goniacy.pielegniarz 29.04.09, 18:57 Od kiedy to red. Janecki z taką troską pochyla się nad losem stoczniowców i związkowców, uważając dodatkowo, że rząd odgradza się od nich kordonami policji? To jakiś nowy trend czy coś przegapiłem? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
h.c.baron Re: Niebywałe - że zacytuję klasyka 29.04.09, 19:01 goniacy.pielegniarz napisał: > Od kiedy to red. Janecki z taką troską pochyla się nad losem stoczniowców i > związkowców, uważając dodatkowo, że rząd odgradza się od nich kordonami > policji? To jakiś nowy trend czy coś przegapiłem? > > on tak ma od momentu jak jego laska niejaka Kania wydoiła Dochnala. Odpowiedz Link Zgłoś
crotalus1 Re: Niebywałe - że zacytuję klasyka 29.04.09, 19:06 Powinien z Migalskim zapisać się do PiS i nie udawać "niezależnego". Nie da się tego kolesia słuchać. Jest gorszy niż Kurski, bo Kurski nie udaje, że nie jest z PiS. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymilionowy.post Re: Niebywałe - że zacytuję klasyka 29.04.09, 19:06 Przegapiłeś wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych odnoszę wrażenie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Red. Janecki nie jest wyjątkiem wśród redaktorów? 29.04.09, 19:13 Konformista moralny i intelektualny. "Człowiek bez własciwości" jakich obecna polityka wyróżnia pozytywnie ponieważ odbiorcy mediów sa coraz bardziej powszechni i mniej wymagajacy intelektualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus Antypolskie oszczerstwa Janeckiego i Maca 29.04.09, 19:22 Znajdujemy za to w paszkwilu "Wprost" przerażające swą podłością i małością dziesiątki antypolskich pomówień. Czytamy m.in., że "Rozbiory, wymazujące Polskę z mapy Europy przyniosły Żydom ulgę. W zaborach pruskim i austriackim aż do końca, a w rosyjskim prawie przez sto lat cieszyli się równością praw i wolności obywatelskich. Zaborcy ukrócili też antysemickie wystąpienia księży". Cały ten fragment tekstu Janeckiego i Maca wygląda jak żywcem przepisany z najgorszych antypolskich książek zaborców. W rzeczywistości było całkowicie odmiennie, niż piszą obaj paszkwilanci. Zaborcy błyskawicznie ukrócili ogromne, nadmierne przywileje nadane Żydom zbyt wielkodusznie przez polskich królów. O tym, że były to nadmierne przywileje, mogliby bez trudu przekonać się obaj ignoranci z "Wprost", sięgając do książek rzetelnych historyków żydowskich typu N. Schippera "Dzieje Żydów Polsce oraz przegląd ich kultury duchowej" (Warszawa 1926). Schipper pisał np., że "Przyznanie Żydom przywilejów własnego sądownictwa (...) odosobniło ich jeszcze bardziej od reszty społeczeństwa i oddało ich pod wyłączną władzę rabinów (...). Żydzi byli zupełnie zależni od rabinów, którzy nie pozwolili Żydom obcować z innowiercami". Wcześniej inny historyk żydowski, a także poeta i publicysta, Aleksander Kraushar, ubolewał w książce "Historia Żydów w Polsce" (Warszawa 1885, t. I, s. 87-88, 92), że "przyznanie nadmiernych przywilejów Żydom w Polsce doprowadziło do nadmiernego odosobnienia się społecznego" Żydów od innych mieszkańców, które przybrało "zatrważające rozmiary". Zaborcy szybko skasowali te nieuzasadnione, nadmierne przywileje. Władze carskie zniosły np. zasadę niepowoływania Żydów do wojska, zmuszając ich do "pójścia w sołdaty". Car Mikołaj I szybko ukrócił samowolę sądową rabinów, którzy chcieli kontynuować pochodzące z czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów prawo do sprawowania wyłącznego sądownictwa nad Żydami, łącznie z wydawaniem wyroków śmierci. Najczęściej wykorzystywano je do potajemnego zabijania - z wyroków rabinów - Żydów, którzy przeszli na wiarę chrześcijańską. Było to coś przerażającego - w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, słynącej przez stulecia z wyjątkowej tolerancji, istniały potworne enklawy nietolerancji zarządzane przez rabinów, którzy bezkarnie mogli mordować przechodzących na chrześcijaństwo Żydów - neofitów. Jakże piętnował ten fakt znakomity autor żydowski, niestety zmarły przed kilku laty izraelski profesor Izrael Shahak w książce "Żydzi i goje". W paszkwilu "Wprost" czytamy również, jak Janecki i Mac oskarżają Polaków, że są "rzekomo" współodpowiedzialni za los polskich Żydów podczas holocaustu. Czytamy stwierdzenia: "Przepraszamy za 'milczenie owiec', czyli bierność polskiej większości, za 'biednych Polaków patrzących na getto, za patrzących na pociągi jadące do Treblinki'". Przypomnijmy jeszcze raz wyniki badań znanego historyka IPN dr. hab. Jana Żaryna, który pisał, że około miliona Polaków uczestniczyło w potajemnej