oszolom.z.radia.maryja 19.10.03, 14:41 Ona była święta już za życia..to świeta naszych czasów..takich ludzi nam trzeba Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Palnick Re: Matka Teresa z Kalkuty beatyfikowana IP: *.stenaline.com 19.10.03, 15:54 Mówi się, że Matka Teresa z Kalkuty nie próbowała nawracać ludzi różnych wyznań tylko niosła im pomoc niezależnie od wyznawanej religii. To nie jest prawda. Ona pod pozorem niesienia pomocy, potajemnie i bez zgody chrzciła muzułmanów czy buddystów, np. przecierając chorym czoło zwilżoną szmatka i szepcąc odpowiednie słowa w języku niezrozumiałym dla owych chorych (np.po albansku)... Nie była też zainteresowana niesieniem ulgi i pomocy tym chorym (nie chciała wykorzystać zgromadzonych na jej koncie milionów $$$ na budowę szpitali czy zakup lekarstw albo sprzętu medycznego), ona tylko łowiła duszyczki w chorych ciałach, a wiec najbardziej podatne na przekabacenie na jej modle... Nie stosowała środków przeciwbólowych u ciężko i długotrwale chorych, ponieważ uważała, że nic tak nie uszlachetnia jak powtarzanie męki Chrystusa! Teraz ta fundamentalistyczna super-paranoiczka ma być wyświęcana? Dziwnie mało w Polsce krytyki tej skąpej, chytrej a podlej i okrutnej albańskiej chłopki. Odpowiedz Link Zgłoś
jowoj Re: Matka Teresa z Kalkuty beatyfikowana 19.10.03, 20:37 Kilka lat po tym jak zostałam katoliczką, wstąpiłam do zgromadzenia Matki Teresy, Misjonarki Dobroczynności. Byłam jedną z jej sióstr przez dziewięć i pół roku, mieszkając w Bronx, Rzymie i San Francisco, aż do momentu, gdy rozczarowałam się i odeszłam w maju 1989. Gdy weszłam ponownie do świata, powoli zaczęłam wyjaśniać zagmatwane kłamstwa wśród których żyłam. Dziwiłam się jak mogłam w nie wierzyć tak długo. Trzy spośród nauk Matki Teresy, które są podstawą jej zgromadzenia religijnego, są tym bardziej niebezpieczne, ponieważ tak szczerze w nie wierzą jej siostry. Najbardziej podstawowa jest wiara, że jeśli siostra jest posłuszna, to wypełnia wolę bożą. Kolejne przekonanie jest takie, że siostry mają wpływ na Boga przez wybranie cierpienia. Ich cierpienie czyni Boga bardzo szczęśliwym. Wtedy on (Bóg) rozdaje ludziom więcej łask. Trzecim jest przekonanie, że jakiekolwiek przywiązanie do ludzi, nawet biednych, którym się służy, przypuszczalnie koliduje z miłością Boga i musi być unikane z czujnością lub też natychmiast zaniechane. Wysiłki podejmowane dla zapobiegnięcia jakiegokolwiek przywiązania powodowały ciągłe zamieszanie, zakłopotanie, poruszenie i zmiany w zgromadzeniu. Matka Teresa nie wymyśliła tych przekonań - one były rozpowszechnione w zgromadzeniach religijnych przed drugim Watykanem - ale robiła wszystko co w jej mocy (która była wielka) żeby wymusić ich przestrzegania. Gdy tylko siostra zaakceptuje te fałszywe przekonania, to jest gotowa do zrobienia niemal wszystkiego. Może pozwolić na to żeby jej zdrowie zostało zniszczone, zaniedbywać tych, którym ślubowałą służyć pomocą, oraz wyłączać uczucia i niezależność myślenia. Może nie zwracać uwagi na cierpienie, donosić na inne siostry, kłamać z łatwością i ignorować zasady i przepisy prawne. Kobiety z wielu krajów przystąpiły do Matki Teresy w oczekiwaniu, że pomogą biednym i same zbliżą się do Boga. Gdy ja odchodziłam, było ponad trzy tysiące sióstr w około czterystu domach rozmieszczonych na całym świecie. Wiele z tych sióstr, które zawierzyły Matce Teresie przewodnictwo nad nimi, zostało złamanymi ludzmi. Wobec przygniatających dowodów, niektóre z nich ostatecznie przyznały, że zostały oszukane, że Bóg prawdopodobnie nie mógłby wydawać rokazów, które słyszały. Trudno jest im zdecydować się odejść - ich pewność siebie została zniszczona i nie mają żadnego wykształcenia