Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski

12.08.08, 23:50
blog.rp.pl/wildstein/2008/08/12/magiczne-myslenie-o-rosyjskim-niedzwiedziu/

jak zwykle: bardzo celne uwagi
    • l.george.l Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:53
      Jak zwykle bełkot kiepsko wyedukowanego dziennikarzyny.
      • ktotojestipisze Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:55
        Gdzie mu do twojej wielkości, to tylko człowiek, który miał jaja walczyć z
        komuną i nie zdradzić kolegów, gdzie mu do ciebie
        • pies_na_czarnych Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:56
          ktotojestipisze napisał:

          > Gdzie mu do twojej wielkości, to tylko człowiek, który miał jaja
          walczyć z
          > komuną i nie zdradzić kolegów, gdzie mu do ciebie


          W Paryzu komune na policje nadawal :))
          • ktotojestipisze Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:58
            No w Paryżu to był chyba ciut później, zresztą ciekawe, że żadnego argumentu
            przeciw jego tezom od Ciebie nie przeczytałem, no czekam na sensowną dyskusję a
            nie obrażanie się nawzajem,
          • don.kichote Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:00
            pies_na_czarnych napisała:

            > W Paryzu komune na policje nadawal :))

            A do tego Paryża to jak pojechał? Bez paszportu?
            Przecież do stanu wojennego, opozycjonistom nie dawali! W każdym razie, tym
            prawdziwym opozycjonistom, na pewno!!!
            • silesius.monachijski3 Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:21
              hehehe; michnik mial 18 lat, kiedy jezdzil pociagiem po europie: bo starzy,
              stalinisci, synalkowi paszport zalatwili; pieprzysz glupota: w 1981 roku - a
              wetdy Wildstein wyjechal - mozna bylo wyjechac; nie tylko ja, ale i wielu innych
              dostalo paszporty (np. Kaczmarski);

              don.kichote napisał:

              > pies_na_czarnych napisała:
              >
              > > W Paryzu komune na policje nadawal :))
              >
              > A do tego Paryża to jak pojechał? Bez paszportu?
              > Przecież do stanu wojennego, opozycjonistom nie dawali! W każdym razie, tym
              > prawdziwym opozycjonistom, na pewno!!!
          • silesius.monachijski3 Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:19
            to klamstwo tego przydupasa olbrychskiego, ktory za komuny najwieksza kariere i
            kase robil (ostatnio nawet lizal d.. zyrynowskiemu za kase); za to klamstwo
            musial potem przepraszac

            pies_na_czarnych napisała:

            > ktotojestipisze napisał:
            >
            > > Gdzie mu do twojej wielkości, to tylko człowiek, który miał jaja
            > walczyć z
            > > komuną i nie zdradzić kolegów, gdzie mu do ciebie
            >
            >
            > W Paryzu komune na policje nadawal :))
            >
            >
            >
            • doc.torov Jak Wildstein donosił w Paryżu 13.08.08, 01:32
              silesius.monachijski3 napisał:

              > to klamstwo tego przydupasa olbrychskiego,
              Weż i powal troche głową w muru sląski pajacu,
              jak to przyczytasz:

              ARRET Nr 646 R.G.: 6177/88 WILDSTEIN Bronisiaw C/ASSOCIATION KONTAKT

              To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do Cour
              d’Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się wcześniej w
              Boulogne-Billancourt przed conseil de prud’hommes – sądem pracy – z którego
              wyrokiem Wildstein się nie zgodził.
              Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie przeciwko
              Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas dyskusji
              telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według stenogramu:
              OLBRYCHSKI: – On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek obywatelskich czy
              szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w mediach, co jest częstym
              kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani...
              LIS: – Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce o
              wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził...
              WILDSTEIN: – To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął.
              OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni,
              uniknąłem uściśnięcia ręki panu
              Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w
              Paryżu, po ‘86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi
              Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno
              niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało kontaktów z
              panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom francuskim, bo wszyscy
              nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby go Mirek przegrał,
              rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB polskiego. Był pan
              świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu wiedzieliśmy.
              LIS: – Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo, dobrze
              zrozumiałem?
              OLBRYCHSKI: – Tak bym to nazwał.
              WILDSTEIN: – Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...).

              Kłamstwa?