pomocy dla Żydów. Uczestniczyło, choć groziło to zamordowaniem nie tylko ich, ale też ich rodzin. Zapytajmy, ilu Żydów pomagało śmiertelnie zagrożonym Polakom na Kresach Wschodnich pod okupacją sowiecką w latach 1939-1941, choć pomoc Polakom nie groziła takimi represjami jak niemieckie za pomoc Żydom? Zapytajmy, ilu Żydów pomagało Polakom w najcięższym okresie stalinowskiej nocy w Polsce? Niestety, bardzo niewielu było tych "sprawiedliwych". Tym bardziej powinniśmy przypominać ich dokonania, tak jak to robiłem w "Nowych kłamstwach Grossa". Piszą Janecki i Mac: "Przepraszamy Żydów za obojętność wobec Zagłady. Za to, gdy płonęło warszawskie getto, po stronie aryjskiej kręciły się karuzele (...)". Przedtem pisano o jednej karuzeli, oszczercy z "Wprost" napisali o nich w liczbie mnogiej. W rzeczywistości żadna karuzela nie była czynna w czasie pacyfikowania getta - jak w swoim czasie przyznawał nawet Władysław Bartoszewski, dziś tchórzliwie milczący w tej sprawie. Przypomnijmy, że Władysław Bartoszewski jako świadek wydarzeń pisał w 1983 r. w paryskich "Zeszytach Historycznych", że "karuzela była nieczynna od początku walk" (por. tekst W. Bartoszewskiego: Wierny krajowi, "Zeszyty Historyczne", zeszyt 71, 1983 r., s. 229). Autorzy "Wprost" całkowicie milczą o tym, że ówczesne czasy były nie tylko czasami żydowskiego holokaustu, ale okresem ludobójczego wymordowania trzech milionów Polaków. Janecki i Mac powielają również sławetne oszczerstwa Michała Cichego na łamach "Wyborczej" o rzekomym wymordowaniu kilkudziesięciu Żydów przez AK-owskich powstańców i... oczywiście skrzętnie milczą o uwolnieniu przez powstańców kilkuset Żydów z obozu na Gęsiówce. Dobrana para paszkwilantów z "Wprost" zaatakowała m.in. wielkiego patriotę polskiego Eugeniusza Kwiatkowskiego, pisząc: "Powinniśmy się wstydzić, że wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski miał pretensje do USA, że nie przyjmują dostatecznie wielu polskich Żydów, bo "w Polsce jest ich przecież dużo". Przypomnijmy więc, że bardzo wielu zagranicznych obserwatorów, w tym tak wnikliwych jak francuski ambasador w Polsce Leon NoĎl, pisał o tym, jak ogromnym problemem dla Polski jest wielka, ponadtrzymilionowa rzesza Żydów, w przeważającej części nieczujących żadnych więzi z Polską. Obaj paszkwilanci z "Wprost" zdają się nie wiedzieć, że nawet przywódca żydowskiej frakcji w Sejmie w latach 20. Icchak Grünbaum na początku lat 30. wystąpił z postulatem emigracji części Żydów z Polski, bo ich jest "o milion za dużo"! Skrajnym oszczerstwem antypolskim było twierdzenie Janeckiego i Maca, jakoby w Polsce w latach 1935-1937 było aż 150 pogromów Żydów. Nie było ani jednego pogromu, tylko rozliczne zajścia, głównie na tle konfliktów społeczno-gospodarczych. Zajścia, w których, jak pisałem już w "Naszym Dzienniku", zginęło więcej Polaków niż Żydów. Autorzy z "Wprost" "przepraszali" za to, że "antysemickie hasła" głosili członkowie rządu Rzeczypospolitej, na przykład Roman Rybarski, wiceminister skarbu, który twierdził: "Rola Żydów w naszych dziejach gospodarczych była bezwzględnie ujemna". Otóż można by wyliczać dziesiątki zagranicznych obserwatorów sytuacji Rzeczpospolitej Obojga Narodów, którzy rozpisywali się na temat fatalnej roli gospodarczej Żydów w Polsce, zwłaszcza w eksploatowaniu chłopów i blokowaniu rozwoju polskiego mieszczaństwa. Jak było zaś w Polsce XX w., najlepiej świadczy opinia trudnego do oskarżenia o antysemityzm "Żyda Piłsudskiego" - Anatola Mühlsteina, po 1926 r. dyplomaty polskiego w Brukseli i Paryżu, który ożenił się z córką Rothschilda. W wydanej w 1913 r. w Warszawie książeczce "Asymilacja, postęp i polityka" (s. 33-34) Mühlstein pisał: "Niebezpieczeństwem zagraża Polsce nie tylko fakt istnienia wielkiej rzeszy niezasymilowanych Żydów - nieszczęściem jeszcze jest to, że Żydzi ci w większej części są ekonomicznie bardzo zacofani, że skupieni w handlu i kilku zaledwie rzemiosłach żyją w atmosferze niesłychanej nędzy i ciemnoty, niezmiernie dla kraju dokuczliwej". Kolejnym kłamstwem paszkwilantów Janeckiego i Maca było stwierdzenie, jakoby w bezpiece i w ogóle w aparacie przemocy w Polsce po 1945 r. były tylko "nieliczne osoby pochodzenia żydowskiego". Rzeczywiście "nieliczne" - ogromna część "wierchuszki" bezpieki z Jakubem Bermanem na czele, wszyscy dyrektorzy departamentów w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, 105 naczelników etc., etc. (por. szerzej odpowiednie rozdziały moich "Nowych kłamstw Grossa"). "... Prof. Jerzy Robert Nowak 11.08.2007r. Nasz Dziennik Odpowiedz Link Zgłoś