kaczy_mozdzek
11.11.08, 17:18
Że Maryla Rodowicz, albo lider tej góralskiej kapeli staje przy mikrofonie do wykonania pierwszego utworu i mówi:
- Mam zaszczyt powitać wszystkich państwa i ogłaszam, że pierwszy utwór dzisiejszego wieczoru dedykuję wielkiemu nieobecnemu, panu Lechowi Wałęsie!
I wtedy Maryla śpiewa "Niech żyje bal", a jeśli kapela, to zapowiadaną "Obławę" Kaczmarskiego!
Zresztą - podobny tekst mógłby paść również na koncu imprezy. To byłby piękny gest. Nie?!
A przecież kto ma mikrofon, ten ma władzę! Sala z pewnością biłaby brawo na stojąco.
Tylko z Kartofli nagle zrobiłaby się bezkształtna masa pure!
Myślicie, że to możliwe w tym składzie artystów?