Dodaj do ulubionych

odpowiadam na nastepujące pytanie p. Wałesy:

29.11.08, 16:04
"To oznacza, że trzeba się zapytać, kto go uśmiercił i dlaczego?"

"usmiercił" go Sad Lustracyjny po to aby uzasadnic nadanie statusu
pokrzywdzonego p. Wałęsie
Obserwuj wątek
    • rydzyk_smigly Są procedury obowiązujące w 29.11.08, 16:48
      postępowaniu przygotowawczym, które należało do Nizieńskiego.
      Podstawową jest przesłuchanie świadka na okoliczność domniemanej
      współpracy Wałęsy z SB, gdyż to było celem jego lustracji przed
      wyborami prezydenckimi w 2000 roku. Skoro wezwania na przesłuchanie
      nie docierały (adresat NN) obowiązkiem Nizieńskiego było ustalenie
      danych esbeka w PESELu. A tam wyszedłby aktualny adres pobytu albo
      informacja o zgonie. Prawdopodobnie tego nie zrobił (może z
      zaniedbania) podając do SL nieprawdziwą informację. Innej możliwości
      nie ma, sąd opiera się wyłącznie na dokumentach personalnych
      dostarczanych w tym wypadku przez RIP, pełniącego tu funkcje
      prokuratorskie.
      • w111mil ciekawe jaki bylby wyrok sadu lustracyjnego 29.11.08, 17:01
        gdyby odnaleziono wtedy Graczyka

        rydzyk_smigly napisała:
        > obowiązkiem Nizieńskiego było ustalenie
        > danych esbeka w PESELu. A tam wyszedłby aktualny adres pobytu albo
        > informacja o zgonie. Prawdopodobnie tego nie zrobił (może z
        > zaniedbania) podając do SL nieprawdziwą informację.
        • rydzyk_smigly Mnie to nie interesuje 29.11.08, 17:17
          bo ja zakładam,że W. był w pewnym okresie swego życia uwikłany w
          jakieś kontakty z SB, z których się wywinął. Był znakomitym
          związkowcem a marnym prezydentem, był współtwórcą "S", itp. sprawy
          oczywiste, wszystkim znane.

          Problemem jest domniemane moim zdaniem niechlujstwo proceduralne
          RIP, co może podważać wiarygodność innych procesów lustracyjnych,
          oraz brak warsztatu u dwóch autorów biografii W., których książkę
          firmował przecież autorytet państwowej instytucji - szerzej Państwa.

          Okazuje się, że ci panowie nie zadali sobie trudu przeprowadzenia
          rzetelnego zbadania źródeł, co w ich przypadku najprawdopodobniej
          oznacza zawodową śmierć w środowisku, pośrednio zaś kompromituje
          Państwo no i uwiarygadnia tezę o politycznym zamówieniu na to
          opracowanie.
          I tyle.
            • rydzyk_smigly Ojej, 29.11.08, 17:29
              "informację o śmierci Graczyka przyjęliśmy z uzasadnienia wyroku
              SL".
              Nie rozmawiali z esbekiem, a wyrok wydali, nie skonfontowali jego
              ewentualnych zeznań z posiadanymi papierami, choć Graczyk, jak się
              okazuje, mieszkał pod ich bokiem.
                • rydzyk_smigly Jesteś bez formy. 29.11.08, 17:38
                  Musisz sobie zapisywać w punktach elementy dyskusji, albo mieć w
                  drugim oknie rozwinięta opcję "pokaż wszystko".

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=87873998&a=87875356
                  • aligator3 Czy sąd nie sprawdza faktów i wiarygodności inform 29.11.08, 18:16
                    Czy sąd nie sprawdza faktów i wiarygodności informacji podawanych
                    mu przez strony w procesie?
                    A jeśli wydaje wyrok czy orzeczenie na podstawie źle sprawdzonych lub niezweryfikowanych informacji, to czy taki wyrok/orzeczenie
                    jest wiarygodny, czy nie jest zaskarżalny?

                    Jak to było możliwe, że sąd nie sprawdził lub (!) przyjął fałszywą
                    informację i na jej podstawie ogłosił "wyrok"?



                    Autorzy książki o Bolku mieli prawo wierzyć w fakty podawane oficjalnie wuzasadnieniu wyroku przez Sąd Lustracyjny,
                    choć mogli również i jak widać powinni byli sprawdzić SL - a więc tych, których psim obowiązkiem przed wydaniem orzeczenia czy wyroku jest sprawdzanie dowodów.

                    Czy to nie jes gruba machlojka? Ty piszesz tak, jakbyś znał i bronił tych drani.
                    • rydzyk_smigly Nie znam kulis procesu 29.11.08, 19:16
                      staram się wziąć całość na zdrowy rozum, w oparciu o istniejące materiały i pragmatykę postępowania przygotowawczego:

                      - Tak, sąd w przypadku wątpliwości sprawdza fakty i wiarygodność informacji.
                      - RIP jako strona wnosząca o lustrację (analogie z prokuratorem sądu powszechnego) zapewnia materiał dowodowy na który składają się m.in. dokumenty stawiające zarzuty lustrowanemu. W skład w/w wchodzą zapewne dokumenty archiwalne (w gestii IPN, archiwów państwowych itp) oraz zeznania świadków dla potwierdzenia założonej przez prokuratora tezy.

                      Zeznania świadków zdobywa się zazwyczaj jako osobiste przesłuchanie w prokuraturze poprzez wezwanie na urzędowym druku, w wyjątkowych przypadkach zeznanie może być przesłane pisemnie czy też w przypadku ciężkiej choroby świadka prokurator przesłuchuje go miejscu jego zamieszkania. Wezwanie, wysłane listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru może być odebrane przez adresata bądź wrócić z adnotacją poczty, że Iksiński nie przebywa pod takim adresem. Prokuratura może zlecić policji ustalenie miejsca zamieszkania świadka, w przypadku uchylania się od stawienia może zlecić doprowadzenie go przez policję, może również ustalić adres w bazie PESEL i zlecić dalsze kroki czy to poczcie czy policji.

                      Oczywiście, w przypadku braku jakiegokolwiek odzewu prokurator podaje w karcie procesowej, że Iksińskiego nie można zlokalizować, wówczas dodatkowe poszukiwania może (ale nie musi – to zależy od wagi sprawy) zarządzić sąd przy zachowaniu identycznych procedur jak prokuratura. Powtarzam – nie ma możliwości nieustalenia miejsca zamieszkania kogokolwiek (o ile jest zameldowany, a był). Zawsze wyjdzie adres bądź informacja o zgonie.
                      Naturalnie, jako świadka, Iksińskiego może wskazać i lustrowany - procedury są identyczne tak jak w przypadku wskazania go przez prokuratora.

                      Problem polega na tym, że na procesie lustracyjnym w 2000 roku na archiwalne informacje Graczyka (niekorzystne dla Wałęsy) powoływał się Kaube (zastępca Nizieńskiego) co pozwala sądzić, że Graczyk był świadkiem oskarżenia a nie Wałęsy (są dostępne linki potwierdzające ten fakt).

                      Skoro był świadkiem oskarżenia to znaczy, że RIP musiał prowadzić kwerendę w dokumentach dotyczących Graczyka i prawdopodobnie nie zadał sobie trudu ustalenia adresu dla osobistego przesłuchania. Jest również prawdopodobieństwo, że RIP przyjął z dobrodziejstwem inwentarza dokumenty będące w posiadaniu IPN, również nie zadając sobie trudu na poszerzenie bazy dowodowej (zeznanie ustne świadka) poprzez sprawdzenie miejsca pobytu esbeka w dostępnych bazach danych i w dostępny według pragmatyki zawodowej sposób. Możliwe, że w dossier IPN była informacja o śmierci Graczyka.
                      I w jednym i w drugim przypadku wychodzi mi na fuszerkę RIP, której -to fakt - bez sprawdzenia dokumentów dotyczących sprawy dokładnie się nie wyjaśni.

                      Oczywiście, panowie C. i G. mieli prawo przyjąć stan z uzasadnienia SL. Nie świadczy to jednak dobrze o ich rzetelności i profesjonalizmie, co więcej może rodzić podejrzenia, że sytuacja taka była im wygodna, gdyż broniła ich tezy, szczególnie w świetle aktualnego zeznania esbeka na korzyść Wałęsy. Tak czy inaczej, moim zdaniem, kłopot mają Cenckiewicz, Gontarczyk i IPN.

                      Obawiam się jednak, że nie zrozumiemy się, gdyż ty za wszelką cenę chcesz potwierdzić bolkowatość Wałęsy, a mnie jest to znakomicie obojętne, co jak sądzę, pozwala mi na obiektywizm.
                      • zoil44elwer Re: Nie znam kulis procesu 29.11.08, 19:24
                        Dziś powstałemu z popiołów Graczykowi prokuratorzy pokazali kwit z 1970 na
                        przekazanie 1500 zetów Bolkowi.Potwierdził to.W 2000 ten kwit też istniał,czy
                        wtedy przed sądem lustracyjnym by zaprzeczył?
                      • aligator3 Re: Nie znam kulis procesu 29.11.08, 20:13
                        1. Sugerujesz więc, że to Rzecznik Interesu Publicznego wprowadził
                        w błąd Sąd Lustracyjny...
                        Czy tak było - nie wiem, wątpię, okaże się na 100%.
                        Gdyby nawet RIP błędnie przyjął (na jakiej podstawie?), że esbek Graczyk zmarł,
                        to i tak nie zdejmuje to z Sądu Lustracyjnego odpowiedzialności za niesprawdzenie tego i nierzetelne fałszywe orzeczenie.
                        Nie wierzę tu w żadne niedopatrzenia, "błędy w sztuce" - raczej SL działał tu wg planu, z premedytacją. Plan obejmował oczyszczenie kandydata LW na prezydenta i na wszelki wypadek - ukrycie esbeka.

                        2. Zeznania esbeka nie są bynajmniej "na korzyść Wałęsy": odnaleziony przez IPN(!) esbek Graczyk dobija już teraz Wałęsę ostatecznie: potwierdził fakt, że Wałęsę skaperował jako TW Bolka
                        i że mu zapłacił!
                        Dlaczego pozwolono Wałęsie potajemnie uczestniczyć w przesłuchaniu tego Graczyka teraz, przecież to oznacza możliwość presji i wpływania na obecne zeznania esbeka?
                        I jakim prawem Wałęsa przemilczał ten fakt przedwczoraj przed Sądem w Warszawie?

                        3. Książka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" jest bardzo rzetelna. Nie zmieni tego moim zdaniem fakt, że przyjmując oficjalną wersję Sądu Lustracyjnego powtórzyli mimowolnie tę fałszywkę z esbekiem Graczykiem.
                        Nie można robić Autorom zarzutu za to, że nie zlustrowali Sądu Lustracyjnego. To demagogia w stylu Michnika albo Urbana.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka