silesius.monachijski3 12.08.08, 23:50 blog.rp.pl/wildstein/2008/08/12/magiczne-myslenie-o-rosyjskim-niedzwiedziu/ jak zwykle: bardzo celne uwagi Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
l.george.l Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:53 Jak zwykle bełkot kiepsko wyedukowanego dziennikarzyny. Odpowiedz Link Zgłoś
ktotojestipisze Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:55 Gdzie mu do twojej wielkości, to tylko człowiek, który miał jaja walczyć z komuną i nie zdradzić kolegów, gdzie mu do ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_czarnych Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:56 ktotojestipisze napisał: > Gdzie mu do twojej wielkości, to tylko człowiek, który miał jaja walczyć z > komuną i nie zdradzić kolegów, gdzie mu do ciebie W Paryzu komune na policje nadawal :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ktotojestipisze Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:58 No w Paryżu to był chyba ciut później, zresztą ciekawe, że żadnego argumentu przeciw jego tezom od Ciebie nie przeczytałem, no czekam na sensowną dyskusję a nie obrażanie się nawzajem, Odpowiedz Link Zgłoś
don.kichote Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:00 pies_na_czarnych napisała: > W Paryzu komune na policje nadawal :)) A do tego Paryża to jak pojechał? Bez paszportu? Przecież do stanu wojennego, opozycjonistom nie dawali! W każdym razie, tym prawdziwym opozycjonistom, na pewno!!! Odpowiedz Link Zgłoś
silesius.monachijski3 Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:21 hehehe; michnik mial 18 lat, kiedy jezdzil pociagiem po europie: bo starzy, stalinisci, synalkowi paszport zalatwili; pieprzysz glupota: w 1981 roku - a wetdy Wildstein wyjechal - mozna bylo wyjechac; nie tylko ja, ale i wielu innych dostalo paszporty (np. Kaczmarski); don.kichote napisał: > pies_na_czarnych napisała: > > > W Paryzu komune na policje nadawal :)) > > A do tego Paryża to jak pojechał? Bez paszportu? > Przecież do stanu wojennego, opozycjonistom nie dawali! W każdym razie, tym > prawdziwym opozycjonistom, na pewno!!! Odpowiedz Link Zgłoś
silesius.monachijski3 Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:19 to klamstwo tego przydupasa olbrychskiego, ktory za komuny najwieksza kariere i kase robil (ostatnio nawet lizal d.. zyrynowskiemu za kase); za to klamstwo musial potem przepraszac pies_na_czarnych napisała: > ktotojestipisze napisał: > > > Gdzie mu do twojej wielkości, to tylko człowiek, który miał jaja > walczyć z > > komuną i nie zdradzić kolegów, gdzie mu do ciebie > > > W Paryzu komune na policje nadawal :)) > > > Odpowiedz Link Zgłoś
doc.torov Jak Wildstein donosił w Paryżu 13.08.08, 01:32 silesius.monachijski3 napisał: > to klamstwo tego przydupasa olbrychskiego, Weż i powal troche głową w muru sląski pajacu, jak to przyczytasz: ARRET Nr 646 R.G.: 6177/88 WILDSTEIN Bronisiaw C/ASSOCIATION KONTAKT To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do Cour d’Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się wcześniej w Boulogne-Billancourt przed conseil de prud’hommes – sądem pracy – z którego wyrokiem Wildstein się nie zgodził. Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie przeciwko Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas dyskusji telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według stenogramu: OLBRYCHSKI: – On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek obywatelskich czy szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w mediach, co jest częstym kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani... LIS: – Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce o wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził... WILDSTEIN: – To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął. OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni, uniknąłem uściśnięcia ręki panu Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w Paryżu, po ‘86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało kontaktów z panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom francuskim, bo wszyscy nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby go Mirek przegrał, rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB polskiego. Był pan świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu wiedzieliśmy. LIS: – Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo, dobrze zrozumiałem? OLBRYCHSKI: – Tak bym to nazwał. WILDSTEIN: – Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...). Kłamstwa? Konflikt między Wildsteinem a Chojeckim był w Paryżu tajemnicą poliszynela. Chojecki mówi dzisiaj bardzo dyplomatycznie: – Poróżniliśmy się na temat sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina, „Solidarność” to był już wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy Zachodu dla „S”. Gdybyśmy na emigracji uznali, że „S” się skończyła, skończyłaby się pomoc dla podziemia, którego byliśmy przedłużeniem na Zachodzie. Tak dyplomatycznie to nie wyglądało, przynajmniej od czasu, kiedy znalazłam się na emigracji w Paryżu (lipiec 1986 r.) i zaczęłam pracować w piśmie „Kontakt” oraz w Wolnej Europie. Bronisław (Bronisiaw, jak pisali Francuzi) Wildstein był redaktorem naczelnym „Kontaktu”, a założycielem i prezesem Stowarzyszenia Kontakt ukonstytuowanego na początku stanu wojennego był Mirosław Chojecki. Stowarzyszenie nie tylko wydawało miesięcznik, lecz także produkowało filmy dokumentalne oraz popularną kronikę. „Kontakt” w ówczesnej PRL był rozprowadzany za darmo. Docierał jednak i do innych krajów, takich jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Australia – wszędzie, gdzie były skupiska Polaków marzących o wolnej Ojczyźnie i wiadomościach na temat tego, co się dzieje nad Wisłą. Z tamtejszych środowisk polonijnych płynęły pieniądze na działalność „Solidarności”, której przedłużeniem był paryski „Kontakt”. Odcięcie się pisma od „Solidarności”, jak chciał tego Wildstein, byłoby równoznaczne z zakończeniem jego wydawania, bo nie byłoby pieniędzy. Wildstein dostawał 5 tys. franków miesięcznie, niepodlegających opodatkowaniu, bo pracował na czarno. Jak my wszyscy, którzy wtedy nie zastanawialiśmy się nad tym, jaki jest status naszej pracy. Pracowaliśmy dla Polski. Takie to były czasy, jak powiedział Chojecki. Widać, jednak nie dla wszystkich, a przynajmniej nie dla Wildsteina. Widziałam to i czułam od razu, jak tylko zaczęliśmy razem pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można powiedzieć, że z natury, która nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i pyszałkowatych. W moje teksty nie ingerował, ale ja przybyłam z kraju w glorii „gwiazdy podziemia”, poza tym prawdopodobnie uważał, że mu nie zagrażam. Jasne było, że Wildstein każdym sposobem chce się wyzwolić spod prezesury Chojeckiego i samemu być panem na włościach „Kontaktu”. Niebagatelną przeszkodą był jednak fakt, że to Chojecki zdobywał pieniądze, a nie Wildstein. W 1987 r. Wildstein zażądał, by Chojecki zatrudnił go na warunkach zgodnych z francuskim prawem pracy i obowiązującymi ubezpieczeniami. Wszyscy pozostali pracownicy wiedzieli, że „Kontaktowi” brakuje pieniędzy na zatrudnianie zgodne z obowiązującym we Francji prawem pracy. Nie był bowiem „przedsiębiorstwem wydawniczym” – jak dowodził Wildstein – ale stowarzyszeniem, finansowanym przez ludzi pomagających „Solidarności”. Wildstein doprowadził jednak do tego, że Chojecki podpisał z nim umowę o pracę w majestacie francuskich przepisów, ale tylko na czas określony, czyli na pół roku. Nie poprawiło to atmosfery, nawet mimo że Chojecki starał się nie wtrącać w kompetencje Wildsteina jako naczelnego. Zareagował jednak zdecydowanie, kiedy podczas łamania numeru – co zwykle robił sam – zauważył przeznaczoną do druku recenzję filmu dokumentalnego produkcji Stowarzyszenia Kontakt, w której ostro zarzucano mu antysemityzm. Było to uderzenie poniżej pasa. Film był li tylko dokumentem, bez żadnych naleciałości antysemickich. Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o możliwości porozumienia się między prezesem stowarzyszenia a redaktorem naczelnym miesięcznika. Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się. Niektórzy przestali Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod listem popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw Chojeckiemu. Wtedy właśnie upływał termin półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie podpisał z nim dalszej umowy o pracę. Wildstein, zgodnie z prawem przysługującym każdemu legalnie zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o nieprzedłużeniu mu umowy o pracę do conseil de prud’hommes. Sąd oddalił sprawę jako bezzasadną. Z decyzją tą Wildstein się nie zgodził i złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Wersalu. Czego zażądał Wildstein? Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z 22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec Stowarzyszenia Kontakt: – 305 tys. franków za stracone zarobki, – 50 tys. za płatne urlopy, – 30 tys. z tytułu wypowiedzenia, – 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy, – 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury, – 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez ważnej przyczyny. Dawało to pokaźną sumę 685 tys. franków. Sumę mogącą położyć każdą instytucję, nie mówiąc o stowarzyszeniu działającym wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli. Albo też... miało doprowadzić tę instytucję do przejścia w inne ręce, co było bardziej prawdopodobne niż wyegzekwowanie tak nierealnie wysokiej kwoty. O tym skarżący Wildstein dobrze wiedział. Chciał mieć „Kontakt” za wszelką cenę. Cour d’appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była uzasadniona, ponieważ „zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie pracy redakcyjnej”, jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego arogancję, niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy charakter. Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie Kontakt Odpowiedz Link Zgłoś
doc.torov Re: Jak Wildstein donosił w Paryżu c.d.. 13.08.08, 01:34 cd .. Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnych i 1,5 tys. franków odprawy dla skarżącego oraz wypłacenie mu 18 tys. franków za niewykorzystane urlopy. Kosztami sprawy obdzielono obie strony solidarnie po połowie. Powtórka z rozrywki Praktycznie wszyscy emigranci z lat 80. prędzej czy później wrócili do III RP i dalej próbują coś robić. Wildstein również „robi swoje”. Jego inteligentna i arogancka publicystyka jest podobna do tej z Paryża. Takie samo jest jego przekonanie o własnej nieomylności, której będzie dowodził wszystkimi możliwymi sposobami. A procesowanie się to wszak jedna z metod. Wygra, nie wygra, ale głośno będzie. A gdyby tak uzyskał to, czego będzie żądał od „Rzeczpospolitej” (a będzie żądał pieniędzy), to może i pismo założy, co mu się marzy. Ale do tego są potrzebne gigantyczne pieniądze, jak sam powiedział w jednym z wywiadów. Takich w sądzie w Wersalu nie dostał. A nuż dostanie teraz? Gra warta świeczki... Maria de Hernandez-Paluch. Odpowiedz Link Zgłoś
babaqba Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:59 Co ma jego dawna "walka z komuną" (?) wspólnego z jego obecną prostotą umysłową? Wildstein jest chamem i prostakiem. Tego żadna przeszłość nie zmieni. Jest do tego małointeligentny, a to już ciężka niesprawność. Stąd zapewne duchowe pokrewieństwo z polską prawicą - dzielą te same przypadłości umysłu :) Odpowiedz Link Zgłoś
ktotojestipisze Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:05 No to czekam na kontrargumenty, czyli sądzisz, że Rosję można ugłaskać ? Odpowiedz Link Zgłoś
doc.torov Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 01:29 ktotojestipisze napisał: > to tylko człowiek, który miał jaja walczyć z > komuną i nie zdradzić kolegów, Najwiekszy dureń z opozycjonitów! Przez 20 lat jego najlepszy kumpel był agentem SB. a on sie nie zorientował i do końca legitymizował Maleszkę. UB powinno dac mu UBecki medal zasługi, bo szkó jakie dzieki Wildsteinowi zrobiono opozycji nikt nie zliczy. Odpowiedz Link Zgłoś
patience E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 00:09 Nie ma tam nic nowego. Ze magiczne myslenie o Rosji? Jakie tam magiczne. Praktyczne. I w jalcie bylo prqaktycznem i w czasach gulagow, i do teraz bylibysmy w bloku sowieckim, gdyby nie Solidarnosc. Sami sobie pomoglismy. Gruzini tez musza sami sobie pomoc. Bynajmniej nie mam tu na mysli jednosci terytorialnej, tylko to, ze jak jest nadwerezona demokracja, to obywateli latwo przekupywac w imieniu sasiednich, byc moze mniej demokratycznych wladcow, za to obiecujacych wiecej miodu. Ktos sprawdzal ile jest Rosjan w Pld osetii? - 3 proc. 23 proc - gruzini, reszta osetynczycy. Najpierw rosjanie rozdaja rosyjskie paszporty kto tylko zechce, potem przyjezdzaja "bronic swych obywateli". Ale ktos te paszporty jednak bral, a moze by nie wzial, gdyby nie zaawansowane plotki i falszowanych wyborach i rozmaite inne "drobiazgi".I ma do tego tarcza w Polsce. Tu nikt nie wymieni polskiego paszportu na rosyjski, chyba, ze sie najpierw nacpa. Ani tarcza, ani USA, ani UE nie kiwna palcem by nas bronic. Nato - kolos na glinianych nogach. Arogancki wobec Afganistanu, na kolanach przed Rosja. Jak przyjdzie co do czego, bedziemy sami. To wlasnie pokazala wojna w Gruzji. Jedyny nasz ratunek to tak zmieszac sie z interesami UE, by uderzenie w nas zabolalo ich mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
ktotojestipisze Re: E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 00:17 I temu Kaczyński stara się zapobiec, zwróć uwagę, że Ukraina to poważna siła militarna, a im też nikt nie pomoże, no i nie przeceniałbym ciągle armii radzieckiej Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 00:26 Czy ja mowie ze sie nie stara? Przeciwnie, powiem ze ta piatka prezydentow to jedyni europejscy politycy z jajami. Robili za zywe tarcze zeby wymusic na Rosjanach zawieszenie ognia, a w efekcie jak sie Sarkozy dowiedzial ze bezpiecznie, to sam polecial, zeby pochwalic Rosjan. Jest francuska preydencja, a on zasygnaizowal Rosjanom nie tylko jako glowa francji, ale prezydencji francuskiej w UE, ze Putin ma wolna reke i niech podbija co chce. Podobnie zachowali sie Amerykanie. NATO sie w ogole nie wypowiedzialo, a moglo sie przynajmniej zdobyc na jakis ogolnikowy apel o miedzynarodowe sily pokojowe. Tarcza? Jaka tarcza. Gruzja to wszystko zmienila. jak sie Rosjanie na nas wkurza za tarczem to amerykanie nie kiwna palcem, tylko pochwala ze jestesmy dzielni. Co inneego nadstawiac karku za samego siebie, a co innego robic za pozytecznego idiote. Wildstein niewiele zrozumial z tej wojny gruzinskiej. A to koniec epoki postsowieckiej. Zyjemy w innych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
pozarski Re: E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 09:45 pejszns naPiSala: Koniec epoki postsowieckiej. (znaczy co?) Znaczy nowy poczatek? Wszystkie atuty w "radzieckich rekach" i najwazniejsze: reka na kurku ropy i gazu dla Europy. Czyli wszystko tak samo,tylko troche inaczej.;) Odpowiedz Link Zgłoś
gollum.z.kremla Re: ktos te paszporty jednak bral 13.08.08, 00:35 Głupoty wypisujesz; poczytaj sobie, kto "brał te paszporty" wyborcza.pl/1,76842,5579082,Osetia___spolka_z_o_o_.html Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 Brali paszporty bo wygodnie bylo kursowac .... 13.08.08, 01:48 ... miedzy Rosja i Gruzja szmuglujac towary. Rosjanie wykorzystywali kiepski stan gruzinskiej gospodarki, a nawet go zaostrzali. W sprawach narodowosciowych zawsze wykorzystywali zasade "dziel i rzadz". Odpowiedz Link Zgłoś
