Jak słucham

03.09.08, 23:17
Naszych polityków, jak czytam naszych Forumowiczów, to przychodzą mi na myśl
Osieckiej słowa: 'pójdę jeść robaki"
    • mmikki moje biedactwo 03.09.08, 23:20
      tata i mama chudzi i grubi?
      • jola_iza Re: moje biedactwo 03.09.08, 23:26
        mmikki napisał:

        > tata i mama chudzi i grubi?
        Żeby tylko. POPiS, PiSoLew, i wszelkie inne , chyba pójdę na pieczarki :(
    • elwer-pancerfaust44 Re: Jak słucham 03.09.08, 23:27
      To chyba też A Osieckiej:a ja sobie leże pod gruszą na dowolnie wybranym
      boku...To lepsze od jedzenia robaków!
      • jola_iza Re: Jak słucham 03.09.08, 23:40
        elwer-pancerfaust44 napisał:

        > To chyba też A Osieckiej:a ja sobie leże pod gruszą na dowolnie wybranym
        > boku...To lepsze od jedzenia robaków!
        Samo leżenie, przy tej desperacji??
        Idąc za Osiecką:

        Kameleon daltonista
        nie da mleka.
        Kameleon daltonista
        to kaleka.
        Kameleon daltonista -
        kto da na to lek?

        - Ani lelek, ani lama,
        ani tani lin,
        ani kamel, ani mama,
        ani delty Nil. -
        • elwer-pancerfaust44 Re: Jak słucham 03.09.08, 23:53
          Nie wierzysz w zalety yogi?Właśnie w takich czasach wkurzenia(coca cola to jest
          to)to jest bare/barest minimum!
    • wanda43 Re: Jak słucham 04.09.08, 06:46
      jola_iza napisała:

      > Naszych polityków, jak czytam naszych Forumowiczów, to przychodzą mi na myśl
      > Osieckiej słowa: 'pójdę jeść robaki"

      Delikatna kobitka jestes. Ja, jak ich slucham, szczegolnie tych z PiS, to cisna
      mi sie na usta wyrazy wybitnie nie do druku, ręce zaciskaja sie w pieści i
      wogole zaczynam grzeszyc myslom i mowom.
    • hummer Mnie już coraz mniej zadziwia :) 04.09.08, 09:59
      PRZYJACIELE - Adam Mickiewicz

      Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie;
      Ostatni znam jej przykład w oszmiańskim powiecie.
      Tam żył Mieszek, kum Leszka, i kum Mieszka Leszek.
      Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, - co moje, to twoje.
      Mówiono o nich. że gdy znaleźli orzeszek,
      Ziarnko dzielili na dwoje;
      Słowem, tacy przyjaciele,
      Jakich i wtenczas liczono niewiele.
      Rzekłbyś; dwójduch w jednym ciele.

      O tej swojej przyjazni raz w cieniu dąbrowy
      Kiedy gadali, łącząc swojo czułe mowy
      Do kukań zozul i krakań gawronich,
      Alić ryknęło raptem coś koło nich.
      Leszek na dąb; nuż po pniu skakać jak dzięciołek.
      Mieszek tej sztuki nie umie,
      Tylko wyciąga z dołu ręce: "Kumie!"
      Kum już wylazł na wierzchołek.

      Ledwie Mieszkowi był czas zmrużyć oczy,
      Zbladnąć, paść na twarz: a już niedźwiedź kroczy.
      Trafia na ciało, maca: jak trup leży;
      Wącha: a z tego zapachu,
      Który mógł być skutkiem strachu.
      Wnosi, że to nieboszczyk i że już nieświeży.
      Więc mruknąwszy ze wzgardą odwraca się w knieję,
      Bo niedźwiedź Litwin miąs nieświeżych nie je.

      Dopieroż Mieszek odżył... "Było z tobą krucho! -
      Woła kum, - szczęście, Mieszku, że cię nie zadrapał!
      Ale co on tak długo tam nad tobą sapał.
      Jak gdyby coś miał powiadać na ucho?"
      "Powiedział mi - rzekł Mieszek - przysłowie niedźwiedzie:
      Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja