nowytor.nowytor8 23.08.08, 13:30 i nie będę Donkiem chyba, jak nie złowię tam Taliba. Mężne i wielkie czyny Donka sławić będą poeci po wsze czasy... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
zoro_wieczorowo_poro Uuuuuu nowotwór coraz z wami gorzej 23.08.08, 13:33 co wam nowotwór w tej głowinie się znowu lęgnie? Odpowiedz Link Zgłoś
daktylek Re: Komu zechcę to dam radę, zaraz do Afanistanu 23.08.08, 13:36 Prezydent Francji Nicolas Sarkozy odwiedził w 20 sierpnia 2008 r. francuskie oddziały stacjonujące w Afganistanie. Prezydencka wizyta została wywołana ostatnimi tragicznymi wydarzeniami, w których zginęło aż 10 francuskich wojskowych, a 21 zostało rannych. To najpoważniejsza strata francuskiej armii od prawie ćwierć wieku. Też Talibów Sarkozy pewnie łapał, co? Odpowiedz Link Zgłoś
nowytor.nowytor8 popacz popacz i nie chcieli polowania na niego 23.08.08, 13:42 zrobić jak na Dowalda. A nie wiesz przypadkiem jakiego koloru pancerz zakładał Sarkozy, bo Donek to taki ladny pod kolor oczu, navy. A Donek na to: "nie wyjdem samolota, bo one te Taliby coś knujom" i tak przez dzień Boży cały Donek trąbi swe pochwały Odpowiedz Link Zgłoś
sas12 Re: popacz popacz i nie chcieli polowania na nieg 23.08.08, 22:35 czy pobyt tuska w afganistanie pomoze polskim zolnierzom, talbowie przestana do nich strzelac ? po co tusku marnujesz spoleczne pieniadze na durne wycieczki ? chcesz okazac sie troskliwym o Polakow ? tak samo troszczysz sie o polskie drogi Odpowiedz Link Zgłoś
nowytor.nowytor8 "Talibowie czekali w Kabulu 23.08.08, 14:06 Gdy samolot z premierem na pokładzie wylądował na wojskowym lotnisku w Kabulu, okazało się, że najgorsze dopiero przed premierem. Do polskich służb dotarły bowiem sygnały, że talibowie chcą przeprowadzić zamach na szefa polskiego rządu. "Według naszych informacji, chcieli ostrzelać konwój z moździerzy" - mówi Filipowicz. Dlatego Donald Tusk przez całą godzinę nie opuszczał samolotu. "Zrobiło się bardzo nerwowo, gdy okazało się, że ktoś porzucił w okolicy podejrzaną ciężarówkę. A wszyscy wiemy, co to mogło oznaczać. Istniała groźba zdalnej detonacji ładunku wybuchowego" - zdradza "Faktowi" Filipowicz. Dopiero po godzinie służby bezpieczeństwa dały sygnał do opuszczenia samolotu. Ochrona zmyliła terrorystów Mimo że sytuacja wyglądała na opanowaną, oficerowie wywiadu nie chcieli ryzykować życiem premiera. Ze względów bezpieczeństwa, członków polskiej delegacji podzielono więc na trzy grupy. Każda z nich inną drogą w obstawie doborowo wyszkolonych polskich komandosów ruszyła na spotkanie z dowódcami sił NATO, a następnie polskimi żołnierzami. Ale delegacja nie była w pełni bezpieczna. "Cały czas istniało realne zagrożenie atakiem moździerzami" - mówi "Faktowi" szef CIR. W końcu jednak wszystkie trzy konwoje bezpiecznie dotarły do celu." Odpowiedz Link Zgłoś
platformiarz Kolejna wycieczka za friko 23.08.08, 14:13 A do roboty leniu. Gdzie twoje reformy Tusku? Będziesz je prał po przylocie. Odpowiedz Link Zgłoś
don.kichote Re: "Talibowie czekali w Kabulu 23.08.08, 18:50 nowytor.nowytor8 napisał: > Gdy samolot z premierem na pokładzie wylądował na wojskowym lotnisku w Kabulu, > okazało się, że najgorsze dopiero przed premierem. Do polskich służb dotarły bo > wiem sygnały, że talibowie chcą przeprowadzić zamach na szefa polskiego rządu. A skąd talibowie mieli taką wiedzę? Czy to przypadkiem nie "robota" "harcerzy od Macierewicza" ??? Odpowiedz Link Zgłoś
kon.by.sie.usmial oj, źle z tobą, nowycośtam 23.08.08, 14:13 jakiś nerwowy jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
8cat8.pl Tusk przed wyborami prezydenckimi się samookaleczy 23.08.08, 15:28 tak jak prezydent Mysłowic popierany przez PO.... Odpowiedz Link Zgłoś
trzymilionowy.post Re: Komu zechcę to dam radę, zaraz do Afanistanu 23.08.08, 15:47 Każdy na tym forum wie, że jesteś mitomanem, kłamcą i zwykłym tchórzem. Nikt ci nie uwierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
sobierobie Re: Komu zechcę to dam radę, zaraz do Afanistanu 24.08.08, 05:19 sluzyc i nie beczec, durniu kaczy! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Donek Burczymucha 24.08.08, 08:27 DONEK BURCZYMUCHA O większego trudno zucha, Jak był Donek Burczymucha, - Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź... to dostoję! Wilki?... Ja ich całą zgraję Pozabijam i pokraję! Te hieny, te lamparty To są dla mnie czyste żarty! A pantery i tygrysy Na sztyk wezmę u swej spisy! Lew!... Cóż lew jest?! - Kociak duży! Naczytałem się podróży! I znam tego jegomości, Co zły tylko, kiedy pości. Szakal, wilk,?... Straszna nowina! To jest tylko większa psina!... (Brysia mijam zaś z daleka, Bo nie lubię, gdy kto szczeka! Komu zechcę, to dam radę! Zaraz za ocean jadę I nie będę Donkiem chyba, Jak nie chwycę wieloryba! I tak przez dzień boży cały Zuch nasz trąbi swe pochwały, Aż raz usnął gdzieś na sianie... Wtem się budzi niespodzianie. Patrzy, aż tu jakieś zwierzę Do śniadania mu się bierze. Jak nie zerwie się na nogi, Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi! Pędzi jakby chart ze smyczy... - Tygrys, Sławku! Tygrys! - krzyczy. - Tygrys?... - Nowak się zapyta. - Ach, lew może!... Miał kopyta Straszne! Trzy czy cztery nogi, Paszczę taką! Przy tym rogi... - Gdzie to było? - Tam na sianie. - Właśnie porwał mi śniadanie... Idzie Nowak, służba cała, Patrzą... a tu myszka mała Polna myszka siedzi sobie I ząbkami serek skrobie!... Odpowiedz Link Zgłoś