porannakawa20
02.10.08, 20:09
Lech Kaczyński jest wątpliwym specjalistą od polityki i prawa pracy, ale
żadnym specjalistą od ekonomii i finansów.
Powinien powołać się na jakiegoś specjalistę albo się nie wypowiadać.
Pisowski prezes NBP Sławomir Skrzypek wyraźnie stwierdził, że w Polsce nie ma
tych aktywów tzw. toksycznych, jest duża ilość depozytów, mała - kredytów,
bardzo dobrze, od lat, działa nadzór bankowy.
Te wszystkie elementy na plus różnią Polskę od USA.
Skrzypek uspokaja, mówi że zagrożenia nie ma, Polska jest oazą stabilności na
tym wzburzonym morzu i jest praktycznie niemożliwe, by Polacy mogli stracić
ulokowane oszczędności.
Nie rozumiem, o co może chodzić Lechowi Kaczyńskiemu, głowa państwa nie
powinna tak straszyć, powiększać zagrożenia.
Bo to akurat może doprowadzić do tego, że to, co na razie jest minimalnym
ryzykiem, pod wpływem takich wypowiedzi się zwiększy.
Czy ta miernota ekonomiczna zdaje sobie sprawę, że tym głupim gadaniem może
wywołać kryzys?
Że nie jest panią Kazimierą z magla ale Prezydentem RP?