kum.z.antalowki
05.03.09, 19:35
Na przeczytanie ze zrozumieniem kilku zdań musi wykorzystać pełne 21 dni,
czyli maksymalny czas jaki ma na biurokratyczną mitręgę?
A gdyby się pośpieszył i zamiast opowiadać o potrzebie solidarności,
rzeczywiście pomógł ludziom już i tak mającym trudne życie, którym stan
zdrowia uniemożliwia bezpośredni udział w akcie wyborczym - to co? Tak
strasznie by się przemęczył za te swoje luksusowe życie na koszt podatników,
przywileje i 15 tysięcy netto kieszonkowego miesięcznie? Korona by mu z głowy
spadła, gdyby zrobił coś dla ludzi, a nie tylko na złość politycznym
konkurentom jego brata?