zoro_wieczorowo_poro
23.05.09, 21:15
Niejaki Cenckiewicz oznajmił właśnie że niebawem wyda swoją nową książkę. TYm
razem będzie to dzieło o powiązaniach sb z mafią.
Przeczytawszy zapowieść tego dzieła :
:"Zwróciłbym uwagę na teksty poświęcone Edwinowi Myszkowi, który do
tego stopnia zafascynował środowisko Jacka Kuronia, że poświęcono mu jeden z
tekstów w ówczesnej prasie niezależnej. W rzeczywistości był on niezwykle
groźnym konfidentem i prowokatorem SB w szeregach Wolnych Związków Zawodowych.
W książce publikuję po raz pierwszy dokumenty z nim związane, szczególnie
ciekawe są te, które ukazują rolę Myszka w grupie przestępczej słynnego
„Nikosia” – Nikodema Skotarczaka. Na kartach książki wraca również sprawa
Lecha Wałęsy."
Ho_ho, zacząłem kopać troszkę o panu Myszku i dokopałem się do tekstu pani Ani
Walentynowicz o wspomnianym Edwinie Myszku. Otóż, pani Ania wspomina najpierw
o Leszku Kaczyńskim:
"Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie Leszek Kaczyński, młody prawnik.
Kończył wtedy pracę doktorską. „Wpadka" mogłaby uniemożliwić mu jej obronę,
staraliśmy się więc go oszczędzać i chronić. Nie ujawniał nigdzie swoich
powiązań z naszą grupą, ale był zawsze do dyspozycji wtedy, gdy go
potrzebowaliśmy. Uczył i pomagał."
czyli wg pani Ani o opozycjoniście Lesku Kaczyńskim nikt nie wiedział dla
dobra opozycjonisty i jego pracy doktorskiej, temat której dla powagi przemilczę.
Ale kilka zdań dalej pani Ania wspomina Edwina Myszka:
"trudno nie wspomnieć o Edwinie Myszku, malarzu okrętowym, którego nazwisko -
obok Joanny i Andrzeja Gwiazdów, Krzysztofa Wyszkowskiego i Antoniego
Sokołowskicgo - figuruje na liście założycieli WZZ (29.04.1978 - to dokładna
data utworzenia Wolnych Związków Zawodowych). Myszk aktywnie współpracował z
KOR, cieszył się dużym zaufaniem związkowców, powierzono mu nawet funkcję
skarbnika. Oszukał nas wszystkich. W połowie roku 1979 dowiedzieliśmy się, że
jest agentem służby bezpieczeństwa. Pomógł nam przypadek. Myszk dopuścił się
jakiegoś oszustwa matrymonialnego, a pokrzywdzona dotarła do nas i
opowiedziała o swoich kłopotach, o braku reakcji ze strony organów ścigania i
sprawiedliwości. Musieliśmy być ostrożni. Przeanalizowaliśmy cały ciąg
„dziwnych" zdarzeń: wpadki z nie wyjaśnionych przyczyn, znikające plakaty, o
których wiedziałam tylko ja i Myszk... "
Nono, Myszk okazał się jednym lepszych agentów SB ulokowanych wysoko w
strukturach , a pani Ania wspomina również:
"Leszek Kaczyński, któremu przekazałam wiadomość o zdemaskowaniu Myszka,
wykrzyknął:
- To niemożliwe. Ja mu bardziej ufałem niż Borusewiczowi!
Uuuuu, panie opozycjonisto utajniony dla bezpieczeństwa pracy doktorskiej, co
też takiego w tym swoim zaufaniu przekazałeś pan SBecji poprzez agenta Myszka
któremu ufałeś pan bardziej niż Borusewiczowi a mimo to praca doktorska bez
żadnych komplikacji się obroniła? Gapa z pana panie utajniony opozycjonisto,
straszna gapa