kamasz_dorna
02.09.08, 20:44
Jak wylicza "Newsweek", za czasów Lecha Wałęsy w Kancelarii
Prezydenta było 159 pracowników. Co ciekawe, Wałęsa najwyraźniej nie
potrzebował doradców, bo takiego stanowiska w ogóle nie stworzono.
Aleksander Kwaśniewski w ciągu 10 lat zatrudnił kolejne blisko 100
osób, w tym ośmiu doradców. W sierpniu 2005 roku w kancelarii było
już 250 pracowników.
Prawdziwy wysyp urzędników zaczął się jednak, gdy PiS obiecywało
tanie państwo. W 2006 roku dla Lecha Kaczyńskiego pracowało 306
osób, w tym czterech doradców. Teraz dla prezydenta pracuje już 321
osób, w tym 11 doradców.
Co na to Kancelaria Prezydenta? "Nie widzę u nas nadmiaru
urzędników. Od dyrektorów biur wciąż słyszę utyskiwania na braki
kadrowe" - przekonuje szef kancelarii Piotr Kownacki.
www.dziennik.pl/polityka/article231649/Rekordowa_swita_prezydenta.html
Cała nadzieja w tym,że nowym budżecie przytną Rezydentowi trochę
kasy :))