Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmachtu"

    • fala53 Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 08:30
      Na pana Kurskiego też znajdę "dziadka" lub "wujka" jak nie w SS to np. w NKWD i udowodnię "więzy rodzinne".... bez komentarza.
    • pierot6 Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 10:20
      do an_konta....Potwierdziłeś,że Palikot mówi prawde o Kaczynskich !!!!!!!
      Inaczej by go podali do sądu, prawda ?????

      www.polonica.net/Kim_sa_Kaczynscy.htm
    • plastelina2005 Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 10:30
      A do tego karzeł załatwił nam Euro 2012. Żenada.
    • perski_dziadzio Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 15:46
      PO należy do EPP, najliczniejszego ugrupowania w Parlamencie UE, mającego realny wpływ na podejmowane tam decyzje.
      PiS należy do UEN, niszowej grupy, w której do ubiegłego miesiąca* prym wiódł włoski Sojusz Narodowy (AN) - postfaszystowska partia, której członkinią do niedawna była wnuczka Benito Mussoliniego - Alessandra Mussolini.
      * 22 marca 2009 AN dokonał samorozwiązania
    • perski_dziadzio Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 15:55
      AN wystarczyło tylko kilka lat z PiSem w jednej grupie (UEN), żeby nie wytrzymać i się samorozwiązać.
      Wcześniej (w kraju) były takie partie, jak np. Samoobrona i LPR. Też już ich praktycznie nie ma. Czy ktoś jeszcze kiedyś zaryzykuje jakąkolwiek koalicję z PiSem? Wątpię.
    • transfery Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 23:41
      "...zdradził natomiast ww Radiu Maryja, że..." boże, walić kryzys i świńsko-ptasią grypę, ale co z tymi literówkami ostatnio ???
    • patriotaa Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 30.04.09, 23:50
      PIS nie potrzebuje żadnej koalicji wystarczy że raz sparzył się na koalicji z samoobroną. A Kurski ma rację, ze zbliżamy się coraz bardziej dp uzależnienia od Niemiec i ich faszystowskich ciągot. Znacie przysłowie "Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąca" . Tak ze i Tusk i Erika wychowani są w duchu nazistowskim i w duchu wermachtu. Przykład tego? roszę bardzo - budowa Centrum przeciwko Wypędzeniom. I Erika i Tusk byli i są zapaleńcami tej budowy, dali by sie pozabijać aby tylko to gó... faszystowskie powstało. A ja się pytam kto Hitlera tu zapraszał,. Pytam się również jakim prawem wysiedlali rdzenna ludność i zajmowali ich majątki- zabierali prawem faszystowskim . A co dzisiaj sie dzieje? Zjeżdza się hołota faszystowska do Warszawy by uczcić faszyzm i uzgodnić z premierem co jeszcze mogą zabrać Polakom by modz powiedzieć - Polacy śmietniki i nędza wasze a kamienice i majątki nasze czyli niemieckie i faszystowskie
    • grey_wolf_666 Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 01.05.09, 14:01
      kurski to kreatura bez twarzy, miernota tylko w taki sposób może zaistnieć że pluje wookoło, jak na razie same kaczki. heil kurski. szukaj swego dziadka
      • cyd3 Re: Erika Steinbach zastąpiła "dziadka z Wehrmach 01.05.09, 14:24
        "...Eryka Steinbach jakoś nie wstydzi się swego miejsca urodzenia... A przecie jej tatuś, oficer hitlerowskiej armii okupacyjnej, nie spłodził jej nad Wołgą czy Dnieprem jako waleczny żołnierz Hitlera, lecz w okupowanej Polsce na przedmieściach Gdyni.

        Ciekawe, czym on się tu zajmował? Czy pracował rozstrzeliwując "sukcesywnie" te dwa tysiące Kaszubów w Piaśnicy? A może dojeżdżał do pracy, niedaleko, do obozu koncentracyjnego w Stutthofie, małego, na uboczu wielkiego przemysłu zagłady? To był zresztą pierwotnie Zivilgefangenenlager, obóz jeńców cywilnych, pierwotnie samych Polaków, od 1942 r. Konzentrationslager, wszystkiego razem jakieś 85 tysięcy ofiar 24 narodowości, nawet komorę gazową zainstalowano dopiero w 1944 r., przedtem oprawcy musieli sami się fatygować, strzelając do więźniów, wstrzykując im fenol w serce lub też upychając w uszczelnione wagony towarowe, by wrzucić cyklon B - jeśli więźniowie nie raczyli umrzeć wcześniej z wycieńczenia. Czy tata Steinbach nadzorował może transporty zwłok tych mniej wycieńczonych do Gdańska, do Instytutu Anatomii Patologicznej, gdzie prof. Rudolf Spanner wytapiał z nich tłuszcz i produkował mydło? A nie ma żadnej pewności, czym też myto małą Erykę... I może wie ona od rodziny, gdzie w Bałtyku leżą barki, na które załadowano kilka tysięcy więźniów spośród 25 tysięcy żywych jeszcze, pognanych w styczniu 1945 r. na zachód? Te barki Niemcy zatopili na morzu, a z "ewakuowanych" kilkoma szlakami lądem przeżyło wszystkiego 10 tysięcy. Nie ma filmu o tych barkach ani o "wypędzonych" żywych szczątkach ludzkich, które na szansę życia czekały aż do marca 1945 r., bo akurat znalazły się poza szlakami uderzeń ofensywy sowieckiej.

        Święte słowa Marka Edelmana, dopełnienie zasadniczego sprzeciwu Władysława Bartoszewskiego, przywróciły mi trochę nadziei, że - jeśli ich słowa dotrą do publiczności niemieckiej - pokolenie dzieci morderców nie przekona swoich dzieci o krzywdzie narodu niemieckiego w drugiej wojnie światowej.

        Polacy przez powojenne dziesięciolecia starali się odwrócić swą pamięć od tamtych lat. Nie w imię wybaczenia. Po prostu dla zdrowia psychicznego, bo nie da się żyć na co dzień z koszmarem. Mojemu pokoleniu było naturalnie łatwiej; w czasie wojny byłem, ot, malcem, w 1944 r. dziesięcioletnim, tyle że wojna i moją generację edukowała. Mnie - dość oględnie. Widziałem z wielu egzekucji ulicznych tylko jedną, rozstrzelanie wziętych z łapanki; przerzucaliśmy z innymi chłopakami przez mur do getta chleb; oglądałem z okien domu po drugiej stronie muru, co się tam działo (podczas Powstania w getcie nikt nie chodził do osławionej karuzeli na plac Krasińskich, bo kule świszczały, a znam dobrze okolicę, bo wcześniej chodziłem obok, na Świętojerską, kupować ołowianych żołnierzy); w czasie Powstania Warszawskiego przeżyłem piekło bombardowanej nieustannie z "szaf" i atakowanej przez czołgi małej dzielnicy, swoistego przyczółka, obróconej w zwałowisko gruzów jak getto za murem; pomagałem nosić rannych, umierali przy mnie, czasem tylko o te pięć lat starsi powstańcy (nie dano mi zaczaić się na jakiś czołg z butelką benzyny, bo, za mały, mogłem nie trafić!). Po kapitulacji wychodziliśmy spod gruzów, my, czyli matka, młodszy brat i ja, akurat cali; z tych gruzów sterczał za nami samotnie tylko fronton domu z czwartym piętrem, z naszym mieszkaniem, w nim trzy tysiące starodruków, poloników, skupywanych w Niemczech przez ojca - byłbym wył, kiedy Niemcy z miotaczy ognia dopalali resztkę domu z tymi książkami. Szliśmy potem kilometrami w sierpniowym upale, płonącymi ulicami... Wszystko dość ulgowo zatem, drastyczności nie do opowiadania pominę, ale znam przeżycia swoich rówieśników naprawdę potworne.

        Piszę o tym niechętnie, bo i ja nie lubię wracać do swojego dzieciństwa... cóż dopiero wszyscy ci starsi. Moja rodzina - jak wszystkie rodziny polskie, które potraciły dorobek całych pokoleń - nie wystąpiła na przykład z powództwem przeciw generałowi Reinefarthowi, który mordował w 1944 r. Warszawę, i przeciw jego spadkobiercom o swe straty, choćby tego zbioru starodruków. Wystarczyła nam likwidacja Prus, zarodka zbrodni.

        Jeśli Erykę Steinbach rozumieją Daniel Cohn-Bendit i Joschka Fischer - coś złego znowu dzieje się z mózgami Niemców. Na razie - nie wszystkich..." - Stefan Bratkowski
Inne wątki na temat:
Pełna wersja