haen1950
25.04.09, 10:52
"Konferencja "Polska i Unia Europejska. Pięć lat po rozszerzeniu"
zapowiada się imponująco. 30 kwietnia w Pałacu Kultury i Nauki w
Warszawie będą przemawiać - oprócz Donalda Tuska - między innymi
szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, szef Parlamentu
Europejskiego Hans-Gert Pöttering oraz Jacek Saryusz-Wolski, szef
komisji spraw zagranicznych europarlamentu.
Pojawił się jednak problem. Prezydenta co prawda zaproszono, ale
jako jednego z gości. To właśnie nie spodobało się głowie państwa -
donosi "Wprost".
"Na jego zaproszeniu jest prośba, by przyszedł pół godziny przed
rozpoczęciem konferencji. Na całym świecie panuje zwyczaj, że głowa
państwa otwiera wszystkie uroczystości, a nie tylko je obserwuje z
pozycji widza" - wyjaśnia tygodnikowi anonimowo współpracownik Lecha
Kaczyńskiego.
Prezydent ma jednak swój sposób na wystąpienie. Wygłosi tego dnia
orędzie telewizyjne. "Skoro oni nam tak, to my im tak" - dodaje
pracownik kancelarii głowy państwa."
To nawet nie są wygórowane ambicje. To zwyczajny debilizm
polityczny.