kataryna.kataryna
10.11.03, 13:06
Nałęcz wziął sobie do serca apel komisji o bronienie jej autorytetu i broni.
Prezydenta. Wypowiedź o tańczeniu była świetnym żartem, którego ponuracy nie
docenili, prezydenta nie ma po co wzywać, a nawet gdyby było po co to nie
można. Ciekawe czy Nałęcz zauważył wzmiankę o telefonach Ungiera i Siwca, czy
też uważa, że to nieistotne. Po krótkiej przerwie Nałęcz znowu nałęczy,
niestety.
fakty.interia.pl/news?inf=443896