ponte_aronte Patience, przeczytaj sobie to 13.08.08, 10:29 wyborcza.pl/1,75248,5582372,Mieszkancy_Cchinwali_wychodza_z_piwnic.html Czy Gruzini MUSIELI to robić? Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Czy to nie gruzin był największym katem Polski? nt 13.08.08, 01:41 Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 Czy Hitler byl Gruzinem ? Nie zmieniajmy historii. 13.08.08, 01:50 Jej zemsta bywa cyniczna i nieoczekiwana. Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Stalin napadł na nas i zabrał pół Polski 13.08.08, 01:53 Zorganizował Katyń, wymordował naszych na Syberii i w Kazachstanie, a później męczył po wojnie. Wyrządził więcej szkód od Hitlera. Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 Polska w granicach miedzywojennych nie miala ... 13.08.08, 02:18 .. zadnych szans na przetrwanie. Nie miala zadnych gwarancji miedzynarodowych na swoje granice. Front z Niemcami we wrzesniu wynosil 1700 km, nie bylo wtedy w Europie armii, ktora na takim froncie potrafilaby prowadzic zorganizowane walki obronne. W praktyce Polska musialaby posiadac bron atomowa, by sie obronic. 17 wrzesnia 1939 nalezalo chyba wypowiedziec oficjalnie wojne Sowietom. Wtedy stan prawny Polakow, ktorzy znalezli sie w niewoli bylby byc moze inny. Zreszta wielu z nich idac dobrowolnie do niewoli bylo zbyt naiwnych. Wierzyli, ze oficerowie musza byc potraktowani zgodnie z prawem miedzynarodowym. Ilu Polakow zostalo na Syberii i w Kazachstanie tylko z winy Sikorskiego, ktory swoim nierozwaznym postepowaniem doprowadzil do zerwania kontaktow rzadu londynskiego ze Stalinem ? Hitler ze swoimi pomocnikami planowal biologiczna zaglade, Polska byla przeznaczona do zasiedlenia przez Niemcow. Stalin, mimo wszystko przyczynil sie do znacznego skrocenia wojny. Polozenie Polski sprawialo, ze mogli to uczynic tylko Rosjanie. Takie byly zreszta rachunki zachodnich aliantow. Amerykanie, a tym bardziej Anglicy nigdy nie zaakceptowaliby duzych strat na froncie. Odpowiedz Link Zgłoś
1normalnyczlowiek Ty bydlaku ...!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.08.08, 09:35 adalberto3 napisał: Zreszta wielu z nich idac dobrowolnie do > niewoli ... Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 Re: Ty bydlaku ...!! ... nie znosze tworzenia ... 13.08.08, 10:32 .. wielkich legend narodowych, a potem plawienia sie w nich przez lata. Panstwo demokratyczne ma obowiazek wyjasnic los swoich obywateli, dazyc do wyplacenia odszkodowan rodzinom. Sprawa Katynia juz dawno powinna trafic do miedzynarodowego sadu, wtedy intencje Rosjan bylyby od razu widoczne. A tak toczy sie przepychanka miedzy stronami, rosyjska i znacznie slabsza polska. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Jak zwykle buszofilia 13.08.08, 09:55 A poza tym Wildstein się myli: Polska baardzo niewiele może w Unii osiągnąć, dlatego, że jest postrzegana jako wtyczka (jeżeli nie lokaj) USA. Progruzińskiej akcji Kaczora nie poparły nie tylko kraje "starej Europy", ale nawet takie kraje "nowej", jak Czechy, Węgry, Słowacja, Rumunia, Bułgaria. Zainstalowanie tarczy taką opinię o Polsce tylko ugruntuje. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Jak zwykle buszofilia 13.08.08, 10:24 prosze odpowiedziec sobie na podstawowe pytania , Dlaczego Gruzja napadla na pld. Osetie ,mordujc tam ludzi ? (Dlaczego dala pretekst Rosji ). Dlaczego ludzie w Osetii Pld . nie maja, Gruzinskich paszportow . Dlaczego w Osetii Pld . oficjalnym srodkiem platniczym jesz rosyjksi rubel . Dlaczego ludzie z tamtych terenow uciekaja do Rosji a nie do Gruzji ( przeg gruzinskim agresorem ) . Kto pamieta dzis jeszcze przebieg wyborow Saakaszwiliego w Gruzji . (czemu tego sie nie pokazuje ). Co wiedza Polacy o cenzurze w dzisiejszej Gruzji , jak sie tam dzis rozprawia z opozycja . Ktory katolik wie ,ze tam zyje tylko 29 mniejszosci nrodowych poslugujacych sie kilkunastoma jezykami . Czy dzisiejsza Gruzja wg pojec zachodnich jest demokracja ?. Odpowiedz Link Zgłoś