poza tym które przyniosły ze sobą, gdy wstępowały do zgromadzenia. Byłam jedną z szczęśliwych, które zebrały dość odwagi, by odejść. Właśnie w nadziei na to, że inni zobaczą ułudy tej rzekomej drogi do świętości, opowiadam trochę z tego co wiem. Chociaż jest stosunkowo mało tych ludzi, których kusi by wstąpić do zgromadzenia sióstr Matki Teresy, to jest wielu tych, którzy hojnie wspierają finansowo jej pracę, ponieważ nie uświadamiają sobie tego, jak jej przekręcone przesłanki zdławiają wysiłki ulżenia ubóstwu. Nieświadomi tego, że większość darowizn spoczywa nieruszonych na rachunku bankowym, są oni także oszukiwani w tym, że pomagają biednym. Jako Misjonarka Dobroczynności miałam za zadanie zapisywać datki i pisać listy dziękczynne. Pieniądze przybywały z szaloną prędkością. Przewoźnik pocztowy często dostarczał listy w workach. Regularnie wypisywałyśmy kwity na czeki wartości pięćdziesiąt tysięcy dolarów i więcej. Czasem dawca telefonował i pytał czy dostałyśmy jego czek, oczekując tego, że z pewnością to pamiętamy, ponieważ datek był taki duży. Jak mogłyśmy powiedzieć, że nie możemy sobie tego przypomnieć bo otrzymałyśmy tyle takich które były nawet większe? Gdy Matka wypowiadała się publicznie, to nigdy nie prosiła o pieniądze, ale faktycznie zachęcała ludzi do czynienia poświęceń dla biednych, żeby "dawać dopóki jest cierpienie". Wiele ludzi tak robiło - i dawali to jej. Otrzymywałyśmy wzruszające listy od ludzi, czasem najwyraźniej samych biednych, którzy poświęcali się by przesłać nam trochę pieniędzy dla głodujących ludzi w Afryce, ofiar powodzi w Bangladeszu czy też biednych dzieci w Indiach. Większość z tych pieniędzy została umieszczona na naszych rachunkach bankowych. Zalew datków był uważany za znak boskiej aprobaty dla zgromadzenia Matki Teresy. Nasi przełożeni powiedzieli nam, że otrzymaliśmy więcej prezentów niż inne religijne zgromadzenia, ponieważ Bóg jest tak zadowolony z Matki i ponieważ Misjonarki Dobroczynności są siostrami które są wierne prawdziwemu duchowi życia religijnego. Większość z sióstr nie miała pojęcia ile pieniędzy zgromadzenie gromadzi. Pomimo wszystkiego, uczono nas, by niczego nie zbierać na zapas. Pewnego lata siostry mieszkające na przedmieściach Rzymu dostały więcej skrzyń pomidorów, niż mogły rozdzielić. Nikt z ich sąsiadów nie chciał ich bo zbiór był tego roku bardzo duży. Siostry zdecydowały pasteryzować pomidory w puszkach raczej niż pozwolić im się zepsuć, ale gdy Matka dowiedziała się co zrobiły, była bardzo urażona. Przechowywanie rzeczy pokazywało brak zaufania w Boską Opatrzność. Datki napływały masowo i były deponowane w banku, ale to nie miało wpływu na nasze ascetyczne życie, a bardzo mały wpływ na życie biednych którym próbowałyśmy pomóc. Prowadziłyśmy proste życie, pozbawione wszystkich zbytków. Miałyśmy trzy pary ubrań, które naprawiałyśmy, aż materiał stawał się tak spłowiały że nie nadawał się już do łatania. Prałyśmy ręcznie własne ubranie. Nigdy nie kończący się stos prześcieradeł i ręczników ze schronisk nocnych dla naszych biednych, także prałyśmy ręcznie. Nasza kąpiel była realizowana przy użyciu jednego wiadra wody. Przeglądy medyczne i dentystyczne były uważane za niepotrzebny luksus. Matka bardzo uważała, byśmy zachowały nasz duch ubóstwa. Wydawanie pieniędzy zniszczyłoby to ubóstwo. Wydawała się mieć obsesję na punkcie używania tylko najprostszych środków dla naszej pracy. Czy to było w najlepszym interesie ludzi, którym usiłowałyśmy pomóc, czy też faktycznie używałyśmy ich jak narzędzia by posunąć naprzód naszą własną "świętość"? Na Haiti siostry, dla utrzymania ducha ubóstwa, używały igieł tak długo aż stały się one tępe. Widząc ból powodowany przez tępe igły, niektórzy z ochotników oferowali zdobycie nowych igieł, ale siostry odmówiły. Błagałyśmy o żywność i zaopatrzenie miejscowych dostawców, tak jakbyśmy nie miały żadnych środków do życia. Przy jednej z rzadkich okazji kiedy skończył się nam darowany chleb, poszłyśmy błagać do miejscowego sklepu. Kiedy nasza prośba została odrzucona, nasza zwierzchniczka zarządziła, że kuchna wydająca zupy może obejść się bez chleba tego dnia. Nie tylko handlowcy dostarczali nam okazję do bycia wspaniałomyślnymi. Linie lotnicze proszono by przewoziły bezpłatnie siostry i ładunki. Od szpitali i lekarzy oczekiwano wchłonięcia kosztów leczenia sióstr, lub pokrycia ich z funduszy przeznaczonych dla osób religijnych. Robotnicy byli zachęcani do pracy bez zapłaty lub za obniżoną zapłatą. Polegałyśmy w dużym stopniu na wolontariuszach, którzy pracowali długie godziny w naszych kuchniach dostarczających zup, schroniskach, i obozach dziennych. Ciężko pracujący farmer poświęcił wiele godzin na zbieranie i dostarczanie jedzenia dla naszych kuchni i schronisk. "Gdybym nie przyszedł, to co byście jedli?", pytał. Nasza Konstytucja zabraniała nam żebrać o więcej niż potrzebowałyśmy, ale gdy przychodziło do żebrania, miliony dolarów gromadzące się w banku były traktowane tak, jakby nie istniały. Przez lata musiałam pisać tysiące listów dawcom datków, mówiąc im że cały ich prezent będzie użyty dla sprowadzenia boskiej litości dla najbiedniejszych z biednych. Mogłam utrzymać moje skarżące się sumienie pod kontrolą, ponieważ byłyśmy uczone, że Duch Święty kieruje Matką. Niedowierzać jej było znakiem, że brakowało nam zaufania, a nawet gorzej, byłyśmy winne grzechu dumy. Odłożyłam swoje zar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Matka Teresa z Kalkuty beatyfikowana IP: *.dyn.optonline.net 21.10.03, 02:59 Gość portalu: Palnick napisał(a): ) Mówi się, że Matka Teresa z Kalkuty nie próbowała nawracać ludzi różnych wyznań ) ) tylko niosła im pomoc niezależnie od wyznawanej religii. To nie jest prawda. ) Ona pod pozorem niesienia pomocy, potajemnie i bez zgody chrzciła muzułmanów ) czy buddystów, np. przecierając chorym czoło zwilżoną szmatka i szepcąc ) odpowiednie słowa w języku niezrozumiałym dla owych chorych (np.po albansku)... ) ) Nie była też zainteresowana niesieniem ulgi i pomocy tym chorym (nie chciała ) wykorzystać zgromadzonych na jej koncie milionów $$$ na budowę szpitali czy ) zakup lekarstw albo sprzętu medycznego), ona tylko łowiła duszyczki w chorych ) ciałach, a wiec najbardziej podatne na przekabacenie na jej modle... ) Nie stosowała środków przeciwbólowych u ciężko i długotrwale chorych, ponieważ ) uważała, że nic tak nie uszlachetnia jak powtarzanie męki Chrystusa! Teraz ta ) fundamentalistyczna super-paranoiczka ma być wyświęcana? ) Dziwnie mało w Polsce krytyki tej skąpej, chytrej a podlej i okrutnej ) albańskiej chłopki. Kilka lat po tym jak zostałam katoliczką, wstąpiłam do zgromadzenia Matki Teresy, Misjonarki Dobroczynności. Byłam jedną z jej sióstr przez dziewięć i pół roku, mieszkając w Bronx, Rzymie i San Francisco, aż do momentu, gdy rozczarowałam się i odeszłam w maju 1989. Gdy weszłam ponownie do świata, powoli zaczęłam wyjaśniać zagmatwane kłamstwa wśród których żyłam. Dziwiłam się jak mogłam w nie wierzyć tak długo. Trzy spośród nauk Matki Teresy, które są podstawą jej zgromadzenia religijnego, są tym bardziej niebezpieczne, ponieważ tak szczerze w nie wierzą jej siostry. Najbardziej podstawowa jest wiara, że jeśli siostra jest posłuszna, to wypełnia wolę bożą. Kolejne przekonanie jest takie, że siostry mają wpływ na Boga przez wybranie cierpienia. Ich cierpienie czyni Boga bardzo szczęśliwym. Wtedy on (Bóg) rozdaje ludziom więcej