porannakawa20
20.05.09, 11:30
Problemy stoczni nie są wyłączną zasługą PISu.
Stocznia pierwszego kopniaka dostała od ministra Sekuły z ówczesnej
lewicy.
Wina PiS polega na tym,że za jego rządów nie podjęto żadnych, lub
prawie żadnych skutecznych działań dla ratowania stoczni.
PIS w obawie przed spadkiem poparcia, do końca unikał niepopularnych
społecznie decyzji.
Stocznia potrzebowała restrukturyzacji, unowocześnienia produkcji i
być może redukcji zatrudnienia.
Rząd PiSu cieszył się najbardziej komfortowymi warunkami ze
wszystkich rządów od początku przemian.
Koalicja PIS miała większość w Sejmie, poparcie Prezydenta i
wyśmienitą koniunkturę gospodarczą.
PiS kontrolował telewizję, radio i miał poparcie Kościoła.
I mimo tych sprzyjających warunków PIS zamiast stoczniami i
gospodarką, zajmował się tropieniem układów, szukaniem haków na
oponentów, mundurkami, eutanazją, aborcją no i przede wszystkim
LUSTRACJĄ.
PIS zmarnował okazję, jaka nieprędko się powtórzy, a dziś cynicznie
zarzuca rządowi Platformy bezczynność w ratowaniu stoczni.
I jakby tego było mało, inspiruje i npodsyca konflikt na linii
stocznia- rząd.
A Załoga G (dwaj panowie związkowcy G i G)zgodnie z oczekiwaniem
PISu, sterowana telefonicznie z Kancelarii - zamiast usiąść do rozmów o
ratowaniu stoczni,robi co może, żeby te rozmowy sprowadzić do poziomu zwykłej
zadymy.
Załodze G i PISowi wcale nie zależy na ratowaniu stoczni tylko na
ratowaniu PISu.
Im wcześniej stoczniowcy i resztz społeczeństwa zrozumie rozbieżność
interesów stoczni i PISu, tym lepiej.
Dla stoczni, nie dla PISu.