              Konflikt między Wildsteinem a Chojeckim był w Paryżu tajemnicą poliszynela.
              Chojecki mówi dzisiaj bardzo dyplomatycznie: – Poróżniliśmy się na temat
              sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina, „Solidarność” to był już
              wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o
              emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy Zachodu
              dla „S”. Gdybyśmy na emigracji uznali, że „S” się skończyła, skończyłaby się
              pomoc dla podziemia, którego byliśmy przedłużeniem na Zachodzie. Tak
              dyplomatycznie to nie wyglądało, przynajmniej od czasu, kiedy znalazłam się na
              emigracji w Paryżu (lipiec 1986 r.) i zaczęłam pracować w piśmie „Kontakt” oraz
              w Wolnej Europie. Bronisław (Bronisiaw, jak pisali Francuzi) Wildstein był
              redaktorem naczelnym „Kontaktu”, a założycielem i prezesem Stowarzyszenia
              Kontakt ukonstytuowanego na początku stanu wojennego był Mirosław Chojecki.
              Stowarzyszenie nie tylko wydawało miesięcznik, lecz także produkowało filmy
              dokumentalne oraz popularną kronikę.
              „Kontakt” w ówczesnej PRL był rozprowadzany za darmo. Docierał jednak i do
              innych krajów, takich jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Australia – wszędzie,
              gdzie były skupiska Polaków marzących o wolnej Ojczyźnie i wiadomościach na
              temat tego, co się dzieje nad Wisłą. Z tamtejszych środowisk polonijnych płynęły
              pieniądze na działalność „Solidarności”, której przedłużeniem był paryski
              „Kontakt”. Odcięcie się pisma od „Solidarności”, jak chciał tego Wildstein,
              byłoby równoznaczne z zakończeniem jego wydawania, bo nie byłoby pieniędzy.
              Wildstein dostawał 5 tys. franków miesięcznie, niepodlegających opodatkowaniu,
              bo pracował na czarno. Jak my wszyscy, którzy wtedy nie zastanawialiśmy się nad
              tym, jaki jest status naszej pracy. Pracowaliśmy dla Polski. Takie to były
              czasy, jak powiedział Chojecki. Widać, jednak nie dla wszystkich, a przynajmniej
              nie dla Wildsteina. Widziałam to i czułam od razu, jak tylko zaczęliśmy razem
              pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można powiedzieć, że z natury, która
              nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i pyszałkowatych. W moje teksty nie
              ingerował, ale ja przybyłam z kraju w glorii „gwiazdy podziemia”, poza tym
              prawdopodobnie uważał, że mu nie zagrażam.
              Jasne było, że Wildstein każdym sposobem chce się wyzwolić spod prezesury
              Chojeckiego i samemu być panem na włościach „Kontaktu”. Niebagatelną przeszkodą
              był jednak fakt, że to Chojecki zdobywał pieniądze, a nie Wildstein. W 1987 r.
              Wildstein zażądał, by Chojecki zatrudnił go na warunkach zgodnych z francuskim
              prawem pracy i obowiązującymi ubezpieczeniami. Wszyscy pozostali pracownicy
              wiedzieli, że „Kontaktowi” brakuje pieniędzy na zatrudnianie zgodne z
              obowiązującym we Francji prawem pracy. Nie był bowiem „przedsiębiorstwem
              wydawniczym” – jak dowodził Wildstein – ale stowarzyszeniem, finansowanym przez
              ludzi pomagających „Solidarności”. Wildstein doprowadził jednak do tego, że
              Chojecki podpisał z nim umowę o pracę w majestacie francuskich przepisów, ale
              tylko na czas określony, czyli na pół roku. Nie poprawiło to atmosfery, nawet
              mimo że Chojecki starał się nie wtrącać w kompetencje Wildsteina jako
              naczelnego. Zareagował jednak zdecydowanie, kiedy podczas łamania numeru – co
              zwykle robił sam – zauważył przeznaczoną do druku recenzję filmu dokumentalnego
              produkcji Stowarzyszenia Kontakt, w której ostro zarzucano mu antysemityzm. Było
              to uderzenie poniżej pasa. Film był li tylko dokumentem, bez żadnych
              naleciałości antysemickich. Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o
              możliwości porozumienia się między prezesem stowarzyszenia a redaktorem
              naczelnym miesięcznika. Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się.
              Niektórzy przestali Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod
              listem popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw Chojeckiemu.
              Wtedy właśnie upływał termin półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie
              podpisał z nim dalszej umowy o pracę. Wildstein, zgodnie z prawem przysługującym
              każdemu legalnie zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o nieprzedłużeniu mu umowy o
              pracę do conseil de prud’hommes. Sąd oddalił sprawę jako bezzasadną. Z decyzją
              tą Wildstein się nie zgodził i złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Wersalu.

              Czego zażądał Wildstein?

              Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z
              22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec
              Stowarzyszenia Kontakt:
              – 305 tys. franków za stracone zarobki,
              – 50 tys. za płatne urlopy,
              – 30 tys. z tytułu wypowiedzenia,
              – 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy,
              – 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury,
              – 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez ważnej
              przyczyny. Dawało to pokaźną sumę 685 tys. franków. Sumę mogącą położyć każdą
              instytucję, nie mówiąc o stowarzyszeniu działającym wyłącznie dzięki ofiarności
              ludzi dobrej woli. Albo też... miało doprowadzić tę instytucję do przejścia w
              inne ręce, co było bardziej prawdopodobne niż wyegzekwowanie tak nierealnie
              wysokiej kwoty. O tym skarżący Wildstein dobrze wiedział. Chciał mieć „Kontakt”
              za wszelką cenę.
              Cour d’appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była uzasadniona,
              ponieważ „zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie pracy
              redakcyjnej”, jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego arogancję,
              niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy charakter.
              Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
              Kontakt
              • doc.torov Re: Jak Wildstein donosił w Paryżu c.d.. 13.08.08, 01:34

                cd ..

                Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
                Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnych i
                1,5 tys. franków odprawy dla skarżącego oraz wypłacenie mu 18 tys. franków za
                niewykorzystane urlopy. Kosztami sprawy obdzielono obie strony solidarnie po
                połowie.

                Powtórka z rozrywki

                Praktycznie wszyscy emigranci z lat 80. prędzej czy później wrócili do III RP i
                dalej próbują coś robić. Wildstein również „robi swoje”. Jego inteligentna i
                arogancka publicystyka jest podobna do tej z Paryża. Takie samo jest jego
                przekonanie o własnej nieomylności, której będzie dowodził wszystkimi możliwymi
                sposobami. A procesowanie się to wszak jedna z metod. Wygra, nie wygra, ale
                głośno będzie. A gdyby tak uzyskał to, czego będzie żądał od „Rzeczpospolitej”
                (a będzie żądał pieniędzy), to może i pismo założy, co mu się marzy. Ale do tego
                są potrzebne gigantyczne pieniądze, jak sam powiedział w jednym z wywiadów.
                Takich w sądzie w Wersalu nie dostał. A nuż dostanie teraz? Gra warta świeczki...

                Maria de Hernandez-Paluch.
        • babaqba Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 12.08.08, 23:59
          Co ma jego dawna "walka z komuną" (?) wspólnego z jego obecną prostotą
          umysłową? Wildstein jest chamem i prostakiem. Tego żadna przeszłość
          nie zmieni. Jest do tego małointeligentny, a to już ciężka
          niesprawność. Stąd zapewne duchowe pokrewieństwo z polską prawicą -
          dzielą te same przypadłości umysłu :)
          • ktotojestipisze Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 00:05
            No to czekam na kontrargumenty, czyli sądzisz, że Rosję można ugłaskać ?
        • doc.torov Re: Wildstein o Gruzji i stanowisku Polski 13.08.08, 01:29
          ktotojestipisze napisał:

          > to tylko człowiek, który miał jaja walczyć z
          > komuną i nie zdradzić kolegów,

          Najwiekszy dureń z opozycjonitów!
          Przez 20 lat jego najlepszy kumpel był agentem SB.
          a on sie nie zorientował i do końca legitymizował Maleszkę.
          UB powinno dac mu UBecki medal zasługi, bo szkó jakie
          dzieki Wildsteinowi zrobiono opozycji nikt nie zliczy.
    • patience E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 00:09
      Nie ma tam nic nowego. Ze magiczne myslenie o Rosji? Jakie tam magiczne.
      Praktyczne. I w jalcie bylo prqaktycznem i w czasach gulagow, i do teraz
      bylibysmy w bloku sowieckim, gdyby nie Solidarnosc. Sami sobie pomoglismy.
      Gruzini tez musza sami sobie pomoc. Bynajmniej nie mam tu na mysli jednosci
      terytorialnej, tylko to, ze jak jest nadwerezona demokracja, to obywateli latwo
      przekupywac w imieniu sasiednich, byc moze mniej demokratycznych wladcow, za to
      obiecujacych wiecej miodu. Ktos sprawdzal ile jest Rosjan w Pld osetii? - 3
      proc. 23 proc - gruzini, reszta osetynczycy. Najpierw rosjanie rozdaja
      rosyjskie paszporty kto tylko zechce, potem przyjezdzaja "bronic swych
      obywateli". Ale ktos te paszporty jednak bral, a moze by nie wzial, gdyby nie
      zaawansowane plotki i falszowanych wyborach i rozmaite inne "drobiazgi".I ma do
      tego tarcza w Polsce. Tu nikt nie wymieni polskiego paszportu na rosyjski,
      chyba, ze sie najpierw nacpa. Ani tarcza, ani USA, ani UE nie kiwna palcem by
      nas bronic. Nato - kolos na glinianych nogach. Arogancki wobec Afganistanu, na
      kolanach przed Rosja. Jak przyjdzie co do czego, bedziemy sami. To wlasnie
      pokazala wojna w Gruzji.

