Gość: Wit
IP: *.152.163.69.Dial1.NewYork1.Level3.net
11.06.01, 06:31
W 1941 r. w Jedwabnem , po wyjsciu armii sowieckiej, rzeczywiscie grupa
Polakow dokonala zemsty na kolaborantach (tak na Zydach, jak i Polakach). Po
prostu zabili ich.
W czasie wojny jest jedna glowna kara - kara smierci. I kazdy kolaborant,
zdrajca, czy przestepca musi sie z tym liczyc. A szczegolnie ci, ktorzy
przyczyniali sie przez swoja kolaboracje do smierci innych ludzi.
Jednak w stodole Zydzi zgineli dopiero po paru tygodniach. Gdy weszli Niemcy,
ktorzy zdazyli juz powolac kolaboranckie wladze miasta. Niemieckie kommanda,
ktore popelnialy masowe zbrodnie (tak na Zydach, jak i na Polakach i Rosjanach)
w okolicach Bialegostoku, przybyly takze do Jedwabnego. Wydali wyrok na grupe
Zydow (zginelo 200-300, reszta zostala odtransportowana do getta w Bialymstoku).
Kilkunasto - kilkudziesiecioosobowa grupa Polakow zostala zmuszona pod grozba
karabinow do zebrania Zydow na rynku . Bynajmniej nie wiedzieli, co Niemcy
chca z nimi robic. Jak twierdza swiadkowie Strzembosza, do konca nie
spodziewali sie, ze Niemcy chca ich spalic. Niewielka grupka zapewna czula
pewna satysfakcje, ze Zydzi, ktorzy przedtem trzesli calym miasteczkiem , musza
teraz pielic trawe na rynku i rozbijac pomnik Lenina. Taka drobna zemsta przez
upokorzenie. Ale nie mieli zamiaru ich zabijac. Zemsta na kolaborantach
dokonala sie wczesniej.
Ci Polacy , ktorym sie to udalo, uciekli z rynku, gdy tylko nadarzyla sie
okazja, albo ukrywali sie przez caly dzien. Gdy pod stodola stalo sie jasne, ze
Zydzi zostana spaleni, bylo to szokiem dla tej grupy Polakow. Znalezione luski
niemieckich pociskow ( w tym luski z broni niemieckiego oficera) swiadcza, ze
Niemcy strzelali do ofiar, ktore probowaly uciekac z plonacej stodoly.
Mieszkancy Jedwabnego obawiali sie potem, ze po Zydach takze przyjdzie kolej na
nich (zwlaszcza, ze Niemcy dokonywali takze masowych egzekucji na Polakach,
wiec obawa byla zrozumiala). Bali sie, ze za pare dni Niemcy spala takze ich.
Zapewne moglo byc kilku kryminalistow (po wejsciu Niemcow otworzono wiezienia),
ktorzy aktywnie i ochoczo pomagali Niemcom w tej zbrodni, oczekujac jakiejs
gratyfikacji, lub przywilejow. Jeszcze dzisiaj w Jedwabnym po rynku kreca sie
menele, ktorzy proponuja, ze za pare dolarow (srebrnikow) zmysla i opowiedza
wszystko, co tylko reporter zechce uslyszec.
Ale nie moglo byc ich wielu, bo zabici Zydzi nie byli ograbieni, co wykazala
ekshumacja. Gdyby zabijal "motloch", ofiary bylyby ograbione.
Zacytuje uczestnika forum Wprost - Mi:
"Prowokacja jedwabienska po raz pierwszy zostala przygotowana jeszcze w 1949
roku przez Zydowski Komitet Historyczny w Polsce (obecnie Zydowski Instytut
Historyczny w Warszawie), gdzie spreparowano i sfalszowano relacje i zeznania
Zydów, w tym sporzadzono stanowiaca glówna podstawe zydowskiego oskarzenia tzw.
relacje Szmula Wasersztejna. Do dzis zachowane jest KILKA RÓZNYCH WERSJI TEJ
SAMEJ RELACJI, nie kopii, a wlasnie wersji ! A sam Szmul Wasersztejn z
Jedwabnego to postac o niezwyklych wlasciwosciach. Wg czesci swiadków
jedwabienskich Szmul Wasersztejn zginal 10 lipca 1941 roku w stodole w
Jedwabnem.
Bezposrednio po wojnie pojawil sie jako pracownik UB, tyle, ze nie byl juz do
siebie podobny. Przypominal natomiast ludzaco innego jedwabnianina, Staska
Calke i podobno reagowal na to imie, jak zydowski pies. "
Nie jest to pierwsza prowokacja, ktora przygotowalo UB ( w 3/4 zdominowane
przez Zydow, i rzadzone przez Zydow w 100%). Probowano juz
nieudanych "pogromow" w Krakowie, Rzeszowie (NKWD robilo to takze na Wegrzech i
Czechoslowacji). A takze udana prowokacje kielecka (patrz "Pogrom" kielecki-
prowokacja UB i NKWD).
Wtedy (w 1946 roku) prowokacje z "pogromami" sluzyly glownie celom
syjonistycznym, a w drugiej kolejnosci Stalinowi i polskim komunistom.
(Wg niektorych badaczy pogromy wywolywane w Polsce, Czechoslowacji, na
Wegrzech byly wynikiem jakiegos porozumienia swiatowego ruchu syjonistycznego
ze Stalinem. Pogromy mialy wywolac masowy eksodus Zydow z tych krajow, co
zmusilo by Wielka Brytanie, sprawujaca wtedy mandat nad Palestyna, do
przyjecia - wbrew woli rzadu brytyjskiego- wielkiej masy Zydow.
Zmusilo by to w koncu panstwa zachodnie do uznania panstwa Izrael.)
Teraz prowokacja jedwabienska takze sluzy celom syjonistycznym.
Oto pare cytatow z "zeznan" Calki vel Wasersztajna:
"dzieci wiazali po kilka za nozki i przytaszczali na plecach, kladli na widly i
rzucali na zarzace sie wegle"
"Po pozarze (...)na rozne sposoby zbeszczeszczali ciala swietych meczennikow"
(sic!)
"trudno jest znalezc w historii cierpien naszych cos podobnego"
Trudno o wieksza autokompromitacje relacjonujacego.
A czlowiek, ktory opiera ksiazke na takich "relacjach", jest wybitnym
cwiercinteligentem, albo prowokatorem. Dodam, ze dwoch "swiadkow" Grossa w
ogole nie bylo wtedy w Jedwabnem.
Oto obraz prowokacji.