Gość: maciek+s
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
15.01.02, 22:44
Nikt nie poruszył kwestii rusyfikacji, nawet ci wykształceni, którzy mieli
obowiązek poznawać ten niebrzydki skądinąd język, a za zachodnią granicę
wyjeżdżali jeśli zgadzały się na to "odpowiednie organy",lub do NRD. Mój ojciec
w ciągu sześcioletniej zsyłki na Sybir i do Kazachstanu uczył się ojczystego
języka w polskiej szkole w Otar całe trzy miesiące. Wygląda mi to na planowe
wynaradawianie raczej, niż działania przyjazne. Nie potrafię też wyrzucić z
pamięci opowieści o tych czasach i nie garnę się do takiej przyjaźni. Dziwne?