leniwa_lady
29.07.08, 18:40
O kim? - o prezydencie Lechu Kaczyńskim
Kto? - Łukasz Warzecha
Gdzie? - w Rzepie
Skutki poczynań Lecha Kaczyńskiego są dla Polski znacznie
poważniejsze niż dla niego samego. Liderzy największych państw Unii
dostali bowiem czytelny sygnał, że pokrzykiwań polskiej głowy
państwa można nie brać poważnie, gdyż nie są one niczym więcej jak
retoryką na wewnętrzny użytek.
Owo „zabieganie” o prezydenta, o którym pisze prof. Krasnodębski,
sprowadza się do normalnej, cynicznej, umiejętnej gry
dyplomatycznej, w której nasi partnerzy mają rozpracowane wszystkie
detale: profil psychologiczny Kaczyńskiego i jego współpracowników,
ich kompetencje, słabe strony itd. Prezydent wypada na tym tle jak
naiwne dziecko. Z tego „zabiegania” nic dla Polski nie wynika poza
ostatecznym rezultatem: kapitulacją ze stanowiska, które wedle
wcześniejszych zapowiedzi miało być bronione do upadłego.
Szczególnie interesująco wypadło w tym kontekście skwapliwie
przypomniane przez dziennikarzy przemówienie Jarosława Kaczyńskiego
sprzed kilku lat, w którym – słusznie – wywodził, że kto nie nazywa
rzezi wołyńskiej ludobójstwem, ten jest tchórzem. Lech Kaczyński w
kontekście obchodów ani razu nie użył słowa „ludobójstwo”.
Czy ta prezydentura jest do uratowania? Coraz więcej wskazuje, że
nie.
Teraz jednak prezydent zaczyna zbierać minusy za swoją miękkość i
niekonsekwencję w sprawach, które miały być jego mocną stroną.
www.rp.pl/artykul/2,168937_Prezydent_w_nieustannej_defensywie.html
= = = = =
A tak pięknie miało być...
Pamiętacie hasełko "Silny prezydent"?
A co jest? Kaczka w galarecie!