszczone bądź wyniesione), aby w razie
        odpowiednich decyzji Sejmu nie mogły być odnalezione żadne materiały
        obciążające PZPR".
        (....) Z akt Stasi: "Tow. Sobotka mimo że udziela się w Politbiurze, nadal jest
        I sekretarzem Huty Warszawa. Pozostanie nim także w przyszłości. Odrzucił
        ofertę Rakowskiego, by przejść na etat członka Biura Politycznego. Tow. Sobotka
        reprezentuje pogląd, że tylko wówczas będzie mógł prawidłowo ocenić sytuację w
        bazie, jeśli nadal będzie czynny jako I sekretarz jakiegoś zakładu o takim
        znaczeniu".
        • douglasmclloyd Re: Co to za prokuratorzy w tych Kielcach? 01.10.03, 17:32
          Gość portalu: michal napisał(a):

          > Upili sie czy jak? Nie wroze im kariery pod Millerem.
          >
          > O Sobotce (skrot z Rzeczypospolitej):
          >
          >
          > (...) Zbigniew Sobotka jest jedną z najbardziej zaufanych osób Millera,
          > lojalną "do bólu", sprawdzoną w różnych sytuacjach. Co do tego nie mają
          > wątpliwości ani politycy Sojuszu, ani byli wysocy urzędnicy Ministerstwa Spraw
          > Wewnętrznych, którzy obserwowali ich relacje. - Spijał z ust Millera słowa,
          > zarówno te wypowiedziane, jak i te jeszcze niewypowiedziane. Starał się wykonać
          >
          > jego wolę, wcześniej nim została wyrażona - ironizuje wysoki funkcjonariusz
          > MSWiA. Taki stosunek do zwierzchności Sobotka ma od dawna. - Wpatrywał się w
          > generała Jaruzelskiego z nabożeństwem - wspomina anonimowo b. sekretarz KC PZPR
          > .
          > (...) Sobotka znalazł się w aktach Stasi, udostępnionych przez Instytut Gaucka
          > i musiał się publicznie tłumaczyć z tego, czy był agentem NRD-owskiej bezpieki.
          > Dokument został sporządzony 2 października 1989 roku w Wydz. II (Kontrwywiad)
          > Zarządu Obwodowego Stasi w Chociebużu (Cottbus). Widnieje na nim adnotacja, że
          > materiał powstał "na drodze nieoficjalnej", podczas pobytu Sobotki - 20
          > września 1989 roku - w obwodzie chociebuskim, i że "nieoficjalny kontakt z S.
          > może być w dalszym ciągu perspektywicznie wykorzystany". (...)
          > "W sprawie stosunku sił po utworzeniu nowego rządu w PRL, wpływu opozycji na
          > armię, milicję i organy bezpieczeństwa tow. Sobotka poinformował, że w
          > ministerstwach powierzonych PZPR, jak MON czy MSW, zasadniczo nadal pracuje się
          >
          > według starych założeń. Mocniej oddziałuje się tu na to, by organizacje
          > partyjne mogły się dalej przekształcać, wzmacniać i służyć partii jako rezerwa
          > kadrowa. (...) Tow. S oświadczył to b. konkretnie, że PZPR w Polsce nie da się
          > zepchnąć do opozycji. PZPR uczestniczy we władzy i względem tego nie będzie
          > czynić żadnych ustępstw. Powiedział dosłownie, że »PZPR nie dopuści do
          > wyprzedaży rewolucji«". (Z akt Stasi, przytoczonych przez Wojciecha Sawic
          > kiego
          > w "Drogi do niepodległości. Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski 1944
          > -
          > 1956 1980 - 1989", pod red. Wojciecha Wrzesińskiego. Instytut Historyczny
          > Uniwersytetu Wrocławskiego.)
          > (...) Gdy miał 25 lat, w 1977 roku, wstąpił do PZPR; gdy miał 30 lat, skończył
          > zaocznie technikum. Ale matury nie zrobił, i tak pozostało do dziś. W 1981
          > roku, czyli rok przed zdobyciem średniego wykształcenia, został przewodniczącym
          >
          > zakładowej organizacji ZSMP, komunistycznej młodzieżówki. Tym samym stał się
          > etatowym działaczem, kończąc z pracą fizyczną. Później kariera była już
          > błyskawiczna. Sekretarz Komitetu Fabrycznego PZPR w Hucie Warszawa, sekretarz
          > ds. propagandy, a w 1986 roku szef organizacji partyjnej w Hucie oraz członek
          > KC. W 1989 roku wszedł do peerelowskiej elity władzy - został zastępcą członka
          > Biura Politycznego PZPR.
          > (...) Z akt Stasi: "Tow. Sobotka wypowiedział się na temat decyzji odnośnie do
          > archiwów MSW. Krótko przed zakończeniem rozmów okrągłego stołu gen. Kiszczak
          > osobiście nakazał, aby archiwa, szczególnie materiały dotyczące lat 80.,
          > zostały wyczyszczone (tzn. częściowo zniszczone bądź wyniesione), aby w razie
          > odpowiednich decyzji Sejmu nie mogły być odnalezione żadne materiały
          > obciążające PZPR".
          > (....) Z akt Stasi: "Tow. Sobotka mimo że udziela się w Politbiurze, nadal jest
          >
          > I sekretarzem Huty Warszawa. Pozostanie nim także w przyszłości. Odrzucił
          > ofertę Rakowskiego, by przejść na etat członka Biura Politycznego. Tow. Sobotka
          >
          > reprezentuje pogląd, że tylko wówczas będzie mógł prawidłowo ocenić sytuację w
          > bazie, jeśli nadal będzie czynny jako I sekretarz jakiegoś zakładu o takim
          > znaczeniu".

