pit_44
31.01.09, 17:53
>Z nowego programu PISu
>Prezydent uzyskałby też wyjątkowe prawo odmowy powołania premiera
lub ministra, „jeżeli istnieć będzie uzasadnione podejrzenie, że
proponowana osoba nie będzie przestrzegać prawa lub będzie stanowić
zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”.
>Prezydent mógłby także skrócić kadencję Sejmu w dwóch nowych
wypadkach. Po pierwsze mógłby rozpisać nowe wybory w ciągu sześciu
miesięcy od wyborów prezydenckich, jeżeli od poprzednich wyborów do
Sejmu upłynęło więcej niż rok. Jak wyjaśniono, instrument taki służy
w niektórych państwach odnowieniu demokratycznej legitymacji
parlamentu, gdy powszechne wybory prezydenckie wygrywa polityk
reprezentujący opcję przeciwną do aktualnej większości
parlamentarnej.
>Po drugie, prezydent - zachowując prawo weta ustawodawczego na
dotychczasowych zasadach - mógłby także powstrzymać się od
podpisania ustawy i zarządzić w tej sprawie referendum pod rygorem
możliwości skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów w
razie odrzucenia ustawy w referendum.
Przy tych regulacjach i wyborze kaczora na drugą kadencję (co nie
daj bóg) mielibyśmy w RP taki burdel i paraliż, że Ukraina może się
schować ze swoimi problemami.
Całe szczęście, że nie jest możliwe, aby 307 posłów jednocześnie
walneło się młotkiem w głowę i zwariowało.