By Nie Dać Się Kretynom

16.01.02, 06:39
.......Witam Wszystkich :O)
....W maju upłynie 5 lat jak na Forum WP zamieściłem serię wypowiedzi na temat
prawa kobiety do decydowania o własnej ciąży, jak i o prawie do posiadania
własnych poglądów na ten temat. Zanim zabrałem wtedy glos, dominowal tam (w
zasadzie), pogląd jeden, jako że różnice dotyczyły wyłącznie peryferii. Pisałem
tedy:_____

_____Jakość wymiany poglądów, którą aktualnie obserwuję na IOP znów zeszła
pniżej poziomu który zgodziłbym się akceptować. Nie chodzi jednak wyłącznie o
słownictwo, które mnie - jako zwolennika liberalnego podejścia do kwestii
aborcji - ma dotknąc. Taki delikatny to ja nie jestem. Idzie o skutki dalsze
aniżeli ewentualne poruszenie moim sumieniem - o terroryzowanie tych, którzy
śmią mieć inną opinię.
....Określenia typu “mordowanie dzieci (nienarodzonych)”, “zbrodnia przeciw
życiu (poczętemu)”, “zabijanie dzieci (nienarodzonych)”, które używane są przez
przeciwników praw kobiet - wbrew ich intencjom - nie są bowiem jeszcze
określeniami odzwierciedlającymi powszechne rozumienie zbrodni, zabijania, czy
mordu. Przeciwnicy prawa do aborcji dopiero zabiegają o zakorzenienie się w
naszym języku takiego właśnie znaczenia wymienienionych zwrotów. O to by w
powszechnym rozumieniu obejmowały swym znaczeniem to co sami pod nimi pojmują.
Chodzi im o rozszerzenie znaczenia owych terminów i powszechną tego akceptację.
Problem w tym, ze kij którego używają ma jeszcze jeden koniec. Mianowicie duża
część społeczeństwa, która - tak jak ja - nie akceptuje stanowiska
antyaborcjonistów, i postulowanych przez nich zakazów, może poczuć się nie
tylko urażona ale zagrożona wręcz i, jak to mówią, odpowiedzieć pięknym za
nadobne.
....W dyskusji z Tomaszem twierdziłem, i podtrzymuję, że moje poglądy to jestem
ja, a więc wszelkie próby zmierzające do odebrania mi prawa do ich wyrażania i
posiadania traktować muszę jako działania wymierzone w moją skromną
egzystencję. Jako kwestionowanie mego prawa do istnienia. Przez implikację
bowiem - popierając “prawo do zabijania”, “kulturę śmierci”, “mordowanie
niewinnych”, “zbrodnię” - biorę udział w czym, w czym człowiek w miarę porządny
brać udziału nie powinien. Innymi słowy, odmalowany jestem jako zabójca,
zbrodniarz, morderca, i krwawa bestia - indywiduum, którego prawo do stąpania
po tej ziemi może być śmiało zakwestionowane. Do rozstrzygniecia jest jedynie
kwestia - kiedy(!?)
....W takiej sytuacji nie moge sobie pozwolić na wyłączne traktowanie epitetów
jako części składowych procesu mającego na celu uzyskanie przemian w
świadomości Polaków. Jako planowanie dokonań natury czysto semantycznej. Nie
mam juz bowiem najmniejszych złudzeń, co do tego, że jednym z celów procesu
jest wywarcie na mnie tak dużej presji abym zamknął dziób, a poglądy - jeśli
posiadam - włożył sobie do kieszeni. Oczywiście mogę je mieć, ale lepiej by dla
mnie było gdybym powstrzymał się od ich ujawniania, gdyż ociekająca “krwia
poczętych” etykietka może do mnie na tyle mocno przylgnąć, że nigdy jej nie
odlepię. Nawet gdybym bardzo tego chciał.
....Problem w tym, że ja nie mam najmniejszej ochoty na pojście za głosem tej
delikatnej sugestii. Taka natura. Cholernie nie lubię być terroryzowanym.
....Wobec powyższego, nie pozostaje mi nic innego jak przypominać o istnieniu
moich poglądów - o mojej egzystencji. I liczyć na to, że będę usłyszany zanim
zostanę stratowany, przez pędzący do krainy szczęśliwości tłum misyjny.
Dlaczego tylko tyle? No cóż, z tej prostej przyczyny, że dyskusja z religijnymi
fanatykami jest bezcelowa, bezsensowna, i niemożliwa. Dyskusja musi bowiem
zakladać chęć do wysłuchania racji, zdolność do używania racjonalnych
argumentów, oraz gotowość do zmiany oryginalnego stanowiska. Religijny fanatyk
nie jest po prostu w stanie spełnić żadnego z tych warunków.
....Próby dyskusji z osobą, która, bez względu na jej formalny wiek,
intelektualnie znajduje się na poziomie 10-15 latka, i postrzega świat w
kategoriach skrajnych alternatyw, są tak samo owocne jak debata z każdym innym
kretynem. Rozumiem, że Obrońcy Prawdy nie mają mi za złe tej chwili szczerości.
O prawdę nie można sie przecież obrażac.
....W jaki niby sposób można dotrzeć do osoby, która - przy pomocy
indoktrynacji i pasa - została mentalnie upośledzona? Przecież “zamontowany” w
jej mózgu program warunkujący nigdy nie dopuści do analizy argumentu, który - w
myśl tego samego programu - nie może podlegać analizie. Przemeblowanie
skrystalizowanych już struktur noetycznych, oprócz wysokiego stopnia ryzyka - i
w odrożnieniu do prania mozgu - może się też odbywać wyłącznie na bardzo małą
skalę. Osobiście nie mogę sobie pozwolić na prowadzanie każdego potencjalnego
(a indoktrynowanego) dyskutanta do specjalisty od wstrząsania.
....Zapewniam, że poruszenie tej delikatnej materii jest dla mnie równie trudne
i przykre jak i sama próba porozumienia się z takim semi-robotem. Przecież to
nie ja go zaprogramowałem, nie ja go naoliwiam, i nie ja posiadam narzędzia do
manipulowania nim. Ponadto - jaki tam ze mnie mechanik, czy programista.
....Pozostaje mi więc demonstrowanie własnej obecności i nadzieja, że takich
jak ja pozostało jeszcze wystarczająco dużo, by razem, wspólnym wysiłkiem,
zatrzymać pochód cyborgów. Dlatego uciekam się do prezentacji mych poglądów w
miejsce podejmowania jałowych dyskusji, z osobami o wycinkowej zdolności do
(samodzielnego) myślenia.
....A jakie to poglądy? No cóż, uważam, że za hasłem ‘aborcja’ kryje się na
tyle duży wszechświat indywidualnych przypadków, przeróżnych nieszczęść i
krzywd, by nie móc pozwolić sobie na uproszczone rozumowanie i rozwiązania
typu - aborcja jest niedobra, a więc należy ją zakazać. Nikt nie twierdzi, że
jest “dobra”. Łacznie z kobietami, które się na nią decydują. Niemniej, biorąc
pod uwagę niezliczoną liczbę indywidualnych tragedii dorosłych juz istot
ludzkich nie jestem skłonny do lokowania swych uczuc w poblizu zygoty. Ona - w
przeciwieństwie do kobiety przeżywajacej ogromny niejednokrotnie koszmar - nie
odczuwa, bo jeszcze nie potrafi. Przy tej kobiecie jest dla mnie jedynie
zbiorem (żywych) komórek, który ma tego pecha, że nie powstal z uczucia i/lub
nie jest oczekiwanym gościem. W takiej sytuacji wszelkie dywagacje nt. kierunku
rozwoju tego zbioru nie wnoszą nic nowego. Sam fakt połączenia i podziału
komórek w łonie kobiety nie jest dla mnie warunkiem niezbędnym i zarazem
wystarczającym dla ich zachowania. Nie jesteśmy już zwierzętami. Ani bio-
robotami. Przynajmniej część z nas. U nas ważne są jeszcze okoliczności.
Dlatego musimy mieć prawo do decydowania.
    • krzys52 By Nie Dać Się Kretynom - końcówka 16.01.02, 06:41
      O!! =:o) Znów Ucięło!


      ....Deklaruję przy tym, że uznaję prawo każdej osoby do posiadania odmiennych
      niż moje pogladów oraz postępowania, w swym życiu, zgodnie z nimi. Niemniej
      twierdzę przy tym, że tak jak ja nie narzucam nikomu własnej wizji świata, tak
      nie uznaję niczyich pretensji do ewentualnego uszczęsliwiania mnie na siłe - w
      tym dla mojego dobra, i w imię wyższych racji. I nie mam zamiaru ulegać
      terrorowi kretynów.______

      ....Od tamtej pory dowodzeni przez kler kretyni doprowadzili do faktycznej
      delegalizacji aborcji; do odebrania kobiecie prawa do decydowania o jej własnym
      życiu. O sobie samej. Dlatego też niezmiernie ciekaw jestem, czy moja ówczesna
      wypowiedź straciła cokolwiek na aktualnosci.
      >>>Jak i jej tytul – By Nie Dać Się Kretynom. Co Wy na to?
      >>>>Z poważaniem
      >>>Krzysztof Patora
      >>
      PS....Do dyskusji na temat aborcyjnych statystyk pragnę dodać to mianowicie, że
      w kościelnym ustroju państwowym, typu polskiego, należy poważnie liczyć się z
      możliwością administracyjnie zorganizowanego: zatajania (badź niesporządzania)
      odnośnych statystyk, z uwzględnieniem danych o ilosci “poronień w toku”, liczby
      samobojstw na tle niechcianej ciąży, liczby porzuconych noworodków, liczby
      zgonow kobiet po próbach niefachowych zabiegów, statystyk ciężarnych
      niepełnoletnich. Dane tego rodzaju są po prostu bardzo niewygodne, z punktu
      widzenia kultywowania własciwego antyaborcyjnego klimatu. Który jest najlepszy
      gdy w “dyskusji” słychać jedynie kościelne stanowisko. A jak nie ma odnośnych
      statystyk – o inne raczej trudno.
      >>
      >>>Jest szansa na to, że wymiana rządzących zaowocuje obaleniem prawnego
      ubezwłasnowolnienia kobiety i przywróceniem należnej jej suwerenności w
      zakresie decydowania o własnej ciąży, a więc - o sobie samej.

      ***********************

      W marcu upłyną (kolejne) dwa lata od (powtórnego) zamieszczenia powyższego
      testu (na różnych forach); w sumie pięć lat od pierwotnej jego publikacji na F.
      Wirtualnej Polski, wiosną 1997r.
      ..
      Dziś, w styczniu 2002, chciałbym dodać istotną uwagę, ktorą niejednokrotnie
      prezentowałem i tu – przy innych okazjach.
      ..
      Otóż nie tylko z powodów podanych powyżej NIE dyskutuje się z kretynami . Nie
      polemizuje sie z nimi dla zasady: z Kretynami NIE WOLNO Polemizować !!!

      Każda próba dyskusji z nimi jest wręcz szkodliwa, albowiem pomaga w stwarzaniu
      błędnego wrażenia, że polemika z kretynami jest jednak możliwa.
      Podejmujący się polemizowania z kretynem na temat aborcji jedynie wprowadza w
      błąd osoby niezorientowane, przez co niechcący sam występuje przeciw własnej
      sprawie.
      ..
      Chyba ze wzajemny kontakt wygląda tak jak moja “polemika” z Luką, w “Do
      popierających aborcję szafarzy postępu” ( F. Informacje Dnia ). Przy czym ten
      akurat Luka jest jednak klecha na misji. Bez wątpienia. Który – dla uzyskania
      wiarygodności – podaje się (nawet!!) za niewierzącego. Dziwnym trafem,
      zapewne, w dyskusji o eutanazji ”niewierzący Luka” także forsuje betonowe
      stanowisko kościelne, choć tym razem absolutnie! nie trzyma się ono kupy. Ale
      też klecha czy robot – co za różnica. Jak go nakręcili - tak klepie.
      • Gość: luka Re: By Nie Dać Się Kretynom - cz. I IP: 217.67.196.* 16.01.02, 08:36
        krzys52 napisał(a):

        > Jakość wymiany poglądów, którą aktualnie obserwuję na IOP znów zeszła
        > pniżej poziomu który zgodziłbym się akceptować.

        No proszę, krzys52 zamiast polemizować zaczyna od stawiania warunków. W domyśle -
        jest tak genialny, że poziom innych go mierzi. Popatrzmy, co samochwała ma dalej
        do zakomunikowania maluczkim:

        > ....Określenia typu “mordowanie dzieci (nienarodzonych)”, “zb
        > rodnia przeciw
        > życiu (poczętemu)”, “zabijanie dzieci (nienarodzonych)”, któr
        > e używane są przez
        > przeciwników praw kobiet - wbrew ich intencjom - nie są bowiem jeszcze
        > określeniami odzwierciedlającymi powszechne rozumienie zbrodni, zabijania, czy
        > mordu. Przeciwnicy prawa do aborcji dopiero zabiegają o zakorzenienie się w
        > naszym języku takiego właśnie znaczenia wymienienionych zwrotów. O to by w
        > powszechnym rozumieniu obejmowały swym znaczeniem to co sami pod nimi pojmują.
        > Chodzi im o rozszerzenie znaczenia owych terminów i powszechną tego akceptację.
        > Problem w tym, ze kij którego używają ma jeszcze jeden koniec. Mianowicie duża
        > część społeczeństwa, która - tak jak ja - nie akceptuje stanowiska
        > antyaborcjonistów, i postulowanych przez nich zakazów, może poczuć się nie
        > tylko urażona ale zagrożona wręcz i, jak to mówią, odpowiedzieć pięknym za
        > nadobne.

