a.adas
15.03.09, 17:11
Nie będę ukrywał - to wątek inspirowany tematem camille_pissarro
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=92712053
Tak. Ziobro wygra z Ćwiąkalskim. I to wyraźnie.
Ale są duże szanse, że w ten sposób przegra wybory dla PiS w skali kraju. W
tej chwili PO ma przewagę. Ale niekoniecznie aż tak wielką jak chcą sondaże.
Rzecz się może, nawet przy specyfice głosowania na nazwiska, rozbić o frekwencję.
W 2004 wyniosła 20% (zwycięstwo PO, jednak to nie do końca musi być wiążące.
Polityka i skreślenia na listach w 04 były znacznie mniej partyjne). Potem
wiadomo. W 05 (parlament) coś koło 40%, rok później przy samorządowych 45%, w
parlamentarnych w 07 już 53%. I co najważniejsze - nakręcił ją Jarosław
Kaczyński, działając jednak nie na rzecz swojej partii, a PO. Tusk miał taką
zasługę, że w debacie udowodnił, że jest graczem równym Kaczyńskiemu.
Ziobro - notabene z kilku względów mało wykorzystywany w 07 - nakręca
koniunkturę dla PO. Ok, zgarnia w Krakowie kilkadziesiąt tysięcy więcej głosów
dla PiS, ale wcale nie jestem pewien, czy PiS dzięki temu ruchowi nie straci
znacznie więcej w kraju.
Ludziom, którzy nie poszliby do wyborów, na widok Ziobry może się zachcieć. A
jak go jeszcze wspomoże sam Prezes...
I jeszcze jedna sprawa. Po co się pcha do tego Europarlamentu? Kto wie czy nie
ma na uwadze wyborów prezydenckich w 2015? Wróci jako otrzaskany za granicą, z
dala od polskiego bagienka, z coraz starszymi Kaczyńskimi na czele PiS. Może
się zrobić przestrzeń dla niego, co piszę z niepokojem, ale w tej chwili nie
ma polityka z większym potencjałem w tym pokoleniu i kilku innych. Dla mnie
niewytłumaczalnym...