haen1950
12.10.08, 12:27
Po niej albo Tusk, albo Kaczory już się nie podniosą. Żadnego
zgniłego kompromisu nie będzie - wszyscy, media, politycy i kibice
chcą krwi. Co wiemy?
Primo - Kaczorek będzie musiał lecieć samolotem rejsowym, pożyczonym
lub czarterem. Rządowego transportu nie dostanie.
Secundo - będzie musiał w Brukseli wepchnąć się na chama na salę
plenarną eliminując jednego ze zgłoszonych uczestników.
Wtedy odtrąbi swoje zwycięstwo i pognębienie Tuska. Wszyscy się z
nim zgodzą. W przeciwnym razie Kaczorek wyjdzie na podskakującego
dupka, którym de facto jest.
Nie ma już innych możliwości.