"Wojsko, wojsko, maszeruje wojsko" - ale dokąd ?

25.03.09, 19:12
Porozmawiajmy o wojsku.

Moim zdaniem zmiany idą w dobrym kierunku, ale zbyt wolno i
niekonsewkwentnie; zresztą nie bedę sam się męczył - większość moich
wątpliwości co do armii zwerbalizowala "Polityka" ;)

Np. co do kwestii gospodarowania własnym (niemałym) majątkiem:


"(...)Siedzimy na milionach

Szef podlegającego prezydentowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego już
od ponad miesiąca publicznie zachęca ministra Klicha do swojego
pomysłu przeprowadzenia w wojsku audytu zewnętrznego. – Trzeba
odpowiedzieć na pytanie, do jakich celów armii potrzebujemy?
Sprawdzić, co tak naprawdę wojsko ma i co z tego, co ma, jeszcze
działa. Czego nie ma, a co by mu się przydało. Bez tego trudno
cokolwiek budować – tłumaczy minister Aleksander Szczygło.

Bogdan Klich odpowiada, że nie zamierza wpuścić prywatnych firm na
tak czuły strategicznie obszar, bo to tak, jakby wpuścić lisa do
kurnika.
Odmowa ministra może mieć jeszcze inne motywy. Cztery lata temu
opracowano już dokument, który był swego rodzajem audytem stanu
wojska. Strategiczny Przegląd Obronny został jednak w całości
utajniony przez ministra Radosława Sikorskiego. Ci, którzy mieli
okazję się z nim zapoznać, twierdzą, że była to decyzja słuszna, bo
naród nie był gotowy na zawartą tam wiedzę. Z raportu wynikało, że
stan techniczny sprzętu jest znacznie gorszy niż deklarowany.
A gotowość bojowa większości jednostek – iluzoryczna.

Na ile iluzoryczna jest działalność naszych służb wywiadowczych, wie
jedynie bardzo wąskie grono osób. Efekty, jak chociażby w przypadku
okoliczności śmierci polskiego inżyniera, nie napawają jednak
optymizmem.

– Jestem byłym wojskowym i mundur wiele dla mnie znaczy, ale skala
gospodarczych bezsensów w polskiej armii bywa szokująca. Kilka lat
temu Marynarka Wojenna postanowiła zmienić kolor kombinezonów dla
pilotów z szarego na pomarańczowy. Przeprowadzono badania w
specjalistycznym instytucie wojskowym. Wojsko zapłaciło za nie 270
tys. zł. A chodziło o zmianę dosłownie kilkudziesięciu kombinezonów –
mówi Janusz Walczak, dziennikarz branżowych miesięczników „Raport”
i „Morze, statki i okręty”.

Podobne przykłady można mnożyć. Po przyjęciu przez wojsko nowych
przepisów o strzelnicach większość z nich trzeba było zamknąć, bo
nie spełniały wymogów. W efekcie niektóre jednostki muszą wozić
swoich żołnierzy nawet 200 km na strzelanie.
Nawet sami wojskowi zwracają uwagę, że bez likwidacji sporej części
garnizonów nie ma co mówić o oszczędnościach, bo miliony topi się w
przestarzałej infrastrukturze i dublowaniu etatów. – Mamy ponad 120
garnizonów, z czego spokojnie można zamknąć jedną trzecią.
A żołnierzy zgrupować wokół poligonów w Drawsku, Żaganiu czy Nowej
Dębie. Tam mogliby się cały czas intensywnie szkolić.
Przez niedokończoną redukcję armii mamy gros kadłubkowych jednostek,
gdzie czasami liczba obsługujących cywilów dobija do liczby
służących tam żołnierzy – mówi jeden z wysokich stopniem wojskowych.

Dotąd, nawet jeśli podejmowano jakieś próby likwidacji, zaraz
podnosił się szum lokalnych polityków, którzy bronili choćby
najmniejszego garnizonu. Niektórych jednostek, jak II korpusu w
Krakowie, broni sam minister Sił Zbrojnych. I podobno fakt, że to
jego okręg wyborczy, nie ma z tym nic wspólnego. Korpus, który w
założeniach miał być międzynarodowy, ostatecznie jest rdzennie
polski. Czym zajmuje się zatrudnionych tam 300 oficerów i chroniący
ich batalion wsparcia, trudno powiedzieć nawet samym wojskowym. –
Kryzys to najlepszy moment do podejmowania niepopularnych decyzji i
odchudzania struktury – zachęca generał Koziej.

Likwidacja garnizonów mogłaby przynieść wojsku nie tylko
oszczędności, ale i zyski. Ziemia należąca do wojska miała być żyłą
złota. Jednak sposób i tempo jej sprzedawania przez Agencję Mienia
Wojskowego są zastanawiająco nieporadne. Tak samo jak likwidowanie
samej agencji, która już miesiąc temu miała zostać zastąpiona przez
Agencję Uzbrojenia. Do dziś nie udało się spieniężyć działki w
okolicach centrum Wrocławia, która wyceniana była na ok. 600 mln zł.
(...)"


www.polityka.pl/manewry-budzetowe/Lead30,933,282205,18/
    • gejowy.kaczucha Re:spokojnie można zamknąć jedną trzecią garnizonó 25.03.09, 22:44

      Zwłaszcza tych, ktore usadowiły się w dużych miastach.
    • kapitan.kirk Re: "Wojsko, wojsko, maszeruje wojsko" - ale doką 25.03.09, 23:22
      Niestety, podobnie jak każda w ogóle instytucja publiczna, wojsko ma
      nieustające tendencje do niegospodarności i nie umie za bardzo
      rządzić się swoim majątkiem. A że majątkiem zawiaduje dużym i
      kosztownym, to i skala niegospodarnoścu bywa czasem - by tak to
      ująć - nader imponująca :-/

      Tylko czy w ogóle da się coś na to poradzić? Tak jest w sumie na
      całym świecie; a wszak sprywatyzować wojska się raczej nie da,
      przynajmniej nie w tym sensie co innych gałęzi gospodarki.
      Zleceniodawca i tak by zresztą musiał pozostać publiczny, a prywatni
      zleceniobiorcy rżnęliby go w związku z tym na kasie może nawet
      jeszcze bardziej - Irak obecny przykładem...

      Pzdr
      • www.nasznocnik.pl Re: sprywatyzować wojska się raczej nie da 25.03.09, 23:42

        Zgoda, ale gigantyczne oszczędności możnaby uzyskać (o czym mowa w
        artykule) w drodze decyzji (np. tych o likwidacji części garnizonów)
        czysto politycznych.
        Wpływ na nie ma obecnie - najwyraźniej silne - lobby wojskowe (a
        ściślej pułkownikowsko-generalskie ;), a powinna mieć - choćby przez
        szeroką debatę w mediach - także opinia publiczna; zwykle są jakieś
        granice kompromitacji, gdy pokazuje się wszem i wobec marnotrawstwo
        publicznych pieniędzy...
    • weszpolak Re: bronili choćby najmniejszego garnizonu 26.03.09, 16:19

      Nic dziwnego - garnizon wojskowy daje (zwłaszcza małym gminom) i
      zyski, i zatrudnienie, i prestiż...


      Dlatego powinno się zacząć od dużych ;->
    • gejowy.kaczucha "Wojsko Polskie - Trwonić y Rozkradać... 03.04.09, 17:42

      ...MON wbrew pozorom ma mnóstwo pieniędzy. Skandalicznie je trwoni,
      dlatego nie ma środków nawet na ochronę własnych obiektów i nowe
      buty dla żołnierzy.

      MON jako jedyny resort zna swój budżet, zanim Sejm go uchwali, gdyż
      jest on na sztywno powiązany z PKB, jako jedno ze zobowiązań wobec
      NATO. Może więc dużo łatwiej planować i racjonalizować wydatki.

      Tymczasem istnieje coś takiego jak "ceny wojskowe" na remonty i
      modernizacje istniejącego sprzętu wojskowego.
      Dla przykładu wymiana lusterka zewnętrznego w samochodzie STAR200
      (typowa wojskowa ciężarówka) kosztuje - uwaga 8.000zł (sic!).
      Inny przykład - wymiana serwisowa pasków rozrządu w BWP1 (Bojowy Wóz
      Piechoty) kosztuje wg cen wojskowych 60.000zł. Jeszcze raz to
      napiszę - sześćdziesiąt tysięcy złotych polskich).

      To są oficjalne cenniki MON, wg których rozlicza się z zewnętrznymi
      firmami. Nie drożej, ale i nie taniej.

      Łatwo sobie wyobrazić, jakie pieniądze są marnowane w skali całego
      kraju i całego roku. Z drugiej strony, jeżeli Wojsko chce
      zdemobilizować jakiś sprzęt np. taką ciężarówkę, która ma 5 lat
      służby to sprzedaje się ją za dajmy na to 3.000zł.

      Do tej pory istnieją całkiem spore mateczniki socjalne w Wojsku pod
      postacią zespołów pieśni i tańca, domów kultury i innych
      niepotrzebnych etatów, które się pieczołowicie utrzymuje. To też są
      miliony złotych rocznie (...)"


      trojmiejskaosskaa.salon24.pl/397951.html


Pełna wersja