      Jedyny nasz ratunek to tak zmieszac sie z interesami UE, by uderzenie w nas
      zabolalo ich mocno.

      • ktotojestipisze Re: E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 00:17
        I temu Kaczyński stara się zapobiec, zwróć uwagę, że Ukraina to poważna siła
        militarna, a im też nikt nie pomoże, no i nie przeceniałbym ciągle armii radzieckiej
        • patience Re: E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 00:26
          Czy ja mowie ze sie nie stara? Przeciwnie, powiem ze ta piatka prezydentow to
          jedyni europejscy politycy z jajami. Robili za zywe tarcze zeby wymusic na
          Rosjanach zawieszenie ognia, a w efekcie jak sie Sarkozy dowiedzial ze
          bezpiecznie, to sam polecial, zeby pochwalic Rosjan. Jest francuska preydencja,
          a on zasygnaizowal Rosjanom nie tylko jako glowa francji, ale prezydencji
          francuskiej w UE, ze Putin ma wolna reke i niech podbija co chce. Podobnie
          zachowali sie Amerykanie. NATO sie w ogole nie wypowiedzialo, a moglo sie
          przynajmniej zdobyc na jakis ogolnikowy apel o miedzynarodowe sily pokojowe.
          Tarcza? Jaka tarcza. Gruzja to wszystko zmienila. jak sie Rosjanie na nas wkurza
          za tarczem to amerykanie nie kiwna palcem, tylko pochwala ze jestesmy dzielni.
          Co inneego nadstawiac karku za samego siebie, a co innego robic za pozytecznego
          idiote. Wildstein niewiele zrozumial z tej wojny gruzinskiej. A to koniec epoki
          postsowieckiej. Zyjemy w innych czasach.
          • pozarski Re: E tam, jeden z jego slabszych tekstow 13.08.08, 09:45
            pejszns naPiSala:
            Koniec epoki postsowieckiej. (znaczy co?)

            Znaczy nowy poczatek? Wszystkie atuty w "radzieckich rekach" i
            najwazniejsze: reka na kurku ropy i gazu dla Europy. Czyli wszystko
            tak samo,tylko troche inaczej.;)
      • gollum.z.kremla Re: ktos te paszporty jednak bral 13.08.08, 00:35
        Głupoty wypisujesz; poczytaj sobie, kto "brał te paszporty"