        Zagrożona? Czym, wyskrobaniem? I jak ma wyglądąć ten rewanż, "pięknym za
        nadobne" - represjami wobec przeciwników mordowania niewinnych?
        krzys52 zaczął od dyktowania warunków, teraz przechodzi do gróźb.
        W dodatku odwraca kota ogonem - według niego zabicie dziecka w brzuchu to nie
        zabójstwo, rzekomo antyaborcjoniści usiłują dopiero rzecz tę po imieniu nazwać...
        Ciekawostka - a kiedy to powstaje człowiek? Dopiero po narodzinach? W 6 miesiącu?
        3? 12 tygodniu? Ładnie sobie krzys52 czyści przedpole, stawia nieudowodnioną tezę
        i bezlitośnie rozprawia się z osobami, mającymi zdanie odmienne - vide tytuł
        wątku.

        > W dyskusji z Tomaszem twierdziłem, i podtrzymuję, że moje poglądy to jestem
        > ja, a więc wszelkie próby zmierzające do odebrania mi prawa do ich wyrażania i
        > posiadania traktować muszę jako działania wymierzone w moją skromną
        > egzystencję. Jako kwestionowanie mego prawa do istnienia. Przez implikację
        > bowiem - popierając “prawo do zabijania”, “kulturę śmierci
        > 221;, “mordowanie
        > niewinnych”, “zbrodnię” - biorę udział w czym, w czym człowie
        > k w miarę porządny
        > brać udziału nie powinien. Innymi słowy, odmalowany jestem jako zabójca,
        > zbrodniarz, morderca, i krwawa bestia - indywiduum, którego prawo do stąpania
        > po tej ziemi może być śmiało zakwestionowane.

        Po warunkach i groźbach przechodzi krzys52 do rzeczy - zaczyna ględzić od rzeczy.
        Działania, zmierzające do zachowania życia nienarodzonych, traktuje
        jako "kwestionowanie prawa do swego istnienia", tak jakby ktoś groził mu
        spóźnioną skrobanką. Nie dostrzega również, że jego aborcjonizm jest właśnie
        godzeniem w życie innych, a także tego, że polemizowanie z poglądami nie jest tym
        samym co kara za popełniony czyn. Ta sofistyka służy mu jedynie do odwrócenia
        epitetów - nie "mordercy dzieci", ale "mordercy aborcjonistów"! I jeszcze się
        biedulek żali, że jego egzystencja jest zagrożona... Natomiast 10-tygodniowy płód
        w kleszczach konowała-zabójcy ma się zapewne znacznie lepiej.

        > Nie
        > mam juz bowiem najmniejszych złudzeń, co do tego, że jednym z celów procesu
        > jest wywarcie na mnie tak dużej presji abym zamknął dziób, a poglądy - jeśli
        > posiadam - włożył sobie do kieszeni. Oczywiście mogę je mieć, ale lepiej by dla
        > mnie było gdybym powstrzymał się od ich ujawniania, gdyż ociekająca “krwi
        > a poczętych” etykietka może do mnie na tyle mocno przylgnąć, że nigdy jej n
        > ie odlepię. Nawet gdybym bardzo tego chciał.

        Ktoś ci tutaj zabrania bredzić? Przeciwnie - nikt ci nie utrudnia zakładania
        coraz to bardziej obraźliwych wątków.
        Natomiast wyrzut, że przylepi się do ciebie etykietka jest rozbrajający - to moja
        wina, że masz takie przekonania? Powiedzmy sobie szczerze - dokucza ci nazywanie
        cię "mordercą", więc wypłakujesz się w tej chwili w forumowy mankiet, zamiast
        podnieść głowę i mówić otwartym tekstem: "tak, należy zabijać nienarodzone
        dzieci, ponieważ to, to i tamto". Na to cię nie stać, łachudro.

        > Dlaczego tylko tyle? No cóż, z tej prostej przyczyny, że dyskusja z religijnymi
        > fanatykami jest bezcelowa, bezsensowna, i niemożliwa.

        A z nieregilijnymi, na przykład ze mną? Ze mną nie potrafisz, ponieważ nie pasuję
        do twojego wydumanego układu dychotomicznego: klerykałowie kontra ateiści-
        aborcjoniści. Uciekłeś już raz przede mną, usiłując wmówić mi, iż jestem
        księdzem. W twoim kwadratowym łbie nie mieści się to, iż można być jednocześnie
        ateistą i przeciwnikiem abortowania. No i kto tu jest fanatykiem?

        > Próby dyskusji z osobą, która, bez względu na jej formalny wiek,
        > intelektualnie znajduje się na poziomie 10-15 latka, i postrzega świat w
        > kategoriach skrajnych alternatyw, są tak samo owocne jak debata z każdym innym
        > kretynem.

        Tłumaczenie powyższego zdania jest najtępujące: krzys52 intelektualnie znajduje
        się powyzej poziomu 10-15 latka i z nie będzie poniżał się dyskusjami z uczniami
        szkół podstawowych uczęszczających na religię. Nie czuje się również kretynem, co
        usilnie podkreśla.

        > ....W jaki niby sposób można dotrzeć do osoby, która - przy pomocy
        > indoktrynacji i pasa - została mentalnie upośledzona? [...]

        (resztę bełkotu wyciąłem, gdyż szkoda miejsca)
        krzys52 nie od wczoraj znany jest na forum jako zapiekły antyklerykał, dla
        którego Kościół to wróg nr 1. Pomijając zasadność jego rozmaitych pretensji -
        posądzanie KK o całe zło tego świata to oczywista przesada, z czego jednak ten
        cymbał nie zdaje sobie sprawy. Trudno o lepszy dowód jego własnego mentalnego
        upośledzenia.
        • Gość: luka Re: By Nie Dać Się Kretynom - cz. II IP: 217.67.196.* 16.01.02, 08:36
          > ....Pozostaje mi więc demonstrowanie własnej obecności i nadzieja, że takich
          > jak ja pozostało jeszcze wystarczająco dużo, by razem, wspólnym wysiłkiem,
          > zatrzymać pochód cyborgów. Dlatego uciekam się do prezentacji mych poglądów w
          > miejsce podejmowania jałowych dyskusji, z osobami o wycinkowej zdolności do
          > (samodzielnego) myślenia.

          Otóż to. Dyskutować nie mam zamiaru, ponieważ ci, którzy się ze mną nie
          zgadzają to cyborgi. Zwalająca z nóg dialektyka i kolejny dowód na
          zacietrzewienie krzysia 52.

          > Niemniej, biorąc
          > pod uwagę niezliczoną liczbę indywidualnych tragedii dorosłych juz istot
          > ludzkich nie jestem skłonny do lokowania swych uczuc w poblizu zygoty. Ona -
          w
          > przeciwieństwie do kobiety przeżywajacej ogromny niejednokrotnie koszmar -
          nie
          > odczuwa, bo jeszcze nie potrafi. Przy tej kobiecie jest dla mnie jedynie
          > zbiorem (żywych) komórek, który ma tego pecha, że nie powstal z uczucia i/lub
          > nie jest oczekiwanym gościem. W takiej sytuacji wszelkie dywagacje nt.
          kierunku
          > rozwoju tego zbioru nie wnoszą nic nowego. Sam fakt połączenia i podziału
          > komórek w łonie kobiety nie jest dla mnie warunkiem niezbędnym i zarazem
          > wystarczającym dla ich zachowania. Nie jesteśmy już zwierzętami. Ani bio-
          > robotami. Przynajmniej część z nas. U nas ważne są jeszcze okoliczności.
          > Dlatego musimy mieć prawo do decydowania.

          Powyższy akapit to, streszczając, dowód bezwzględności i braku uczuć wyższych.
          Dla krzysia52 nie jesteśmy ludźmi, ale zbiorami komórek, które pojawiły się
          nagle z jakiegoś nieznanego powodu - bo zapłodnienie i rozwój płodu nie ma
          oczywiście nic do rzeczy. Podobnie jak aktywność mózgu płodu w 6 tygodniu,
          pojawienie się serca w 2 tygodniu, czy informacje niesione przez genotyp.
          Ważne jedynie jest to, że należy zezwolić na skrobanki, bo tak niektórym jest
          wygodnie.

          > ....Deklaruję przy tym, że uznaję prawo każdej osoby do posiadania odmiennych
          > niż moje pogladów oraz postępowania, w swym życiu, zgodnie z nimi.

          Płodowi też?

          > ....Od tamtej pory dowodzeni przez kler kretyni doprowadzili do faktycznej
          > delegalizacji aborcji; do odebrania kobiecie prawa do decydowania o jej
          własnym
          > życiu.

          Zabronili popełniania samobójstw? Ciekawe, nie słyszałem. Który Dziennik Ustaw
          mam przejrzeć?

          > PS....Do dyskusji na temat aborcyjnych statystyk pragnę dodać to mianowicie,
          że
          > w kościelnym ustroju państwowym, typu polskiego,

          Podaj przykłady tego kościelnego ustroju, kretynie.

          > należy poważnie liczyć się z możliwością administracyjnie zorganizowanego:

          "Należy liczyć się" - to stwierdzenie czy rozsiewanie pogłosek?

          > >>>Jest szansa na to, że wymiana rządzących zaowocuje obaleniem prawne
          > go
          > ubezwłasnowolnienia kobiety i przywróceniem należnej jej suwerenności w
          > zakresie decydowania o własnej ciąży, a więc - o sobie samej.

          Nie o sobie samej, ale o swoim dziecku.

          > Otóż nie tylko z powodów podanych powyżej NIE dyskutuje się z kretynami . Nie
          > polemizuje sie z nimi dla zasady: z Kretynami NIE WOLNO
          Polemizować !!!

          Nie krzycz tak, bo plujesz na lustro.

          > Przy czym ten
          > akurat Luka jest jednak klecha na misji. Bez wątpienia. Który – dla uzysk
          > ania wiarygodności – podaje się (nawet!!) za niewierzącego.

          Otóż i fanatyzm krzysia52 w pełnej krasie - jak ktoś ma inne zdanie niż on, to
          na pewno klecha!
          A ja mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem...
          Ględzi nam tu krzys52 o robotach, cyborgach, sprasowanych mózgach, a sam nie
          potrafi
          zrozumieć, że nie każdy ateista podziela jego fanatyczne poglądy, które, prawdę
          mówiąc,
          sprawiają wrażenie religii a rebous.

          > Dziwnym trafem,
          > zapewne, w dyskusji o eutanazji ”niewierzący Luka” także forsuje b
          > etonowe
          > stanowisko kościelne, choć tym razem absolutnie! nie trzyma się ono kupy. Ale
          > też klecha czy robot – co za różnica. Jak go nakręcili - tak klepie.

          Forsuję swoje stanowisko, potomku Capka, samograju czarno-białych kretyńskich
          myśli.
          Ale tego nigdy nie pojmiesz, ptasi móżdżku.
          • Gość: oko Re: Do Luki IP: *.chello.pl 16.01.02, 11:30
            Zgadzam sie z toba w 100%. Mam tylko malenka prosbe - czy moglbys nie uzywac
            okreslen typu: kretynie, ptasi móżdżku. Rozumiem, ze jak sie czyta wywody
            logicznych inaczej, to czlowieka moze szlag trafic, ale w ten sposob sprawiamy
            tym fanatykom radosc. Przeciez oni glownie po to pisza, zeby doprowadzac ludzi do
            wscieklosci i kazdy rzucony tu "kretyn" natychmiast poprawia im samopoczucie. A
            tak w ogole, to milo poznac sensownego ateiste. Juz zaczynalem podejrzewac, ze
            wszyscy ateisci to fanatycy religii a rebour.
            Pozdrawiam
            • Gość: luka Re: Do oka IP: 217.67.196.* 16.01.02, 11:40
              Gość portalu: oko napisał(a):

              > Mam tylko malenka prosbe - czy moglbys nie uzywac
              > okreslen typu: kretynie, ptasi móżdżku.

              Jeżeli poczułeś się dotknięty tymi kolokwializmami - to przepraszam. Natomiast z
              tym krzysiem52 na baterie prawiliśmy sobie jeszcze bardziej rozbudowane epitety,
              wiesz, takie ćwiczenia poprawiające kwiecistość stylu.

              > A
              > tak w ogole, to milo poznac sensownego ateiste. Juz zaczynalem podejrzewac, ze
              > wszyscy ateisci to fanatycy religii a rebour.

              Cieszę się również. A biedny krzys52 będzie miał kolejny problem - czy oko to
              robot czy też zakamuflowany klecha, kumpel luki z kruchty?

              Pozdrawiam
              • Gość: oko Re: Do oka IP: *.chello.pl 16.01.02, 11:47
                Gość portalu: luka napisał(a):

                /.../ A biedny krzys52 będzie miał kolejny problem - czy oko to
                > robot czy też zakamuflowany klecha, kumpel luki z kruchty?

                CO ty?! Krzys nie bedzie mial zadnych problemow. Jego kumpel Kagan juz mnie
                zakwalifikowal jako kleche albo zakonnice :)
                • Gość: Hania Re: Do oka IP: 195.217.253.* 16.01.02, 11:49
                  Gość portalu: oko napisał(a):

                  > Gość portalu: luka napisał(a):
                  >
                  > /.../ A biedny krzys52 będzie miał kolejny problem - czy oko to
                  > > robot czy też zakamuflowany klecha, kumpel luki z kruchty?
                  >
                  > CO ty?! Krzys nie bedzie mial zadnych problemow. Jego kumpel Kagan juz mnie
                  > zakwalifikowal jako kleche albo zakonnice :)

                  Bo sa tu ludzie, ktorzy jak kogos raz dziennie nie zakwalifikuja, to chorzy sa
                  ciezko :)
                  • Gość: oko Re: Do oka IP: *.chello.pl 16.01.02, 12:02
                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                    >
                    > Bo sa tu ludzie, ktorzy jak kogos raz dziennie nie zakwalifikuja, to chorzy sa
                    > ciezko :)

                    Wydaje mi sie, Haniu, ze sprawa jest nieco powazniejsza. Jak sie nie ma
                    argumentow i traci wątek w dyskusji, to trzeba jakos przeciwnika zdyskredytowac.
                    Fanatycy religijni rzucaja wtedy Hitlerami i Stalinami, fanatycy ateistyczni
                    klechami i zakonnicami.
                    Pozdr
                    • Gość: Hania Re: Do oka IP: 195.217.253.* 16.01.02, 12:11
                      >
                      > Wydaje mi sie, Haniu, ze sprawa jest nieco powazniejsza. Jak sie nie ma
                      > argumentow i traci wątek w dyskusji, to trzeba jakos przeciwnika zdyskredytowac
                      > .
                      > Fanatycy religijni rzucaja wtedy Hitlerami i Stalinami, fanatycy ateistyczni
                      > klechami i zakonnicami.
                      > Pozdr

                      Wiem, wiem. Niestety. To smutne bardzo jest.
                • Gość: luka Re: Do oka IP: 217.67.196.* 16.01.02, 11:59
                  Gość portalu: oko napisał(a):

                  > CO ty?! Krzys nie bedzie mial zadnych problemow. Jego kumpel Kagan juz mnie
                  > zakwalifikowal jako kleche albo zakonnice :)

                  Ach, Kagan... Dziwne, że jeszcze go tu nie ma... Może szkoda - zna mnie na tyle
                  dobrze, że zaświadczy bateryjnemu krzysiowi52, iż nie jestem klechą...
          • andrzejg Pogadajmy jak ateista z ateistą:) 16.01.02, 14:28
            Jak dobrze zrozumiałem to za takiego się podajesz.

            Czy jesteś za całkowitym zakazem aborcji?
            Jeżeli nie , to w jakich sytuacjach dopuszczasz?

            Pozdrawiam
            Andrzej
            • Gość: luka Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą:) IP: 217.67.196.* 16.01.02, 14:57
              andrzejg napisał(a):

              > Jak dobrze zrozumiałem to za takiego się podajesz.
              >
              > Czy jesteś za całkowitym zakazem aborcji?
              > Jeżeli nie , to w jakich sytuacjach dopuszczasz?

              Pytanie zapewne do mnie, więc odpowiadam:
              Aborcja jest dopuszczalna moim zdaniem w przypadku zagrożenia życia matki lub w
              stanie wyższej konieczności.
              Pozdrawiam
              • andrzejg Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą:) 16.01.02, 16:45
                Gość portalu: luka napisał(a):

                > andrzejg napisał(a):
                >
                > > Jak dobrze zrozumiałem to za takiego się podajesz.
                > > Czy jesteś za całkowitym zakazem aborcji?
                > > Jeżeli nie , to w jakich sytuacjach dopuszczasz?
                >
                > Pytanie zapewne do mnie, więc odpowiadam:
                > Aborcja jest dopuszczalna moim zdaniem w przypadku zagrożenia życia matki lub w
                >
                > stanie wyższej konieczności.
                > Pozdrawiam

                Sorry , nie zaznaczyłem ,że do Ciebie.
                Widzę ,że poza ateizmem mamy coś wspólnego. Zresztą ateizm ateizmowi nie
                jest równy tak jak religia religii.

                Co rozumiesz przez wyższą konieczność?
                Czy ciężka sytuacja materialna i rodzina w rozsypce taką jest?

                Ciążę będącą wynikiem gwałtu , kazirodztwa itp. do tych wyższych konieczności
                bym zaliczył. Jednak jak podejść do ciąży będącej wynikiem gwałtu w małżeństwie.
                Uważam ,że taki gwałt jest możliwy. Wątpię ,żeby zastraszona kobieta występowała
                do sądu z oskarżeniem swojego męża o gwałt. Czy dokonanie przez nią aktu aborcji
                jest usprawiedliwione przez Ciebie?

                Rozumiem ,że aborcja z przyczyn innych (np. kobieta po prostu nie chce dziecka),
                jest dla Ciebie przestępstwem. Od którego momentu uważasz płód za człowieka
                i jak to rozwiązać prawnie. Akt urodzenia dostajemy na podstawie zaświadczenia ze
                szpitala , czy też innego dokumentu. Jak uprawomocnić poczęcie?


                Pozdrawiam Andrzej
                • Gość: luka Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą:) IP: 217.67.196.* 17.01.02, 08:05
                  andrzejg napisał(a):

                  > Co rozumiesz przez wyższą konieczność?
                  > Czy ciężka sytuacja materialna i rodzina w rozsypce taką jest?

                  Wyższą konieczność rozumiem tak, jak jest to określone w paragrafie: kiedy dobro
                  wyższego rzędu zagrożone, można poświęcić dobro niższego rzędu. Uzasadnienie jest
                  okrutne, ale innej możliwości nie widzę: nienarodzone dziecko ma mniejsze od
                  matki możliwości bycia przydatnym dla społeczeństwa - matka, nawet po stracie
                  jednego dziecka, może powić w przyszłości drugie, dziecko nie. Jest więc to
                  podejście nie religijne, ale pragmatyczne.

                  > Ciążę będącą wynikiem gwałtu , kazirodztwa itp. do tych wyższych konieczności
                  > bym zaliczył.

                  Kazirodztwa - tak, ponieważ grozi do powikłaniami genetycznymi. Ale gwałtu?
                  Doszło tu do zbeszczeszczenia godności kobiety, jednak trudno karać za to
                  dziecko. Jestem jednak przeciwny dopuszczalności aborcji z tego powodu, uważam
                  natomiast, iż należy drastycznie podwyższyć kary za gwałt.

                  >Jednak jak podejść do ciąży będącej wynikiem gwałtu w małżeństwie.
                  > Uważam ,że taki gwałt jest możliwy. Wątpię ,żeby zastraszona kobieta występował
                  > a
                  > do sądu z oskarżeniem swojego męża o gwałt. Czy dokonanie przez nią aktu aborcj
                  > i jest usprawiedliwione przez Ciebie?

                  Jak wyżej, z tym, że tu sytuacja jest bardziej oczywista - tych dwoje miało
                  jednak ze sobą coś wspólnego, więc odpada czynnik zagrożenia (gwałciciel to
                  narkoman chory na AIDS czy coś w tym rodzaju).

                  > Rozumiem ,że aborcja z przyczyn innych (np. kobieta po prostu nie chce dziecka)
                  > , jest dla Ciebie przestępstwem.

                  Oczywiście. Nie należy nagradzać braku odpowiedzialności.

                  > Od którego momentu uważasz płód za człowieka
                  > i jak to rozwiązać prawnie. Akt urodzenia dostajemy na podstawie zaświadczenia
                  > ze szpitala , czy też innego dokumentu. Jak uprawomocnić poczęcie?

                  Za początek człowieka należy uznać moment zapłodnienia. Jest to najprostsze i
                  logiczne rozwiązanie, pozwalające uniknąć kombinacji typu "kiedy pojawia się
                  wykres EEG upłodu", co przez większość ateistów jest preferowanym sposobem
                  ustalenia człowieczeństwa. W dodatku, czego zdają się nie zauważać, wykres taki
                  współczesna aparatura medyczna jest w stanie wykryć już w 6 tygodniu życia płodu,
                  choć prawnie aborcja jest dozwolona do 12!
                  Natomiast dobre jest pytanie jak uprawomocnić poczęcie. Kobieta w ciąży jest pod
                  szczególną ochroną prawa, więc płód również. Nie sądzę, aby konieczne byłyby tu
                  jakieś specjalne przepisy, ale chętnie dowiedziałbym się, jakie jest Twoje
                  zdanie, ponieważ podejrzewam, że za tą wątpliwością coś się kryje.

                  Pozdrawiam
                  • andrzejg Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą:) 17.01.02, 11:54
                    Witam


                    Gość portalu: luka napisał(a):

                    > andrzejg napisał(a):
                    >
                    > > Co rozumiesz przez wyższą konieczność?
                    > > Czy ciężka sytuacja materialna i rodzina w rozsypce taką jest?
                    >
                    > Wyższą konieczność rozumiem tak, jak jest to określone w paragrafie: kiedy dobr
                    > o
                    > wyższego rzędu zagrożone, można poświęcić dobro niższego rzędu. Uzasadnienie je
                    > st
                    > okrutne, ale innej możliwości nie widzę: nienarodzone dziecko ma mniejsze od
                    > matki możliwości bycia przydatnym dla społeczeństwa - matka, nawet po stracie
                    > jednego dziecka, może powić w przyszłości drugie, dziecko nie. Jest więc to
                    > podejście nie religijne, ale pragmatyczne.

                    To w tym podejściu jesteś nielogiczny.Matka , której życiu zagraża ciąża ,
                    nie będzie już chciała zajść w ciążę , z powodu możliwości powtórzenia się
                    zagrożenia.Czyli przyjmując twoje kryteria przydatności , czyli prokreację,
                    to płód donoszony ma większe szanse bycia przydatnym społeczeństwu.
                    Jako młody , zdrowy człowiek , a rolą społeczeństwa będzie odchować.
                    Powinieneś więc w tej sytuacji wybrać płód.


                    >
                    > > Ciążę będącą wynikiem gwałtu , kazirodztwa itp. do tych wyższych konieczno
                    > ści
                    > > bym zaliczył.
                    >
                    > Kazirodztwa - tak, ponieważ grozi do powikłaniami genetycznymi. Ale gwałtu?
                    > Doszło tu do zbeszczeszczenia godności kobiety, jednak trudno karać za to
                    > dziecko. Jestem jednak przeciwny dopuszczalności aborcji z tego powodu, uważam
                    > natomiast, iż należy drastycznie podwyższyć kary za gwałt.

                    Dopuszczasz powikłania genetyczne, a co z powikłaniami w swerze psychiki.
                    Psychiki matki , upokorzonej przez gwałt , konieczność donoszenia
                    owocu tego gwałtu i na końcu dylemat: chować , czy oddać na wychowanie.
                    Ciekawy jestem jak byś się zachował , gdyby ofiarą gwałtu (ze skutkiem) była
                    Twoja żona.W zasadzie powinienem przyjąć ,że donosiłaby ciążę.
                    Wychowywałbyś to dziecko bez urazy i niechęci do niego?



                    >
                    > >Jednak jak podejść do ciąży będącej wynikiem gwałtu w małżeństwie.
                    > > Uważam ,że taki gwałt jest możliwy. Wątpię ,żeby zastraszona kobieta wystę
                    > pował
                    > > a
                    > > do sądu z oskarżeniem swojego męża o gwałt. Czy dokonanie przez nią aktu a
                    > borcj
                    > > i jest usprawiedliwione przez Ciebie?
                    > Jak wyżej, z tym, że tu sytuacja jest bardziej oczywista - tych dwoje miało
                    > jednak ze sobą coś wspólnego, więc odpada czynnik zagrożenia (gwałciciel to
                    > narkoman chory na AIDS czy coś w tym rodzaju).



                    >
                    > > Rozumiem ,że aborcja z przyczyn innych (np. kobieta po prostu nie chce dzi
                    > ecka)
                    > > , jest dla Ciebie przestępstwem.
                    >
                    > Oczywiście. Nie należy nagradzać braku odpowiedzialności.
                    >
                    > > Od którego momentu uważasz płód za człowieka
                    > > i jak to rozwiązać prawnie. Akt urodzenia dostajemy na podstawie zaświadcz
                    > enia
                    > > ze szpitala , czy też innego dokumentu. Jak uprawomocnić poczęcie?
                    >
                    > Za początek człowieka należy uznać moment zapłodnienia. Jest to najprostsze i
                    > logiczne rozwiązanie, pozwalające uniknąć kombinacji typu "kiedy pojawia się
                    > wykres EEG upłodu", co przez większość ateistów jest preferowanym sposobem
                    > ustalenia człowieczeństwa. W dodatku, czego zdają się nie zauważać, wykres taki
                    > współczesna aparatura medyczna jest w stanie wykryć już w 6 tygodniu życia płod
                    > u, choć prawnie aborcja jest dozwolona do 12!
                    > Natomiast dobre jest pytanie jak uprawomocnić poczęcie. Kobieta w ciąży jest po
                    > d szczególną ochroną prawa, więc płód również. Nie sądzę, aby konieczne byłyby
                    tu jakieś specjalne przepisy, ale chętnie dowiedziałbym się, jakie jest Twoje
                    > zdanie, ponieważ podejrzewam, że za tą wątpliwością coś się kryje.

                    Koniec końców , dyskusja schodzi na temat , od kiedy jest człowiek.
                    Jeżeli przyjmiemy ,że od momentu poczęcia i ma to być prawem , to jest konieczne
                    uściślenie.Prawo wymaga dat.Należałoby również rozwiązać sytuację prawną płodu.
                    Np.czy jest on już spadkobiercą.Ale to tylko tak na boku.



                    Widzę ,że nie dopuszczasz aborcji praktycznie w żadnym przypadku.
                    Prawdę mówiąc , nie spotkałem jeszcze ateisty o tak twardych poglądach.



                    > Pozdrawiam

                    • Gość: luka Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą:) IP: 217.67.196.* 17.01.02, 13:12
                      andrzejg napisał(a):

                      > To w tym podejściu jesteś nielogiczny.Matka , której życiu zagraża ciąża ,
                      > nie będzie już chciała zajść w ciążę , z powodu możliwości powtórzenia się
                      > zagrożenia.

                      Wybacz, ale tu nie zachodzi tego typu determinizm. Równie dobrze mogę napisać, że
                      właśnie będzie bardzo chciała mieć kolejne (jeżeli przyczyną utraty ciąży nie
                      jest wada wrodzona i/lub nieuleczalna); albo że jako dorosła może się zająć
                      dziećmi porzuconymi przez wyrodne matki.

                      > Czyli przyjmując twoje kryteria przydatności , czyli prokreację,
                      > to płód donoszony ma większe szanse bycia przydatnym społeczeństwu.
                      > Jako młody , zdrowy człowiek , a rolą społeczeństwa będzie odchować.
                      > Powinieneś więc w tej sytuacji wybrać płód.

                      Problem w tym, że zwykle tego typu powikłania zagrażają również nienarodzonemu
                      dziecku. A matka jest zdolna do prokreacji na bieżąco, świeżo urodzone dziecko
                      dopiero za lat kilkanaście, bez gwarancji, iż przez ten czas np. nie zginie.

                      > Dopuszczasz powikłania genetyczne, a co z powikłaniami w swerze psychiki.
                      > Psychiki matki , upokorzonej przez gwałt , konieczność donoszenia
                      > owocu tego gwałtu i na końcu dylemat: chować , czy oddać na wychowanie.
                      > Ciekawy jestem jak byś się zachował , gdyby ofiarą gwałtu (ze skutkiem) była
                      > Twoja żona.W zasadzie powinienem przyjąć ,że donosiłaby ciążę.
                      > Wychowywałbyś to dziecko bez urazy i niechęci do niego?

                      Przypominam Ci wskazaną już przeze mnie wątpliwość - czy należy karać dziecko za
                      dyskomfort psychiczny matki i przestępczy czyn ojca?
                      Odpowiem Ci w ten sposób: uważam, że ciąża powinna być donoszona, choć brzmi to
                      obleśnie i bezdusznie. Krwią niewinnych dzieci chcesz niwelować uczynki dorosłych?
                      Jest to na pewno trudne i wymagające ogromnego wysiłku, a przede wszystkim
                      wsparcia specjalistycznego. Robienie jednak odstępstw od zasad zasady te
                      dewaluuje.
                      Co ja bym zrobił, gdybym był w takiej sytuacji? No cóż - byłaby to próba
                      charakteru, za wynik której ręczyć nie mogę. A dziecko bym chyba oddał do adopcji.

                      > Jeżeli przyjmiemy ,że od momentu poczęcia i ma to być prawem , to jest koniecz
                      > ne
                      > uściślenie.Prawo wymaga dat.Należałoby również rozwiązać sytuację prawną płodu.
                      > Np.czy jest on już spadkobiercą.Ale to tylko tak na boku.

                      Uściślijmy:
                      1. Nabiera osobowości prawnej od momentu stwierdzenia stanu ciązy u kobiety (no
                      bo jak to stwierdzić wcześniej?).
                      2. Jest oczywiście spadkobiercą - tu nie ma znaczenia, czy to 3-miesięczny płód,
                      czy 13-miesięczne dziecko.
                      3. Wiek - tradycyjnie, od momentu narodzin.

                      > Widzę ,że nie dopuszczasz aborcji praktycznie w żadnym przypadku.
                      > Prawdę mówiąc , nie spotkałem jeszcze ateisty o tak twardych poglądach.

                      Dlatego, że najczęściej jest to mocno spóźniony sposób antykoncepcji, równie
                      odrażający jak bezmyślność sprawców ciąży. Zgoda na aborcję z tzw. względów
                      społecznych (czyli, w tłumaczeniu, na żądanie) to obraza etyki i kultywowanie
                      pogardy dla bliźnich. Dziwi mnie nieco Twoje zdumienie - osoby wierzące (naprawdę
                      wierzące, a nie chodzące tylko do kościoła) mają obowiązek kochać bliźniego,
                      ateiści-aborcjoniści mają cudze życie za nic. Dlatego są groźni i dlatego w
                      interesie wszystkich jest być sojusznikiem Kościoła w tej kwestii. Z czystego
                      pragmatyzmu.

                      Pozdrawiam
                      • andrzejg Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą 17.01.02, 14:39
                        Gość portalu: luka napisał(a):

                        > andrzejg napisał(a):
                        >
                        > > To w tym podejściu jesteś nielogiczny.Matka , której życiu zagraża ciąża ,
                        > > nie będzie już chciała zajść w ciążę , z powodu możliwości powtórzenia się
                        > > zagrożenia.
                        >
                        > Wybacz, ale tu nie zachodzi tego typu determinizm. Równie dobrze mogę napisać,
                        > że
                        > właśnie będzie bardzo chciała mieć kolejne (jeżeli przyczyną utraty ciąży nie
                        > jest wada wrodzona i/lub nieuleczalna); albo że jako dorosła może się zająć
                        > dziećmi porzuconymi przez wyrodne matki.
                        >
                        > > Czyli przyjmując twoje kryteria przydatności , czyli prokreację,
                        > > to płód donoszony ma większe szanse bycia przydatnym społeczeństwu.
                        > > Jako młody , zdrowy człowiek , a rolą społeczeństwa będzie odchować.
                        > > Powinieneś więc w tej sytuacji wybrać płód.
                        >
                        > Problem w tym, że zwykle tego typu powikłania zagrażają również nienarodzonemu
                        > dziecku. A matka jest zdolna do prokreacji na bieżąco, świeżo urodzone dziecko
                        > dopiero za lat kilkanaście, bez gwarancji, iż przez ten czas np. nie zginie.
                        >

                        OK.Jestem w stanie zaakceptować tok rozumowania i argumenty.

                        > > Dopuszczasz powikłania genetyczne, a co z powikłaniami w swerze psychiki.
                        > > Psychiki matki , upokorzonej przez gwałt , konieczność donoszenia
                        > > owocu tego gwałtu i na końcu dylemat: chować , czy oddać na wychowanie.
                        > > Ciekawy jestem jak byś się zachował , gdyby ofiarą gwałtu (ze skutkiem) by
                        > ła
                        > > Twoja żona.W zasadzie powinienem przyjąć ,że donosiłaby ciążę.
                        > > Wychowywałbyś to dziecko bez urazy i niechęci do niego?
                        >
                        > Przypominam Ci wskazaną już przeze mnie wątpliwość - czy należy karać dziecko z
                        > a dyskomfort psychiczny matki i przestępczy czyn ojca?
                        > Odpowiem Ci w ten sposób: uważam, że ciąża powinna być donoszona, choć brzmi to
                        > obleśnie i bezdusznie. Krwią niewinnych dzieci chcesz niwelować uczynki dorosły
                        > ch?
                        > Jest to na pewno trudne i wymagające ogromnego wysiłku, a przede wszystkim
                        > wsparcia specjalistycznego. Robienie jednak odstępstw od zasad zasady te
                        > dewaluuje.

                        To nie jest takie oczywiste.
                        Poza tym , miałem szczere chęci porozmawiania na tak trudny temat , tym
                        bardziej ,że rzadko spotyka się kogoś , kto określa się mianem ateisty-
                        antyaborcjonisty.Może myślałem ,że tak określający się człowiek znajdzie
                        cierpliwość na przedyskutowanie tej sprawy.
                        Myliłem się .Jeszcze nie doszliśmy w dyskusji do problemu czlowieczeństwa
                        i czasu od którego należy je liczyć , a już słyszę o krzywdzie niewinnych
                        dzieciątek .

                        To na tyle.Żegnam

                        • Gość: krzys52 Re: Pogadajmy jak ateista z ateistą IP: *.proxy.aol.com 23.01.02, 06:39
                          toscie se pogadali :-(
                          ..
                          K.P.
    • Gość: Uknowwho Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.arts.monash.edu.au 17.01.02, 03:36
      Juz nieraz sie pytalem na tym forum, czemu wywolanie sztucznego poronienia nieswiadomego plodu
      ludzkiego ma byc przestepstwem, a uczonym wolno zabijac "w imie nauki" w pelni swiadome
      zwierzeta laboratoryjne czy torturowac np. szympansy?
      Kochani katolicy! Sw. Franciszek z Asyzu uwazal, ze zwierzeta tez maja dusza, tyle ze nieco mniejsze
      niz ludzie. Jak wiem, nie zostal za to ekskomunikowany czy tez spalony na stosie...
      Moze wiec rozszerzymy dyskusje?
      • Gość: luka Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: 217.67.196.* 17.01.02, 08:11
        Gość portalu: Uknowwho napisał(a):

        > Juz nieraz sie pytalem na tym forum, czemu wywolanie sztucznego poronienia nies
        > wiadomego plodu ludzkiego ma byc przestepstwem,

        A zamordowanie kogoś nieświadomego podczas snu jest przestępstwem?

        > a uczonym wolno zabijac "w imie nauki" w pelni swiadome
        > zwierzeta laboratoryjne czy torturowac np. szympansy?

        Równie dobrze mógłbyś zapytać, dlaczego dopuszczamy zabijanie świadomych zwierząt
        tylko po to, by mieć schabowszczaka na obiad, zamiast żywić się korzonkami.

        > Kochani katolicy! Sw. Franciszek z Asyzu uwazal, ze zwierzeta tez maja dusza, t
        > yle ze nieco mniejsze
        > niz ludzie. Jak wiem, nie zostal za to ekskomunikowany czy tez spalony na stosi
        > e...
        > Moze wiec rozszerzymy dyskusje?

        Jeśli się nie mylę, to wg Biblii Bóg dał ludziom zwierzęta do dowolnego
        rozporządzania nimi, księga ta ma chyba większe znaczenie od wynurzeń Św.
        Franciszka?
        • Gość: k Re: By Nie Dać Się Kretynom-moje myśli IP: 212.244.77.* 17.01.02, 12:21
          Gość portalu: luka napisał(a):
          > > Kochani katolicy! Sw. Franciszek z Asyzu uwazal, ze zwierzeta tez maja dus
          > za, t
          > > yle ze nieco mniejsze
          > > niz ludzie. Jak wiem, nie zostal za to ekskomunikowany czy tez spalony na
          > stosi
          > > e...
          > > Moze wiec rozszerzymy dyskusje?
          >
          > Jeśli się nie mylę, to wg Biblii Bóg dał ludziom zwierzęta do dowolnego
          > rozporządzania nimi, księga ta ma chyba większe znaczenie od wynurzeń Św.
          > Franciszka?


          Przede wszystkim znam olbrzymia ilość ateistów lub nie-katolików ,którzy
          wypowiadaja się zdecydowanie przeciw aborcji(mówie o samym akcie aborcji a nie
          uregulowaniach prawnych)w tym wiekszość kobiet! Myślę ,że sprawa
          macierzyństwa,tak ponizana w dzisiejszym świecie)to sprawa rozumiana o wiele
          wiecej przez kobiety,to sprawa jakoby naturalnej miłości dziecko-matka). Wiec
          zupełnie nie rozumiem tutaj Waszego rozumienia:katolik-przeciw, ateista-za, choc
          fakt ,że ludzie wierzący w ludzka duszę(w tym katolicy) zawsze będą sie
          wypowiadać przeciw. Choć osobiście jestem przeciwko narzucania innym bohaterstwa
          czyli np. uprawnienia zakazu aborcji np. w przypadku zagrożenia zycia matki. Inne
          przypadki nie wchodza w gre-powinny byc zakazane, dziecko mozna przeciez prawnie
          zostawić w szpitalu-wiele małżeństw czeka na niechciane dzieci. W psychiatrii
          jest pojęcie syndromu aborcyjnego u kobiet.Dotyka on predzej czy później
          wszystkich kobiet, które poddały sie zabicia poczetego dziecka(jak wymijajaco
          nazwane to zostało usunieciem ciąży!)i nie jest do końca nigdy uleczalny.
          taki sam syndrom zaobserwowano u lekarzy dokonujących aborcji. Ci ,którzy to
          porzucili mówia o tym otwarcie.Tyle...
          Natomiast ktoś tutaj wspomniał o św.Franciszku.Otoz postac ta jest mi b. dobrze
          zanana. Franciszek nazywał zwierzeta"braćmi mniejszymi"(zreszta Ziemie nazywał
          siostra,a Księżyc bratem,jak mówił w swoich pieśniach),ale nigdy nie wypowiadał
          sie na temat duszy zwierzat czy przedmiotów. To herezja i traci ponadto
          filozofiami wschodu.Franciszek zaś był katolikiem bardzo poważanym przez
          ówczesnego papieża,człowiekiem,który duzo wniósł do religii katolickiej. Zmarł
          naturalna śmiercią z chorób jakby ktoś pytał.
          Pozdrawiam
          • Gość: luka Re: By Nie Dać Się Kretynom-moje myśli IP: 217.67.196.* 17.01.02, 13:16
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Wiec
            > zupełnie nie rozumiem tutaj Waszego rozumienia:katolik-przeciw, ateista-za, cho
            > c
            > fakt ,że ludzie wierzący w ludzka duszę(w tym katolicy) zawsze będą sie
            > wypowiadać przeciw.

            Takie rozróżnienie narzucił autor wątku, który nosi czarno-białe okulary. Ja się
            z taką klasyfikacją nie zgadzam, jak sądzę Andrzej również.

            > Inne
            > przypadki nie wchodza w gre-powinny byc zakazane, dziecko mozna przeciez prawni
            > e
            > zostawić w szpitalu-wiele małżeństw czeka na niechciane dzieci.

            Tu się z Tobą zgadzam.

