Czy kandydata na prezydenta można krytykować?

18.10.08, 00:06
Czy - w przypadku, gdy kandydatem jest aktualnie sprawujący ten urzad
prezydent - chroni go jakiś spec immunitet, i wszelka krytyka może byc
traktowana jako "obraza majestatu"?
Idzie mi zwłaszcza o ew. przedstawianie argumentów, że on sam, sposobem
piastowania tej funkcji dowiódł, iż się nie nadaje na prezydenta. Np. z powodu
bardzo kiepskiego i pełnienia tej funkcji podczas pierwszych trzech lat
pierwszej kadencji. A rażąca sztucznością próba dynamizacji prezydentury i
PR-owska zmiany wizerunku na użytek kampanii wyborczej - wprowadziły jedynie
dodatkowy zamęt w funkcjonowaniu stuktur władzy państwowej.
Czy - skoro jest prezydentem - to jak o nieboszczyku, mozna o nim tylko
dobrze, albo wcale?
Jak to jest od strony prawnej?
Czy trzeba za każdym razem pisać, że się b. szanuje p. Lecha Kaczyńskiego jako
prezydenta, a zastrzeżenia się ma jedynie do p. Lecha Kaczyńskiego jako do
kandydata na ew. prezydenta w latach 2010 - 2015? To by pogłębiało nieco
schizofreniczność całej sytuacji. Co - jak myslę, kurde, jego sztabowi będzie
na rękę i bedzie to wykorzystywać do ew. tłumienia krytyki i zastraszania
oponentów...
    • frank_drebin O czym ty za przeproszeniem p....lisz ? 18.10.08, 00:12
      Owszem, ze mozna a nawet trzeba. Zeby nie obrosl za bardzo w piorka.
      No chyba, ze ty kombatant "in spe" nic ci nie zrobili a juz sie boisz ;)
      • kum.z.antalowki O bardzo dziwnych zachowaniach twego ulubieńca 18.10.08, 01:00
        które są - wiele na to wskazuje - symptomami czegoś co go dyskwalifikuje i jako
        obecnego prezydenta i jako kandydata na prezydenta w następnej kadencji.
        Mówiąc najogólniej
    • gejowy.kaczucha Re: dobrze albo wcale, jak o nieboszczyku 18.10.08, 08:07
      Trafiony-zatopiony ;-))
      • piotr7777 Re: prezydent - kandydat 18.10.08, 11:44
        To własciwie jest szerszy problem, który dotyczył również Lecha
        Wałęsy i Aleksandra KWasniewskiego gdy ubiegali się o drugie
        kadencje.
        URzędujący prezydent zawsze będzie w lepszej sytuacji niż jego
        kontrkandydaci.
        Bo
        -może bezkarnie wykorzystywać podległe mu służby i opłacanych z
        budżetu państwa urzędników kancelarii do przygotowania kampanii
        -podczas wieców jest chroniony przez BOR, który przysługuje mu 24
        godziny na dobę, inni kandydaci mogą korzystac co najwyżej z usług
        prywatnych firm ochroniarskich za co płacą ich sztaby. Podatnik
        również finansuje transport prezydenta na spotkanie wyborcze
        -może wystąpić z orędziem będacym de facto formą agitacji wyborczej
        -może prowadzić kampanię podczas oficjalnych uroczystości (rocznice,
        odznaczenia)

        Ponieważ Lech Kaczyński nigdy specjalnie nie odróżniał spraw
        państwowych i partyjnych te wszytkie zjawiska wystąpią w olbrzymim
        nasileniu. Dodatkowo komercyjna TVPiS - również za publiczne
        pieniądze - może w każdym czasie zrobić reportaż pod
        tytułem :"Ciężki dzień głowy państwa" także w dniu ciszy wyborczej.
        Na który złożą się również sponsorzy pyskówki na lodzie i fortów
        boyardów.
        Z drugiej strony urzędujący premier traktujący swój urząd jako
        przystanek na drodzie do Dużego Pałacu nie pozostanie dłużny i też
        zapewne zamieni rząd w komitet wyborczy. Po swojej stronie będzie
        miał oczywiście TVN 24. A to oznacza wyjątkowo długą,
        wyniszczająca, kosztowną i kompromitująca kampanię.
      • zebatek Re: dobrze albo wcale, jak o nieboszczyku 18.10.08, 11:49
        Wolno zauważyć, że panu prezydentowi przekrzywił się krawat.
        Na wszelkie inne krytyki należy uprzednio uzyskać zgodę Kancelarii
        Prezydenta.
Pełna wersja