        wyborcza.pl/1,76842,5579082,Osetia___spolka_z_o_o_.html
        • adalberto3 Brali paszporty bo wygodnie bylo kursowac .... 13.08.08, 01:48
          ... miedzy Rosja i Gruzja szmuglujac towary. Rosjanie wykorzystywali
          kiepski stan gruzinskiej gospodarki, a nawet go zaostrzali.
          W sprawach narodowosciowych zawsze wykorzystywali zasade "dziel i
          rzadz".
      • ponte_aronte Patience, przeczytaj sobie to 13.08.08, 10:29
        wyborcza.pl/1,75248,5582372,Mieszkancy_Cchinwali_wychodza_z_piwnic.html
        Czy Gruzini MUSIELI to robić?
    • douglasmclloyd Czy to nie gruzin był największym katem Polski? nt 13.08.08, 01:41
      • adalberto3 Czy Hitler byl Gruzinem ? Nie zmieniajmy historii. 13.08.08, 01:50
        Jej zemsta bywa cyniczna i nieoczekiwana.
        • douglasmclloyd Stalin napadł na nas i zabrał pół Polski 13.08.08, 01:53
          Zorganizował Katyń, wymordował naszych na Syberii i w Kazachstanie, a później
          męczył po wojnie. Wyrządził więcej szkód od Hitlera.
          • adalberto3 Polska w granicach miedzywojennych nie miala ... 13.08.08, 02:18
            .. zadnych szans na przetrwanie. Nie miala zadnych gwarancji
            miedzynarodowych na swoje granice. Front z Niemcami we wrzesniu
            wynosil 1700 km, nie bylo wtedy w Europie armii, ktora na takim
            froncie potrafilaby prowadzic zorganizowane walki obronne. W
            praktyce Polska musialaby posiadac bron atomowa, by sie obronic.
            17 wrzesnia 1939 nalezalo chyba wypowiedziec oficjalnie wojne
            Sowietom. Wtedy stan prawny Polakow, ktorzy znalezli sie w niewoli
            bylby byc moze inny. Zreszta wielu z nich idac dobrowolnie do
            niewoli bylo zbyt naiwnych. Wierzyli, ze oficerowie musza byc
            potraktowani zgodnie z prawem miedzynarodowym. Ilu Polakow zostalo
            na Syberii i w Kazachstanie tylko z winy Sikorskiego, ktory swoim
            nierozwaznym postepowaniem doprowadzil do zerwania kontaktow rzadu
            londynskiego ze Stalinem ? Hitler ze swoimi pomocnikami planowal
            biologiczna zaglade, Polska byla przeznaczona do zasiedlenia przez
            Niemcow.
            Stalin, mimo wszystko przyczynil sie do znacznego skrocenia wojny.
            Polozenie Polski sprawialo, ze mogli to uczynic tylko Rosjanie.
            Takie byly zreszta rachunki zachodnich aliantow. Amerykanie, a tym
            bardziej Anglicy nigdy nie zaakceptowaliby duzych strat na froncie.
            • douglasmclloyd Oczywiście, przecież był Stalin nt 13.08.08, 02:24
              • lech.niedzielski Wildstein to Gruzin ?!!! 13.08.08, 08:39
                ?
            • 1normalnyczlowiek Ty bydlaku ...!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.08.08, 09:35
              adalberto3 napisał: Zreszta wielu z nich idac dobrowolnie do
              > niewoli ...
              • adalberto3 Re: Ty bydlaku ...!! ... nie znosze tworzenia ... 13.08.08, 10:32
                .. wielkich legend narodowych, a potem plawienia sie w nich przez
                lata. Panstwo demokratyczne ma obowiazek wyjasnic los swoich
                obywateli, dazyc do wyplacenia odszkodowan rodzinom. Sprawa Katynia
                juz dawno powinna trafic do miedzynarodowego sadu, wtedy intencje
                Rosjan bylyby od razu widoczne. A tak toczy sie przepychanka miedzy
                stronami, rosyjska i znacznie slabsza polska.
    • indris Jak zwykle buszofilia 13.08.08, 09:55
      A poza tym Wildstein się myli: Polska baardzo niewiele może w Unii osiągnąć,
      dlatego, że jest postrzegana jako wtyczka (jeżeli nie lokaj) USA. Progruzińskiej
      akcji Kaczora nie poparły nie tylko kraje "starej Europy", ale nawet takie kraje
      "nowej", jak Czechy, Węgry, Słowacja, Rumunia, Bułgaria. Zainstalowanie tarczy
      taką opinię o Polsce tylko ugruntuje.
      • karbat Re: Jak zwykle buszofilia 13.08.08, 10:24
        prosze odpowiedziec sobie na podstawowe pytania ,

        Dlaczego Gruzja napadla na pld. Osetie ,mordujc tam ludzi ?
        (Dlaczego dala pretekst Rosji ).
        Dlaczego ludzie w Osetii Pld . nie maja, Gruzinskich paszportow .
        Dlaczego w Osetii Pld . oficjalnym srodkiem platniczym jesz rosyjksi
        rubel .
        Dlaczego ludzie z tamtych terenow uciekaja do Rosji a nie do Gruzji
        ( przeg gruzinskim agresorem ) .
        Kto pamieta dzis jeszcze przebieg wyborow Saakaszwiliego w Gruzji .
        (czemu tego sie nie pokazuje ).
        Co wiedza Polacy o cenzurze w dzisiejszej Gruzji , jak sie tam
        dzis rozprawia z opozycja .
        Ktory katolik wie ,ze tam zyje tylko 29 mniejszosci nrodowych
        poslugujacych sie kilkunastoma jezykami .
        Czy dzisiejsza Gruzja wg pojec zachodnich jest demokracja ?.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja