kronopio77
13.10.08, 14:18
"Dlaczego nie lubię Kaczyńskich? Napisałem setki tekstów o tym zjawisku i być
może nigdy nie napisałem wprost, tak jak zwykli pytać redaktorzy, prosząc o
wymienienie trzech powodów lub cech, dla których Kaczyńskich nie lubię.
Powodów są dziesiątki i mógłbym je wszystkie wylistować, ale nie warto
poświęcać tyle uwagi na pisanie braciom życiorysu, kiedy za chwilkę trzeba
będzie skrobnąć epitafium. Nie lubię Kaczyńskich, ponieważ są chodzącym
symbolem polskiego stereotypu, wszystko co można najgorszego powiedzieć o
Polkach, jest zawarte w organizmach i działaniach tych dwóch Panów. Kaczyńscy
wszystko do czego się dotykają zamieniają w ruinę, bo zawsze dotykają się
patologii i mutacji. Rozbieżność, zgrzyt i wręcz sprzeczność między tym co
mówią i robią jest obrazem wypalającym oczy. Wezmę pod lupę tylko parę
wartości, które Kaczyńscy przerabiają na patologię, a właściwie wypromowali
patologię na wartość.
Katolicyzm.
Jeśli coś się kojarzy z polskim katolicyzmem źle, to na pewno są to utarte
opinie na temat polskiego antysemityzmu, ludowego obnoszenia obrazów po
wsiach, polskiej modlitwy o zgon krowy sąsiada, polskiej nienawiści do
wszystkiego co ma inną wiarę i polskiej dewocji bez cienia religijnej
refleksji intelektualnej. Jednym z flagowych zawołań Kaczyńskich, jest wiara
ojców, ale za symbol wiary ojców wybrali Kaczyńscy katolicką mutację,
katolicką patologię i antypapieża Tadeusza Rydzyka. Pojmowanie i promowanie
katolicyzmu w wydaniu Kaczyńskich jest tym o czym polski katolicyzm powinien
jak najszybciej zapomnieć i zatrzeć ślady. Jest czymś charakterystycznym, że
PiS nie odwołuje się do katolicyzmu Jana Pawła II, katolicyzmu który zmienił
obraz katolickiej Polski, w Polsce i na świecie. Oto pojawił się
intelektualista władający kilkoma językami, wrażliwy humanista, otwarty na
inne religie i narody, ekumenista i uwielbiany „idol” młodzieży. Totalne
zaprzeczenie polskiego katolika po czterech klasach przedwojennej szkoły,
modlącego się do rdzy na oławskiej altance. Taki przywódca duchowy i taki kurs
polskiego katolicyzmu, dla Kaczyńskich żerujących na konflikcie, byłby
zabójstwem. Dlatego nie papież JPII, symbol tego co najlepsze w polskim
katolicyzmie, ale antypapież Rydzyk jest symbolem patologii katolicyzmu IVRP.
Historia.
Historia jest dla Kaczyńskich osobistą przeszłością, nie ma czegoś takiego jak
historia, są tylko traumy przodków i popleczników. Jest odrzucenie powszechnie
uznawanych bohaterów i promowanie politycznych agitatorów. Motorem
napędzającym patrzenie Kaczyńskich na historię, jest syndrom spóźnionego
partyzanta. Ci co byli uczestnikami historii są zdrajcami układającymi się z
wrogami i blokującymi drogę do chwały braciom Kaczyńskim. Bracia Kaczyńscy
lepiej skakaliby przez płot i lepiej walczyli z komuną, gdyby w ogóle
walczyli. Linia podziału między dekownikami i bohaterami przebiega wzdłuż
osobistych antypatii Kaczyńskich. Najbardziej skrajny przejaw takiej postawy
widzimy w stosunku braci do rodziców. Matka, która była ledwie pielęgniarką w
Starachowicach, została wykreowana na bohaterską uczestniczkę akcji „Burza”.
Ojciec, który był autentycznym bohaterem tamtych czasów, jest bohaterem
zapomnianym, tchórzem, który zostawił braci i mamusię. Nie mam oczywiście
ochoty babrać się w osobistych sprawach, ale ten przykład obrazuje mentalny
kurs Kaczyńskich, dla których jedynym kryterium historycznym jest nienawiść i
fobia wobec wszystkich, którzy „skrzywdzili” braci. Braci skrzywdzili Niemcy,
zatem Niemcy braciom zapłacą, skrzywdził Wałęsa, Borusewicz, Sikorski i tak do
tysiąca, dlatego oni wszyscy nie byli świadkami i uczestnikami historii. Byli
zdrajcami łajdakami jak Dorn, pozostawiające głodne dzieci z pierwszego
małżeństwa.
Tradycja.
Tradycja została zastąpiona mutacją zwaną zacofaniem. Subtelna różnica między
tradycją i zacofaniem, jest taka jak między wychowywaniem i biciem dzieci. Dla
Kaczyńskich tradycja, to „opatuchana” babcia z podlaskiego, która klepie
różaniec przy kapliczce na rozstaju dróg. Tradycja to rosół w niedzielę i
góralskie pitolenie na złóbcokach. Tradycja pojmowana, to jajko na twardo
zabierane na dłuższą podróż pociągiem. Peerelowska tradycja proletariacka,
zabawy w remizach, festyny, pochody pierwszomajowe zastąpione procesjami.
Tradycja pojmowana w kategoriach słomianej barejowskiej myszy. Toporna
symbolika, akademie, defilady, wręczenie orderów zasłużonym sportowcom.
Wszystko na obraz i podobieństwo gierkowskiego PRL. No może nie wszystko, bo
Gierek wiedział jak się nazywa Kazimierz Górski, Kazimierz Deyna i Jan
Tomaszewski, Kaczyński odznaczonych nazwisk nawet nie znał. Zacofanie
zastąpiło tradycję, ponieważ jak w każdym innym przypadku Kaczyńscy odwołują
się do przegranych, do sfrustrowanych, do ludzi, którzy szukają
usprawiedliwienia dla swojej nieudolności, a tacy ludzie lgną do mutacji, nie
do źródeł, oni przy źródle nigdy nie byli, zabrakło im szkoły i odwagi. Teraz
szukają alibi.
Elektorat PiS i braci Kaczyńskich połączyła nieudolność i frustracja. Zarówno
bracia jak i ich elektorat, zostali na boku wydarzeń i rozpaczliwie poszukują
usprawiedliwienia, już nie po to, żeby odzyskać 300 złotych, ale żeby zachować
twarz. Nie mogą się odnaleźć w wartościach i historii, zatem szukają patologii
i przeszłości i tym walczą o swoje. Kaczyńskich nie lubię za to, że utrwalają
i zanurzają w formalinie najgorszy i najbardziej pospolity stereotyp Polski i
Polaków. Ci dwaj panowie są jak złe dżiny wypuszczone z flaszki po
księżycówce, wydeptanej walonkami i zagryzanej słoniną. Tworzą archaiczny
obraz Polski i Polaków, odpowiadają za wydobywanie z ludzi najgorszych cech
jakie w ludziach drzemią. Kaczyńscy znów przypomnieli Polakom modlitwę w
intencji choroby sąsiada, znów pokazali, że mieć, to znaczy kraść, kto nie ma
ten uczciwy. Pokazali, że Niemiec, to gestapowiec, nie partner i sąsiad, który
60 lat pokutuje za swoją głupotę. Dlatego nie lubię Kaczyńskich i dlatego
Kaczyńskich demaskuję. Szkody wyrządzone przez Kaczyńskich są jak odnowiona
kontuzja, trudniejsze do wyleczenia i bardziej bolesne. Kaczyńscy kopią ciągle
w te same miejsca i nie pozwalają zapomnieć o bólu, kopią po kostkach i
jednocześnie odgwizdują faule przeciwników. Brudna gra, kopanina, stadionowa
zadyma, na tym nie da się zbudować, ani polskiej potęgi, ani nawet widowiska."
kontrowersje.net/node/221