bryt.bryt
25.11.08, 22:38
-Na lotnisku spontanicznie zmieniaja plan.
-Jada w kierunku, o ktorym nic nie wie BOR.
-Chca sie przekonac, ze to, co wiedza na 100% jest prawda.
-BOR zostaje na koncu peletonu i ani pRezydent nie ma nic przeciwko temu, ani BOR sie nie stara tego zmienic.
-Na miejscu akcji nie ma BOR, a pRezydent sie cieszy, bo BOR moglby zadzialac profesjonalnie.
-Dla pRezydenta profesjonalizm BOR polega na tym, ze w razie strzalow w powietrze odpowiada sie ogniem, zeby zabic.
-Pan pRezydent sie cieszy, bo musialby pasc na glebe, a nie lubi.
-Zamiast akcji BOR pRezydent moze sie swobodnie patrzec na rozwoj akcji stojac obok auta (a pozniej idzie wolnym krokiem do drugiego auta - po co tam idzie?).
-Pan pRezydent mowi, ze nie dzialal telefon szefa BOR, ale nie ma zadnych pretensji.
- i tak dalej, i tym podobne ...
Generalnie jakas wielka improwizacja i dziecinada, w ktorej glowny aktor zdaje sie nie widziec zagrozenia dla zdrowia i zycia, ani konsekwencji politycznych w wymiarze miedzynarodowym w razie jakichs realnych zdarzen. FARSA.