iza.bella.iza
05.12.03, 19:55
Pan premier się potłukł i leżał w szpitalu.
I przyszedł doń Olek – jak się masz Robalu?
Zapytał go czule i po koleżeńsku.
A premier wciąż czujny odrzekł mu po męsku –
Co Cię tu sprowadza szanowny kolego?
A w duszy pomyślał „A ten tutaj czego?”
Przyszedłem stroskany o stan twego zdrowia.
W nocy zadzwonili do mnie z pogotowia.
Mówili żeś upadł dzisiaj bardzo nisko,
Bo twój helikopter nie trafił w lotnisko –
Powiada prezydent. A premier mu rzecze –
Wcale nie upadłem! Wszystkiemu zaprzeczę!
Miałem tylko strasznie twarde lądowanie!
A to co innego! - Olek wyrzekł zdanie.
A potem następne szybciutko dorzucił –
Czy Cię ten Borowiec musiał długo cucić?
Bo twierdzą, żeś omdlał ze strachu premierze,
Powiedz mi jak było, bo ja w to nie wierzę.
Leszek się zeźlony rozejrzał dokoła
I swego lekarza prędziutko zawołał -
Niech pan go wyrzuci Doktorze kochany!
Przecież ja tu leżę zupełnie skonany!
Medyk więc wyprosił pana prezydenta
Ze względu na zdrowie rekonwalescenta.