            Pozdrawiam
          • Gość: krzys52 Re: By Nie Dać Się Kretynom-moje myśli IP: *.proxy.aol.com 25.01.02, 06:40
            Gość portalu: k napisał(a):

            >
            >
            > Przede wszystkim znam olbrzymia ilość ateistów lub nie-katolików ,którzy
            > wypowiadaja się zdecydowanie przeciw aborcji(mówie o samym akcie aborcji a nie
            > uregulowaniach prawnych)w tym wiekszość kobiet!
            ..
            .......
            Interesujace. Czy nalezysz do zwiazku ateistow?
            ..
            K.P.
        • Gość: krzys52 By Ni Dać Się Kretynom - tylko Podniesienie! IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 01:56
          ...................................
      • Gość: kryzs52 Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.proxy.aol.com 22.01.02, 06:52
        .......Czolem Stary Przyjacielu
        ..
        ...Oprocz mowienia na ten temat wazne jest jeszcze by powtarzac. Nie sadzisz?
        ..
        Pzdr.
        K.P.
    • krzys52 stare dywagacje do X ..., oraz Hani... 17.01.02, 06:33
      .....................której za kretynkę nie mam jeszcze :O)
      .......Cześć X
      ....Pozwól że w niniejszej odpowiedzi przede wszystkim postaram się lepiej
      wyjaśnic kilka spraw. Zaznaczam przy tym, iż nie jest moim celem wpłynięcie na
      zmianę Twego stanowiska w kwestii początków życia i aborcji. Masz do niego
      prawo, masz prawo je prezentować, i co więcej - to bardzo dobrze, że to robisz.
      Wbrew pozorom nie dzieli nas aż tak dużo. Bo tak się składa, że ja także
      kieruję się w życiu jakimiś zasadami, które pozwalają mi na osiąganie wyników,
      których raczej byś nie potępiał. Nie jestem przy tym jednym z tych (wielu)
      mężczyzn i małżonków, którzy wolą o “pewnych sprawach” nie wiedzieć, lub po
      prostu nie wiedzą, gdyż małżonki nie darzą ich zbytnim zaufaniem, czy wiarą w
      zdolności pojmowania. Przeżywamy z żona bardzo świadome, uczciwe i parnerskie
      małżenstwo, które na szczęście (jak to się mówi) nie doświadczyło niechcianych
      ciąż. Oboje uważamy przy tym, że antyaborcyjne kampanie, łacznie z tymi
      plastycznymi fotografiami, są jak najbardziej uzasadnione z uwagi na jeden
      niewątpliwie cel - wywołanie odpowiednich reakcji ludzkich. Doceniamy więc to,
      że zmuszają do myślenia, napiętnują nieodpowiedzialność, stawiają zjawisko na
      cenzurowanym. Przypuszczam, że jest to stan rzeczy, który akceptujesz.
      ....Obawiam się jednak, że w tym miejscu nasze drogi zaczynają rozchodzić się.
      Nawet pomimo tego, że łączy nas “wspólny cel”, czy też wizja maksymalnego
      ograniczenia zjawiska. Bowiem przy pomocy logiki dotyczącej życia ‘per se’
      zmierzasz w kierunku uzasadnienia (najpierw) braku różnic pomiędzy życiem
      przed, i po urodzeniu, a w konsekwencji do wykazania, że skoro odebranie życia
      po urodzeniu jest zabójstwem - to jest zabójstwem także wcześniejsze tego
      dokonanie. Wniosek winien nasuwać się sam: morderstwo, jako świadome zabójstwo,
      jest niedopuszczalne bez względu na okoliczności a więc, jako takie, winno być
      ścigane. I to właśnie niniejszy wniosek wyznacza punkt, w którym nic nas już
      nie łączy. Od tego miejsca zaczynam czuć się zagrożony Twoja argumentacja. I
      tylko patrzec jak zaczniemy do siebie (naprawdę) strzelać.
      ....W momencie w którym Ty masz już problem rozwiązany - dla mnie on zaczyna
      się dopiero. Ponieważ to co Ty nazywasz “życiem nienarodzonym”, i na czym
      wyłącznie koncentruje się Twoja uwaga - ja widzę w nieco szerszej perspektywie.
      Pozwala mi ona na dostrzeżenie w tym wszystkim kobiety, która - jeśli myśli o
      aborcji to - być może jest jednym z niezliczonych, i za każdym razem bardzo
      wyjątkowych, przypadków indywidualnych tragedii. Czy dana ciąża może być też
      wynikiem rażącego wręcz niedbalstwa i niefrasobliwości? Oczywiście, że tak. Ale
      nie jest też powiedziane, że nim być musi. A przecież w ustawowy zakaz nigdy
      nie będzie włączony np.zbiór miliona wyjątkow, których ustawowy zakaz nie
      obejmuje. Ustawa potraktuje wszystkich równo.
      ....Możesz oczywiście powiedzieć, że “życie poczęte” jest na tyle cenne, iż
      wszystko inne nie liczy się. No cóż nie mam nic przeciwko temu. Prosze tylko
      abyś stosował powyższe do siebie. Zaproponuj to samo własnej matce, córce, czy
      żonie - gdy zostaną zgwałcone. Powiesz, że gwałt to coś innego(?) Otóż nie
      bardzo, gdyż zgodnie z Twoją logiką nie ma także różnicy w jaki sposób do
      poczęcia doszło. Według niej ważne jest “życie poczęte”, a nie okoliczności
      jego powstania. Jeśli natomiast uznasz, że dopuszczalne są (uzasadnione)
      wyjątki to ja mam pytanie - dlaczego to Ty masz je selekcjonować i uzasadniac?
      Czy np. ja byłbym mniej kompetentny? Logika ma to do siebie, ze bierze
      wszystko - albo nic. Dlaczego więc właśnie Ty masz określać w którym miejscu
      powiedzieć logice “Stop”?
      ....A przecież niekoniecznie będę starał się zawiesić ją na kołku przed Tobą -
      przed punktem rozejścia się naszych drog. Mogę podążyć za ta sama logiką dalej
      i zatrzymać się w momencie ejakulacji. Co ciekawe nie będę wcale oryginalny w
      swym stanowisku. Przy czym nie chodzi nawet o nawiązanie do biblijnego
      potępienia rozrywek Onana, podtrzymywanego przez wiele kościołów, czy o całkiem
      nie tak starą teorię ‘homunculusa’. Bo skrotowo rzecz ujmując, w oparciu o te
      samą logikę, “materiał” niezbędny do powstania świetości jest nie mniej święty.
      Ale też, co mi to daje, oprocz logicznego wywodu ....
      ....Wydaje mi się jednak, że warto jest zrobić jeszcze jeden krok, pojść
      jeszcze dalej, i zatrzymać naszą logikę w okolicznościach pre-ejakulacyjnych.
      Bowiem, jak zaznaczyłem uprzednio, liczą się dla mnie także owarunkowania w
      jakich doszło do ciąży. Okoliczności które decydują, o tym, z jakim to
      indywidualnym przypadkiem będziemy mieli do czynienia. W wyniku tych
      okoliczności dojdzie do ciąż bardzo chcianych, których owoce wyczekiwane będą z
      wielkim utęsknieniem, oraz do ciąż, które nastąpiły w sposób najzupełniej
      przypadkowy, niemniej akceptowalny także w obliczu spodziewanych skutków.
      Czyli, jak to mówią - Bóg dał, a ja przyjmuję. Sa jednak i takie okoliczności,
      w których przypisanie Bogu “prezentu” traktować by można jako cieżkie
      oskarżenie, lub bardzo ponury żart. I TO! są przypadki, o których gardłuję.
      Odrzucając jednocześnie Twoje roszczenia do prawa arbitralnego wyznaczenia
      punktu, w którym logika ma sięgać swego kresu.
      ....Oczywiście w dalszym ciągu nie odmawiam Ci prawa do głoszenia tego co,
      zgodnie ze swoją logiką, głosisz. Przy czym całkowicie odrzucam Twoje poglądy
      nt. przekładania Twej logiki na język praktyki - jeśli popierasz aktualną
      ustawę aborcyjną bądź prawa jeszcze bardziej restrykcyjne. Bądę występował
      przeciwko nim.
      ....Zupełnie inna historią są środki, których używasz w celu spełniania
      własnych wizji. Które i ja mogę podzielać - jeśli zdefiniujesz je jako
      maksymalne ograniczenie zjawiska aborcji, poprzez maksymalne ograniczenie
      zjawiska niechcianych ciąż. Bo jeżeli - świadomie lub nie - używasz środków,
      które prowadzą do alienacji moich poglądów, w imię Twoich racji wyższych, a co
      za tym idzie do alienacji mojej osoby, to wybacz ale ja się będę bronić.
      Zwłaszcza że doskonale zdaję sobie sprawę ze znaczenia i siły wpływu grupy
      podbudowanej autorytetem Kościoła w “kulturze stadnej”. Gdzie normalne zjawisko
      konformizmu wykorzystywane jest do budowy i zwielokrotniania presji na tych,
      którzy mają czelność myśleć inaczej. W takich warunkach nie mogę liczyć na to,
      że moje zdanie zostanie wzięte pod uwage i wiem, ze w pewnym momencie stanę
      przed alternatywą: albo zamknę dziób (przez co dołącze) - albo zostanę
      zmieciony. Muszę więc zareagować dopóki mogę.
      ....Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że mógł Cię urazić styl mojej obrony. No
      cóż, o to chodziło. Aby Cię urazić, poruszyć, spróbować wstrząsnać Toba - jeśli
      tylko rokujesz jakieś nadzieje, na to, że jednak nie jesteś (nie pozostaniesz)
      semi-robotem, cyborgiem, kretynem, czy myślącym wycinkowo półgłówkiem. Bo także
      obrona winna być skuteczna. Czy uwazasz, że sa to epitety? Jeśli tak to jest to
      dobry znak. Inny uczestnik nie ma nic przeciwko nim. Utożsamia się z nimi. Czy
      sądzisz, że powyższe określenia zasadniczo różnią się od “mordercy”
      lub “zabójcy”? Powiedzmy - że jest to rzecz gustu. Ponadto nie wydaje mi się
      aby sama nazwa zjawiska od razu musiała być epitetem. Jeśli uważasz, że
      powinienem był użyć innych słów dla określenia (tego szczególnego typu)
      osobnika intelektualnie upośledzonego, w wyniku indoktrynacji i bicia, to
      jestem gotów to uczynić. Wydaje mi się jednak, że protestującym nie tyle o
      etykietkę chodzi co o samo wyciagnięcie ich (nieuswiadamianej dotąd) tajemnicy
      na światło dzienne. Przyznaje oczywiście, że sam nie lubiłbym być nazywany
      robotem, czy kretynem....Jak i mordercą.
      .....Z poważaniem,
      ......Krzysztof Patora
      • Gość: Don Re: stare dywagacje do rozgadanych IP: *.uc.nombres.ttd.es 17.01.02, 14:44

