kum.z.antalowki
04.12.08, 19:01
Bo chodzi i opowiada głupoty, że prezydent miał prawo narażać życie pasażerów
i złogi wydać rozkaz pilotowi podczas słynnego lotu do Gruzji z prezydentami,
a pilot miał obowiązek ten rozkaz przyjąć i wykonać. Bo - zdaniem pana
Szczygły - skoro pilot był wojskowy i przyjmował polecenia od ministra obrony,
to tym bardziej powinien przyjmować od prezydenta bezpośrednio, bo prezydent
jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i takie jego prezydenckie prawo wynika
wprost z Konstytucji.
Otóż g*wno prawda!
Art. 134.
1. Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych
Rzeczypospolitej Polskiej.
2. W czasie pokoju Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje zwierzchnictwo nad
Siłami Zbrojnymi za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej.
ZA POŚREDNICTWEM MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. To właśnie znaczy, że ustawodawca
(Sejm, Senat, Zgromadzenie Narodowe i cały Naród w referendum) przewidział, że
prezydentowi może przyjść do głowy durna chętka popisywania się napoleońskimi
talentami i bezpośredniego, niekompetentnego, zawracania głowy oficerom
wykonującym swe profesjonalne obowiązki oraz rozkazy bezpośrednich
przełożonych. I panu prezydentowi tego zabronił!
A prezydent przysiągł przestrzegać Konstytucji RP.
Zaś akurat w tej sprawie Konstytucja RP jest bardzo precyzyjna, w 100%
jednoznaczna i nie zostawia furtki dal krętactw.
Czy to możliwe, pan że poseł PiS Szczygło, prawnik z wykształcenia, który
pełnił tyle funkcji związanych z obronnością Polski, ba, nawet był ministrem
obrony narodowej - może akurat tego nie wiedzieć?
Czy tylko tak mówi, żeby zamącić w sprawie i choc trochę zatrzeć złe wrażenie
jakie robi jego promotor czepiając się, bez dania racji, prawidłowej i
rozsądnej decyzji pilota?