marcinszwejk
05.10.03, 15:32
Artykuł R. Kennedy'ego w sobotniej Gazecie zrobił na mnie wstrząsające
wrażenie, zaś odpowiedź redakcyjną uznałem za niewystarczającą. Oczywiście,
że gnojówka śmierdzi, jednak co innego smród od kilku świń z małego
gospodarstwa, a co innego hałda gnoju zalegająca pola przydomowe. Poza tym,
kontrargumenty, które próbują odeprzeć krytykę autora pochodzą od
przedstawiciela Smithfield Foods, więc trudno uznać je za wiarygodne. To samo
dotyczy rolników, którzy pracują dla tego przedsiębiorstwa: przecież nie będą
gryźli ręki, która ich karmi.
Tak na marginesie: nie mogłem nie skojarzyć historii o opustoszałych miastach
z exodusem i tragedią bohaterów "Gron gniewu" Steinbecka (czytając tę książkę
zastanawiałem się, czy wydarzenia te rzeczywiście miały miejsce...)
Czy to prawda, że właściciel Smithfield kupił nieruchomości warte setki
tysięcy dolarów za jedną dziesiątą ceny, a teraz będzie się podkradał pod
unijne fundusze?
Dlaczego Polska nie miałaby stać się eldorado zdrowej żywności? Europejczycy
uwielbiają wszystko, co ekologiczne, więc mielibyśmy szansę, poza tym nasze
ptaki nie wyginęłyby.