        DLUGIE;DLUGIE;NUDNE NUDNE.
    • krzys52 Kretynów Podsumowanie Tu Jest :O) 18.01.02, 07:38
      .......Witam Wszystkich
      ....I zapraszam na podsumowanie naszej porywającej dyskusji. Na początek pięć
      fragmentów z wcześniejszych tekstów, które pozwolą nam wskoczyć natychmiast do
      głębokiej wody.
      ..
      1)....Uważam, że za hasłem ‘aborcja’ kryje się na tyle duży wszechświat
      indywidualnych przypadków, przeróżnych nieszczęść i krzywd, by nie móc
      pozwolić sobie na uproszczone rozumowanie i rozwiązania typu - aborcja jest
      niedobra, a więc należy ją zakazać. Nikt nie twierdzi, że jest “dobra”. Łacznie
      z kobietami, które się na nią decydują. Niemniej, biorąc pod uwagę niezliczoną
      liczbę indywidualnych tragedii dorosłych juz istot ludzkich nie jestem skłonny
      do lokowania swych uczuc w poblizu zygoty. Ona - w przeciwieństwie do kobiety
      przeżywajacej ogromny niejednokrotnie koszmar - nie odczuwa, bo jeszcze nie
      potrafi. Przy tej kobiecie jest dla mnie jedynie zbiorem (żywych) komórek,
      który ma tego pecha, że nie powstal z uczucia i/lub nie jest oczekiwanym
      gościem. (...)
      2)....Możesz oczywiście powiedzieć, że “życie poczęte” jest na tyle cenne, iż
      wszystko inne nie liczy się. No cóż nie mam nic przeciwko temu. Prosze tylko
      abyś stosował powyższe do siebie. Zaproponuj to samo własnej matce, córce, czy
      żonie - gdy zostaną zgwałcone. Powiesz, że gwałt to coś innego(?) Otóż nie
      bardzo, gdyż zgodnie z Twoją logiką nie ma także różnicy w jaki sposób do
      poczęcia doszło. Według niej ważne jest “życie poczęte”, a nie okoliczności
      jego powstania. Jeśli natomiast uznasz, że dopuszczalne są (uzasadnione)
      wyjątki to ja mam pytanie - dlaczego to Ty masz je selekcjonować i uzasadniac?
      Czy np. ja byłbym mniej kompetentny? Logika ma to do siebie, ze bierze
      wszystko - albo nic. Dlaczego więc właśnie Ty masz określać w którym miejscu
      powiedzieć logice “Stop”? (...)
      3)....Jak zaznaczyłem uprzednio, liczą się dla mnie także owarunkowania w
      jakich doszło do ciąży. Okoliczności które decydują, o tym, z jakim to
      indywidualnym przypadkiem będziemy mieli do czynienia. W wyniku tych
      okoliczności dojdzie do ciąż bardzo chcianych, których owoce wyczekiwane będą z
      wielkim utęsknieniem, oraz do ciąż, które nastąpiły w sposób najzupełniej
      przypadkowy, niemniej akceptowalny także w obliczu spodziewanych skutków.
      Czyli, jak to mówią - Bóg dał, a ja przyjmuję. Sa jednak i takie okoliczności,
      w których przypisanie Bogu “prezentu” traktować by można jako cieżkie
      oskarżenie, lub bardzo ponury żart. I TO! są przypadki, o których gardłuję.
      Odrzucając jednocześnie Twoje roszczenia do prawa arbitralnego wyznaczenia
      punktu, w którym logika ma sięgać swego kresu. (...)
      ....Powyższe trzy fragmenty wymagają krótkiego omówienia owych przypadków
      szczególnych. Albowiem – co doświadczenie mi mówi – przeciętny odbiorca nie ma
      zielonego pojęcia o np. patologicznych związkach małżenskich w których kobiety
      doświadczają koszmaru częstego (fizycznego i psychicznego) znęcania się nad
      nimi, przez ich własnych małżonków. Często w idealnych z pozoru rodzinach, są
      to sytuacje życiowe ofiary i kata, który pracował bardzo długo i metodycznie
      nad zaszczuciem kobiety, co oznacza jej psychiczną niemożność podjęcia próby
      wyrwania się z tego związku. Gdy dodatkowo kobieta uzależniona jest
      materialnie, a opiekuje się małymi dziećmi, wówczas szansa na decyzję o
      zerwaniu niemal graniczy z zerem. Przy czym od decyzji do jej realizacji także
      daleka jest droga.
      ...W takiej koszmarnej sytuacji kobiety także zachodzą w ciąze - często w
      wyniku gwałtu małżeńskiego. Bardzo często kobieta – jeśli tylko może wyrwać się
      spod kontroli – decyduje o aborcji, gdyż nie jest w stanie donieść na świat
      jeszcze jednego dziecka. Nie “z tym człowiekiem”. W takich okolicznościach
      NIKT !! nie ma prawa zamykać kobiecie drogi do aborcji. Nikt też nie ma prawa
      zmuszać jej do wypruwania sobie wnętrzności i otwierania się wraz ze wszystkimi
      intymnościami, przed jakims obcym jej urzędnikiem - sędzią. Zastawianie przez
      zapobiegliwych “obrońców życia poczętego” sprytnych pułapek na te kobiety co to
      z lekkomyślności itp. kończy się niestety wpędzeniem w pułapkę bez wyjścia
      kobiet które i tak doświadczają gehenny – i tak życiowych ofiar. Przepis i
      urzędnik jest bezduszny. Dla mnie po stokroć ważniejsza jest sytuacja tej
      kobiety, i to czego Ona! doświadcza – nie “uczucia” 3miesięcznego fetusa.
      Takowe nie istnieją. I moje uczucia wyłacznie przy niej lokuję. A grupy
      przypadków co do których tylko najbardziej bezduszni oponenci aborcji wnosiliby
      obiekcje - można mnożyc.
      4)......Moje stanowisko na dopuszczalność aborcji, jest nastepujące: na
      żądanie do końca 3go miesiąca; poprzedzonej jednakże zachętami do przemyślenia
      decyzji, ale w formie prezentacji materiałów poglądowych. Po tym terminie –
      przypadki szczególne, tj. patologie, zagrożenia, itp. (w “Szafarzach Aborcji”
      wkradł mi się błąd, gdyż określiłem dopuszczalność aborcji na żądanie do końca
      4go miesiąca – powinno być, do końca 3go miesiąca).
      ..
      5)....Ponadto jestem zwolennikiem szeroko pojętej profilaktyki, a w tym także
      tzw. edukacji seksualnej, w połączeniu z tzw. przygotowaniem do życia w
      rodzinie (czyli z namawianiem do wcześniejszej wstrzemieźliwości czy życia w
      czystości, jak kto woli) – edukacji uwrażliwiającej młodych ludzi płci obojga
      na te problemy natury seksualnej (tak jak to zrobili Holendrzy, z tym że oni
      zaczęli jakieś 40 lat temu). Uważam ponadto, że obserwowana tu wojna –
      zawdzięczana głównie klapkom i nieustępliwości religiantów – przynosi skutki
      dokładnie odwrotne od zamierzonych. Nie dociera do religiantów, bowiem, że
      choćby sama forma zorganizowania współczesnego społeczeńswa wyklucza zarówno
      powszechną obecność jak i efektywność tradycyjnych środowiskowych nacisków
      (mores itp.) gwarantujących jaki taki sukces w społeczeństwie bardziej
      tradycyjnym. Czyli nie działajacych już aktualnie. A przy okazji, wspomniane
      klapki są zasadniczą przyczyną dodatkowego narastania patologii społecznych
      (aborcyjne podziemie, brak poszanowania dla prawa, korupcja).
      ..
      ....Podsumowując, nie istnieje jedynie poprawna odpowiedź na dopuszczalność
      aborcji. Są wprawdzie tacy którzy (od zawsze chyba) roszczą sobie pretensje do
      posiadania prawdy oraz klucza do niej. Mylą się i łudzą. Tu nie istnieje coś
      takiego jak jedna obiektywna odpowiedź. Co oznacza, że jednej odpowiedzi (jakoś
      tam) satysfakcjonującej wszystkich – szukać musimy w rozwiązaniach politycznych.
      ....Zdaję sobie sprawę po co kk wbijał do głów parafian, że w sprawach natury
      moralnej nie podejmuje się decyzji poprzez głosowanie – straciłby monopol na
      podejmowanie tych decyzji. Jak to mówią – każdy orze jak może.
      ....Czyli ja też. :O) Dlatego staram się o wywolanie zainteresowania tematem
      aborcji, i prawem kobiety do decydowania w tym zakresie. Mając nadzieję, na to,
      że i moje skromne zaangażowanie przyczyni się do zastąpienia aktualnej a
      bezdusznej ustawy antyaborcyjnej choćby tą uprzednią – nieco bardziej
      liberalną, bo uwzgledniającą sytuacje które i ja podnoszę.
      ..
      ....Z poważaniem
      ......Krzysztof Patora
      • Gość: AndrzejG Re: Kretynów Podsumowanie Tu Jest :O) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.02, 15:12
        Panie Krzysztofie

        Jeżeli chodzi o mnie , to uważam ,że powinna być dopuszczona aborcja
        w przypadkach zagrożenia życia i zdrowia kobiety ,gdy ciąża jest
        wynikiem przestępstwa oraz gdy płód jest uszkodzony genetycznie lub w inny
        sposób.
        To wszystko zależałoby od rodziców, Nie może to być narzucaniem woli.
        Zakaz aborcji w tych przypadkach jest ubezwłasnowolnieniem.
        Usuwanie ciąży z powodów społecznych poddałbym dyskusji. Społeczeństwo
        ma to do siebie , że składa się z wielu ludzi i nie każdy z nich ma
        pełną świadomość i utrwalone zasady moralne. Argumenty przeciwników ,
        że rodzice sami są sobie winni odrzuciłbym. Można by o winie mówić ,
        gdyby przeciwnicy pozwolili na uświadamianie, czyli edukację seksualną.
        Z lat swojej młodości pamiętam rozmówki przedmałżeńskie z naciskiem
        na odpowiedzialność i tylko odpowiedzialność. O antykoncepcji nie było
        mowy, poza kalendarzykiem małżeńskim. Przecież jest tyle innych środków
        ZAPOBIEGAJĄCYCH ciąży , spełniających rolę kalendarzyka. Temat tabu.
        Tak myślę ,że moralność katolicka ma skrzywione podejście do seksu.
        Dla krytykantów oświadczam: mam jedną żonę , nie mam i nie miałem kochanki
        i mam dzieci ponad średnią krajową. To ksiądz jest zmuszony do celibatu.
        Ja nie. Mało tego , w razie nie skonsumowania związku , żona może unieważnić
        ślub kościelny. Poza tym seks w małżeństwie jest niezbędny do prawidłowego
        funkcjonowania rodziny , nie tylko do prokreacji. Stosując się do zaleceń
        i używając tylko kalendarzyka , ciąża nie musi być wynikiem
        nieodpowiedzialności.
        Po prostu tak wyszło, przesunęło się , a żyjąc w świecie realnym
        nie liczę na żadne wsparcie z zewnątrz. Muszę dać sobie radę sam.
        W konsekwencji muszę podjąć decyzję , czy podołam.
        Rzecz w tym , czy każdy potrafi to rozsądnie rozważyć.

        Tak zauważam w dyskusji , że dla antyaborcjonistów życie już istniejące
        jest nic nie warte. Najważniejsze jest to co być może będzie.



        Pozdrawiam Andrzej
        • Gość: k Re: Kretynów Podsumowanie Tu Jest :O) IP: 212.244.77.* 18.01.02, 15:22
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          . Temat tabu.
          > Tak myślę ,że moralność katolicka ma skrzywione podejście do seksu.
          > Dla krytykantów oświadczam: mam jedną żonę , nie mam i nie miałem kochanki
          > i mam dzieci ponad średnią krajową. To ksiądz jest zmuszony do celibatu.
          > Ja nie. Mało tego , w razie nie skonsumowania związku , żona może unieważnić
          > ślub kościelny. Poza tym seks w małżeństwie jest niezbędny do prawidłowego
          > funkcjonowania rodziny , nie tylko do prokreacji.

          Brawo! To samo dokładnie uwazaja katolicy. Aby był tylko otwarty na przyjecie
          nowego życia, bez niecheci do własnych dzieci. Praktyka robi swoje. W
          katolicyzmie wszystko ma swój (czasem trudny) sens. A droga do otkrycia tego jest
          trudna. Pozdrawiam.
          ps. Ksiadz nie jest zmuszony do celibatu,przeciez sam go wybiera. No chyba ,że
          ktoś jest zmuszony do bycia ksiedzem,ale taki sakrament sie wtedy nie liczy
          (analogicznie jak w przypadku nieskonsumowanego małżeństwa).
          • Gość: k Re:aj.... IP: 212.244.77.* 18.01.02, 15:23
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
            >
            > . Temat tabu.
            > > Tak myślę ,że moralność katolicka ma skrzywione podejście do seksu.
            > > Dla krytykantów oświadczam: mam jedną żonę , nie mam i nie miałem kochanki
            > > i mam dzieci ponad średnią krajową. To ksiądz jest zmuszony do celibatu.
            > > Ja nie. Mało tego , w razie nie skonsumowania związku , żona może unieważn
            > ić
            > > ślub kościelny. Poza tym seks w małżeństwie jest niezbędny do prawidłowego
            > > funkcjonowania rodziny , nie tylko do prokreacji.
            >
            > Brawo! To samo dokładnie uwazaja katolicy. Aby był tylko otwarty na przyjecie
            > nowego życia, bez niecheci do własnych dzieci. Praktyka robi swoje. W
            > katolicyzmie wszystko ma swój (czasem trudny) sens. A droga do otkrycia tego je
            > st
            > trudna. Pozdrawiam.
            > ps. Ksiadz nie jest zmuszony do celibatu,przeciez sam go wybiera. No chyba ,że
            > ktoś jest zmuszony do bycia ksiedzem,ale taki sakrament sie wtedy nie liczy
            > (analogicznie jak w przypadku nieskonsumowanego małżeństwa).

            Ajj...odkrycia ,a nie "otkrycia" off course...
            • Gość: krzys52 wylacznie Podniesienie! IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 20:31
              .............................
          • Gość: AndrzejG Re: Kretynów Podsumowanie Tu Jest :O) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.02, 15:34
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
            >
            > . Temat tabu.
            > > Tak myślę ,że moralność katolicka ma skrzywione podejście do seksu.
            > > Dla krytykantów oświadczam: mam jedną żonę , nie mam i nie miałem kochanki
            > > i mam dzieci ponad średnią krajową. To ksiądz jest zmuszony do celibatu.
            > > Ja nie. Mało tego , w razie nie skonsumowania związku , żona może unieważn
            > ić
            > > ślub kościelny. Poza tym seks w małżeństwie jest niezbędny do prawidłowego
            > > funkcjonowania rodziny , nie tylko do prokreacji.
            >
            > Brawo! To samo dokładnie uwazaja katolicy. Aby był tylko otwarty na przyjecie
            > nowego życia, bez niecheci do własnych dzieci. Praktyka robi swoje. W
            > katolicyzmie wszystko ma swój (czasem trudny) sens. A droga do otkrycia tego je
            > st
            > trudna. Pozdrawiam.
            > ps. Ksiadz nie jest zmuszony do celibatu,przeciez sam go wybiera. No chyba ,że
            > ktoś jest zmuszony do bycia ksiedzem,ale taki sakrament sie wtedy nie liczy
            > (analogicznie jak w przypadku nieskonsumowanego małżeństwa).

            Jak najbardziej małżeństwo musi być otwarte na przyjęcie życia i powinno je
            przyjąć.Jednak powinno mieć mozliwość decyzji o swoim życiu i liczebności swojej
            rodziny.Nieuświadomienie w dziedzinie zapobiegania ciąży prowadzi do wniosku:
            Pan Bóg kule nosi...

            Co do celibatu księdza to masz rację.

            Pozdrawiam Andrzej
            • Gość: Spoko Re: Kretynów Podsumowanie Tu Jest :O) IP: *.wp.shawcable.net 18.01.02, 21:25
              Pewnie nie jestem takim erudyta jak wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj.Ot
              zwyczajny biedny zuczek.Mam jednak to szczescie,ze nie zyje w panstwie
              wyznaniowym jakim niewatpliwie jest nasz Polska kochana.Nikt mi nie powie,ze
              mam kochac sie z moja zona tylko w ramach prokreacji a nie dla sportu.Nikt nie
              zabrania mi uzywania kondoma.Nikt mi nie powie nie czytaj"Nie"bo jest be,czytaj
              tylko pisma katolickie bo sa cacy.Takie dyskusje to wedlug mnie przelewanie z
              pustego w prozne.Oprocz intelektualnego pojedynku nie daje nic.Do prawdziwego
              Polaka katolika nie dotrze nic.Uwazam,moim skromnym zdaniem,ze zajmowanie sie
              cudzym tylkiem przez"poslow"jest ingerencja w wolnosc osobista kazdej
              kobiety.Do prawdziwych Polakow katolikow jedno spostrzezenie,podobno Bog dal
              czlowiekowi wolna wole,dlaczego wiec w Jego imieniu niektorzy chca jej
              pozbawiac kobiety?I tym optymistycznym akcentem koncze i pozdrawiam.Mam
              nieplona nadzieje,ze nastepnym waznym tematem bedzie"O wyzszosci Swiat Wielkiej
              Nocy na Swietami Bozego Narodzenia".Pa.Wujek Spoko(w wolnym kraju).
        • Gość: krzys52 Re: Kretynów Podsumowanie Tu Jest :O) IP: *.proxy.aol.com 24.01.02, 07:32
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Tak zauważam w dyskusji , że dla antyaborcjonistów życie już istniejące
          > jest nic nie warte. Najważniejsze jest to co być może będzie.
          >
          > Pozdrawiam Andrzej
          ..
          .........
          ..
          .......Witaj Andrzeju
          Z zainteresowaniem zapoznalem sie z trescia Twoich postow. Mysle, ze nasze
          poglady zasadniczo nie roznia sie. Wolnosc jest bardzo latwo stracic, a bardzo
          niewielu jest chetnych by sie o nia bic. Zawsze jest rozgladanie sie za jakims
          innym chetnym.
          ....Podpisuje sie takze pod Twoimi stwierdzeniami, ktore pozostawilem powyzej.
          To milo, ze znalazles czas i energie na wlaczenie sie.
          ..
          Pzdr
          K.P.
    • Gość: krzys52 o NIE-dyskutowaniu Dopisek IP: *.proxy.aol.com 21.01.02, 05:58
      Goæ portalu: doku napisa³(a):
      ..
      Nie mo¿na wiêc propagowaæ idei niedyskutowania z kretynami, bo to prowadzi
      do postawy poddawania siê, np. podczas kampanii wyborczej czy debat sejmowych
      o aborcji.
      ..
      .............
      ..K.P.
      Ci w Sejmie maja za to placone by prezentowac poglady. Zazwyczaj sa one
      zbiezne z pogladami poszczegolnych elektoratow. Czy to bedzie nazywalo sie
      dyskusja - zaden problem. W sejmie dyskutuje sie takze poprzez ustepstwa w
      innych dziedzinach, i zalatwianie interesikow (zaglosuje za jesli ty...)tak sie
      dziala w polityce.
      ....Czy kampania publiczna na rzecz obalenia aktualnej ustawy antyaborcyjnej
      bedzie miala wiele wspolnego z dyskusja - takze nie wydaje mi sie. Znow bedzie
      to prezentacja poszczegolnych stanowisk. Z grubsza beda to stanowiska za i
      przeciw. Wygraja ci ktorzy beda mieli przewage liczebna w Sejmie, poparta
      przewaga liczebna (badz znaczaca mniejszoscia)zwolennikow danego podejscia. Tak
      wyglada dyskusja w demokracjach. A w tym przypadku nie ma obiektywnej
      odpowiedzi. Ta, musi byc osiagnieta droga polityczna. Tak jak osiagnieto
      aktualnie istniejace rozwiazanie. To wszystko. Dyskusje z kretynami sa wiec
      strata czasu i energii.
      ....Tu nalezy prezentowac poglad i przypominac o nim. Spowodowac, ze temat
      bedzie zywy. Albowiem nie ma najmniejszych szans na zmiane aktualnego prawa -
      bo o to! chodzi, a nie o prucie sobie flakow z Luka - jesli tylko temat jako
      taki nie bedzie istnial.
      ..
      Pozdrawiam
      K.P.
    • czort Re: By Nie Dać Się Kretynom 11.02.02, 21:27
      dziekuje, szkoda, ze tego wczesniej nie czytalam:)))
      pomimo wszysko mozna dyskutowac!!!
      • Gość: krzys52 Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 22:42
        czort napisał(a):

        > dziekuje, szkoda, ze tego wczesniej nie czytalam:)))
        > pomimo wszysko mozna dyskutowac!!!
        ..
        ..
        .......Ach Ty Czorcie! :O)
        ....Obawiam, ze ze to co nazywasz dyskusja ograniczone bedzie do wymiany
        pogladow. I tu jak najbardziej jestem za tym, by prezentowac wlasne i przypominac
        o nich.
        ....By mogla miec miejsce dyskusja musi byc spelniony warunek gotowosci polemisty
        do modyfikacji stanowiska pod wplywem argumentow. I tu obawiam sie, ze takiej
        woli nie ma po obu stronach - z racji roznych przeslanek stojacych u podstaw
        danego pogladu. Dodatkowo nie przekonasz kogos kto z przyczyn pozamerytorycznych
        nie moze zmienic stanowiska - np. ksiadz dla ktorego trwanie przy antyaborcyjnym
        stanowisku ziazane jest ze srodkami utrzymania. Pozostaje wiec wymiana pogladow i
        zdobywanie sobie tych ktorych bardziej przekonaja Twoje argumenty.
        ....Jesli sprobujesz dyskutowac z kretynem to wkrotce (posrednio lub wprost)
        dowiesz sie, ze jestes morderca i zostaniesz obrzucona tymi wszystkimi
        wyskrobkami w ktorych fotografowaniu kretyni tak sie lubuja. Zaczniesz ociekac
        krwia niewiniatek i zasluzysz na wieczne potepienie w oczach przygodnych
        obserwatorow Twoich zmagan. W tego typu wymianach obrazki dzialaja skuteczniej
        niz argumenty wymagajace zdolnosci analitycznych - myslenia.
        ....Na dyskusje z kretynami szkoda czasu i zdrowia.
        ..
        Pdr.
        K.P.
        ..
        PS....Na F.Informacje Dnia trwaja poszukiwania niejakiej Jolki ze Szczecina.
        Wyszla w grudniu i dotad nie powrocila. Nie spotkalas jej przypadkiem?

        • Gość: czort Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.tkb.net.pl 12.02.02, 00:47
          nie szkodzi, ze dyskusja nie jest dyskusja, a polemika. nawet jesli logiczne
          jedno zdanie zapadnie w czyjs umysl - to i tak jest dobrze !!! i warto bylo
          cokolwiek pisac. i czytac:)! choc musze przyznac, ze ten watek i tak jest
          najlagodniejszy ze wszystkich, ktore dotad czytalam. czasmi daje sie
          sprowokowac, i odpowiadam, choc wiem, ze powinnam ignorowac pewne wypowiedzi -
          ale jestem tylko czlowiekiem (w skorze diabla).

          a jolki nie widzialam, bom nie ze szczecina, u mnie biale niedzwiedzie i zubry
          chodza po ulicach :)))
          jedyna szczecinianka, ktora znam, nazywaja dziwka portowa :)))nie jolka jej na
          imie, ale inaczej i wcale nie powiem, jak ja zwa:))) choc tez piosenki o niej
          spiewaja :))
          trzym sie Krzysiu52
          • Gość: krzys52 Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 03:42
            Gość portalu: czort napisał(a):

            > nie szkodzi, ze dyskusja nie jest dyskusja, a polemika. nawet jesli logiczne
            > jedno zdanie zapadnie w czyjs umysl - to i tak jest dobrze !!! i warto bylo
            > cokolwiek pisac. i czytac:)! choc musze przyznac, ze ten watek i tak jest
            > najlagodniejszy ze wszystkich, ktore dotad czytalam. czasmi daje sie
            > sprowokowac, i odpowiadam, choc wiem, ze powinnam ignorowac pewne wypowiedzi -
            > ale jestem tylko czlowiekiem (w skorze diabla).
            ..
            ....
            ..K.P.
            Jak to mowia, dzieckiem nie jestes - swoje lata masz. A przy tym inteligentna
            istota jestes wiec zorientujesz sie co mozna, kiedy i z kim. Tyle, ze jak Ci
            wyleci taki oszolom z morda pelna tych kretynskich frazesow to najlepiej
            naublizac takiemu i juz. Nie ma dyskusji nie ma wymiany pogladow. Co najwyzej
            moze byc prezentacja pogladow przed osobami trzecimi.
            ..
            ...
            ..Cz.
            > a jolki nie widzialam, bom nie ze szczecina, u mnie biale niedzwiedzie i zubry
            > chodza po ulicach :)))
            > jedyna szczecinianka, ktora znam, nazywaja dziwka portowa :)))nie jolka jej na
            > imie, ale inaczej i wcale nie powiem, jak ja zwa:))) choc tez piosenki o niej
            > spiewaja :))
            > trzym sie Krzysiu52
            ..
            ....
            ..K.P.
            Ooo! to juz Ciebie tez zeslali za kare w tajge? Biedny Czort :(
            ..
            Nalezy Ci sie male wyjasnienie. Otoz przekonany bylem, ze Czort to Samanta, albo
            na odwrot.
            A tu, popatrz - szast prast - poznalem Czorta. :O) To bardzo milo, ze sie
            odnalazlas. :)))
            Mam nadzieje, ze nie poczulas sie dotknieta moja pomylka.
            ....Wiesz, wiekszosc kobiet na forach ma poukladane te sprawy w glowach jak
            nalezy. Wiekszosc mezczyzn natomiast, gdy o aborcje idzie - ale nie tylko - to
            kretyni. Wyglada mi na to, ze mezczyzna bardziej podatny jest na indoktrynacje
            niz kobieta. Przy czym mysle, ze kobieta nie moglaby po prostu funkcjonowac w
            przyrodzie i spelniac swych funkcji gdyby miala widziec tylko na czarno i bialo.
            Ma wiec mechanizm obronny w prezencie od Matki Natury - rozum i inteligencje. To
            nie jest dzielo przypadku, ze kobieta ma proporcjonalnie najwiekszy mozg w
            stosunku do swej calkowitej wagi.
            ..
            Pzdr.
            K.P.
            • Gość: czort Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.tkb.net.pl 12.02.02, 04:10
              Oj z ta inteligencja moja to roznie bywa - czasamim inteligentna, w lot chwytam
              wszystko - czasami glupiam jak but, najprostsze rzeczy nie moga mi przejsc przez
              zwoje mozgowe. a klac i mieszac z blotem umiem perfect - az nawet z tego powodu
              grozono banem - dlatego tez musze sie powstrzymywac z lekka:), bo mimo wszystko
              bardzo lubie bywac na tych forach:)[ze wora mnie chcieli:((]! a dobrze uyjales
              moja mysl - ja tego nie potrafilam - o prezentowaniu wlasnych pogladow innym
              forumowiczom

              i nie w tajge mnie zeslali, ale blisko, blisko - wcalem z tego powodu nie biedna,
              kocham swoje miasto i nie chce nigdzie indziej zyc! a samante poznalam w realu
              tez i musze powiedziec,zesmy jedna dusza jakby. te same poglady, takie same
              reakcje, nawet lubimy to samo i nienawidzimy. przyjaznimy sie po prostu. mamy
              taka swoja grupke osob, sznujemy sie bardzo i wspieramy nawzajem i nawet zjazd
              robimy wszystkich, by sie poznac w realu. pod koniec kwietnia zjezdzaja sie do
              mnie ludzie z calej polski i europy tyz:)) belgia, francja i niemcy
              reprezentowane beda przez moich przyjaciol. imprezka szykuje sie na calego,
              grzecznie tylko chalupe mi zostawia, bym miala gdzie mieszkac, zas moje miasto
              maja zrownac z ziemia:)))
              wracajac do mezczyzn piszacych tutaj - jak twierdzi jeden z tych naszych
              przyjaciol - wszyscy faceci to (...)-( tu wstaw co chcesz, wszystko spasuje:),
              lacznie z nim:))) czasami temu stwierdzeniu nie przecze. i nie obrazilam sie, za
              pomylke!!!
              powiedzial czort z usmiechem
              • Gość: krzys52 Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 05:08
                ....Ogromnie ciesze sie Czorcie,
                ze nie tylko znasz sie z Samanta ,ale w tak przyjaznych stosunkach jestescie. A
                to mi sie trafilo. Dwie takie wspaniale dziewczyny jednoczesnie.No, no.
                Nieco wczesniej byla Galena ale podejrzewam, ze to Samanta. Niemniej znajduje
                cala sytuacje jako fantastyczna wrecz.
                ....Czekaj, czekaj, Ty nie wiesz o co chodzi. A wyobraz sobie, ze za wyjatkiem
                kilku lat na Forum WP kiedy mialem tam rowna kolezanke - reszta to sama bryndza.
                Kobiety jak nie z tej planety - z ksiezyca jakby. Na ogol pobozne i tepe. Ty nie
                wiesz Czorcie czego ja doswiadczalem przez te wszystkie lata - jesli pozwolisz
                chlipnac sobie na piers. Raz. Jedna jedyna kochana Nana, na WP, i prawie same
                klabzdry kropielnicowe....Albo taktycznie nie zabierajace glosu na sliskie
                tematy. Ty nie masz pojecia Czorcie jak bardzo sie ciesze.
                ..Serdecznosci Moc
                K.P.
                ..
                PS....Czy dziewczyna o nicku Renata (ta od legionu "hurysow") to tez ktos z
                waszej paczki, czy moze znowu Kagan? Tylko patrzec jak ten chlopak popchnie mnie
                do wkladania reki pod spodnice!!! I wyjde przez niego na jakiegos swintucha.
                ..
                ..
                ...........................

