porannakawa20
26.05.09, 04:01
Nie mam zamiaru wysłuchiwać co chce ten czy tamten zrobić lub zrobił w ekonomi
Polski.
Mam dane jedno, krótkie życie i nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego.
Dlatego błogosławioną jest dla mnie sytuacja, gdy mogę mieć kogoś opłaconego z
naszych składek (podatki) którzy zadbają o to abyśmy nie mieli zbyt wielu
utrudnień w procesie konsumowania naszego życia.
Wokół szaleje bzdura medialna zwana kryzysem, samonapędzająca się, obserwuję
jak to wygląda a to w innych krajach Europy, a to w Azji i w Stanach.
I zauważam, że nas to tak bardzo nie dotknęło. Błogosławieństwem dla mnie w
tej sytuacji jest to, że żyję w Polsce.
Nie wiem, czy to dzięki Rostowskiemu, czy interwencji Pana Boga - widzę - że
nie zapadamy się tak jak sąsiedzi.
Widzę także, że podąża drogą która jest skuteczna - wbrew kategorycznym
żądaniam opozycji i ichniego pisiowego Prezydenta RP - a to zadłużania Polski,
a to krytykowania zachwalanego onegdaj zadłużania, dziury budżetowej, a to
cięcia podatków, a to dokładania nowych lub zacieśniania istniejących - i
wszystko to w "trosce o zwykłego człowieka" jak pijani - raz w te, raz wew te
i za każdym razem z przekonaniem, że to dla dobra. Czyjego dobra? Populistów
walczących o poklask zdezorientowanych baranów?
Ciule pokrzykują, że ludziom nie żyje się lepiej.
Przemilczają jednak w tych pokrzykiwaniach fakt kłopotów ekonomicznych jakich
nie zaznał świat od czasu II wojny światowej.
Zakładają, że Polska powinna być oazą szczęśliwości, na którą absolutnie nie
ma wpływu sytuacja gospodarcza sąsiadów bliższych i dalszych.
Dlatego obserwując stan mojej kasy, sytuację życiową moją, mojej rodziny,
bliższych i dalszych sąsiadów - jestem zadowolona z istniejącego stanu rzeczy.
Pokrzykiwanie na Rostowskiego, że nieudolnym jest, że rząd tuskowy nic nie
robi dla Polski jest odruchem zazdrości i chęcią przypodobania się
elektoratowi, siedzącemu z założonymi rękoma i oczekującym na cud.
Żeby tak choć po jednym rowerze marki Ukraina dostać. Za darmo.