          I taka kurwa jest wiceministrem RP.
    • douglasmclloyd Od kilofa do ministra 01.10.03, 17:44
      W rządze same asy po akademii spawalniczej.
      • basia.basia Re: Od kilofa do ministra 01.10.03, 18:02
        A co powiedzieć można o Kurczuku, który na razie rozważa czy przesłać wniosek
        gdzie trzeba a zapytany, czy postawiony jest zarzut, że to wiceminister
        Sobotka narażał na niebezpieczeństwo funkcjonariuszy, odpowiada:

        "pośrednio, przecież takiej świadomości do końca nie miał".

        Usprawiedliwia Sobotkę! A kolesie Sobotki też przebąkują, że to dobry kumpel
        i mógł sobie sprawy nie zdawać biedaczek, że kolesiów starachowickich
        ostrzegając narazi policjantów!

        Kurczuk ten wniosek pewnie prześle (GW zastanawia się czy się Kurczuk ODWAŻY)
        a wspólczujący kolesie już swoje zrobią i Sobotkę obronią.
        • Gość: michal Re: Od kilofa do ministra IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.03, 18:42
          Kurczuk ten wniosek pewnie prześle (GW zastanawia się czy się Kurczuk ODWAŻY)
          > a wspólczujący kolesie już swoje zrobią i Sobotkę obronią.

          Trafna uwaga. Kalisz juz przebakuje, ze jego zdaniem Sobotka bedac krysztalowo
          uczciwym sam zrzeknie sie immunitetu zeby ulatwic prowadzenie sprawy
          strachowickiej. Widac z tego, ze Miller z kolegami postanowili jednak zgodzic
          sie na prowadzenie sprawy przez prokurature obawiajac sie podejrzen o krycie
          przestepcy. Jednoczesnie na wyprzodki zapewniaja we wszystkich mediach o
          nieskazietelnej uczciwosci i prawdomownosci podopiecznego Stasi tow. Sobotki.
          Licza zapewne na rozmydlenie sprawy w nieskonczonych szczegolach i
          watpliwosciach jak z Rywinem.

          Mnie najbardziej jednak interesuje, jakim cudem prokuratorzy z Kielc odwazyli
          sie na uderzenie w zausznika Millera i tak dobrego towarzysza ? Nie wydaje mi
          sie to mozliwe bez udzialu Kurczuka, ktory od dawna ma na pienku z Millerem.
          Inaczej po przedstawieniu takiej idei prokuratorzy zostaliby od razu wywaleni z
          pracy i byloby po sprawie. Janik powiedzial wrecz: "Minister Kurczuk mnie
          ogral" (wg radia TOK FM).
          • basia.basia Re: Od kilofa do ministra 01.10.03, 18:52
            Gość portalu: michal napisał(a):
            >
            > Mnie najbardziej jednak interesuje, jakim cudem prokuratorzy z Kielc
            odwazyli
            > sie na uderzenie w zausznika Millera i tak dobrego towarzysza ? Nie wydaje
            mi
            > sie to mozliwe bez udzialu Kurczuka, ktory od dawna ma na pienku z Millerem.
            > Inaczej po przedstawieniu takiej idei prokuratorzy zostaliby od razu
            wywaleni z
            >
            > pracy i byloby po sprawie. Janik powiedzial wrecz: "Minister Kurczuk mnie
            > ogral" (wg radia TOK FM).

            Sądzę, że to się dzieje w ramach wewnętrznych rozgrywek. Wróble na dachu
            ćwierkają, że się szykuje zmiana warty - Miller jest już na wylocie. Moim
            zdaniem Kurczuk właśnie jest "za a nawet przeciw" Millerowi. I te
            jego "chciałbym a boję się" czyli potrzebuję czasu na rozważenie itd. to takie
            sobie pogrywki dla zmylenia pzreciwnika a wniosek złoży. Od czego są kolesie
            sejmowi. Oni będą wtedy mieli głos. Niech oni się kompromitują.
            • Gość: michal Re: Od kilofa do ministra IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.03, 19:14
              > Sądzę, że to się dzieje w ramach wewnętrznych rozgrywek. Wróble na dachu
              > ćwierkają, że się szykuje zmiana warty - Miller jest już na wylocie.

              Moim
              > zdaniem Kurczuk właśnie jest "za a nawet przeciw" Millerowi. I te
              > jego "chciałbym a boję się" czyli potrzebuję czasu na rozważenie itd. to
              takie
              > sobie pogrywki dla zmylenia pzreciwnika a wniosek złoży. Od czego są kolesie
              > sejmowi. Oni będą wtedy mieli głos. Niech oni się kompromitują.

              Calkiem mozliwe, ze on w ten sposob kalkuluje. Chyba jednak glosowania nie
              bedzie, to bylaby gratka dla opozycji - ilez przedtem mozna zadac niewygodnych
              pytan. Raczej naklonia go do dobrowolnego zrzeczenia sie immunitetu co
              sugerowal Kalisz.
              Nie bardzo wierze w rychly "wylot" Millera, on raczej nie ustapi bez walki, a
              podzielone SLD nie bedzie mialo wiekszosci do powolania nowego rzadu przez
              konstruktywne wotum nieufnosci czego wymaga konstytucja. Millerowa prowizorka
              ma szanse sie utrzymac do konca kadencji sejmu. Uderzenie w Sobotke wskazuje
              bardziej na chec ugrania przez Kurczuka wiekszej puli niz otwarta rebelie.
              Miller moze teraz albo wywalic Kurczuka, albo probowac sie z nim dogadac.
              • basia.basia Obrona Sobotki 01.10.03, 22:33
                Oni właśnie teraz radzą nad tym co zrobić z tym Sobotką.
                Kalisz rano mówił, jak go Gawryluk przesłuchiwała:), że się
                muszą zapoznać z wnioskiem, więc się zapoznawają. Myślę, że
                radzą jak zmusić Sobotkę, żeby sam się zrzekł imunitetu.
                Czyli jak "wymusić na nim honorowe wyjście" z sytuacji.

                Dobrze wiedzą, że inaczej będzie w sejmie chłosta.

                Coś się dzieje w sprawie premiera. Są głosy, że jego już
                nie ma. A Oleksy czeka cierpliwie.
    • Gość: kielczanik Re: Trzy zarzuty wobec Sobotki? Głupoty IP: *.kielce.msk.pl 03.10.03, 01:05
      Zajmujecie sie pierdolami dla gawiedzi.
      niby chodzi o narazenie zycia policjantow
      ilu? w jakim stopniu narazenie ?
      jak wiceprezydent kielc bez pisemnych umow tworzy prywatne ZOZ-Y
      i pozbawia ok 200 tys ludzi szans na jakąkolwiek rozumną
      politykę zdrowotną miasta, prubujac potem sterowac NZOZ-ami za
      pomocą podwyższanych arbitrarnie stawek czynszów i tym sposobem
      zmuszając do zawierania umów z wymyslonymi przez ratusz
      kontrahentami to "pikuś" nikt o tym soe nie rozpisze bo to
      ludzie nie z SLD, tylko ze 200 tys baranów milczaco ptrzy na tą
      arogancje "dobrodziejów" nie od komunistów. to jakie bedą Kielce?
      lewicowe czy prawicowe? A jakie są mendia uczciwe, czy chciwe?

      Ten przykład to tez drobiazg z perspektywy interesów ok 38 mln
      polakow w UE, no ale jak lokalne wladze jada na gape, a mendia
      milczalu rzna glupa, to jak pojedzie obywatel?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja