Gość: ewa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.10.03, 21:22
Mam bardzo mieszane uczucia, kiedy słucham wypowiedzi
troskliwych do bólu lekarzy - nie mogą sprawować całodobowej
opieki nad "pacjentem pierwszego kontaktu", bo przemęczenie z
tym związane mogłoby zaowocować błędem w sztuce. Coś takiego
słyszałam wczoraj w mediach. W Anglii np. lekarz rodzinny
sprawuje taką opiekę i jest to uważane za normalne, przecież
przychodnie, czy poradnie lekarza rodzinnego zatrudniają po
kilku lekarzy, którzy na zachodzie dyżurują na zmianę... i żyją,
jakoś bez błędów, a w każdym razie nie z większą niż u nas ich
ilością. Ci sami troskliwi lekarze polscy, którzy boją się
zrobić nam krzywdę z przemęczenia, nie wahali się przez całe
lata brać stale dyżurów nocnych w szpitalach, bo przynosiło to
dodatkowy profit. Wtedy mogli nie spać i nie bać się błędu, boją
się tylko "za darmo", czyli w ramach pensji. To walka o swoje, a
nie pacjentów dobro. Mam szczęście być pacjentką przychodni z
prawdziwego zdarzenia, której lekarze są do naszej dyspozycji "w
dzień i w nocy" bez specjalnych przepisów w tym względzie. Nikt
tej ich gotowości nie nadużywa, a czujemy się bezpieczni, znani
i otoczeni troską. Inna rzecz, jak czuliby sie pacjenci lekarzy
przymuszonych przepisem do sprawowania całodobowej opieki?