basia.basia
05.10.03, 17:22
Za Przekrojem:
"Ale panu i nam grozi kolejna parada w znanych dekoracjach. Być może znowu
będzie pan premierem. Jeśli Leszek Miller odejdzie.
- Ale wie pan, że nic nie zaplanowałem, niczego takiego nie planuję.
Ale grozi to panu.
- Być może, i gdybym to rozważał, to na pewno miałbym wystarczająco
adrenaliny, żeby to robić dobrze.
Ale ja panu odradzam.
- Ale ja nic nie zadeklarowałem.
Wiem, wiem, ale jak już do pana przyjdą i będą chcieli z pana zrobić
premiera, to niech się pan nie zgadza.
- Ale pan wie, że dotychczasowy system nie zniknie, więc o co chodzi? Może
pan ma innych faworytów?
Nie widzę w panu takiego pomysłu czy takiej idei, czy potrzeby rewolucji,
która mogłaby coś istotnego u nas zmienić, gdybyśmy mieli premiera Oleksego.
- A właśnie, że jest, tu pan mnie nie rozpoznał prawidłowo. Mam naturę
kontestacyjną i wtedy kiedy mam ku temu instrumenty, często udaje mi się to
przełożyć...
Pamiętam pana jako premiera spokojnego, rozmawiającego ze wszystkimi o
wszystkim...
- I miałem efekty!
Ale żadnej wielkiej idei pan jako premier nie urodził.
- Ale po co? Po co? Przecież za zadanie miałem przede wszystkim uchować to,
co zastałem. Zastałem wzrost, zastałem reformy w toku, zastałem dobrą
sytuację strukturalną w wielu dziedzinach i moim zadaniem, które sobie
postawiłem, było tego nie zmarnować.
Od uchowywania to rzeczywiście jest pan dobry, a nam potrzeba człowieka,
który powie: "Polacy, musimy zdobyć tamtą górę!".
- Tak, tylko góra musi być realna i Polacy muszą usłyszeć, że to jest
wiarygodne. A od tych zawołań to już ludzie mają odciski na mózgu. Sednem
sprawy jest powiedzieć ludziom bardzo prostym językiem, jak jest, i
zdemaskować mrzonki, iluzoryczne nadzieje. Pokazać perspektywę, kreśląc
zestaw wyrzeczeń, które wszyscy muszą ponieść.
Pan mówi: "przekreślić mrzonki, zdemaskować je", ale to przecież między
innymi pańska partia żyje z tych mrzonek, podsyca je nawet.
- Już nie, partia jest już w fazie bolesnego realizmu.
Dzisiaj bolesny realizm wymaga od polityków szaleńczej odwagi...
- Znajdzie pan odwagę, zapewniam.
Jakim cudem? Przecież siłą sprawczą pańskiej partii są ludzie, którzy mają
mniej więcej tyle lat co pan, przeszłość peerelowską, pan oczekuje od nich
za dużo, oni nie są do tego zdolni.
- To pan się myli, bo pan odbiera SLD jako zwykłe odwzorowanie PZPR!
Dobry ten Najsztub!!!