łask. Trzecim jest przekonanie, że jakiekolwiek przywiązanie do ludzi, nawet biednych, którym się służy, przypuszczalnie koliduje z miłością Boga i musi być unikane z czujnością lub też natychmiast zaniechane. Wysiłki podejmowane dla zapobiegnięcia jakiegokolwiek przywiązania powodowały ciągłe zamieszanie, zakłopotanie, poruszenie i zmiany w zgromadzeniu. Matka Teresa nie wymyśliła tych przekonań - one były rozpowszechnione w zgromadzeniach religijnych przed drugim Watykanem - ale robiła wszystko co w jej mocy (która była wielka) żeby wymusić ich przestrzegania. Gdy tylko siostra zaakceptuje te fałszywe przekonania, to jest gotowa do zrobienia niemal wszystkiego. Może pozwolić na to żeby jej zdrowie zostało zniszczone, zaniedbywać tych, którym ślubowałą służyć pomocą, oraz wyłączać uczucia i niezależność myślenia. Może nie zwracać uwagi na cierpienie, donosić na inne siostry, kłamać z łatwością i ignorować zasady i przepisy prawne. Kobiety z wielu krajów przystąpiły do Matki Teresy w oczekiwaniu, że pomogą biednym i same zbliżą się do Boga. Gdy ja odchodziłam, było ponad trzy tysiące sióstr w około czterystu domach rozmieszczonych na całym świecie. Wiele z tych sióstr, które zawierzyły Matce Teresie przewodnictwo nad nimi, zostało złamanymi ludzmi. Wobec przygniatających dowodów, niektóre z nich ostatecznie przyznały, że zostały oszukane, że Bóg prawdopodobnie nie mógłby wydawać rokazów, które słyszały. Trudno jest im zdecydować się odejść - ich pewność siebie została zniszczona i nie mają żadnego wykształcenia poza tym które przyniosły ze sobą, gdy wstępowały do zgromadzenia. Byłam jedną z szczęśliwych, które zebrały dość odwagi, by odejść. Właśnie w nadziei na to, że inni zobaczą ułudy tej rzekomej drogi do świętości, opowiadam trochę z tego co wiem. Chociaż jest stosunkowo mało tych ludzi, których kusi by wstąpić do zgromadzenia sióstr Matki Teresy, to jest wielu tych, którzy hojnie wspierają finansowo jej pracę, ponieważ nie uświadamiają sobie tego, jak jej przekręcone przesłanki zdławiają wysiłki ulżenia ubóstwu. Nieświadomi tego, że większość darowizn spoczywa nieruszonych na rachunku bankowym, są oni także oszukiwani w tym, że pomagają biednym. Jako Misjonarka Dobroczynności miałam za zadanie zapisywać datki i pisać listy dziękczynne. Pieniądze przybywały z szaloną prędkością. Przewoźnik pocztowy często dostarczał listy w workach. Regularnie wypisywałyśmy kwity na czeki wartości pięćdziesiąt tysięcy dolarów i więcej. Czasem dawca telefonował i pytał czy dostałyśmy jego czek, oczekując tego, że z pewnością to pamiętamy, ponieważ datek był taki duży. Jak mogłyśmy powiedzieć, że nie możemy sobie tego przypomnieć bo otrzymałyśmy tyle takich które były nawet większe? Gdy Matka wypowiadała się publicznie, to nigdy nie prosiła o pieniądze, ale faktycznie zachęcała ludzi do czynienia poświęceń dla biednych, żeby "dawać dopóki jest cierpienie". Wiele ludzi tak robiło - i dawali to jej. Otrzymywałyśmy wzruszające listy od ludzi, czasem najwyraźniej samych biednych, którzy poświęcali się by przesłać nam trochę pieniędzy dla głodujących ludzi w Afryce, ofiar powodzi w Bangladeszu czy też biednych dzieci w Indiach. Większość z tych pieniędzy została umieszczona na naszych rachunkach bankowych. Zalew datków był uważany za znak boskiej aprobaty dla zgromadzenia Matki Teresy. Nasi przełożeni powiedzieli nam, że otrzymaliśmy więcej prezentów niż inne religijne zgromadzenia, ponieważ Bóg jest tak zadowolony z Matki i ponieważ Misjonarki Dobroczynności są siostrami które są wierne prawdziwemu duchowi życia religijnego. Większość z sióstr nie miała pojęcia ile pieniędzy zgromadzenie gromadzi. Pomimo wszystkiego, uczono nas, by niczego nie zbierać na zapas. Pewnego lata siostry mieszkające na przedmieściach Rzymu dostały więcej skrzyń pomidorów, niż mogły rozdzielić. Nikt z ich sąsiadów nie chciał ich bo zbiór był tego roku bardzo duży. Siostry zdecydowały pasteryzować pomidory w puszkach raczej niż pozwolić im się zepsuć, ale gdy Matka dowiedziała się co zrobiły, była bardzo urażona. Przechowywanie rzeczy pokazywało brak zaufania w Boską Opatrzność. Datki napływały masowo i były deponowane w banku, ale to nie miało wpływu na nasze ascetyczne życie, a bardzo mały wpływ na życie biednych którym próbowałyśmy pomóc. Prowadziłyśmy proste życie, pozbawione wszystkich zbytków. Miałyśmy trzy pary ubrań, które naprawiałyśmy, aż materiał stawał się tak spłowiały że nie nadawał się już do łatania. Prałyśmy ręcznie własne ubranie. Nigdy nie kończący się stos prześcieradeł i ręczników ze schronisk nocnych dla naszych biednych, także prałyśmy ręcznie. Nasza kąpiel była realizowana przy użyciu jednego wiadra wody. Przeglądy medyczne i dentystyczne były uważane za niepotrzebny luksus. Matka bardzo uważała, byśmy zachowały nasz duch ubóstwa. Wydawanie pieniędzy zniszczyłoby to ubóstwo. Wydawała się mieć obsesję na punkcie używania tylko najprostszych środków dla naszej pracy. Czy to było w najlepszym interesie ludzi, którym usiłowałyśmy pomóc, czy też faktycznie używałyśmy ich jak narzędzia by posunąć naprzód naszą własną "świętość"? Na Haiti siostry, dla utrzymania ducha ubóstwa, używały igieł tak długo aż stały się one tępe. Widząc ból powodowany przez tępe igły, niektórzy z ochotników oferowali zdobycie nowych igieł, ale siostry odmówiły. Błagałyśmy o żywność i zaopatrzenie miejscowych dostawców, tak jakbyśmy nie miały żadnych środków do życia. Przy jednej z rzadkich okazji kiedy skończył się nam darowany chleb, poszłyśmy błagać do miejscowego sklepu. Kiedy nasza prośba została odrzucona, nasza zwierzchniczka zarządziła, że kuchna wydająca zupy może obejść się bez chleba tego dnia. Nie tylko handlowcy dostarczali nam okazję do bycia wspaniałomyślnymi. Linie lotnicze proszono by przewoziły bezpłatnie siostry i ładunki. Od szpitali i lekarzy oczekiwano wchłonięcia kosztów lec Odpowiedz Link Zgłoś
bozena_l Re: Matka Teresa z Kalkuty beatyfikowana 20.10.03, 18:34 oszolom.z.radia.maryja napisał: > Ona była święta już za życia..to świeta naszych czasów..takich ludzi nam > trzeba Swieta prawda ! Do sejmu szczegolnie a polskie ulice w mig beda przypominaly te z kalkuty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Jakie wartości beatyfikuje Krk? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 19:04 Nie musi to być racja, ale w historii Kościoła takich przypadków możemy liczyć na... www.racjonalista.pl/kk.php/s,1747 Odpowiedz Link Zgłoś
bozena_l SKANDAL !!!! 20.10.03, 19:10 Ta strona jest zakazana do czytania dla normalnych milujacych sie ludzi. Dowodem tego jest jej umieszczenie na liscie zakazanych linkow na mojej stronie members.tripod.com/bozenal/zakazane_linki.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Poruta - nie mylić z Borutą, IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 19:15 jako kolejnym fatalnym dziełem fanaberii ludzkiej niesłusznie zarzucanym Bogu ;-(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Poruta - nie mylić z Borutą, IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 14:33 Dziękujemy Bogu za błogosławioną Matkę Teresę - mówił 20 października na Jasnej Górze metropolita katowicki arcybiskup Damian Zimoń. www1.