bryt.bryt
08.05.09, 20:04
Rzecz dotyczy nielegalnie wywieszanych na stolecznych latarniach tekturowych tabliczek promujacych posla PiS Pawla Poncyliusza. Pan Poncyliusz komentuje:
"(...)- Biję się w piersi. Rzeczywiście rozlepiliśmy te plakaty nielegalnie. Ale to skutek polityki miasta, która zakazuje wieszania ich na latarniach. Urzędnicy mogliby zrobić wyjątek na te wybory.(...)"
Okazuje sie, ze za postepek Poncyliusza odpowiada ... PO. Bo ci niedobrzy urzednicy to - jak wiadomo z pisowskiego spotu - ludzie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie dosc, ze nie chcieli zrobic wyjatku, to jeszcze tego prawa rygorystycznie przestrzegaja i beda sie domagac za to kary, czyli pieniedzy. A stwierdzenie, ze nielegalne dzialanie to wina tych, co prawo ustanawiaja i przestrzegaja, jest kuriozalne.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86767,6578807,Poncyljusz___nielegalny_kandydat_PiS_u.html