Gość: tete
IP: w3cache.* / 192.168.1.*
10.11.03, 22:06
Kto czyta papier już zna, kto nie czyta nie poczyta bo nieźle się zaczyna
Jude junta
Doganialiśmy już Japonię, doganiamy Izrael.
Można było oczekiwać, że w Izraelu zapanują koszarowe porządki w wyniku
pełzającego przewrotu wojskowego, który w ciągu ostatnich lat zmienił nie do
poznania oblicze żydowskiego państwa. .... Do państwowego żłobu dorwali się
umundurowani macherzy zajęci zdobywaniem mamony, a nie czyszczeniem
żydowskiej obory po socjaldemokratach Goldzie Meir i Icchaku Rabinie. Nikt
nie traci czasu biznesowego na słuchanie dyrektyw Rady Bezpieczeństwa ONZ, na
zapewnienie obywatelom miejsc pracy, na hasła równości wobec prawa i na
bezpieczeństwo. "Prowadzimy wojnę z terrorem" – usprawiedliwiają się, gdy
hebrajskie pismactwo zarzuca im prywatę i nieudolność.
* * *
Na czele wojskowej koterii rządzącej izraelskimi Żydami stoi 75-letni generał
rezerwy Ariel Szaron .... Po przejściu do cywila w roku 1972 Szaron pożyczył
200 tys. dolarów od biznesmena Meszulama Richlisa i nabył od państwa położone
na Negewie olbrzymie gospodarstwo rolne Szikmim, którego rzeczywista wartość
oceniana jest na 30 mln dolarów. Obejmując w roku 1977 funkcję ministra
rolnictwa w rządzie Menachema Begina (kaprala w armii Andersa), Szaron
potrafił forsować ustawy dające jego farmie lukratywne przywileje. Nie
zapomniał o swoim gospodarstwie i największej w Izraelu hodowli baranów
obejmując stanowisko ministra handlu i przemysłu – przeforsował dekret
zabraniający importu mięsa z zagranicy.
Będąc szefem izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a następnie
premierem nakłaniał rząd Grecji do wydzierżawienia izraelskiemu biznesmenowi
z Jerozolimy Dawidowi Aplowi niezamieszkanej, kamienistej wysepki. Apel –
przyjaciel Szarona i sponsor prawicowego Likudu – zamierzał zbudować na niej
grecko-izraelskie Las Vegas: hotele, kasyna gry i luksusowe lupanary.
W rewanżu za pomoc Apel wziął na garnuszek syna Szarona – mizernej postury
Gilada zawiadującego rodzinną farmą Szikmim. Fakt, że Giladowi Szaronowi
brakuje rozeznania w interesach międzynarodowych, nie przeszkodził Aplowi w
mianowaniu syna premiera Izraela "doradcą i konsultantem" w kwestiach
stawiania kasyna na wyspach greckich. Gilad dostał od Apla "retroaktywnie"
miesięczną pensję w wysokości 20 tys. dolarów, tudzież kilkaset tysięcy
dolarów w prezencie. To nie wszystko; w razie zgody Greków, o którą zabiegał
Szaron, syn premiera miał otrzymać od Apla dodatkowe 3 mln dolarów.
Interesy Szarona z Aplem stanowią obecnie przedmiot śledztwa policyjnego,
podobnie jak inne posunięcia finansowe Szarona: przyjmowanie przezeń
zagadkowych, wielomilionowych pożyczek od zagranicznych potentatów
finansowych i austriackich banków prowadzących interesy w Izraelu.
* * *
Przebrani po cywilnemu generałowie zawiadujący w Izraelu wszystkim, co
intratne, stojący na czele banków i towarzystw przemysłowych przynoszących
krociowe dochody, przekazują sobie z rąk do rąk firmy energetyczne, koncerny
naftowe, loterie państwowe, przedsiębiorstwa handlujące zagranicznymi
robotnikami, wykwintne burdele i wielce dochodowe posady municypalne.
Przechodzący do cywila generałowie i pułkownicy izraelskiej armii i Mosadu
nie gardzą karierą polityczną i fotelami w Knesecie.
Byli wojacy stali się prawdziwymi władcami Izraela i dokładają wszelkich
starań celem zlikwidowania ostatnich śladów izraelskiego, naiwnego socjalizmu
połowy ubiegłego stulecia. Dzięki daleko posuniętej symbiozie bonzów
przemysłu z władzą generałów upojonych możliwościami kapitalistycznej
gospodarki opartej na niewolniczej pracy obcych robotników, Izrael
przekształcił się w lewantyńską wersję republiki bananowej. Żydowska głowa do
interesów przywieziona z Europy Wschodniej i państw arabskich, pogardzana i
tępiona przez założyciela państwa Dawida Ben Guriona, ocknęła się do
interesów nawet w kibucach – niegdysiejszych komunach mających służyć
przykładem zdegenerowanej społeczności gojów. Izraelskie kibuce kierowane
przez pułkowników i generałów rezerwy porzucają nierentowne rolnictwo,
likwidują działalność przemysłową i oferują ziemię przedsiębiorcom budowlanym.
Wojsko wyznacza nowe normy moralne. Nikogo nie zaskoczyło, że pułkownik
izraelskiego lotnictwa Rami Dotan dowodzący państwowymi zakupami w USA
nabywał używane i zdezelowane części do silników samolotów F-16 i rakiety
pochodzące z demobilu, dzięki czemu powiększył swoje konto w banku łapówkami
w wysokości kilkunastu milionów dolarów.
* * *
Generał rezerwy i były premier Izraela Ehud Barak zdołał wyjednać u byłego
prezydenta Billa Clintona ułaskawienie żydowskiego multimilionera –
przestępcy, handlarza bronią Marka Ritza skazanego zaocznie w USA na 350 lat
więzienia za dostarczanie Iranowi broni masowej zagłady. Clinton ułaskawił
Ritza, a były kibucnik Barak buduje sobie willę w miejscowości Kwar Szmariahu
zamieszkanej przez elitę finansową Izraela. Koszt willi (ok. 10 mln dolarów)
pokrywa Barak z oszczędności rodzinnych.
Planując przeniesienie się do Kwar Szmariahu Barak postanowił rozwieść się z
żoną Nawą, dla której nie widział miejsca w sypialniach, salonach, ogrodach,
na korcie tenisowym i na basenie nowej rezydencji. Izraelczycy postawili uszy
na wiadomość, że Barak pędzi w knieje Nawę, z którą podczas kampanii
wyborczej biegał w reklamówkach telewizyjnych po wybrzeżu morskim trzymając
ją za paluszki. Rozwód Baraków rozszedł się jednak po kościach, gdy Nawa
zagroziła zwołaniem konferencji prasowej z udziałem Marka Ritza.
* * *
Swego czasu wstrząsnęła Izraelem wiadomość o zasadz-ce zgotowanej przez
libański Hezbollah izraelskim ludziom-żabom z oddziału komandosów morskich,
osławionej "trzynastki". 5 września 1997 r. nieopodal nadmorskiej
miejscowości Netzaryje w Libanie Południowym terroryści wybili do nogi cały
oddział. Poniosło śmierć 12 izraelskich komandosów podążających w tajemniczej
misji, ponoć celem porwania szejka Nasralli, przywódcy Hezbollahu. Kolejne
komisje państwowe powołane do wyjaśnienia okoliczności katastrofy oskarżały
żołnierzy o lekkomyślne używanie telefonów komórkowych zdradzających ich
obecność. Niedawno wyszło na jaw, że izraelski pułkownik służby czynnej dał
Hezbollahowi dokładne namiary na
komandosów w zamian za udział w transakcji narkotykowej.
W libańskie narkotyki dał się wrobić as Mosadu pułkownik Chanan Tenenbaum,
którego Hezbollah zwabił do Bejrutu obietnicą wielce intratnego interesu
kokainowego. Szejk Nasralla pojmał Tenenbauma, przesłuchał po swojemu i
obiecuje oddać lekko zdezelowanego pułkownika Szaronowi za 400 terrorystów
palestyńskich.
* * *
Ben Gurion widział Izrael czymś między Witebskiem Chagalla a Płońskiem, z
którego pochodził. Nie spodziewał się, że jego oczko w głowie – izraelska
armia – stanie się wylęgarnią dorobkiewiczów, alfonsów, handlarzy niewolników
i chciwców wszelkiej maści, od pokątnych aferzystów po generałów
multimilionerów. Naiwny Ben Gurion używał liczby pojedynczej, gdy
przepowiadał, że Izrael będzie normalnym państwem dopiero wtedy, kiedy będzie
miał własnego złodzieja i własną kurwę.
Autor : Michael Szot