                Gość portalu: czort napisał(a):

                > Oj z ta inteligencja moja to roznie bywa - czasamim inteligentna, w lot chwytam
                >
                > wszystko - czasami glupiam jak but, najprostsze rzeczy nie moga mi przejsc prze
                > z
                > zwoje mozgowe. a klac i mieszac z blotem umiem perfect - az nawet z tego powodu
                >
                > grozono banem - dlatego tez musze sie powstrzymywac z lekka:), bo mimo wszystko
                >
                > bardzo lubie bywac na tych forach:)[ze wora mnie chcieli:((]! a dobrze uyjales
                > moja mysl - ja tego nie potrafilam - o prezentowaniu wlasnych pogladow innym
                > forumowiczom
                >
                > i nie w tajge mnie zeslali, ale blisko, blisko - wcalem z tego powodu nie biedn
                > a,
                > kocham swoje miasto i nie chce nigdzie indziej zyc! a samante poznalam w realu
                > tez i musze powiedziec,zesmy jedna dusza jakby. te same poglady, takie same
                > reakcje, nawet lubimy to samo i nienawidzimy. przyjaznimy sie po prostu. mamy
                > taka swoja grupke osob, sznujemy sie bardzo i wspieramy nawzajem i nawet zjazd
                > robimy wszystkich, by sie poznac w realu. pod koniec kwietnia zjezdzaja sie do
                > mnie ludzie z calej polski i europy tyz:)) belgia, francja i niemcy
                > reprezentowane beda przez moich przyjaciol. imprezka szykuje sie na calego,
                > grzecznie tylko chalupe mi zostawia, bym miala gdzie mieszkac, zas moje miasto
                > maja zrownac z ziemia:)))
                > wracajac do mezczyzn piszacych tutaj - jak twierdzi jeden z tych naszych
                > przyjaciol - wszyscy faceci to (...)-( tu wstaw co chcesz, wszystko spasuje:),
                > lacznie z nim:))) czasami temu stwierdzeniu nie przecze. i nie obrazilam sie, z
                > a
                > pomylke!!!
                > powiedzial czort z usmiechem

                • Gość: samanta Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 08:46
                  Czort!Czys Ty babo zglupla juz do cna??????;))))))))))))) I czego tu po lata po forum i tajemnice
                  zdradza,he????????;) Jeszcze jedna informacja o mnie i i jestes trup!:) Twoje szczescie babo,ze tak
                  Cie kocham!:))) S
                  • Gość: czort Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 16:03
                    a jakie to tajemnice? jesli wszyscy wiedzom - to zadna tajemnica, toz ni, zono
                    kochano:)) ale, nic to baska, nic to - jakos bedzie. ty mnie tu lepij nie
                    przyganiaj, bos sama wpadla jeszcze bardziej, na gadzie wieczorkiem zapodam
                    gdzie i jak:))) mrugnij se jeszcze wiencyj, a dopiero sama popamietasz.

                    krzysiu52 - renata - niestety - nie z naszej paczki! choc przyznac musze, ze
                    jednom swientom we naszych szeregach to juz mamy:))) ale to taka swieta od
                    wszystkiego najlepszego, co w zyciu moze nas spotkac!!!! samam na oltarze ja
                    wyniosla!
                    takze modlimy sie do jednej swietej i juz!
                    • Gość: krzys52 Re: By Nie Dać Się Kretynom IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 21:03
                      Gość portalu: czort napisał(a):

                      > krzysiu52 - renata - niestety - nie z naszej paczki! choc przyznac musze, ze
                      > jednom swientom we naszych szeregach to juz mamy:))) ale to taka swieta od
                      > wszystkiego najlepszego, co w zyciu moze nas spotkac!!!! samam na oltarze ja
                      > wyniosla! takze modlimy sie do jednej swietej i juz!
                      ..
                      ....
                      ..K.P.
                      Dzien Dobry Czorcie

                      ..W jakiejs piosence spiewano "Dzien dobry Wiosno". Nie wiem ktore ladniejsze.
                      ..
                      ....A powracajac do Renaty to okazuje sie, iz teraz to dopiero! moge sie obawiac,
                      ze Renata to tez Kagan.
                      Ludzieee!!! trzymajta mnie, bo go chyba rozedre, cholere.
                      ..
                      A juz cieszylem sie, ze mam prawdziwa i pewna Cicha Wielbicielke. Tak zapewnial(a)
                      ..
                      Dzieki za info.
                      ..
                      Pzdr.
                      K.P.
        • ptwo Re: By Nie Dać Się Kretynom 13.02.02, 05:24
          Gość portalu: krzys52 napisał(a):

          > czort napisał(a):
          >
          > > dziekuje, szkoda, ze tego wczesniej nie czytalam:)))
          > > pomimo wszysko mozna dyskutowac!!!
          > ..
          > ..
          > .......Ach Ty Czorcie! :O)
          > ....Obawiam, ze ze to co nazywasz dyskusja ograniczone bedzie do wymiany
          > pogladow. I tu jak najbardziej jestem za tym, by prezentowac wlasne i przypomin
          > ac
          > o nich.
          > ....By mogla miec miejsce dyskusja musi byc spelniony warunek gotowosci polemis
          > ty
          > do modyfikacji stanowiska pod wplywem argumentow. I tu obawiam sie, ze takiej
          > woli nie ma po obu stronach - z racji roznych przeslanek stojacych u podstaw
          > danego pogladu. Dodatkowo nie przekonasz kogos kto z przyczyn pozamerytorycznyc
          > h
          > nie moze zmienic stanowiska - np. ksiadz dla ktorego trwanie przy antyaborcyjny
          > m
          > stanowisku ziazane jest ze srodkami utrzymania. Pozostaje wiec wymiana pogladow
          > i
          > zdobywanie sobie tych ktorych bardziej przekonaja Twoje argumenty.
          > ....Jesli sprobujesz dyskutowac z kretynem to wkrotce (posrednio lub wprost)
          > dowiesz sie, ze jestes morderca i zostaniesz obrzucona tymi wszystkimi
          > wyskrobkami w ktorych fotografowaniu kretyni tak sie lubuja. Zaczniesz ociekac
          > krwia niewiniatek i zasluzysz na wieczne potepienie w oczach przygodnych
          > obserwatorow Twoich zmagan. W tego typu wymianach obrazki dzialaja skuteczniej
          > niz argumenty wymagajace zdolnosci analitycznych - myslenia.
          > ....Na dyskusje z kretynami szkoda czasu i zdrowia.
          > ..
          > Pdr.
          > K.P.
          > ..
          > PS....Na F.Informacje Dnia trwaja poszukiwania niejakiej Jolki ze Szczecina.
          > Wyszla w grudniu i dotad nie powrocila. Nie spotkalas jej przypadkiem?
          >

          Ciekawe jakie to względy pozamerytoryczne powodują, że niejaki Luka nie może
          zmienić stanowiska w żadnej sprawie? Czyżby przyspawany do tacy?
          • krzys52 Re: By Nie Dać Się Kretynom 13.02.02, 05:48
            ptwo napisał(a):

            > Gość portalu: krzys52 napisał(a):
            >
            > > czort napisał(a):
            > >
            > > > dziekuje, szkoda, ze tego wczesniej nie czytalam:)))
            > > > pomimo wszysko mozna dyskutowac!!!
            > > ..
            > > ..
            > > .......Ach Ty Czorcie! :O)
            > > ....Obawiam, ze ze to co nazywasz dyskusja ograniczone bedzie do wymiany
            > > pogladow. I tu jak najbardziej jestem za tym, by prezentowac wlasne i przy
            > pomin
            > > ac
            > > o nich.
            > > ....By mogla miec miejsce dyskusja musi byc spelniony warunek gotowosci po
            > lemis
            > > ty
            > > do modyfikacji stanowiska pod wplywem argumentow. I tu obawiam sie, ze tak
            > iej
            > > woli nie ma po obu stronach - z racji roznych przeslanek stojacych u podst
            > aw
            > > danego pogladu. Dodatkowo nie przekonasz kogos kto z przyczyn pozamerytory
            > cznyc
            > > h
            > > nie moze zmienic stanowiska - np. ksiadz dla ktorego trwanie przy antyabor
            > cyjny
            > > m
            > > stanowisku ziazane jest ze srodkami utrzymania. Pozostaje wiec wymiana pog
            > ladow
            > > i
            > > zdobywanie sobie tych ktorych bardziej przekonaja Twoje argumenty.
            > > ....Jesli sprobujesz dyskutowac z kretynem to wkrotce (posrednio lub wpros
            > t)
            > > dowiesz sie, ze jestes morderca i zostaniesz obrzucona tymi wszystkimi
            > > wyskrobkami w ktorych fotografowaniu kretyni tak sie lubuja. Zaczniesz oci
            > ekac
            > > krwia niewiniatek i zasluzysz na wieczne potepienie w oczach przygodnych
            > > obserwatorow Twoich zmagan. W tego typu wymianach obrazki dzialaja skutecz
            > niej
            > > niz argumenty wymagajace zdolnosci analitycznych - myslenia.
            > > ....Na dyskusje z kretynami szkoda czasu i zdrowia.
            > > ..
            > > Pdr.
            > > K.P.
            > > ..
            > > PS....Na F.Informacje Dnia trwaja poszukiwania niejakiej Jolki ze Szczecin
            > a.
            > > Wyszla w grudniu i dotad nie powrocila. Nie spotkalas jej przypadkiem?
            > >
            >
            > Ciekawe jakie to względy pozamerytoryczne powodują, że niejaki Luka nie może
            > zmienić stanowiska w żadnej sprawie? Czyżby przyspawany do tacy?
            ..
            ....
            ..Czolem PTWO
            Wlasnie tuz obok w watku o krematoriach i cos tam przejechalem sie nieco po
            Tacowym. (niedaleko dolu watka). Ten facet jest potwornie glupi.
            ..
            Pzdr.
            K.P.

            • xiazeluka Re: By Nie Dać Się Kretynom 13.02.02, 08:38
              krzys52 napisał(a):

              > Wlasnie tuz obok w watku o krematoriach i cos tam przejechalem sie nieco po
              > Tacowym. (niedaleko dolu watka). Ten facet jest potwornie glupi.

              kretynie52, nie chełp się tak swoim bohaterstwem, bo a nuż ktoś postanowi cię
              popodziwiać, zajrzy do rzeczonego wątku i ujrzy twój pogrom - ale będzie wstyd.
              Jesteś głupszy niż myślałem, kretynie52.
              • Gość: SUMIENIE Re: LUKA CZEGO TY Z TYM IP: *.chello.pl 13.02.02, 15:20
                LUKA DZIWIE SIE TOBIE CZEMU WOGOLE DYSKUTUJESZ Z TYM POPIERDOLENCEM
                KRETYNEM 52?!!!!!!!!!!!!!!!!!
                ZNAJA GO WSZYSCY TAK JAK KUTASA KAGANA NA CALYM FORUM TO KRETYN I POJEB!!!!!!
                NIE DAWAJ (JESLI MOGE CI RADZIC) TEMU PRZYGLUPOWI SATYSFAKCJI PODNOSZENIA
                WATKU!
                ON BYL,JEST I POZOSTANIE KUTASEM JAKICH MALO!
                TRZYM SIE KSIAZE!(TA KURWA K52 I TAK ZGNIJE Z WLASNEGO GOWNA)!
                • Gość: Laik Re: LUKA CZEGO TY Z TYM IP: *.ec.bialystok.pl 13.02.02, 15:24
                  Jak na katolickie sumienie to całkiem nieźle...
                  • czort Re: LUKA CZEGO TY Z TYM 13.02.02, 15:56
                    laik - witam ziomka - popieram to o sumieniu - ale czy niektorzy katolicy, lub
                    mieniacy sie nimi maja w ogole jakiekolwiek sumienie - nie tylko katolickie:)))
                    czort
                    • ojciec_kagana xsiądzluka to niespełniony komuch 13.02.02, 16:43
                      miał inne poglądy i teraz mu się poobracało
                      Przechrzty są najgorsze, taki to zabije dla idei
                      • xiazeluka Re: xsiądzluka to niespełniony komuch 13.02.02, 16:45
                        ojciec_kagana napisał(a):

                        > miał inne poglądy i teraz mu się poobracało
                        > Przechrzty są najgorsze, taki to zabije dla idei

                        Ciebie z przyjemnością, nawet nie dla idei. Dla higieny.
                        • ojciec_kagana Re: xsiądzluka to niespełniony komuch 13.02.02, 16:59
                          pewnie tym mydłem co robisz z...
                    • Gość: Laik Katolickie sumienie... IP: *.ec.bialystok.pl 14.02.02, 08:05
                      czort napisał(a):

                      > laik - witam ziomka - popieram to o sumieniu - ale czy niektorzy katolicy, lub
                      > mieniacy sie nimi maja w ogole jakiekolwiek sumienie - nie tylko katolickie:)))
                      > czort

                      Siemanko Czort!

                      Każdy ma sumienie, zagorzali Katole też. A wiesz czym ich sumienie różni się od
                      sumienia normalnego człowieka? Ano tym samym, czym krzesło elektryczne od
                      normalnego krzesła...

                      • ptwo Re: Katolickie sumienie... 15.02.02, 06:20
                        Gość portalu: Laik napisał(a):

                        > czort napisał(a):
                        >
                        > > laik - witam ziomka - popieram to o sumieniu - ale czy niektorzy katolicy,
                        > lub
                        > > mieniacy sie nimi maja w ogole jakiekolwiek sumienie - nie tylko katolicki
                        > e:)))
                        > > czort
                        >
                        > Siemanko Czort!
                        >
                        > Każdy ma sumienie, zagorzali Katole też. A wiesz czym ich sumienie różni się od
                        >
                        > sumienia normalnego człowieka? Ano tym samym, czym krzesło elektryczne od
                        > normalnego krzesła...
                        >

                        Pytanie jeszcze, kogo na tym krzesełku sadzają? Bo raczej sami nie siadają!
                • Gość: krzys52 Zniesmaczyles Mnie.... IP: *.proxy.aol.com 17.02.02, 07:52
                  swintuchu. Troszke.
Pełna wersja