camille_pissarro
26.04.09, 18:28
"Rezultat końcowy jest oczywisty: w krajach, gdzie sceny politycznej nie
współtworzy ideologia lewicowa, w których nie ma prawie żadnej opozycji, mamy
do czynienia ze zbzikowatymi partiami prawicowymi, trawionymi poczuciem
wszechmocy i braku odpowiedzialności.Mogą robić, co im się żywnie podoba"
Powyższy cytat z wypowiedzi Emanuela Todd'a odnosi się co prawda Francji, ale
czyż my nie dążymy do analogicznej sytuacji nad Wisłą?
Przyczyną takiej sytuacji iż wpadamy w te same koleiny "demokracji
manipulacyjnej" co kraje Zachodu jak Wielka Brytania, Francja ( tym samym
tropem podąża teraz i Obama ), jest niewątpliwie fakt, że jako kolejne
społeczeństwo wprowadzani jesteśmy w stan ideowej nieważkości, a precyzyjniej
w tzw. "demokrację manipulacyjną", w której występuje całkowity rozkład
ideologii.Powyższej sytuacji sprzyja także zanik ideowych podziałów społeczeństwa.
******
Pisałem niejednokrotnie na FK o zaniku różnic pomiędzy partiami na scenie
politycznej U.K ( tam Tony Blair zapoczątkował proces rozmywania różnic
pomiędzy Labour Party a Torysami), teraz to samo robi Sarkozy we Francji i ten
sam proces nas czeka w wykonaniu Donalda Tuska nad Wisłą .