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,1734480.html Z prasy światowej: ****************** The Lancet: - Chorych zakaźnie nie izolowani, strzykawki płukano w letniej wodzie, a cierpiącym odmawiano srodków przeciwbulowych, bynajmniej nie z powodu ich braku. The Guardian: - Hospicjum prowadzone przez siostry to zorganizowana forma zaniechanej pomocy. Christopher Hitchens (angloamerykański publicysta): - Potępiają ja przede wszystkim za to, że odmawia cierpiącym leczenia, a nawet podawania środków przeciwbólowych. Aroup Chatterjee (lekarz z Kalkuty): - Bez wzgledu na to, co akurat sprawdzam, odkrywam same klamstwa. Matka Teresa często mówi, że prowadzi w Kalkucie szkołę, ogromną instytucję dla 5000 dzieci. Ja jednak nie znalazłem tam ani szkoły, ani nikogo, kto by ją widział. Stern: Tylko w 1991 r. angielski odłam zakonu przyjął sumę równą (w przeliczeniu) 10 mln zł. Wydatki wyniosły 700 tys zł, czyli zaledwie 7% przychodów! Co się stało z resztą? Ewa Kołodziejczyk (była zakonnica): - Ogromne pieniądze zbierane w krajach zamożnych nie trafiają do potrzebujących. Bardzo wiele podarowanego zlota i kosztowności jest przechowywane w piwnicach nowojorskiego domu Misjonarek Milości. Ch. Hitchens: - Ona sama twierdzi, że zapewnia ludziom tylko katolicką śmierć. (...) ludzie, któray przychodzili tam w przekonaniu, że otrzymają opekę medyczną, byli calkowicie lekceważeni, nie udzielano im żadnych porad. (...) Wspierała krwawych tyranów z Haiti, rodzinę Duvalier, przyjmowała pieniądze (ponad milion dolarów) od Charlesa Keatinga, oszusta, chociaż poinformowano ją, że pieniądze pochodzą z kradzieży... Stern: - Przełozona zakonu nie widziała także potrzeby kształcenia sióstr, na przykład na pielęgniarki. Był to zbędny luksus, mimo że wielu chorym uratowałoby to życie. Watykan posiadający najserzej zorganizowany wywiad na świecie też o tym wszystkim nie wiedział zabiegając w tak szybkim tempie o beatyfikację tej... Odpowiedz Link Zgłoś
oszolom.z.radia.maryja Re: Jakie wartości beatyfikuje Krk? 20.10.03, 19:13 proszę o wypowiadanie się na temat i o odrobinę kultury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Jakie wartości beatyfikuje Krk? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 19:52 Czy Matka Teresa beatyfikowana też została - zgodnie z twoja sugestią - za brak kultury? Bardzo ostra ocena. Ale chyba coś w tym jest, skoro z jednej strony funkcjonuje tyle przemilczanych niedomówień, a z drugiej strony milczy sie na temat faktycznej cesji zgromadzonych przez nią pieniędzy. Nie ma to jak kulwura Wartości... Odpowiedz Link Zgłoś
oszolom.z.radia.maryja Re: Jakie wartości beatyfikuje Krk? 20.10.03, 19:55 Gość portalu: Ed napisał(a): > Czy Matka Teresa beatyfikowana też została - zgodnie z twoja sugestią - za > brak kultury? Bardzo ostra ocena. Ale chyba coś w tym jest, skoro z jednej > strony funkcjonuje tyle przemilczanych niedomówień, a z drugiej strony milczy > sie na temat faktycznej cesji zgromadzonych przez nią pieniędzy. Nie ma to jak > kulwura Wartości... -nic takiego nie twierdziłem i przestań wkladać mi do ust słowa których nigdy nie wypowiedziałem..przestań wreszczie manipulować i wyrywać fragmenty wypowiedzi z szerszego kontekstu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Powróć więc do swego posty :-)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 20:33 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Powróć więc do swego posty :-)) IP: *.dyn.optonline.net 21.10.03, 03:04 ale tutaj zebralo sie towarzystwo. gdybym tylko mogl was dostac w swe rece, spiewalibyscie inaczej,polskie knoty. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly3 [...] 21.10.03, 04:47 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy [...] IP: *.dyn.optonline.net 21.10.03, 04:56 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
oszolom.z.radia.maryja [...] 21.10.03, 11:07 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś